Gauleiter Kakulski
Komentarze
A mnie się ta akcja podoba. Białenia jest ciekawą mikronacją, ciągle aktywną i o drugim - po Sarmacji - potencjale w mikroświecie. To dla nas naturalny i aktualnie chyba jedyny sensowny partner do rozmów.
O, straszenie realowym kodeksem karnym, tak nisko upadliśmy?
@demollari nasze rekordy to Hutton za 17 milionów, Morrison za 15,6 i Beer za 12 baniek. Beer był z tego najlepszym biznesem (ma 27 lat i 14 cegieł).

A Scholandzka Myśl Szkoleniowa dopustu engelsów nie da, bo republikańska szkółka została wygaszona. Następnych parę sezonów to inwestycja w młodzież i rekomponowanie składu. Z myślą artykułu nie zgadzam się o tyle, że - poza obroną - mamy skład pozwalający na stopniowe uzupełnianie pierwszej jedenastki kolejnymi młodzikami.

W obronie gorzej, bo średnia wieku nieco wyższa i juniorów tylko trzech.

Śmieszny stan rzeczy: obecnie nasza linia pomocy z dowolnym juniorem jest mocniejsza niż z Chettlem przed emeryturą, a skład ten sam.
No, zaczelismy od remisu z beniaminkiem.
Czas wrócić do tych właściwych tradycji.
Co tu się odjaniepawla...
Mówienie o pustym czy niepustym libercie jest lekkim oderwaniem od naszych realiów. Gospodarka w Sarmacji nie jest typową gospodarką usługowo-towarową, a wprowadzenie systemu gospodarczego nie doprowadzi do pokrycia liberta w stu procentach, bo system siłą rzeczy będzie częściowy, nie całkowity.

Rozumiem lęk wynikający z ilościowej teorii pieniądza, ale ona nie do końca ma zastosowanie w mikroświecie (tj. ma, ale raczej w wielkiej skali zwiększania podaży, nie w małej). Większość v-pieniądza leży na kontach prywatnych, mobilność liberta nie jest duża. Równie dobrze można wywołać "inflację" zaczynając masowo zamawiać usługi czy robiąc run na giełdę Poczty.

Lekki dodruk ma na celu dwie rzeczy. Sprawić, by finanse publiczne nie były grą o sumie zerowej oraz sprawić, by aplikacje mogły być grą o sumie dodatniej, czyli żeby pojawiała się nieduża przecież kwota społecznego pieniężnego zysku z aktywności.
Dlatego, że MFiG ma rację, uważam, że model dodruku poprzez finansowanie 1/10 serc z drukarki oraz jakiś lekki dodruk do wkładów na kontach aplikacji/IUS jest suboptymalny. Jest aktywność (zapotrzebowanie na pieniądz) - jest dodruk. Aktywność maleje, dodruk podąża w ślad za nią.
BTW niedawno wyszedł komunikat NBP na temat wpływu banknotów pięćsetzłotowych na płynność polskiego złotego. Znacznie mniejszy od oczekiwanego, bo ludzie, którym pięćsetzłotówka trafi w ręce, uważają ją za rzadki banknot i zachowują na pamiątkę lub trzymają w nim oszczędności w skarpecie. Podobnie mamy w Sarmacji, brakuje nam płynności.
Dodruk służy utrzymaniu płynności. Pieniądz pełni między innymi rolę tezauryzacyjną. Jeżeli mamy zamkniętą pulę libertów w obrocie i bogacące się społeczeństwo, co coraz większa pula z tego układu zamkniętego jest chomikowana na prywatnych kontach. W zamkniętym obiegu wszyscy uczestnicy pod koniec miesiąca muszą wyjść na zero, jeżeli RM chce wydać milion, to musi ten milion zebrać w podatku majątkowym.

Moja propozycja jest taka, że drobna część zadań Rady Ministrów (np. 1/10 tantiem) byłaby finansowana z dodruku. Jego wysokość będzie zależna od aktywności (liczby tantiem), do krwiobiegu gospodarki wpełznie bez problemu (bo w formie tantiemy). Zabawy w finanse publiczne nie zepsuje (bo to tylko 1/10 wydatków na tantiemy), zaś płynność poprawi.
W rzeczy samej ładne :)
Cytuję:
Chyba, że coś źle zrozumiałam. Ale tu, z wypowiedzi kanclerza jasno wynika, że my, czyli twórcy mamy coś z karczmą zrobić.

