Konrad Jakub Arped-Friedman
Komentarze
Ponieważ:
Cytuję:
Na wstępie należy poinformować, że strona bialeńska wycofała się ze swojej części referendum. Powodem było to, że w ostatnim momencie zorientowali się, iż niektórzy obywatele bialeńscy nieposiadający jednocześnie obywatelstwa sarmackiego, nie mają czynnego prawa wyborczego. Było to jasno stwierdzone w poprzednich ustaleniach i artykule, a fakt ten wynika dodatkowo z tego, iż oprzeć miano się na Ordynacji Wyborczej — gdzie osoby bez obywatelstwa Sarmacji, nie mają praw wyborczych.

Z tego powodu, referendum z Bialeńczykami zostało usunięte. Odbędzie się ono jedynie w części sarmackiej — czynne prawo wyborcze będą miały osoby jedynie z obywatelstwem Sarmacji, bez obywateli z dodatkowym paszportem bialeńskim.
@defloriusz

1) Referendum nie ma za zadanie ustalić ścisłego toku negocjacji, co wykluczyć skrajności w przyjętym punkcie wyjścia. Jeżeli Sarmacja opowie się dobitnie za wyjściem RB z KS, to daje to nam wszystkim taką wiedzę, że nie ma sensu siadać nad nowym traktatem. Jeżeli przyjmie drugą skrajność tj. pozwoli na dołączenie pod warunkiem inkorporacji jako prowincja — co według deklaracji RB, poskutkuje tym samym rozwiązaniem tj. wyjściem z KS — ponownie wiemy, że nie mamy o czym dyskutować.

Wszystkie inne rozstrzygnięcia dają orientację obu rządom co do tego, czym powinni się kierować. Swoje wątpliwości wyjaśniłem, jednocześnie nie wezmę za żadne skarby na swoje barki odpowiedzialności za to, żeby w pojedynkę decydować o sprawach takiej wagi (tutaj uczynię przytyk personalny w stosunku do Marszałka i porównam to do jednoosobowej i pozaproceduralnej decyzji o dokonywaniu wykładni przepisów konstytucji — ja aż takiej boskiej mocy w sobie nie czuję, żeby pomijać moją legitymację na urzędzie do pewnych czynności).

2) Jak zauważył Minister Pokoju, sprawa w TK w żaden sposób nie dotyczy traktatów — kwestia nowego dealu pojawiała się w dyskusjach rządowych jeszcze zanim WKW w ogóle dostał się do Trybunału. Orzeczenia Trybunału nie mają wpływu na to, jak będzie wyglądał traktat, tak samo jak i gdyby sprawy w TK nie było, to negocjacje trwałyby nadal.

3) Nie podzielam poglądu, że TK uratowałoby nas przed obecnym klinczem. Spójrzmy na sprawę r e a l n i e — TK dostając do analizy tamten dokument, badałby go w pojedynkę, gdyż reszta asesorów nie zna się/nie ma czasu. Ten jeden asesor dodatkowo, jak to w TK, wydawałby w sprawie po jednym postanowieniu na miesiąc. Skoro zwykła sprawa cywilna trwa pół roku, to analiza traktatu trwałaby drugie tyle, SO zmieniałby się co miesiąc i koniec końców nie wyłapano by niczego, a Bialenia już dawno by się posypała.

Traktat jest dziurawy w wyniku olbrzymiego niedbalstwa obu stron przy negocjacjach. Wszyscy sobie doskonale zdawali sprawę z tego, że jest to wybryk natury z którego nie wiadomo co wynika. Za namową strony sarmackiej, podpisano go, według założenia, że martwić się będziemy potem.

Tylko z racji braku przepisów w K.S. nie złożyłem zawiadomienia do Prefektury o umyślnym niedopełnieniu obowiązków ze stratą na szkodę państwa przez urzędnika publicznego na ówczesnego księcia Roberta Fryderyka. Powiedzmy sobie jasno — ta osoba powinna być postawiona przed Trybunałem za gówno, które nam zafundowało. Zapisy rozmów negocjacyjnych potwierdzają, że osoba ta z premedytacją namawiała i dopuściła do podpisania umowy, mając świadmość tego, że przepisy są nieprecyzyjne — osoba ta również postulowała to, żeby zająć się tym już po podpisaniu i ratyfikacji traktatu.

