Obserwator Sarmacki, Robert Fryderyk, 16.06.2017 r. o 14:08
Szczerze o Sarmacji — JKM Andrzej Fryderyk
Seria wydawnicza: Szczerze o Sarmacji

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
5M2Mx6C3.pngMam ogromną przyjemność zaprosić Państwa na długo oczekiwany wywiad. Mój dzisiejszy rozmówca zamieszkał w Sarmacji, w Królestwie Baridasu!, około trzy i pół roku temu. Dziś jedna z najważniejszych sarmackich postaci, związany jest po wsze czasy z Królestwem Teutonii. Wcześniej znany jako Beznadziej Angloviasty, dziś jako Jego Królewska Mość Andrzej Fryderyk! Serdecznie zapraszam na rozmowę o tym skąd anglov się w Sarmacji wziął, o teutonizmie i o tym jaka jest dzisiejsza Sarmacja i czemu razem powinniśmy wszyscy stawić czoła. Bardzo ciekawa rozmowa!

Wcześniej w serii "Szczerze o Sarmacji"
____________________________________________________________

Dzień dobry! Bardzo dziękuję Waszej Królewskiej Mości za wyrażenie zgody na ten wywiad. Nasi czytelnicy z pewnością chcą poznać "co napędza" WKM i co WKM myśli o naszym otoczeniu. Wiem, że redakcja tego chce. Zamieszkał WKM w Księstwie Sarmacji jakieś trzy i pół roku temu. To już kawał czasu. Dziś, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i ważnych Teutończyków... na początku jednak nie wybrał WKM Teutonii na swój dom. Jak to się stało, że początek to pół roku spędzone w ... Królestwie Baridasu?

Dzień dobry, to ja dziękuję, za chęć i pomysł na wywiad. Trzy i pół roku… Jak ten czas leci. A wydaje się, jakby to było wczoraj… No cóż. Nie da się ukryć, to jest spory kawał czasu, choć nie zapominajmy – najstarsi Sarmaci obchodzili w tym roku swoje 15 sarmatnice. A wciąż są aktywni – nawet jeśli na dalszym planie. Wobec nich, czy nawet tych odrobinę młodszych – wciąż jestem z nowego pokolenia.

Odpowiadając jednak na pytanie – tak, swoją wirtualną obecność zaczynałem w Baridasie. Przyczyna tego była prozaiczna – do Sarmacji zostałem zaproszony przez moich realnych znajomych – Jakubbu Ashikagę i Karolinę von Lichtenstein. O ile ta druga zamieszkiwała ówcześnie (gdy dołączałem do Sarmacji) Gellonię i Starosarmację, tak Jakubbu mieszkał w Królestwie Baridasu. Gdy wieść się rozniosła, że dołączyłem do Sarmacji, ówczesny Wicekról Baridasu, Markus Arped poprosił Jakubbu, by ten przekonał mnie do zamieszkania w tymże miejscu… I tak też uczynił. Stąd mój początek to pół roku spędzone właśnie w Baridasie.

Pociągnę ten wątek przez chwilę. Jak wiadomo od dawien dawna Baridas i Teutonia nie pałają do siebie miłością. Ba! To na granicy tych dwóch krajów stoi Wielki Mur Baridajski (gwoli ścisłości między Baridasem a Loardią) . A jednak właśnie z Baridasu trafił WKM do Teutonii i z nią związał się po dziś. Jak to się stało? Co skłoniło WKM do przejścia do Królestwa Teutonii?

Nim odpowiem na pytanie – w mojej ocenie owy konflikt na linii Baridas-Teutonia nie istnieje. Owszem, miał on miejsce w przeszłości, a jego świadectwem jest Wielki Mur. Niektórzy próbują ten spór ponawiać bądź sztucznie podtrzymywać, lecz… To młode pokolenie, nie znające i nie chcące poznać jego historii, lecz nieudolnie próbuje go wykorzystać do swojej narracji. Tak też nie należy w żaden sposób łączyć zmiany mojego miejsca zamieszkania, z tym zamierzchłym konfliktem.

Gdybym przybył do Sarmacji, nie znając tu nikogo, a chciał zostać na dłużej, prawdopodobnie to właśnie w Teutonii zamieszkałbym najpierw. W momencie, gdy przybyłem, był to najbardziej zadbany samorząd. I choć forum nie grzeszyło aktywnością… Teutonia miała w mojej ocenie niepowtarzalny klimat, odróżniający ją od innych samorządów, czyniąc ją wyjątkową. Zmiana była dla mnie więc naturalna. A doszło do niej przez zbieg wielu czynników.

