Rattus Norvegicus-Chojnacki
Komentarze
Skąd ja to znam :D
To że to nie może być Korona Sarmacji mówią tylko jednostki. Tak samo ja mogę mówić, że Sclavinia czy Baridas tego czy tego nie mogą, bo ja tak uważam, bo coś tam :) Tylko że mnie nazwano by hejterem i że znowu się czepiam.
Nie bez powodu mam podpis w sygnaturce mam taki, jaki mam :) Od jakiegoś czasu piszę, że trochę zatraciliśmy nasze dziedzictwo, więc może i dobrze, że jest jak jest? Przynajmniej jest motywacja do zmian :) Obecnie jeszcze GiS to dziedzictwo całej Sarmacji, to nie ziemie przyłączone, a wiec trzeba o to zadbać szczególnie i z należytym honorem, po prostu. Tak czy inaczej... nazwa... skoro już to Wam średnio odpowiada, to co będzie później? A będzie się działo. Tak czy inaczej, jak już zostało zauważone, od nas nikt nie ingerował w zmiany ustrojowo-systemowe innych obszarów KS :)
@Marek, nie tłumaczę, po prostu ciągnę temat :)
@Marek, tylko że jak próbuje się walczyć z tą hipokryzją, jak być powinno, to właśnie ma się później problemy. Tak jak Cali pisze, najlepiej to zbytnio się nie wychylać. Napisałbym wręcz, że gadanie, że hipokryzja jest i będzie i co tu ukrywać, jest trochę złe. Ze złymi cechami i zachowaniami trzeba walczyć i je eliminować. Co z tego, że ktoś Ci napisze "super! fajnie się czyta!", jak za plecami tak Ci tyłek obrobi, że nawet byś się nie spodziewał i słyszysz później na swój temat różne opinie powielane dalej przez osoby Ci nieprzychylne.

@Młynek, ja to myślę, że wśród tych dwóch grup są takie osoby :)
Nowi czasami tej pomocy nie chcą, starzy się denerwują, bo "kolejny w gorącej wodzie" i ot problem powstaje.
Myślę, że Calisto akurat w tym przypadku inaczej zdefiniowała określenie "prosta i prymitywna". Bo to, że było ciekawiej, inaczej, lepiej... to i ja się z tym zgadzam :)
Książki szkolne odrzucałem chętnie nie tylko w wakacje, choć nie wszystkie. Są dziedziny nauki, które lubię i którymi fascynuję się na tyle, że nie żałuję żadnej minuty spędzonej nad książką czy gazetą popularnonaukową i nie uważam jej za straconą. Nawet w wakacje.

Jednak książki szkolne to jedno, a te inne książki to drugie. Moją pierwszą przeczytaną było 20.000 mile podmorskiej żeglugi Verne'a i do tej pory uważam ją za jedną z moich ulubionych, a przeczytałem ją właśnie w wakacje. Od rana do wieczora biegało się na dworze, grało w piłkę o 12:00 przy 30-st. upale, po południu piło piwo czy kręciło się bez celu. Nawet na obiad się nie raz nie dwa nie wracało do domu, a smak oranżady za 50gr w pobliskim sklepie po dwugodzinnym meczu (bo często graliśmy na bramki, a nie na czas) był smakiem, który pamiętam do dziś. No poza piwem oczywiście :D Na wieczór jednak brałem książkę i czytałem. Dało się? Dało. I teraz stwierdzam, że dzieciństwo, choć mogłoby być lepsze, to jednak zupełnie odrębna sprawa niedotycząca książek, to jednak było to dzieciństwo udane. Tak po prawdzie teraz to ja mogę współczuć tym dzieciakom, które siedzą tylko przy kompie i nie wiedzą co to znaczą prawdziwe wakacje. Widzę to po moim bracie, a pomiędzy nami jest 12 lat. Komp, telefon, tablet, komp, telefon, tablet. Choć mimo wszystko i jemu zdarza się czasem coś przeczytać. Metro 2033 przykładowo :)

Ostatnio stwierdziłem, że czytanie książek w wersji elektronicznej też jest fajne, to jednak zapach książki, ich szereg na półce, są dla mnie bardzo ważne.

