Helwetyk Romański
Komentarze
@KonradFriedman Można, ale po co. ;-) JKM złożył wniosek o obywatelstwo baridajskie, zgodnie z przepisami je otrzymał, co powinno wyczerpać temat. Relacje między Księstwem Sarmacji a Królestwem Baridasu od strony umów międzynarodowych pozostały bez zmian od 2006 roku. Jeżeli rzeczone traktaty zakładały/dopuszczały unię personalną, a w roku 2018, po abdykacji JKW Roberta Fryderyka ich nie zmieniono, to podnoszenie argumentu, że w roku 2019 nagle wkraczamy w sferę polityki zagranicznej (wobec kraju obecnego w rzeczypospolitej sarmackiej od trzynastu lat!) i trzeba cokolwiek uzgadniać z udziałem rządu i Sejmu jest, najdelikatniej pisząc, odważnym argumentem.
@KonradFriedman Na Powagę, nie używajmy argumentów prawnych w ściśle politycznej dyskusji. Traktaty od 2006 roku pozostały bez zmian, i słusznie.
@KonradFriedman Chodzi o art. 1 ust. 1?
@KonradFriedman Jakoś Sejm i rząd nie był potrzebny do zakończenia unii personalnej.
@defloriusz Jeden z naszych następców próbował, choć, rzecz jasna, przykro czytać takie słowa. Autentycznie chciałbym, żeby ktoś mi, w dobrej wierze, wyjaśnił, dlaczego sam fakt kandydowania budzi takie skrajne emocje.
@LCdR @TadeuszBrus Nadmienię, że liczę jeszcze na kilka odpowiedzi. Poprzednio było ich 55, to ładna liczba.
Kogo moje oczy widzą!
@Vladimir Szanuję to stanowisko i jestem ostatnim, który by odbierał komuś jej lub jego zasługi. Uważam jednak, że prędzej czy później (w zasadzie już jest później…) trzeba będzie rozwiązać jakoś sytuację, w której diuk jest nowym baronem, bo system przestał spełniać w odniesieniu do pokaźnego odsetka społeczeństwa swoją funkcję.

Być może, po prostu, skończy się na zgniłym (lub nie tak zgniłym…) kompromisie pod postacią orderu wyłącznie dla diuków.
@Vladimir Ja nie chcę niczego ratować. Chcę mieć o co się starać.
@Vladimir Zawsze był… @TadeuszBrus: tu już wyrazy uznania pod adresem @Vladimir. ;-)
@SantiVilarte Biorąc pod uwagę, że jest Poważany Kawaler członkiem szlachty od… święta, czyli od 10 dni, to nawet zrozumiałe. ;-) Moim zdaniem problem, o którym tutaj dyskutujemy, w ogóle nie dotyczy arystokracji i szlachty młodszej stażem.
To będzie nieco z ukosa, ale: https://en.wikipedia.org/wiki/Grading_on_a_curve (nie jestem w stanie znaleźć źródła po polsku). Oczywiście, to straszliwie techniczne rozwiązanie, ale trochę nawiązuje do postulatu, by „nie przesadzać” z nadaniami. Można założyć, że maksymalną liczbą wsi lennych jest 7 (od zera do baroneta, w wybitnym przypadku, zakładając nadania raz do doku) lub 4 (od zera do kawalera, w wybitnym przypadku, zakładając nadania co około pół roku). W przypadku wariantu drugiego przydałoby się nam stałe święto w okolicach 25 listopada.

Odnosząc się zaś do głosów dotyczących „przefiltrowania” spisu arystokracji tak, aby odpowiadał jedynie obywatelom: http://ihr.sarmacja.org/gov/obywatele_tytuly.php. Na ogółem 84 obywateli, 27 posiada obecnie tytuł diuka (32,1%), 9 markiza (10,7%), 11 hrabiego (13%), 6 wicehrabiego (7,1%), 5 barona (5,9%), 7 baroneta (8,3%), 10 kawalera (11,9%). 9 obywateli (10,7%) nie posiada tytułu.