W momencie gdy dołączyłem do Baridasu, trwała pewna zapaść aktywności., a osoby odpowiedzialne za Baridas nie zwracały uwagi nawet na dość konkretne propozycje. Proszę spojrzeć, iż mój pierwszy medal posiadam za zasługi dla Sclavinii, za pisanie w Głosie Sclavinii. Baridajski Herold nie był zainteresowany. Gdy w okolicach marca, na terenie Królestwa Baridasu zapanowała Regencja Paulusa Buddusa, miałem nadzieję… Na to, że pewna świeżość i ruch wyprowadzi Baridas z zapaści. Niestety, nie stało się tak. Także i hrabia Buddus dość szybko uległ realnym zajęciom. Nie widziałem perspektyw w dalszym uczestnictwie w życiu Królestwa Baridasu.

Tymczasem, do władzy w Sarmacji dochodziła Represja (Dla osób młodszych - była to wtedy nowa frakcja polityczna przewodzona przez JKW Helwetyka Romańskiego i Mikołaja Torpeda.). Szybko okazało się, że jednym z celów tej partii był zamach na teutońską niezależność i zdjęcie z tronu Króla Teutonii, Michaela von Lichtensteina, niosąc na sztandarach chwytne hasła wzmagania aktywności. Każdy zainteresowany ówcześnie w politykę Księstwa wiedział, że wkrótce Teutonia otrzyma cios ze strony rządu centralnego.

W stanie braku perspektyw Baridasu i świadomości tego, co ma nastąpić, zapragnąłem pomóc krajowi, który tak mi się spodobał. A każda opowieść na IRCu mojego obecnego v-ojca, Krzysztofa Kwaziego, o historii, kulturze Królestwa tylko przekonywały mnie, że się nie myliłem w moim pierwszym wrażeniu. Gdy niedługo przed zmianą mojego miejsca zamieszkania, udało mi się także spotkać go realnie, byłem już zdecydowany. A owe spotkanie wyłącznie utwierdziło mnie w przekonaniu, że owa decyzja, nie jest błędna.

Problemy z aktywnością samorządów są powszechne... jak widać cztery lata temu i obecnie także. Nic się pod tym względem nie zmienia. Chyba jedynie tyle, że w danym momencie dotyka ta ograniczona aktywność inne samorządy. Czy to nie znak, że być może jest ich zbyt wiele jak na kraj, który zamieszkuje raptem około 30 względnie aktywnych osób? Zresztą przecież i tak nie każda angażuje się w samorząd. Jak WKM myśli, dlaczego samorządy nie bywają atrakcyjne dla mieszkańców Księstwa?

Przede wszystkim – nie zgadzam się z postawioną tezą. Oczywiście, że samorządy są atrakcyjne dla mieszkańców Księstwa. Niektórzy wolą bardziej zaangażować się właśnie w nie, nieco odsuwając się od polityki centralnej, inni z kolei wolą zająć się politykę centralną i kreowanie władzy, bądź tworzenie dóbr ogólnych. Jeszcze inna grupa, stara się działać w obu tych sferach. Mikronacje nie są przymusem, każdy działa tam, gdzie mu pasuje. Gdy nie będzie miał takiej możliwości, zapewne nie będzie działać w ogóle.

Nie zgadzam się również z tezą o problemie aktywności samorządów. Samorządy są aktywne. Samorządy działają. Samorządy tworzą narrację. Zgadzam się z ogólnym problemem aktywności, który przekłada się dalej na działanie zarówno samorządów jak i centrali. Samorządy to chyba jedna z niewielu instytucji, która mimo problemów działa przynajmniej poprawnie.

Nie mogę się też zgodzić, a wręcz muszę zareagować na sugestię, że samorządów jest zbyt wiele. Tak jak podkreślałem, podczas kongresu regionów, tak muszę podkreślić i teraz – samorządy w Sarmacji nie są tylko jej podziałem terytorialnym. I choć próbuje się to negować, a prawo temu nie sprzyja – mimo wszystko są to silnie związane społeczności lokalne. I choć są osoby, które mogłyby działać wszędzie, tak mimo wszystko wielu z nas w przypadku, gdyby zabrakło jednego z nich, zwyczajnie zrezygnowałoby z zabawy. Myślenie, że samorządów jest za wiele, w mojej ocenie sprowadza się do myślenia, że któraś grupa osób jest niepotrzebna. A skoro i tak jest nas niewielu, to chyba powinno nam zależeć na tym, by ci, co się z nami wciąż bawią, wciąż się udzielali.