W LO miałem kiedyś kolegę, z mojej klasy, taki typowy "co to nie ja". Uczył się średnio, bo mu się nie chciało, miał inne zajęcia, ale do szkoły (!) przyszedł kiedyś z książką i czytał na lekcjach. Polonistka, jak to polonistka, zaczęła z nim rozmowę na ten temat, a ów kolega odpowiedział, że czyta, bo mu się podoba. A czytał Ojca Chrzestnego. Morał z tego taki, że każdy znajdzie coś dla siebie i nawet największy wróg książek znajdzie taką, którą przeczyta od początku do końca. Sam lektur szkolnych też wielu nie czytałem, a jak próbowałem czytać W pustyni i w puszczy, to spałem.

O książkach, czy to w wersji papierowej, czy elektronicznej, nie powinno się zapominać.
Dlaczego akurat o 9 lat? W całej karierze w KS niejednokrotnie zwracałem na przeróżne rzeczy uwagę, także na tego typu sytuacje. Poza tym zaznaczam, że każdy ma prawo do obrony, jeśli ktoś nie chce z tego prawa skorzystać, to jest to zupełnie inna bajka. Walczyłem o swoje i w przypadku afery IES i też w tym przypadku. Wówczas również, o czym też pisałem, pojawił sie artykuł krzywdzący dla mnie. Autor tego artykułu poprosił jednak o jego zdjęcie ze strony i przeprosił.

Wolałbym, aby odnieść się do problemu rzeczowo, nie natomiast, że pytanie zostało zadane o X lat za późno (9 lat temu mnie w KS nie było) oraz zarzucać mi, że widzę problem tylko wtedy, jak dotyczy on mnie. Nawet jeśli by tak było, to, jak pisałem, każdy osobiście ma prawo do obrony. Zadane wyżej pytania nic nie wnoszą.
Owszem, diuku Kwazi, istnieją jeszcze Redaktorzy, którzy potrafią przekazać prawdę poprzez swoje słowa. Redaktorzyny, które nawet nie wysilą się na zapoznanie z opisywanym tematem, nie są godne do nazywania się Redaktorem, nie są godne do podejmowania ważnych tematów w artykułach, które kształtują światopogląd. Żeby tak jeszcze mieli odwagę napisać sprostowanie, czy nawet przeprosić... Sądziłem, że w naszej małej społeczności mimo wszystko do takiej sytuacji nie dojdzie, pomyliłem sie jednak, a kłamstwa na temat mojej nowelizacji i GiSu są ciągle i ciągle powtarzane. I nie, to nie jest czepianie się czy atakowanie Karoliny. To jest walka o prawdę, która została zaczerniona. Ktoś tu pisał o TK, że skoro uważałem, że się nadaje, to czemu nie złożyłem wniosku. A co by to dało? Karę? Przymus przeprosin wg oklepanej formułki? Wymuszone sprostowanie?

Nie rozumiem także, dlaczego diuk słowo obowiązek otacza cudzysłowem. Czy faktycznie nawet u nas nie jest on potrzebny? Czy w takim wypadku mogę pisać co chcę na temat jaki chcę nie ponosząc za to konsekwencji? Pyta diuk:
Cytuję:
Że niby ktokolwiek tego "obowiązku" przestrzegał?
Mam rozumieć, że nawet siebie nie stawia diuk w tym gronie?

Ja nie mam do nikogo żalu o posiadanie własnego zdania, wręcz przeciwnie, swoje zdanie trzeba mieć. Mam żal, do Karoliny, między innymi, za to, że napisała nieprawdę i nie ma nawet odwagi się do tego przyznać publicznie. Nie zapoznała się z tematem należycie i takie są tego skutki. Niestety jednak, to ja jestem teraz typem konfliktowym i za takiego ma mnie spora część Sarmacji. Jak przejść z tym do porządku dziennego, skoro kłamstwo pomału zamienia się w prawdę?