To znaczy, że 47 na 84 obywateli, czyli 55,9%, posiada tytuł arystokratyczny. Jakkolwiek uważam, że wszyscy zaangażowani obywatele powinni należeć do grona szlachty, to jeżeli chodzi już o konkretną strukturę:

QRRCm4Ow.png

— to nie wygląda ona… najzdrowiej.
Tutaj wypowiadam się z prywatnej perspektywy: od bardzo długiego czasu nie zwracam uwagi na nadania, a chciałbym. To, czy będę diukiem, czy diukiem-baronem, czy diukiem-czymkolwiek, nie stanowi już dla mnie różnicy. Diuk to diuk (księcia pomijam, bo tutaj trudno o niezerojedynkowe rozwiązanie). Dla mnie propozycja 3 wydaje się więc najlepsza.

Każde inne rozwiązanie oznacza, że tak czy inaczej pozostaję jeszcze długo na pierwszym miejscu. Nie ma w tym elementu wyzwania.
@Vladimir Jako biurokrata z CDO opowiadam się za dobrze zrobioną kategoryzacją. Na przykład: jestem entuzjastą medali okolicznościowych — uważam, że to miłe pamiątki. Byłbym ich jeszcze większym entuzjastą, gdyby nie były wyświetlane razem z odznaczeniami za zasługi. To samo założenie przyjmuję w odniesieniu do medali za „wdrożenie się”. Odznaczenie odznaczeniu nierówne: tylko tyle i aż tyle.
@Vladimir Cóż, na Powagę, jest w tym absurdalnego? To brak nagrody byłby osobliwy…
@Vladimir Odznaczenia owszem, przy czym jeżeli chodzi o te adresowane do nowych mieszkańców — uważam, że słusznie. Problemem obecnego systemu (jeżeli nie jest to określenie na wyrost…) orderów i odznaczeń wszystkich możliwych szczebli i kategorii jest jego nieczytelność, nie to, że niektóre odznaczenia mają charakter „achievementów”.

@AJCartonwhisky — przymierzam się do napisania polemiki dzisiaj wieczorem, jeśli czas pozwoli. (Chciałbym w niej zawrzeć od razu kilka propozycji, bo jak chodzi o ocenę funkcjonowania Trybunału Koronnego w obecnej postaci, mam dojmujące wrażenie, że JKW Defloriusz Dyman Wander zupełnie odmiennie ode mnie interpretuje fakty, a i podejrzewam, że aksjomaty się nam nie do końca zgadzają).
@Vladimir Wedle mojej najlepszej wiedzy nigdy nie nadawano wsi lennych za zamieszczenie określonej liczby wypowiedzi. Że aktywność w miejscach publicznych jest brana pod uwagę, to oczywiście inna sprawa. Myślę, że @LCdR ma rację, pisząc, że „winny” jest system wsi lennych, powodujący, że wraz z kolejnymi, choćby niewielkimi, nadaniami można w końcu posiadać ich tyle, by zostać diukiem. Piszę w cudzysłowie, bo pamiętajmy o tym, co było wcześniej. Wcześniej mieliśmy do czynienia z regularnymi syndromami postnobilitacyjnymi i niezbyt jasnymi kryteriami tego, że ktoś otrzymał wyższy tytuł, a ktoś inny „tylko” order lub odznaczenie. Wątpię, by istniało tu dobre rozwiązanie.