I dlatego ją z hukiem zamknęliście obwiniając o to Radę Ministrów i oskarżając Radę Ministrów o POLECENIE zamknięcia...?
@MarcelideBO Panie Pośle, przecież te informacje są dostępne publiczne, z zwraca się Pan Poseł z wnioskiem o debatę w Sejmie.

Nie było korespondencji, była rozmowa przy kolacji. Nie było oczekiwania zamknięcia ze strony RM, było rozważanie przyznania maksymalnego budżetu miesięcznego. Wiemy to od wczoraj, a dzisiaj Kanlcerz upublicznił fragment obrad RM.
Ależ kwestia komunikacji wewnątrz RM nie jest problemem dominującym (tzn. to jest pewien problem, ale na innym poziomie i innego typu). Problemem jest to, że pozyskałeś informację "przy kolacji" z nieuprawomocnionego, nieautoryzowanego źródła (czyli domyślnie uznajemy, że nie dostałeś tej informacji od RM, bo MK nie reprezentuje RM w przedmiotowej sprawie, tak jak Poseł Zombiakov nie reprezentuje sił porządkowych Sejmu a ja - jako członek Rady przy JKM z tytułu bycia marszałkiem - nie reprezentuję Dworu w temacie nadań), a działania podjąłeś takie, jakbyś dostał urzędowy papier. Rada Ministrów nie poinformowała Ciebie w żaden sposób o jakichkolwiek zmianach w funkcjonowaniu Karczmy i kropka.

Poniosło Cię z lekka i próbujesz zrzucić odpowiedzialność za wybuch zbędnej gównoburzy na Radę Ministrów. Tu by wystarczyło "o jejku, nieporozumienie, sorry" i byłoby po temacie.
Cytuję:
Szum jest o to, że RM (każda kolejna od 13/12/16) miała wykonać jedną rzecz, a teraz się mnie informuje, że albo ja to wykonam, albo wyłączać.

Ale właśnie o to chodzi, że się nie informuje. RM nie przekazała Tobie informacji o wyłączeniu karczmy. Dostałeś nieautoryzowany "cynk" od osoby bez uprawnień, bez pełnomocnictwa, bez mocy sprawczej w przedmiotowej sprawie. Nie zapytałeś nikogo posiadającego kompetencje.

Powiedzmy sobie szczerze - sprawa jest rozdmuchana i zamiast zareagować ścieżką "kurna, sorry, źle zrozumiałem i mnie poniosło" poszedłeś w opcję opowiadania o krzywdach rzeczywistych i urojonych.
Cała ta zabawa w głuchy telefon z kimś, kto bez pełnomocnictwa przekazał luźne spostrzeżenia kogoś innego komuś jeszcze innemu jako pewnik i decyzję rządu, na co ten ktoś jeszcze inny podjął rzeczone działania i w związku z tym wszyscy okopują się na stanowiskach zdradzonych o świcie, przypomniała mi przedni dowcip.

Spotyka się dwóch leciwych znajomych.
- Przyjacielu, nawet nie wiesz jak ta starość daje mi się we znaki. Ciągle o wszystkim zapominam!
- Musisz pójść do mojego lekarza. Przepisał mi takie proszki i teraz wszystko pamiętam! Jak on się nazywał... Słuchaj, kojarzysz tego greckiego pieśniarza?
- Homera?
- Tak, Homera! I on jest autorem takiego dzieła...
- Odysei.
- Nie, tego drugiego.
- Iliady.
- Tak! I tam był taki król...
- Agamemnon.
- Nie, ten drugi!
- Priam.
- No, Priam. I on miał syna...
- Hektora.
- Nie, tego drugiego!
- Parysa.
- Tak, Parysa. I ten Parys porwał kiedyś taką kobietę...
- Helenę.
- No właśnie, Helenę. HELENA, JAK SIĘ TEN LEKARZ NAZYWA?!
Cytuję:
Historia każe kreślić banalną tezę, że tak naprawdę do 1945 roku w polskiej ekonomi były nudy bo albo targany kraj wojnami, rozbiorami a jeśli już to biedna wieś na mapie świata, gdzie ludzie umierali z głodu, inna część żyła ponad stan a królowie poza nielicznymi przypadkami, przeznaczali skarby na zbrojenia.