Proszę mi wybaczyć WKM jeśli źle się wyraziłem. Nie sugerowałem, że samorządy są nieatrakcyjne, ale że bywają nieatrakcyjne. Moje pytanie było może mało składne, ale na pewno nie miałem na myśli tak negatywnego stwierdzenia. Doceniam to co robią sarmackie samorządy. Oczywiście nie sugeruję również, że samorządów jest zbyt wiele. W swojej wcześniejszej odpowiedzi powiedział WKM o planach Represji na działania w teutońskim samorządzie, które miały wówczas znieść z tronu Michaela von Lichtensteina. Nazwał to WKM "ciosem ze strony rządu centralnego". W Królestwie Teutonii narracja o uciskaniu kraju przez reżim z Grodziska nie jest niczym nowym, ciągnie się przynajmniej od czasów Teutońskiego Maja, czyli już ponad dekadę! Nawet teraz w Teutonii pojawiają się głosy o tym, że centrala nie jest przychylna Teutonii i Teutończykom. Czy faktycznie tak jest? Na prawdę jest tak, że Teutończycy od ponad dekady znoszą niewygody mariaż z Grodziskiem i mimo, iż ich uwiera nic z tym nie robią? A może to zwyczajnie już część teutońskiego folkloru, element, który buduje Waszą tożsamość, spaja Naród, a faktycznie jest tylko właśnie narracją? Bo gdyby spojrzeć na działania centrali to trudno dostrzec coś co faktycznie uwiera Teutonię. Czyż nie?

Odpowiedź na to pytanie jest bardziej skomplikowana, a tłumaczenie tego na zasadzie „nie podoba się to czemu nie zmieniacie tego” jest błędne. Zmieniamy. I to z całkiem sporą skutecznością. Wszystko następuje jednak w procesie ewolucyjnym. Proszę spojrzeć, na stosunek samorządów do centrali w roku 2006 i teraz. Nawet w ciągu ostatnich kilku lat, dzięki działaniu Stronnictwa Federalnego, osiągnięte zostało wiele. Rewolucje nie dadzą skutku, dopiero stopniowe, spokojne działania mogą przynieść zamierzony efekt. Ważne jest zdawać sobie sprawę z pewnych mechanizmów i wykazywać ich słabość.

Zgadza się – obecna Rada Ministrów jest bardzo liberalna (za co im chwała!), natomiast Książę unika konfliktów. Niemniej są momenty, że gdy czytam współczesne wypowiedzi, staje mi przed oczami zapis archiwalnej dyskusji, z czasów Teutońskiego Maja. Pewna mentalność wciąż pozostała… I zapewne nie zmieni się to jeszcze przez długie lata, jeśli w ogóle. Tak więc, o ile część z wypowiedzi Teutończyków za takowy folklor można potraktować, tak w mojej opinii, raz na jakiś czas pojawiają się rzeczy, które faktycznie nam przeszkadzają. Co więcej, są takie propozycje, z którymi nawet nie występuję, gdyż wiem jaka będzie odpowiedź. Nie oznacza to jednak, że za jakiś czas takie kwestie jednak nie wypłyną.

Czy z ową mentalnością, o której WKM mówi, nie jest trochę tak, że to efekt tego, iż jako Sarmaci dbamy o to by nasze państwo było w pewien sposób spójne, by tendencje odśrodkowe trzymać w ryzach? Nie jest to trochę tak, jak w świecie realnym, gdzie np. Wielka Brytania za nic nie chce dopuścić do odłączenia się Szkocji, a Hiszpania Katalonii? Oba przytoczone kraje to monarchie, ale i w republikach nie brak podobnych postaw. Polska nigdy nie dopuści do zwiększenia autonomii Śląska, mimo, iż relatywnie niedawno ta autonomia była o wiele większa niż jest dziś. A kraj kwitł. A jeśli tak właśnie jest to czy nie lepiej po prostu zgodzić się, że jest to część naszego dziedzictwa, w którym Sarmaci walczą o unifikację (mniej lub bardziej posuniętą) a niektóre samorządy o większą, czy mniejszą, autonomię? Nie można tego ucywilizować, i zawsze musi się kończyć oskarżeniami o uciskanie, albo o dążenia secesjonistyczne? Bo dziś właśnie tak to wygląda.

