Konrad Jakub Arped-Friedman
Komentarze
Brak ustosunkowania się do moich argumentów, do tego wypowiedzi o zabarwieniu drwin i insynuacji o zakazie głosowania.

2/10 bo przeczytałem.
@Helwetyk proszę sobie przypomnieć, po czyjej stronie była wtedy polityka zagraniczna. Podpowiedź: nie po stronie sejmu i rządu.
@Helwetyk Konstytucja stanowi, iż władzą wykonawczą w Księstwie jest Rząd, natomiast ustawodawczą — Sejm. De iure, książę nie jest więc organem przyporządkowanym do żadnej z władz, pełni więc obowiązki wspomniane wprost w konstytucji.

Kwestia stosunków baridajsko-sarmackich to zakres polityki wewnętrznej, z domieszką zagranicznej. Organami uprawnionymi do jej kreowania są Sejm i Rząd. Książę samodzielnie decydując o kształcie i zakresie tych stosunków, łamie podstawowe zasady ducha konstytucji i porządku prawnego, tym bardziej, że Rząd jest w trybie "dalszego pełnienia obowiązków" a Sejmu nie ma wcale. Stąd, takie działania, to samowola. Nawet ten kadłubowaty rząd który mamy obecnie, nie został powiadomiony o tym, że książę postanowił działać wbrew mandatowi społecznemu i jego programowi, który zakładał zupełnie inne rozwiązanie tego problemu. Dodatkowo, nie bardzo wiadomo jaki status mają obecnie umowy z KB czy jaki jest jego status. Całośc opiera sie tutaj na modus vivendi. Ewentuany więc wybór księcia na króla stawia pod ścianą władze sarmackie i wręcz przymusza do zawarcia konkretnych umów czy uchwalania praw, co stawia przyszłe rządy z faktami dokonanymi. Korzystanie z tego zamieszania w tym celu, jest w moim odczuciu nie ma miejscu i w istotny sposób kłóci się z konstytucją, przynajmniej jej konwenansów i zwyczajów lub ducha.

Biorąc pod uwagę fakt, że osoby z drugiej strony barykady wprost argumentuję pewne działania faktem niedoskonałości przepisów i tego, że "przecież można", nie zwracając uwagi na konwenanse, zasady niepisane i zwyczajną przyzwoitość, to nikt mnie nie przekona, że kilkanaście prowokacyjnych pikseli na stronie głównej jest większym złamaniem rzeczonych konwenansów i przyzwoitości, niż fakt zgłoszenia kandydatury wbrew konwenansom konstytucyjnym lub przyzwoitości polegającej na budowaniu narracji, że na własnego króla nie zasługujemy, m.in. z racji własnej głupoty.

Polecam ujednolicenie stanowiska, czy można coś robić wbrew rozumowi i godności człowieka tudzież pewnym symbolom "bo prawo pozwala", czy jednak nie. Jeżeli wciąż jednak można, to zarzuty o kącik są bezzasadne i wręcz głupie.
@MAP jeżeli przestrzeganie konstytucji przez księcia ma być uzależnione od kącika, to trochę kek.
@LCdR samo wystawienie tej kandydatury spowodowało wystarczające zamieszanie w elekcji, chociażby zrezygnował jeden kandydat. Sama zaś specyfika głosowania ma to do siebie, że sztuczkami taktycznymi można doprowadzić do wyboru różnych kandydatur.

Ponadto, nie eliminuje to problemu po stronie Sarmacji — na własną rękę miesza się dość istotnie w kwestii polityki wewnętrznej Sarmacji, a stosowne i decyzyjne w tym temacie władzy — nie mają nawet okazji wyrazić swojej opinii. I z punktu widzenia konkretnego — bo działania księcia kłócą się z polityką rządu i byłego sejmu, który miał jasny pogląd na tę sprawę (więc to raczej druga strona ma mandat społeczny do takich działań) i z punktu widzenia bardziej abstrakcyjnego — ja bym jednak poczekał na decyzje kolejnego Sejmu, kanclerza i najlepiej referendum. Sam fakt startowania powinien być IMO następstwem właśnie takich kroków i wyniku wyborów sejmowych.

Nie można tutaj tak bezrefleksyjnie przeprowadzić podziału kompetencji, że skoro to książę kandyduje, to jest to sprawa księcia. Bo nie jest.