Na dzień dzisiejszy już chyba za dużo mleka się wylalo...
BA
odnosiłeś się do tej wypowiedzi: „A ponieważ mogę nie być w pełni obiektywna, pytałam się sporej ilości osób o to, jak odbierają ten artykuł."
Jak można zrozumieć, dopiero po opublikowaniu artykułu. To był artykuł opiniotwórczy, a kłamstwo w artykule opiniotwórczym zazwyczaj jest później powielane, co też dzieje się do chwili obecnej, co też robisz Ty teraz:
BA
Człowiek schrzanił sprawę. Zachował się w dodatku w sposób nieuprzejmy wobec ludzi. I chcieliście go za to pozbawić obywatelstwa
BA
Twierdziłeś, że artykuł nadawał się do TK
Gdybym zgłosił go do TK, to dopiero można by było napisać o mnie, że jestem konfliktowy. Olałem temat. Choć nie ukrywam, że mam o ten artykuł ogromny żal. Sama Karolina stwierdziła, że mogła w sumie napisać do mnie z prośbą o wyjaśnienia. Nie zrobiła tego jednak.
BA
I znów. Niedawno zdarzyło się, że ktoś Was skrytykował w GiS. Wasza reakcja była… Znów ta sama. Jesteśmy atakowani. Zrezygnujemy. Ciekawe jak sobie bez nas poradzicie, będziemy się zajmować swoim.
Nie tak dawno zarzucano, także nam, że starzy mieszkańcy trzymają się stołków i nie chcą ich oddać innym. Jeśli pewna grupa nowych obywateli dodatkowo nie zgadza się z naszą linią i chce coś zrobić po swojemu, to my to umożliwiamy. Jaki w tym widzisz problem? Problem byłby, gdybym dalej kurczowo trzymał się funkcji. Ja mam gdzie działać, mam "swoje podwórko", które mogę rozwijać.
BA
Tak więc totalnie kończąc… Nie dopadł Was kompleks władcy. To jest zwyczajnie taki charakter. Absolutnie nie potraficie przyjąć żadnej krytyki. Wszelka krytyka jest dla Was atakiem. I na takowy odpowiadacie jadem i nienawiścią.
Prosiłem w swoim artykule, żeby chociaz spróbować postawić się po mojej stronie i spróbować mnie zrozumieć. Nie zrobiłeś tego, skoro wszystko zwalasz na mój kiepski charakter. Jest wiele osób w KS, z którymi nigdy nie miałem żadnej zwady, a które też mnie krytykowały. Jest wiele osób, z którymi miałem i mam różnicę zdań na różne tematy, ale współpracować potrafię. Jest ledwie co najwyżej kilka osób, z którymi dyskutować nie potrafię. To chyba nie tak źle?