TK nic by tutaj nie pomógł, bo a) dobrze wiemy, że maglowałby to pół roku i nie doszedł do żadnej konkluzji b) nie było woli po stronie Dworu, żeby się przejmować takimi błahostkami jak dopracowanie treści umowy. Dwór samemu nie chciał się bawić w żadne analizy, więc co dopiero oczekiwać, że zleci to osobom bardziej obeznanym w prawie. Marzenie ściętej głowy.
Dla mnie niebezpiecznym precedensem jest rozciąganie znaczenia przepisów konstytucyjnych ponad ich miarę. Przechodzimy ze skrajności w skrajność, od trzymania się ściśle wykładni literalnej przepisów, kazuistycznego podejścia i robienia w Sarmacji odpowiedników landrechtu pruskiego, do wyciągania ogólnych przepisów w ten sposób, że praktycznie wszystko tam można umieścić i zinterpretować w zależności od tego, kto akurat ma jaki humor. I to w dodatku — poza tokiem sprawy ustrojowej o wykładnię przepisów.

W zasadzie po co nam Konstytucja, skoro można tam umieścić jeden artykuł o treści "w Sarmacji ma być dobrze" i według niego kształtować rzeczywistość prawną tak, jak się podoba? Po co w takim razie szersze spojrzenie uwzględniające większą perspektywę? Skoro umawiające się strony expressis verbis stwierdzają, co potwierdzone jest w travaux préparatoires (podstawowe źródło wykładni niejasności traktatowych), że nie przyznają pewnym podmiotom żadnych praw prowincji, a następnie asesor autorytarnie i na własną rękę stwierdza, że wolą stron i ich intencją było… nadać prawa prowincji, to trybunał nam jest potrzebny jak dziury w portkach.

Marszałek Trybunału to nie cesarz rzymski, że wydaje na własną rękę reskrypty na zawołanie. Sejm ani Trybunał nie nadał chyba Marszałkowi ius publice respondendi. Dlatego sposób dokonania wykładni jednoosobowo, poza tokiem procesu, rozciągający znaczenie przepisów konstytucji, uważam za skandaliczny.
W trybie sprostowania — p. Swarzewski został odwołany nie w skutek posiadania obywatelstwa bialeńskiego (do Rządu przepisy te nie mają zastosowania — inaczej przecież, jako król RON sam musiałbym zrezygnować z urzędu).

Miało to związek z naruszeniem zarządzenia w sprawie organizacji RM, a to przepisów o spójności RM. Pan Swarzewski podjął publiczną krytykę rządu, iż ten w taki a nie inny sposób stara się rozwiązać obecny kryzys konstytucyjno-samorządowy. Z racji braku chęci odwołania tych słów, zawnioskowałem o jego odwołanie. Rząd jest organem, który albo myśli i działa w jednym kierunku, albo nie działa w ogóle (co spowodowało zresztą ostatni kryzys rządowy). W związku z tym konfliktem interesów i nieporozumieniami, pożegnaliśmy się. Odbyło się to jednak w spokojnej atmosferze i bez zbędnych ekscesów czy oskarżeń, za co dziękuję, jak również za dotychczasową pracę w RM.
@kaxiu to jest akurat pikuś. Marszałek sam powinien stracić urząd (czytaj: w ogóle nie powinien go obejmować) jako właśnie obywatel bialeński.

Jeżeli TK stwierdzi, że Bialeńczycy nie mogą piastować urzędów, o jakich przepisy mówią iż nie można ich łączyć z obcym obywatelstwem — to automatycznie wyrok ten będzie na dzień dobry z wadą w postaci wydania go przez kogoś, kto nie powinien być asesorem. Jeżeli zaś stwierdzi odwrotnie, to też żadne rozwiązanie — nemo iudex in causa sua.
@defloriusz ja to może jeszcze nie, ale moim rodzice jakby usłyszeli że mówią o Arpedach że to Sarmaci, to by im chyba żyłka pękła.
Trochę ciężko zrezygnować z funkcji posła jak się nim nie jest
Buduję.
Cytuję:
codziennie czytaj jeden akt w DP.

To najlepsza propozycja tortury jaką słyszałem. Z przyjemnością polecę Ministrowi Miłości jej wprowadzenie.
Dobór wideo-muzyczny oczywiście jak zwykle zapewnia Kanclerz.
Cytuję:
Od oświadczenia minęło parę dni, a na tą chwilę nie ma decyzji co się ma wydarzyć w tej sprawie.