To nawet nie jest postulat mnie jako Baridajczyka, ale mnie jako Sarmaty i bądź co bądź — kanclerza. Zabrano się za to od dupy strony i tyle.
@LCdR tu nie chodzi o żadne przepisy, legalność, regulacje. Tylko o symbole i tryb załatwiania sprawy.

Jeżeli z dupy wymagamy od kogoś podjecia decyzji o unii personalnej w ciągu tygodnia, bez mozliwości zrobienia wczesniej jakichkolwiek zmian ktore by dostosowaly na powrot ustroj KB do warunkow unii personalnej, bez wlasciwych procedur w postaci chociazby zalatwienia tego z sejmem i rządem, to jest to dla mnie niepoważne. Tak samo jak argument podstawowy takich kandydatur — na forum wprost nam napisano, ze krolem powinien byc ksiaze, bo sami jestesmy za glupi i zbyt nieodpowiedzialni zeby rządzic Baridasem. Jeżeli to jest punkt wyjścia, to ja podziękuję. Parafrazując mądrego — to tak jakby ktoś nie dał nam tych gałek po powiedział, że on wie lepiej czego chcemy i potrzebujemy.

Argumentami wysrałem się juz w innych wątkach na forum, gdzie po pewnym czasie zwolennicy unii personalnej juz sie nie odzywali, wiec mysle jednak, ze to nie mi ich brakuje, tylko im.

Jeżeli komuś mało, zapraszam na małą kompilację: http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11682/0
@RemigiuszL można korzystać z błędów w prawie, a można też tego nie robić ze względu na przyzwoitość. Jeżeli elekcja ma się opierać na sztuczkach z DP, to mówi to wiele o powadze kandydatury.
@defloriusz jeżeli ktoś nie ma żadnego związku z danym samorządem, to przejmowanie tam władzy będzie spadochroniarstwem niezależnie od piastowanego urzędu wyżej.

@RemigiuszL bardzo dziękuję za dostarczenie argumentów na moją korzyść. Kiedy jeden samorząd prawnie się zabezpiecza przed ludźmi z zewnątrz, to jest dobrze, ale kiedy chce to zrobić inny — wtedy są secesjonistami. O nic innego mi tutaj nie chodzi, niż o ukazanie swego rodzaju hipokryzji.

Parafrazując powyższe wypowiedzi, chciałbym się dowiedzieć:

1) czemu fakt kandydowania Baridajczyka na Namiestnika w Starosarmacji budzi tak skrajne emocje, że należało to prawnie uniemozliwić — "chciałbym żeby ktoś mi, w dobrej wierze, wyjaśnił, dlaczego sam fakt kandydowania budzi takie skrajne emocje".

2) dlaczego nikt nie degraduje Starosarmatów za to, że Kanclerz Sarmacji nie może zostac tym Namiestnikiem;

3) czemu Starosarmacja chce tym samym secesji z Księstwa.
@TadeuszBrus a gdzie tu mowa o teraźniejszym księciu, jak wprost stwierdzono o powrocie unii personalnej na stałe?
@leszcz za przeproszeniem, nie pierdolcie kocopołów. Jeżeli do 21.00 Sejmik STSu nie wybierze mnie na namiestnika i nie rozda obywatelstwa moim kumplom, będę to rozumiał jako dążenie Starosarmacji do secesji.
@Powietrzny żeby dał serduszko.
@Hugo tylko Wisełka.
Aż wziąłem specjalnie i poszukałem na stronce o WOSie.

S5K5NKMe.jpg

Niestety, nie mamy instytucji skrócenia kadencji, jest tylko rozwiązanie, ale sens jest ten sam. Nikt też nie ma chyba wątpliwości co do niezdolności byłego Sejmu do wyboru nowego rządu. Poniekąd ścieżka postępowania jest całkiem podobna jak w Realu.
A tak poważniej — ileż można trzymać fason, skro lecą na kogoś bezpodstawne oskarżenia, wynikające z nikłej wiedzy na temat pewnych zjawisk?

Powtórzę po raz ostatni dla zasady — zastosowane procedury (nie licząc kwestii strzelenia z partyzanta) są odpowiednie, właściwe i przewidziane do tego typu sytuacji, a mechanizmy które mamy w konstytucji, są standardowymi zasadami prawa konstytucyjnego, jak nie w Polsce, tak zagranicą.