W polskiej ekonomii przed 45' wcale nie było nudno, że wspomnę tylko o Kaleckim i Langem ;) Rozumiem, że jednak chodziło o gospodarkę, ale w w polskiej historii gospodarczej tym bardziej nie było nudno ;)
Warto wiedzieć, że odkryto apokryf, w którym wers pierwszy zawiera taką treść:
Cytuję:
[1] Wyprawił bal wielki dla dworzan swych Król Teutonii, a żeby przydać wyjątkowości całej oprawie, ze Starosarmacji skrzynkę najprzedniejszej kukulicy sprowadził, co kosztem było niemałym z uwagi na jej cenę w owym czasie, nikłą dostępność i zdziercze cła, co na granicy dowalili.
@ZdrajcaNarodu bezimienne Kukulice zostały ochrzczone :)
Rzecz jest super!
@ZdrajcaNarodu dzięki, uzupełnię ten brak przy dodawaniu opcji edycji imion.

@RCA założę wątek jak wrócę do domu ;)
Ciamajdom, które jeszcze nie podpisały wniosku o uznanie Scholinu za instytucję użyteczności społecznej, polecam ten link [ŻADNYCH MEMÓW]
Cytuję:
być może Kanclerz też skończy po 3 miesiącach z niewielkim okładem

Jak będzie pracował stosownie i ambitnie, to nikt go okładać nie będzie ;)
Żadne złotówki
nie zatrą długu
zaciągniętego w libertach.

Żadne złotówki
nie zmażą krzywd
wyrządzonych Ojczyźnie.

Żadne złotówki
Nie cofną słów
zrodzonych ze złości.

Żadne złotówki
nie uciszą
niespokojnego sumienia.

Lecz jeśli ktoś
Chciałby spróbować
Przyjmę.
Fajny artykuł, odniosę się do części walutowej, bo sam kiedyś walutami w mikroświecie handlowałem ;) Waluta innego kraju jest warta tyle libertów, za ile ktoś będzie chciał ją kupić, a ktoś sprzedać. Ani liberta więcej, ani liberta mniej.
Cytuję:
Na co składa się wartość pieniądza? Z pewnością na ilość waluty w obiegu. Czym jest więcej, tym jest mniej warta. Bo jeżeli hipotetycznie mamy w kraju XYZ 1 milion waluty Z, a w kraju ABC waluty D jest 5 milionów, to powinniśmy założyć ze 1Z = 5D.

Relacja ilościowa w oczywisty sposób nie zachodzi ani wprost, ani pośrednio. Ani całkowicie, ani częściowo. Gdyby tak było, to euro, których jest 12 bilionów licząc miarą M3, kosztowałoby 10 groszy, bo złotówek w M3 jest 10 razy mniej. Albo dodanie na konto rządowe 10 milionów libertów powinno skutkować załamaniem kursu liberta, nawet gdyby pieniądze te nie miałyby być nigdy wydane. Reakcja taka, co oczywiste, nie nastąpi w "prawdziwym" świecie.
Cytuję:
Chociażby koszty posiadania. Jeżeli w kraju ABC podatek wynosi 4% a w kraju XYZ wynosi 10% to na pewno będziemy korzystać z waluty D i będziemy trzymać pieniądze w kraju ABC, ponieważ w ten sposób mniej stracimy.

W większej ogólności problem, który opisujesz, jest problemem realnej i nominalnej stopy procentowej. Różnica w stopach między dwoma rynkami o tym samym ryzyku powoduje ruch kapitału z gospodarki o niższej stopie do gospodarki o wyższej. Podatek od gotówki jest tylko jednym z czynników, częstsza jest inflacja, której nie ma jak przeciwdziałać (nie ma w co inwestować). Wyższy podatek w Sarmacji nie musi więc skutkować osłabieniem liberta, o ile z powodu innych czynników libert będzie tracił wartość wolniej, niż inne waluty.
Cytuję:
Dlaczego zatem teraz ten system nie istnieje, dlaczego nie mamy wspólnej waluty tak jak te 10-12 lat temu?

Bo nie ma 1) potrzeby, 2) płynności, 3) kapitału. Potrzeby, bo przelewy między mikronacjami są rzadkie i można się w ich przypadku dogadać na gębę (ja zrobię przelew X-owi w libercie, a X zrobi Y-owi przelew w dreamach). Płynności, a więc i realnej wyceny kursu - jeżeli ktoś postanowi zrobić bank i zaproponuje kurs, to liczba operacji będzie zbyt mała, by mógł kurs na bieżąco korygować. Prędzej czy później któraś z filii wystrzela się z hajsu, bo waluta danej filii była wyceniona zbyt nisko. To wiąże się z brakiem kapitału niezbędnego, by w dłuższym terminie zabezpieczać taki kantor.

Mam prostacki pomysł na rozwiązanie tego problemu, ale musi poczekać, na razie koduję co innego ;)