To akurat wiadomo. Kanclerz złożył rezygnację kilka dni temu, po prostu Książę z niewiadomych przyczyn nie wywiązuje się z obowiązku wydania stosownego aktu w DP.
Buduję.
@Zombiakov a to niedobrze, bo ta dziedzina jako cel w sam sobie to faktycznie nudne i bezużyteczne bzdety. Ale jeżeli użyjemy jej jako narzędzie, może być inaczej. Przykładowo, jak wspominałem wielokrotnie, ja widzę większe szanse na przebicie się z pisaniem tego nieszczęsnego systemu gospodarczego czy przebiciu się do reala właśnie we współpracy z zagranicą. Jeżeli system i promocja zostanie u księcia, to PZ u kanclerza, która dodatkowo zostanie zmarginalizowana jeżeli akurat kanclerzem nie zostanie RF (bo każdy inny kanclerz też to zleje), to jest to marnowanie potencjału na tym polu.
@RemigiuszL czyli jednak to były wybory na radcę NIA?
Program niewątpliwie dziwny. Pierwsze wrażenie odnoszę takie, że planowany jest udział w nadchodzących wyborach na Kanclerza, w związku z czym uprawnienia wcześniej przenoszone na Księcia, trzeba na powrót wrócić w ręce szefa rządu.

1) projekt ustawy - Kodeksu Postępowania Sądowego — po pierwsze, jak wspomniano wyżej, to w zasadzie nie ma szczególnego znaczenia, a KppTK tam gdzie trzeba, dopuszcza względne luzy. Pisać nowego kodeksu od zera nie ma potrzeby również z tego powodu, że z całym szacunkiem, ale nie macie ręki do pisania skomplikowanych ustaw, co odczuwamy za każdym razem ilekroć wchodzi jakaś większa zmiana w życie (słynne już lex robertus). Nie ruszałbym tego z uwagi na to że potrzeby nie ma, a także mając na uwadze fakt, kto się za zmiany zabiera.

2) projekt ustawy znoszącej kadencyjność ATK — co umożliwi betonowanie Trybunału. Kadencja nie powinna być znoszona, ale skracana, bo długa kadencja (a teraz - nieogranicznona) to coś, co najbardziej odstrasza chętnych. Wolałbym wprowadzić kadencję miesięczną z opcją szybkiej i zwięzłej prolongaty przez Sejm, maksymalnie czterokrotnej. Tak, żeby z jednej strony 4 miesiące pozostały, ale żeby kadencja nie straszyła długością i nie dawała wrażenia, że podpisujemy umowy na kredyt hipoteczny na pół naszego życia. I jednocześnie nie byłoby problemów z utrzymaniem stabilności, jeżeli jakiś asesor jeszcze żyje, a popyt na ich robotę jest.

3) projekt ustawy znoszącej bezpośredni wybór Kanclerza — to jest dla mnie dziwne, bo dziecko kastruje jego ojciec. Nie ukrywam że chętnie bym to wprowadził, ale jeszcze chętniej poznałbym uzasadnienie autora. Jakieś refleksje po tym czasie? Mamy to traktować jako pośrednio przyznanie się do porażki?

4) projekt ustawy o Polityce Zagranicznej Księstwa Sarmacji — to jest główny punkt który sugeruje udział w wyborach kanclerskich. Wydawało mi się że akurat tutaj panuje zgodność, że ksiażę powinien zajmować się długofalową polityką, a taką jest niewątpliwie polityka zagraniczna. No i za to też dostawałem baty w elekcji, że ograniczam władzę ksiażęcą. Dlatego ze zdziwiniem czytam ten fragment programu. Warto też mieć na uwadze, że w połączeniu z wyborem kanclerza przez sejm, gdzie znowu będą nas czekać krótkie kadencje kanclerskie po kilka tygodni, tak jak to było zawsze, to de facto ta PZ będzie się zmieniała kilkukrotnie w ciągu całego roku. Dla mnie pomysł więc chybiony.

5) projekt ustawy wydłużającej kadencję Sejmu — rozumiem, że to do realizacji jedynie w przypadku ponownego wyboru kanclerza przez izbę? Jeżeli tak, jest to do zrozumienia, chociaż jednocześnie i tak dobrze wiemy, że to kadencja zbyt długa, nawet jak dla samego kanclerza. A jeżeli kanclerz ma być nadal z wyborów powszechnych, to biorąc pod uwagę to że sejm się wypala zawsze po tygodniach, przedłużanie kadencji to tylko pudrowanie trupa.

6) projekt ustawy o Bezpieczeństwie i Ciągłości Państwa Sarmackiego — po pierwsze, uzasadnienie i punkt tak ogólny, że w dyskusji można śmiało go pominąć. Nie ma się do czego ustosunkować. Po drugie, swego czasu przenosiłem ustawą kupę rzeczy na NIA — ustawę tę zawetowaliście.