Czy w Wielkiej Brytanii wobec tego nie ma demokracji? Gdzie jeszcze, gdzie nie istnieje ścisła separacja władz i mamy system parlamentarno-gabinetowy, tudzież gabinetowo-parlamentarny, takie praktyki nie są stosowane?

Powołam się też na taki sam argument co wcześniej — Sejm się wysypał po całości, jak zauważono na ćwirku - gdyby go nie rozwiązano, dzisiaj mandat utraciłby kolejny poseł, z racji braku aktywności. Niektórzy posłowie w ogóle odmawiają złożenia ślubowania, a Sejm nie robi zupełnie nic. Do tego, była jasno zarysowana większość rządowa, która postanowiła podać się do dymisji w trybie rozszerzonym, tj. posłowie wespół z rządem.

Nie jest moją winą, że pan (były już) poseł nie miał siły przebicia i stanowił mniejszość, która nie miała większego wpływu na to, co się dzieje u szczytu władzy. Tak działa właśnie demokracja, że decyduje większość, nie mniejszość i pojedyncze osoby.

Co do jeszcze praktyki batożenia mnie za rozwiązanie Sejmu, to przypomnę, że ja go nie rozwiązywałem, tylko książę. Nie było to nawet na mój wniosek, bo konstytucja stanowi iż odbywa się to jedynie za porozumieniem z Kanclerzem. Zaproponowałem dwie opcje, tj. dymisję osobistą i rozwiązanie Sejmu. Potwierdziłem też, że moje ugrupowanie nie ma nic przeciwko rozwiązaniu Sejmu i że jeżeli taki wariant zostanie wybrany, to proszę moje stanowisko uważać jako właśnie porozumienie się z JKM.

Jakkolwiek wariant ten polecałem, tak nie byłem tutaj osobą decyzyjną. Karcenie mnie za wybranie chwili rozwiązania oraz tego, że w ogóle do tego doszło, proszę przekierować z mojej osoby, bo jestem osobą niewłaściwą do bicia.

I tutaj znowu niestety będę musiał uczynić przytyk do poziomu pewnej wiedzy — Konstytucja nie jest tajna, tylko dostępna publicznie, więc myślałem, że kto jak kto, ale poseł na Sejm powinien ją znać. Dlatego nie tłumaczyłem takich oczywistości jak to, kto i dlaczego rozwiązuje Sejm. Jak widać, popełniłem błąd zakładając, że posłowie konstytucję znają.

To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie. Nie pozostawałem bierny na przytyki i insynuacje, odpowiadając tym samym. Ale ileż może dziad mówić do obrazu? Nie pozostaje mi tutaj nic innego, niż faktycznie odesłać do podręcznika prawa konstytucyjnego lub przynajmniej tego do WOSu, bez tego dyskusja jest bezprzedmiotowa i opiera się na oskarżeniach, które są bezzasadne.
Dziękuję i pozdrawiam.
Nie wiem też kto jest na tyle nieogarniety żeby się spodziewać, że w debacie w sejmie będziemy dyskutowali o takich sprawach zamiast w kuluarach. Była większość sejmowa które wybrała rząd, i ta większość która wygrała wybory, postanowiła oddać władze, pozbawiając się swoich mandatów i rozpisać nowe wybory dla nowego rządu. Tak działa demokracja, że pojedynczy poseł nie ma tutaj zbyt wiele do gadania.

Naprawę polecam książki od wosu albo jakieś opracowania politologiczne. Można mnie jebac za taki tupet, ale ilez można dyskutować o czymś, nie mając o tym pojęcia?
Jak ktoś nie rozumie podstawowych mechanizmów konstytucyjnych, to jak widać nie tylko spał na wosie, ale faktycznie nadaje się tyko do prowadzenia kur szczać zamiast piastować mandat poselski.
@ZdrajcaNarodu a ja się przerzucac argumentami nie zamierzam, bo... po to odchodzę, żeby nie musieć ;) W sensie - życie polityczne idzie dalej, niech więc politycy dyskutują, zmieniają i idą z tym do wyborów. Ja dzialalem w modelu obecnym to i podejmowalem decyzje na podstawie modelu obecnego. Jak będzie w przyszłości - to już nie moja głowa będzie o tym decydowała.