Jak spora część osób, Beznadzieju, widzisz tylko skutek, coś, co wydarzyło sie na końcu pewnej historii. To tak jakbyś oglądał serial, w którym ostatni odcinek jest oderwany od całości serii. Konstruujesz wówczas swoje zdanie, przykładowo, na temat głównego bohatera, który wg Ciebie jest dobry. Nie wiesz jednak, ile osób swoimi decyzjami mógł skrzywdzić po drodze. Jak to mówią? Po trupach, a do celu? Na wskutek pozytywnej ostatniej decyzji nie można powiedzieć o kimś, że jest dobry, skoro zabił 100 osób wcześniej. Tak samo jak nie można powiedzieć o kimś, że jest zły, bo jego ostatnia decyzja nie spodobała Ci się. Nie potrafisz dostrzec, lub po prostu nie chcesz dostrzec, etapów pośrednich, tych poszczególnych odcinków. Nie oglądałeś ich lub przejrzałeś pośrednio. To jest duży problem w Sarmacji. Każde zdarzenie, nazwałbym to, końcowe, jest poprzedzone dłuższą lub krótszą listą innych wypadków, zdarzeń, decyzji i komentarzy. Nikt idealny nie jest, mam sporo za uszami, ale co jest pewne, kłótnie nie są moim celem. Jestem tutaj dla zabawy, a nie po to, żeby się denerwować.
BA
Wtedy ja też wypowiedziałem się w tym temacie. Jeśli nie pamiętasz, to stwierdziłem, iż owszem, to co zarzuca to może i nie ma sensu, ale sama treść wypowiedzi, którą wysłałeś była dość… Kontrowersyjna, delikatnie ujmując.
Kontrowersyjna ponieważ jako osoba prywatna miałem prawo do wyrażenia swoich poglądów? W takim wypadku każda opinia prywatna jest dla drugiej osoby, niezgadzającej się z daną opinią, kontrowersyjna. Uważałem, że postulaty przeciwnej partii mogą być szkodliwe dla Księstwa, do czego miałem pełne prawo. Czy to wg Ciebie jest kontrowersyjne?
BA
Że nie mogliście znieść, jak nieroby pod Wami dołki kopią. Tak właśnie wtedy myślałem, jednak teraz nieco weryfikuje ten pogląd. Ale o tym za chwilę.
Gdybyś przez dłuższy czas był celem ataku takich właśnie nierobów, jak to Ty sam określiłeś, wykorzystuję tylko Twoje słowo, którzy jakkolwiek współpracować nie chcą, mają na wszystkie sugestie i zdanie przełożonych (bowiem tak nas wówczas należało traktować) "wylane", stwierdzając jednocześnie, że władza jest zła, to po dłuższym czasie Twoja reakcja byłaby podobna. Gwarantuję. Nie byłeś w takiej sytuacji i raczej w związku z tym nie wiesz, jak to jest. O kompleksie władcy możesz napisać o osobie, która włożyła minimalny wysiłek w rozwój społeczności, na którą to osobę spadaja gromy, że jest mało aktywna, ale jednocześnie ta sama osoba trzymałaby sie stołka i twierdziła, że wszystko jest dzięki niej. My, w odróżnieniu od zakompleksionego mało aktywnego władcy, robiliśmy w GiSie dużo, współpracowaliśmy z wieloma osbami, rozmawialiśmy na wiele tematów i z wieloma osobami współpraca była wręcz perfekcyjna. Ledwie 2-3 osoby wyłamały się i twierdziły, że jest źle, przy czym najwięcej do powiedzenia miała tylko i wyłącznie jedna.
BA
Jest tylko jeden szkopuł – nie zawsze krytyka jest atakiem personalnym. Też nie zawsze Wasza racja jest najlepsza.
Owszem, ale jeśli krytyka jest atakiem, bo władza jest zła, bo jest zła, bo tak, to trzeba z tym walczyć. Pracuję realnie z ponad 40 kobietami, jestem adminem sieci, problemy są różne, czasem jest ciężko, ale żadnego nadzwyczajnego problemu nie ma i nie było.
BA
To nie był artykuł atakujący Was, to był artykuł, w którym autorka poruszyła wiele spraw, ale też chciała zwrócić uwagę na pewną niebezpieczną tendencję. Tendencję, która wtedy była zauważalna w Sclavinii i GiSie, a dziś zauważam w Baridasie. Mówisz o manipulacji i ataku na GiS… Nie! Tam były przedstawione fakty. Człowiek schrzanił sprawę. Zachował się w dodatku w sposób nieuprzejmy wobec ludzi. I chcieliście go za to pozbawić obywatelstwa, co jest praktycznie równoznaczne z pokazaniem „tu są drzwi”. Zgadza się?
Ja pod tym artykułem czepiałem się tego, co dotyczyło mnie i GiSu. A twierdzenie, że nowelizacja ma na celu wyrzucanie z prowincji, to wierutne kłamstwo! Tak czy inaczej, nie chce mi się tego znowu tłumaczyć, więc odsyłam na forum oraz do DP. Może wówczas kłamstwo przestanie być powtarzane. Pomijam już tez to, że w obecnie trającym Kongresie Samorządów, została poddana debacie taka możliwość:
Cytuję:
Ustawowe prawo samorządów do „zakazu prowincjonalnego” (bana na forum wyłącznie danej prowincji)
Nikt głosu nie podniósł. Posypały się gromy, jak to GiS zastosował podobne rozwiązanie, choć my nie zabranialiśmy wypowiedzi na forum. Jednak jak pisałem wyżej, nie będę tego tłumaczył ponownie, odsyłam do źródeł. Czy Ty serio nie rozumiesz, że czasowe wykreślenie z Rejestru to nie jest to samo, co pozbawienie obywatelstwa i wyrzucenie z prowincji, czego my, jako prowincja, zrobić nie możemy? Będąc w Rejestrze można piastować funkcje publiczne oraz brać udział w głosowaniach Rady. Jakiś czas temu, na mój wniosek, debata została natomiast otwarta dla każdego, od dawna natomiast istnieje przepis, że można osobę z debaty wykluczyć, jesli nie przestrzega regulaminu obrad.
Kwestie tej nowelizacji i Rejestru traktuję ostro, ponieważ już tyle razy ją tłumaczyłem, ale zewnętrzni obserwatorzy, powtarzają ciągle i ciągle to samo kłamstwo. No po takim czasie cierpliwość może się skończyć każdemu. Poza tym tak jak Calisto wspominała, nowelizacja ta ma takie obostrzenia, że wykreślić kogoś czasowo z Rejestru jest bardzo trudne. Wniosek Premiera, możliwość obrony, tajne głosowanie, to nie jest takie proste. Ta nowelizacja to bardziej straszak, niż skuteczne narzędzie. Trzeba będzie ustanowić święto prowincjonalne, jeśli choć jedna osoba zostanie w ten sposób ukarana. Nawet jeśli ktoś nie znajduje się w Rejestrze Obywateli, to i tak jest traktowany jak obywatel GiS. Nawet rangę na forum od jakiegoś czasu, także na mój wniosek, posiada odpowiednią. Kwestię odpowiednich grup na forum zapoczątkowałem ja, zakończona została niedawno. Lepiej jednak powtarzać kłamstwa, prawda?
Dziękuję! :) No to jeszcze 10 :>
Chyba zły dzień na opowiadanie :D
Lau
choć w GiS czepiają