7) projekt ustawy wygaszającej tytuły szlacheckie i arystokratyczne — nie bardzo rozumiem intencję. Zmiana która nic nie zmienia. Chyba że jakiś wyższy cel zmiany istnieje, wtedy jeżeli go poznam, być może zmienię zdanie. Póki co j.w.
@Antoni to może napiszę to samo co tenże elekt — ja tylko piszę prawdę i wyciągam wnioski.

Jeszcze jako ciekawostkę rzucę jeden fakt — od równych 26 dni, w tym w trakcie kampanii, de facto i de iure jestem substytutem księcia. Korzystam z tych samych praw i przywilejów. Jeżeli więc rzucanie się na księcia uważacie za zniewagę, bo nie powinno się krytykować takiej osoby w żadnym wypadku, to weźcie pod uwagę, że to samo powinniście stosować w moim kierunku.

Dlatego jeżeli ktoś zaczyna kampanię w moją stronę od pouczania, drwin, kpin, stawianiu argumentów wiekowych, bezpośrednich zwrotów per pan i zwyczajnym obrażaniu (http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11287/#96773), to jest to zamach na majestat Księstwa i Księcia. Mało tego, zgodnie z prawem korzystam z immunitetu i obraza mojej osoby była/(de iure ciągle jest) ścigana z urzędu przez prefekturę. Przecież już teraz w TK leży pozew za nazwanie księcia stręczycielem bo wysyłał wiadomości przed elekcją. Więc i za insynuacje że przekładam ambicje ponad wyborców i jestem im za to winny przeprosiny, też spokojnie dałoby się napisać pozew.

Mnie to osobiście lotto, ale kiedy ktoś stawia zarzut obrazy księcia, to ciężko mi w tym momencie nie postawić lustra przed kimś takim.

A jeżeli ktoś mnie oczernia, to owszem, będę straszył trybunałem. Jeżeli ktoś za dziwactwo uważa przestrzeganie prawa, to bardzo mi z tego powodu przykro. No chyba że zgadzamy się, że konstrukcją "wyciągam wnioski że (tutaj wstaw dowolną insynuację)" jesteśmy nietykalni i to jest standard w dyskusji. W takim razie przygotuję sobie bingo w którym codziennie będę losował dowolny zarzut i bezkarnie oczerniał księcia. Chyba nikt nie będzie zdziwiony, jeżeli prędzej czy później ktoś mnie postraszy Trybunałem. Już ostatnio jeden z obywateli raczył nazwać mnie "Arpedałem". To był ostatni tego typu incydent na jaki przymknąłem oko.
@LukaszN żeby przedstawiać na kogoś negatywne wnioski, należy je uargumentować i podeprzeć dowodami. Inaczej to insynuacje.

Mogę napisać że Jan Kowalski jest złodziejem i to są moje wnioski. Proszę się zastanowić czy to jeszcze leży w granicach wolności słowa.
@LukaszN kampania negatywna =/= pisanie prawdy. Piszę o sposobie stawiania zarzutów i ich formie.

Smutno też, że zaczynacie panowanie od insynuacji które nadają się do TK, jak chociażby "najwyraźniej przedkłada Pan nad swoich wyborców swoje ambicje". Też nic na to nie poradzę.
@MaHi i słusznie dostaję za to baty. Nowy książę więc, jako ktoś rzekomo lepszy niż ja, też w takim razie powinien.
Cytuję:
Za nami wolna elekcja i najbardziej kuriozalne ogłoszenie wyników, jakie widziałem w historii Księstwa Sarmacji. Mam nadzieję, że - bez względu na okoliczności - więcej takie nam się nie przytrafi. Rozumiem zawiedzionych, którzy czekali na Discordzie i na IRC

Przepraszam, co to za zarzut z nie powiem skąd? Czy KKW gdzieś zapowiadała ogłoszenie wyników na jakimkolwiek kanale? Nie każdy ma czas na wchodzenie na kanały, poprzednio też wyniki podawaliśmy jedynie na ćwirku.
Cytuję:
Teraz chciałbym przeprosić swoich szacownych kontrkandydatów. Niektórzy odnieśli wrażenie, że prowadzę kampanię negatywną. Tak, rzeczywiście taką zacząłem w pewnym momencie prowadzić, za co przepraszam.

Przeprosiny z mojej strony nieprzyjęte. Ta kampania stała się pod koniec szambem i nic tego nie usprawiedliwia. Jeżeli zaczynacie w tym stylu, za usprawiedliwienie mając to że jest aktywnie, to nie jest to w porządku. Robienie kampanii negatywnej to powód do wstydu i pierwsza wpadka księcia, a nie powód do dumy. Tym bardziej, że kiedy zwracano uwagę na ataki ad personam, wesoło kpiąc sobie z reszty twierdzono, że to nieprawda.