Przede wszystkim – błędem w dyskusji jest porównywanie nieporównywalnego. Doskonale rozumiem odniesienia do państw rzeczywistych i sytuacji światowej, należy jednak zdać sobie sprawę z jednej rzeczy: zupełnie inne czynniki decydują o niepodległości i zjednoczeniu państw w świecie materialnym, jak i mikroświecie, a także to, jak różne środki są do tego używane. Uważam więc, że przykład z realnych monarchii, czy republik za nieadekwatny

Ja stoję w przekonaniu, że ta „unifikacja”, jak zostało to określone, nie musi iść w opozycji do autonomii. Proszę spojrzeć, że zarówno Sarmacja jak i Teutonia, czerpią zyski z tego że są razem. Teutonia daje Sarmacji swoją aktywność i osoby chętne do obejmowania działań na stanowiskach w centrali Sarmacji. Dostarczamy jednej z najbardziej rozbudowanych, spójnych i umocowanych historycznie narracji widzianej w Księstwie Sarmacji. Dajemy osoby chętne do uczestnictwa w innych inicjatywach. W zamian otrzymujemy odbiorców naszej treści, profesjonalny system informatyczny i pewną stabilność. Obie strony zyskują na tej wspólnocie w dość równych proporcjach. Wciąż jednak spotykam się z głosami, znaczące mniej więcej: „nam nie zależy”, „nie podoba się, to <wandejskie pozdrowienie>”, „znajcie naszą łaskę”. To nie jest zdrowe podejście.

Gdy spotykamy się odbiciem od ściany, gdy chcemy zarządzać tym co nasze, choćby ostatnie problemy z naszym kanałem IRC, buntujemy się. Gdy próbuje się nam wmówić, że nie wiemy czego chcemy, buntujemy się. Lecz praktycznie zawsze zaczyna się to od sarmackiej mentalności pod tytułem „my tu rządzimy, macie siedzieć cicho”. Odpowiadając więc na pytanie – nie, nie musi się kończyć w taki sposób, można to ucywilizować. Jeśli mentalność niektórych z Sarmatów zmieni się.

Wasza Królewska Mość w takim razie proszę powiedzieć... jeśli autonomia to jak szeroka i jak rozumiana? Jakie kompetencje chciałoby mieć Królestwo Teutonii, których nie ma dziś? Z deklaracji, które w różnych miejscach padają taka dyskusja czeka nas w najbliższym czasie. Czy Teutonia ma już jakieś stanowisko? Kanclerz Friedman mówi o tym, że od dwóch miesięcy czeka na ruch Królestwa, a Królestwo go nie czyni. Z drugiej strony Marszałek Bouboulina-à-la-Triste mówi głośno, że Teutonia musi być wolna. Czyli tuba propagandowa działa, a w kuluarach? O czym się mówi w kuluarach?

Przede wszystkim – nie słyszałem nigdy o tym, aby Kanclerz Friedman kiedykolwiek oświadczał, iż czeka na ruch Królestwa Teutonii, ba nawet nie wiem w jakiej sprawie. Nie jestem więc w stanie się odnieść do tych słów. Odpowiadając jednak na resztę pytań – myślę że zastanawiając się nad szerokością autonomii, o jaką chcemy się ubiegać, trzeba zastanowić się przede wszystkim nad bilansem tego co możemy zaoferować i to, co jest nam oferowane w zamian. Dopiero po takiej analizie można mówić, o jaki zakres autonomii powinna się Teutonia ubiegać.

Jeśli zaś chodzi o samo dążenie, oczywistym jest, że Teutonia dążyć powinna do pełnej autonomii, ograniczanej wyłącznie przez stosowne umowy, podjęte suwerennie. My, Teutończycy, uważamy się za niezależny naród, nie zaś za część innego – mamy silną tożsamość narodową. Sarmację chcemy postrzegać jako naszego partnera, nie zaś jako naszego decydenta. I choć część Teutończyków pragnie takiego stanu rzeczy, wręcz tęskni i krzyczy za wolnością… Ja jednak nie widzę potrzeb rewolucji w obecnym stanie rzeczy. W ciągu ostatniego roku wizerunek Teutonii w Sarmacji znacząco się zmienił, wierzę, że też i za moją sprawą. Jestem przekonany, że za jakiś czas, nasze dążenia do zmiany postrzegania Teutonii, zostaną zrozumiane, wtedy natomiast będzie można podejść do konstruktywnych rozmów.