Właśnie widać, kto się czepia.
Nie Hrabia, a Markiz, droga JO ;)
Co mogę zdradzić, to nie jedyna zabawa zaplanowana w ramach PASI związana z terenem :) PASI kontratakuje! :)
Maszynka się przyda, ale to od nas będzie wszystko zależało :) Logiczne myślenie i umiejętność analizy - to będzie podstawa sukcesu! Jednak ułatwienie mozolnego sadzenia to już duża pomoc. Torfowisko będzie wdzięczne! :)
Tfu! Zabójca Ziemi. Czy Prefekt może go zamknąć?
No jak to jakiej? Mordować! Gwałcić! ]:->
Yhym, a Opublikuj samo się kliknęło lub piszesz z zamkniętymi oczyma :D
Ale że? Aż na artykuł temat? Nie wystarczy post na forum?
@up kupuje się losy, a później losowana jest osoba. Krótko, zwięźle i na temat :) Im więcej losów się kupi, tym ma się większe szanse na wygraną. Może i ja znowu się tym razem skuszę :> Ostatnią loterię przegapiłem niestety...
Poniekąd o gospodarstwach nie pomyślałem tym razem, choć tak, to prawda. Może dlatego, że sam o nich prawie zapomniałem. Gospodarstwa i tak nie są nie wiadomo jak dobrym źródłem przychodu, raczej świetnym źródłem wydatków.

Tak czy inaczej będę się bardzo upierał odnośnie tego, że zmniejszenie wartości tantiem i serc to dobre rozwiązanie. RM ciągle krzyczy, że ma duże wydatki, więc jak ma nie chodzić tutaj o ograniczenie tych wydatków? Tego mi JKW nie wmówi, a kompletną głupotą byłaby całkowita likwidacja wydatków. Tantiemy to też spory balast, to też są wydatki przecież. Dzisiaj sprawdzałem sobie konto RM i widać to czarno na białym. A dzięki temu rozwiązaniu dodatkowo będzie się premiować tylko faktycznie wartościowe wypowiedzi a kółka wzajemnej adoracji nie będą mogły na sobie zarabiać. Czyż nie?

A no i podkreślam po raz kolejny, tantiemy za artykuły mają wg mojego zamysłu pozostać tak jak są. Mi chodzi tylko i wyłącznie o częściowe zaprzestanie płacenia za serca za komentarze/posty. Co najwyżej tantiemy za artykuły mogłyby ulec zmniejszeniu, ale nie likwidacji i nie miałyby być uzależnione od ilości serc. Dzięki temu, że np. za ponad 4 serca za komentarz autor dopiero będzie otrzymywał swoistą nagrodę, to premiować będziemy tylko te wartościowe wypowiedzi, a nie spam na zasadzie "super, fajnie się czyta" pod każdym artykułem. A tego typu wypowiedzi i tak dość często są sercowane.
Cieszy mnie komentarz Czcigodnego barona Angloviastego - nie od dziś wiadomo, iż Jego artykuły zawsze cieszyły się sporym poparciem na wielu płaszczyznach, a więc słowa poparcia właśnie w tym przypadku są szalenie cenne :) W zasadzie w sprawie opłat moje zdanie od jakiegoś czasu jest niezmienne, choć nie ukrywam, że na pewno niektóre szczegóły ewoluowały i przybrały formę taką, a nie inną. Może bardziej dopasowaną do obecnych realiów? Zawsze jednak starałem się kierować ogólnym dobrem i tym, żeby jednak ten nieszczęsny libert zyskał w końcu na wartości.