Życzę powodzenia, ale nie biorę za dobrą monetę prowadzenia brudnej polityki na dzień dobry.
No skoro ludzie jednak mają w większości takie same zdanie jak ja i chcą księcia-symbolu, to o co się czepiacie? Ma mieć realną władzę wbrew ich woli? Czemu "pouczacie" ludzi co do tego co będzie dla nich lepsze, skoro sami zdecydowali inaczej?

Nie rozumiecie tego, że to nie jest kampania do Sejmu, więc nawet jeżeli ktokolwiek obieca silne uprawnienia księcia, to nic nie zrobi bez zgody wyrażonej w referendum. Inaczej konstytucji się zmienić nie da.

Naprawdę, kuriozum dla mnie jest stawianie zarzutów, że działam w zgodzie z większością ludzi. Przecież idealny książę powinien zmieniać swoje uprawnienia wbrew woli narodu, tak?
No jest mojego autorstwa, tylko ponawiam pytanie — ja gdzieś pisałem że to źle że rola księcia jest ograniczona? Przecież ja o tym piszę od kilku lat, a w pytaniu które może znaleźć Pan wyżej, czy jestem za ograniczoną rolą księcia napisałem, że jak najbardziej, nawet jeżeli wygram. Nie rozumiem więc zarzutu.

Dwa, proszę sobie uświadomić, że moja ustawa… uzyskała poparcie Narodu w referendum. Jeżeli więc stawiacie mi to jako zarzut i uznajecie że postępuję głupio, no to co Pan powie temu Narodowi? Co Pan powie dwóm książętom Sarmacji (w tym pierwszemu, czyli założycielowi KS), którzy poparli mój pomysł?

Czy ja gdzieś pisałem że wzmacniam rolę księcia albo że jego ograniczona rola mi nie pasuje? Albo gdzieś wykręcam się, że nie ograniczam jego roli. Proszę przewinąć sobie komentarze do góry i przeczytać ten piąty w kolejności, gdzie wprost to przyznaję.

Parafrazując, jeśli piszę tak trudnym językiem to proszę mi wybaczyć. Oraz proszę wyjaśnić zarzut, bo to ni kupy ni du.. się nie trzyma.
@LukaszN a kto był wtedy papieżem? Może to też ma jakiś związek.

A jeżeli nie pomoże każdemu, no to jednak miałem rację pisząc o upolitycznianiu projektów.
A czy ja gdzieś ograniczone kompetencje książęce stawiałem jako zarzut? ;)

Reszta to jakieś ogólniki bez konkretów, do których ciężko się ustosunkować.
@JulianF no ale ja przecież o tym samym piszę — skoro pisał dla idei a nie dla wygranych, to niezależnie kto by nie wygrał, pomoże chyba każdemu, czyż nie? A jeżeli tak, to jaki sens jest robić z tego punkt kampanii, skoro przecież P2G pomoże każdemu, bo pisze dla idei? Dziękuję że się ze mną zgodziliście — skoro nie pisze dla wygranych, to nie jest to żaden argument żeby wygrać.
@RemigiuszL owszem, ale jeżeli mamy do wyboru opcję która TYLKO POTENCJALNIE nam pomoże, a opcję która na pewno jest zła, no to wybór jest prosty :)
@RemigiuszL mój opis pasuje po trochu do każdego opisanego przeze mnie projektu, ale jednocześnie do żadnego nie pasuje w pełni, fakt. Tak samo jest z Systemem Bitewnym. Tutaj faktycznie od początku istniała dyskusja na forum i najpierw zbierano założenia, ale znowu jak zauważyliście, wszystko opierało się na aktywności konkretnej osoby. Kiedy ich brakło - system poszedł w odstawkę.

Dlatego proponuję bardziej zrównoważony model. Sarmacja jako system nie należy do konkretnej osoby. Zajmuje się nim NIA. Jeżeli Radcy nie będą mogli dalej się nim zajmować, z róznych powodów, zawsze można powołać innych. Można skład zmniejszać, zwiększać i tak dalej. Projekt jest "nas wszystkich". I zwyczajnie uważam, że fajnie byłoby mieć podobne podejście do innych ficzerów w KS. Nie spawajmy wszystkiego pod konkretne osoby, ale starajmy się pracować jako jeden organizm.
@LukaszN no i kwestii tej erystyki - mógłbym teraz porobić skrinów i wszędzie cytować następujące słowa:
Cytuję:
Ł.N.: elektorzy to durnie

Już rozumiecie, czemu o tym pisałem kiedy pocięliście moje słowa?