Kanclerz Friedman pisał o tym oczekiwaniu i nawoływaniu do przedstawienia konkretnych postulatów ostatnio 2 czerwca (o tu). To zresztą nie jedyne miejsce i nie jedyna wypowiedź. Zapewne szybka kwerenda forum centralnego pozwoli do zbadać dogłębniej. A mimo to WKM nie zauważa... i nie wie w jakiej sprawie... to dosyć ciekawe. Bo od dawna w Sarmacji nie mówiło się tak wiele o tym, że Teutonia chce inaczej. Pełna autonomia oznacza także możliwość prowadzenia własnej polityki zagranicznej, bicie własnej monety, własny system, itd. Jak, wobec tego, Teutonia i Teutończycy widzą przyszłą współpracę między Grodziskiem a Srebrnym Rogiem? Pełnej autonomii nie ma obecnie nawet Królestwo Baridasu, więc model ten nie jest znany w mikroświecie. Więc proszę, o ile można konkretami, przedstawić taką wizję. Czy jest ona w ogóle skonkretyzowana, czy to po prawdzie, jak niektórzy sugerują, jedynie zasłona dymna przed tym, że faktycznie KT chce z KS zerwać i rozpocząć legalne zbliżenie z KD?

Proszę wybaczyć, ale przez myśl mi nie przeszło, by tę erystyczną wypowiedź Kanclerza Friedmana, traktować jako zapowiedź oczekiwania, szczególnie dwumiesięczną. Wciąż więc utrzymuję, że takowa chęć dokonania zmian i oczekiwanie na postulat miejsca nie ma. Zresztą – to nic dziwnego. Jakakolwiek zmiana w tym zakresie, wymaga naruszenia obecnie panującego statusu quo, co nie jest łatwe. Jak też wspominałem – obecnie, z punktu widzenia centrali, będzie to działanie w zupełności nieopłacalne. Nasza w tym rola by to zmienić i udowodnić, że jednak warto. Zgadzam się, od dawna się mówi, że Teutonia chce inaczej. Lecz zamiast zapytać, w jaki sposób inaczej, bądź zwyczajnie uważnie zwrócić uwagę na to, jakie argumenty są podnoszone. W sposób niezmiernie nieprzystający, przedstawiający nas w złym świetle, kpi się z nas. Co również można sprawdzić, może nie aż tak prostą, odpowiednią kwerendą. I żeby nie zostało to zrozumiane źle – nie mówię tu o obecnym Kanclerzu, ani Księciu których uznaję za osoby dość pozytywnie do nas nastawione.

Jeśli zaś chodzi o pełną autonomię – jak widać nie zostałem do końca zrozumiany. Autonomia nie polega na tym, że wszystko musimy mieć własne. Autonomia, zgodnie z definicją słownikową oznacza tylko tyle, że sami możemy o sobie decydować. Nie oznacza to bynajmniej, że musimy mieć własną walutę, własny system, czy też nawet w sposób zupełnie niezależny prowadzić politykę zagraniczną. Ważne jest to, by to przekazanie kompetencji było naszą, suwerenną decyzją, wypracowaną na podstawie umowy. Oczywiście, jestem przekonany, że wiązałoby się to z koniecznością dopracowania wielu konsensusów. Staram się jednak patrzeć na to realistycznie – obecnie takie rozwiązanie jest nieprawdopodobne do zrealizowania. Jestem jednak przekonany, że właśnie do takiego stanu rzeczy powinniśmy dążyć.

Nie do końca rozumiem przedstawienie Baridasu jako wzoru autonomii. Jedyną rzeczywistą autonomią, jaką posiada Baridas, to uznanie go jako osobne państwo, stowarzyszone z Księstwem Sarmacji. Cała reszta relacji społeczno-prawnych wskazuje na to, że Baridas jest najmniej autonomicznym samorządem Księstwa Sarmacji. Nie rozumiem też, skąd wnioski o zerwaniu relacji z Księstwem Sarmacji i zbliżenie do Królestwa Dreamlandu. Oczywiście, Królestwo Dreamlandu uznaję za państwo nam przyjazne, a Jego Królewską Mość Króla Dreamlandu, Alfreda, za przyjaciela Teutonii, nie chcemy zmieniać naszych współpracowników. Takie rzeczy sugerują nam niektóre osoby zamieszkujące Królestwo Baridasu, ale proszę nie traktować ich poważnie, tak, jak ja ich poważnie nie traktuję. Jak już wspomniałem wcześniej – współpraca z Księstwem Sarmacji daje wiele obu stronom. Wierzę, że trzeba próbować zmienić jej charakter, niż rezygnować z niej.