Minusowanie to był w zasadzie luźny pomysł, jakich wiele powinno być rzucanych w chwili obecnej przez jak najwięcej osób. Pomysł wymagający oczywiście przedyskutowania. Wg mnie taką możliwość mogliby mieć wszyscy, ale odbieranie punktów aktywności powinno, nie, musi należeć tylko i wyłącznie do Prefekta. Nie wydaje mi się, aby ta opcja była nadużywana, choć istnieje tutaj ryzyko tego, że minusy otrzymywać będą wypowiedzi i będące kompletnym spamem i takie, z którymi nie zgadza się osoba minusująca. Oczywiście jak i w przypadku serc, tak i tych hipotetycznych minusów, musi być widoczna lista z osobami, które ten minus dały. To może ograniczyłoby trochę przypadki negatywnego oceniania wypowiedzi, które są wartościowe, ale zawiera tezy kompletnie niezgodne z innymi w innych komentarzach czy postach.

JKW HR, tutaj nie nazwałbym tego skrajnością, ale doprowadzeniem tego całego systemu do sytuacji, gdzie nagradzane są tylko te najlepsze wypowiedzi. W przypadku artykułów wszystko miałoby zostać po staremu, rzecz jasna. Zmniejszenie wartości tantiem, serc, doprowadzi do mniejszych wydatków z konta RM, a o to przecież chodzi. Dalej można będzie na tym zarabiać, ale głównie na artykułach lub faktycznie merytorycznych i wartościowych wypowiedziach.

Przykład: od czasu do czasu pojawiają się artykuły, gdzie autor każdej osobie komentującej daje serce. Nie ważne, czy jest to długi i merytoryczny komentarz, czy kilka słów na zasadzie: "super, fajnie się czyta". Dlaczego takie dwa rodzaje komentarzy mamy traktować jedną miarą? To jest właśnie świetny argument na to, że system premiowania wypowiedzi (komentarzy czy postów, nie artykułów - tu miałoby zostać po staremu) jest nie do końca dobry i też jest taką szpileczką wbijaną w konto RM. Gdyby premiowane były wypowiedzi nawet od ilości serc w liczbie 4 (6 to może zbyt dużo, nie wiem, to wymaga dyskusji), to takie sytuacje byłyby wyeliminowane. I wilk syty i owca cała. Konto RM nie będzie aż tak bardzo nadwyrężane, a autor będzie mógł wyrazić wdzięczność za tantiemę dla artykułu. No i dodatkowo trzeba by było zmniejszyć wartość tantiemy za artykuły, ale też i za nagrody za wartościowy czy ciekawy post/komentarz, bo tak to już trzeba by było nazwać.

Do tego trzeba było jasno oddzielić wysokość tantiemy za artykuł, a wysokość nagrody za taki ciekawy komentarz. Oczywiście tantiema za artykuł miałaby być stosunkowo większa. Rozmowa to naturalna rzecz w mikronacjach, nawet przed wprowadzeniem sercowania pojawiały się często wartościowe wypowiedzi przecież. Pojawia się tutaj także inne rozwiązanie, wartość każdego serca mogłaby procentowo wzrastać w zależności od ilości serc. Załóżmy do 4 serc wynosi zero, ale powyżej 4 procentowo rośnie. Im bardziej wartościowy czy ciekawy wpis, tym więcej się na nim zarobi.
A no i cieszę się, że nie zgadzasz się ze wszystkimi sprawami, o których wspomniałem. To prowadzi do dyskusji a dyskusje, rzeczowe, prowadzą do interesujących wniosków i ciekawych rozwiązań - a o to przecież chodzi :)
Jeśli przyczyniłoby się to tylko i wyłącznie do wyeliminowania spamu, to dlaczego nie? Spam nie jest nam potrzebny przecież. A może dzięki temu taki potencjalny spamer zastanowi się, czy warto się wystawiać? Tego nie wiemy. Drobna i łatwa funkcja, odwrotność sercowania, funkcja, którą łatwo stworzyć i łatwo usunąć.
Prawda to :) Ale już nie mogę zmodyfikować, a więc czas do 6 maja :D