Nie ulega jednak (dla mnie) wątpliwości to, że mamy przeraźliwie dużą liczbę wyższej arystokracji i coś wypadałoby zrobić, aby nasza struktura społeczna jednak przypominała piramidę o podstawie po właściwej stronie.
@defloriusz Zawsze najbardziej lubiłem tytuł hrabiego. Z diukiem @LCdR nie zgadzam się o tyle, że trzy lata na tytuł barona to, z mojej perspektywy, zdecydowanie ścieżka w trybie relaksacyjnym.
http://ihr.sarmacja.org/nobilitacje/ — kim byłbyś, gdyby pod uwagę były brane tylko nadania za ostatni rok, dwa lub trzy. @defloriusz @LCdR @Vladimir @ZdrajcaNarodu @Piccolomini
@defloriusz @Vladimir Można kompromisowo podzielić tytuły na epoki, np. książętami.
@defloriusz Wskazałem wyżej kilka spraw, w których orzeczenia będą zupełnie bezcelowe. Trybunał w obecnej formule stanowi głównie czynnik paraliżujący. Jak trudno jest kompetentnym prawnikom (co mnie tutaj wkurza dodatkowo) zmobilizować się do napisania orzeczenia o objętości maksymalnie strony A4? Poziom skomplikowania naszych spraw to nawet nie jest poziom kolegiów ds. wykroczeń.
@defloriusz Jestem całym sercem za niezależnym sądownictwem, na tyle, na ile jest ono w naszych warunkach wykonalne. Ale za sądownictwem, które orzeka. Tylko i aż tyle.
W zasadzie nie zgadzam się (naturalnie) wyłącznie z punktem pierwszym. Chętnie wejdę w polemikę, gdy będę z powrotem przy komputerze. W punkcie czwartym dajemy demokratyczny mandat władzy autorytarnej i to może zadziałać, tu i teraz.
Odpowiedź na postawione w artykule pytanie jest prosta: oczywiście, że zezwalamy obywatelom na aktywność w innych mikronacjach. Ograniczenia dotyczą jedynie najważniejszych urzędów w państwie, ponieważ ustawodawca stoi na stanowisku, że w odniesieniu do centralnego konstytucyjnego organu władzy, jakim jest Sejm, nie powinno być wątpliwości odnośnie do tego, czyje interesy reprezentują posłowie — Księstwa Sarmacji czy innych mikronacji, których są obywatelami.

Wyjątek dotyczy Królestwa Trizondalu, z którym mamy podpisany stosowny traktat, mający pierwszeństwo przed przepisami ustawy. (Zakładając, że Trizondal jeszcze żyje).
@Seweryn Co jest doskonałym argumentem za przywróceniem wymogu aktywności także dla asesorów — czego nie proponuję, ale tylko dlatego, że opowiadam się za zasadniczą zmianą procedury. Najbardziej kompetentne sądownictwo nie jest nam do niczego potrzebne, jeżeli nie robi tego, do czego jest powołane, to jest nie orzeka. Trybunał Koronny do tej pory rozstrzyga w sprawie:

a) stwierdzania nieobecności Księcia (wniosek z 31 marca),
b) prawie do przemieszczania się (wniosek z 18 stycznia),
c) referendum w sprawie opróżnienia tronu (wniosek z 31 marca),
d) wykładni ordynacji wyborczej (wniosek z 10 maja).

Oczywiście, wszystkie powyższe zagadnienia dawno się zdezaktualizowały. Miesiąc, dwa bez wyroku? W mikronacjach? Orzeczenia powinny zapadać albo w ciągu kilku dni, albo w ogóle. Sprawy ustrojowe sprawami ustrojowymi, sam proces JKW Andrzeja Fryderyka (abstrahując od kuriozalności całej sprawy) trwał niemal trzy tygodnie, nie licząc postępowania przedsądowego.

Nieobecny Prefekt Generalny (a do tego się sprowadza nieaktywność, w przyrodzie nie występuje zaangażowany, obecny funkcjonariusz, który „tylko nie pisze”) to zakładanie, między wierszami, że w razie potrzeby będzie interweniował ktoś inny. Uważam, że nie powinniśmy czynić takiego domniemania.

Na strategiczne dla funkcjonowania państwa organy władzy musimy liczyć w trybie ciągłym, codziennym. To założenie jesteśmy w stanie spełnić.
@JulianF Zastanawiałem się nad tym (oczywiście, zgodnie z najlepszymi wzorcami matki Unii, siła głosu byłaby pochodną liczby obywateli), ale bardziej po linii eksperymentu, bo w zasadzie nie wiem, jaką nową jakość by to wniosło...