Zachęcam jeszcze raz do otwarcia dyskursu w tej materii. Najlepiej - już w ramach nowego składu Sejmu.
@anglov bo piłem piwo, a po alkoholu zawsze jestem agresywny i zrzedliwy. Na szczęście już nie będę miał okazji do pisania jako Kanclerz.
Swoją drogą, jeżeli Sejm się obudził dopiero jak go rozwiązano, to tym bardziej uważam, że podjęto dobrą decyzję. Postanowienie Księcia to tutaj li tylko wystawienie aktu zgonu, nie żadne mordowanie żywego. Poseł przejawiający pierwsze aktywności kilka tygodni po wyborach, w proteście czemu już nie ma Sejmu, to trochę jednak beka.
@ZdrajcaNarodu czyli opinia vs opinia, bez jednoznacznego dowodzenia, że coś jest empirycznie lepsze od drugiego.

Jedna osoba działa na postawie opinii swojej, inna - na podstawie swojej. Ja działałem na swojej, a jednoznacznych argumentów dlaczego powinno być inaczej - nie widzę.

Zachęcam w takim razie do startu w wyborach z programem zmian. Dopóki tych zmian nie ma, nie można się czepiać kogoś że korzysta z narzędzi, które dostał i które są przewidziane dokładnie do takich sytuacji, do jakich wykorzystane zostały. Albo inaczej - czepiać się można, ale na pewno nie w narracji, że łolaboga dyktatura, zamach stanu, KONS TY TUC JA, jak to niektórzy.
@ZdrajcaNarodu jeden rabin powie tak, drugi nie. Nie mamy ścisłej separacji władz tylko model parmalentarno-gabinetowy z przewagą rządu w pewnych sprawach - więc niby czemu rząd nie powinien mieć nic do powiedzenia w takich sprawach? "Nie powinno mieć" czegoś to taka sama opinia jak każda inna, na pewno nie stwierdzenie ex cathedra jak Wasze. Nie bardzo rozumiem czemu takie rozwiązanie ma być lepsze, bo wprowadzono je w USA. No a w Zjednoczonym Królestwie jest zupełnie inaczej, i? Przecież był już czas bezpośredniego wyboru kanclerza, gdzie ten pseudoamerykański model był testowany. Wtedy owszem, nie powinno być takich możliwości. No ale wrócono do poprzedniego.

I nie, nie była to sprawa stricte Sejmu.

Może porozmawiamy o bojkocie wyborów z racji impotencji posłów? Dla mnie to temat całkiem ciekawszy.

Przyjęliśmy taki a nie inny model działania państwa, gdzie parlament może zostać rozwiązany autorytarną decyzją rządu, gdzie jest to mechanizmem zabezpieczającym przed obstrukcją władzy wykonawczej. Pytaniem nie jest więc to, czy dobrze że się z niego korzysta czy nie — tylko czy taki model brytyjski nam odpowiada, gdzie istnieje model gabinetowo-parlamentarny i Premier mógł w dowolnej chwili Izbę Gmin rozwiązać. Jeżeli nie, to już macie Państwo pierwszy punkt programu na nowe wybory — wprowadzić ścisłą separację władz i ponowny wybór kanclerza w wyborach powszechnych. Dopóki jednak tego nie ma (i nie ma propozycji zmian) to domniemywać należy, że jednak większość woli model obecny.

Odpowiadając na pytania pozostałe:

1) gdzie dymisja? Tutaj: http://prawo.sarmacja.org/akt,10936.html Nowy Sejm ma tydzień na wybór następcy. Obecny rząd jest więc w stanie, jakbyśmy to powiedzieli nawiązując do konstytucji RP - "dalej pełniącym obowiązki do czasu powołania nowej Rady Ministrów". Sam kanclerz zaś to taki p.o. Kanclerza.

2) Gdzie debata w sprawie przyszłości rządu? Ponownie spytam - był ktoś chętny na wolną posadę? Jeżeli nie, to nie bardzo mamy o czym rozmawiać.

3) Gdzie demokracja? Demokracja polega na tym, że obywatele wybierają swoje władze w postaci Sejmu i kanclerza, a kampania sejmowa de facto jest kampanią na fotel kanclerza. Po rezygnacji, ludzie mają prawo wybrać swoje władze od nowa, łącznie z nowym Sejmem. Nie mamy demokracji bezpośredniej tylko pośrednią. W takim modelu Sejm idzie do kosza razem z rządem. Tak po prostu jest, a czemu - tłumaczyła pani na WOSie.

4) Pragnę zauważyć, że wobec braku rozpisania nowych wborów doprowadzilibyśmy do sytuacji w której zrobilibyśmy zabawę "dla dwóch czy trzech osób, które będą się nawzajem mianować i dymisjonować" - czyli Sejmu który pozostał u władzy.
Lel, no ale przeciez podstawowa funkcja Sejmu jest wybranie Kanclerza. Jezeli nie moze tego zrobic, to sie go rozwiazuje. Czy jest pan w stanie zagwarantowac (lub jakikolwiek inny posel) ze byscie to zrobili? Jezeli nie, to koniec rozmowy.

Pisanie, ze ktos podlozyl poslom noge, chociaz nie potrafia wypelnic oni podstawowej swojej funkcji, to samolubnosc i brak odpowiedzialnosci.

I dlatego tak, wyrzucanie Sejmu do smieci bo nie moze wybrac rzadu, to wspanialy i znakomity pomysl. WSZYSTKIE parlamenty swiata tak dzialaja, jezeli tylko wystepuje w tym kraju system parlamentarno-gabinetowy.

Nie bardzo rozumiem szum - sugeruje pan, ze mielismy czekac 2 miesiace bez rzadu tylko po to, zeby poslowie sobie mogli posiedziec z zalozonymi rekoma? Protest przeciwko takim rozwiazaniam swiadczy o glebokiej nieznajomosci z zakresu politologii i wiedzy o panstwie.
@AlbertJanMaat bo po to rozwiązaliśmy Sejm, żebym nie musiał tego robić do chwili powołania nowego rządu po wyborach?
I bardzo dobrze się stało.

Mechanizm rozwiązania Sejmu na wniosek Kanclerza jest zabezpieczeniem i elementem racjonalizacji prawa konstytucyjnego. Stosuje się go w przypadku, w którym rząd nie jest w stanie dalej wykonywać swojej misji.

Czy Sejm wybrałby ze swojego grona Kanclerza? Nie. Sami o tym piszecie. Czy wybrałby kogokolwiek, tak z zaskoczenia, bez programu, przygotowani i mandatu społecznego? Nie, albo w bólach i mękach po długim kryzysie rządowym, gdzie rząd ten dodatkowo byłby zapewne bez faktycznego poparcia posłów.

W takiej sytuacji Sejm się rozwiązuje i robi miejsce dla następcy.

Obecny skład Sejmu się kurczy i nie można uzupełnić braków po rezygnacjach i odmowach składania ślubowania przez następców.

Gdzie praca Sejmu została przerwana? Wszystko to, nad czym Sejm pracował, to efekt inicjatywy książęcej. To nie Książę więc podkładał nogę posłom, tylko poświęcił sam siebie.

Nie będzie asesora przez jakiś czas? No szkoda, szkoda, ale przypominam, że nie będzie też Kanclerza. Chyba ten drugi, razem z rządem jest tutaj priorytetem przy obsadzie, niż jeden z czterech asesorów.

Zostawianie Sejmu na samopas spowodowałoby kryzys rządowy i wakat przez dłuższy czas. Bardzo dobrze się stało, że zadziałały narzędzia przewidziane do takich sytuacji i dymisja rządu pociąga za sobą opróżnienie ław sejmowych. Tak powinna działać demokracja. Tym bardziej, że z pierwotnego składu zostały się same trociny, a sami posłowie przyznają, że nie robią niczego.

Brak rządu, Sejm z impotencją, brak kandydata na następce wśród posłów i brak mandatu do dalszych rządów, to powód wystarczający do rozwiązania tej karykatury parlamentu. Nie oglądałbym się na jednego asesora, w sytuacji braku kanclerza. I na dwa pomniejsze projekty ustaw, które to są dodatkowo autorstwa osoby, która współuczestniczy w całej procedurze i w pełni świadomie poświęca swoje projekty w celu ratowania dobra wyższej wartości - stabilności rządowej.
Optymistycznie zakładam wzrost populacji o jednego obywatela
@RemigiuszL nic nie szkodzi, za chwilę zwrócę nadpłatę
@piotr3lukasz pewnie, dziękuję. Problem postaram się rozwiązać, zaraz rzucę okiem na ten ciprokod.