Dobrze, dość zatem o Teutonii, pozwolę sobie jedynie wyrazić nadzieję, że jest możliwe szybkie porozumienie, bo jestem też przekonany, że obopólnie można na tym skorzystać, trwanie zaś w okopach (i to dotyczy zarówno Sarmacji, jak i Teutonii) w niczym nikomu nie pomaga. Wasza Królewska Mość, jak powiedzieliśmy, jest tu już trzy i pół roku... jak się w tym czasie zmieniła Sarmacja? Co jest lepsze, co gorsze?

To prawda. Do Sarmacji przybyłem w przeddzień koronacji JKM Tomasza Ivona Hugona. Można więc powiedzieć, iż mimo że nie widziałem poprzednich rządów, tak działanie obecnego Księcia, obserwuję od początku. Jednak już od początku muszę zaznaczyć – nie oceniam w tym przypadku Księcia – mimo iż stoi na czele naszej społeczności, społeczeństwo jest autonomiczne. I choć nadaje pewien kierunek, nie koniecznie ten kierunek będzie uczęszczany. To co oceniam, to skutki pracy i działań pojedynczych jednostek, grup społecznych, a czasem i zwykłego przypadku.

Gdy dołączałem do Sarmacji, DSG było, ale niezwykle biedne. Mimo iż system gospodarczy nie istnieje, Sarmacja może pochwalić się chyba najlepszym systemem informatycznym ze wszystkich mikronacji. I mimo, że być może nie przystaje do obecnych standardów gier i witryn, jest przejrzysty, wygodny i użyteczny. Od momentu mojego przybycia do teraz, przebył przynajmniej kilka liftingów graficznych i usprawnień. Co jednak jest chyba najistotniejsze, powstał mechanizm integracji, a później powszechny dostęp do bazy danych. Te dwie rzeczy wyprowadziły Sarmację, na zupełnie inny poziom systemowy, dopuszczający tworzenie aplikacji ściśle zintegrowanych z systemem Sarmacji. Autoryzacja za pomocą DSG, automatyczne i bezpieczne zarządzanie pieniędzmi, statystyki odświeżające na bieżąco dane użytkowników – to wszystko jest teraz normalne i tworzone przez osoby niezwiązane z centralnym systemem. Uczyniło to Sarmację zupełnie niekonkurencyjną pod względem systemowym na tle innych polskich mikronacji – w zupełnie inny sposób, niż czyniła to Złota Wolność. I mam nadzieje, że to będzie kontynuowane.

Kolejną, z perspektywy czasu, niezwykle ważną w kontekście społecznym rzeczą było wprowadzenie jasnego systemu odznaczeń, nadawanych kwartalnie i rocznie. Może się wydawać, że to jest tylko drobna rzecz, jednakże niezwykle istotna. Wiele osób pewnie zaprzeczy temu, jednakże dostanie nagrody za swoje działania, nobilituje, a nobilituje jeszcze bardziej, gdy jest ono widoczne w naszym profilu, także dla każdego odwiedzającego. A ładna grafika, tuż obok naszego herbu, zwyczajnie dobrze wygląda. W mojej ocenie, konstruując konkursy, powinniśmy zastanowić się nad tym, jak uczynić nagrody wyjątkowymi. Niestety, to wymaga też więcej pracy i czasu, którym wszystkim brakuje. Sposób nagradzania, na zasadzie kwartalnych i rocznych odznaczeń i orderów, jako komplementarny do wsi lennych, uważam za duży postęp.

Niestety, jest nas jednak coraz mniej. Gdy pojawiają się teksty kultury, uznające rozwiązanie unii z Wandystanem, za dobre, wypaczając historyczny przebieg zdarzeń, jakaś część mnie jest smutna. Choć doceniam niezwykle dobrą formę, nie zgadzam się z uznawaniem tego za słuszne. Brakuje mi Wandejczyków, mimo swojego luźnego sposobu bycia, właśnie oni byli inteligentną, konstruktywną opozycją, do aktualnie panujących idei. Mimo iż nie zawsze można było się z nimi zgadzać, tworzyli niesamowity koloryt. Brakuje mi tych Baridajczyków, którzy po baridajskim sierpniu zrezygnowali z budowania i konserwacji narracji Królestwa Baridasu. Brakuje mi wszystkich, którzy w atmosferze konfliktu w Gellonii i Starosarmacji, odeszli zniechęceni. I choć część z nich być może jeszcze kiedyś do nas wróci, ilu zrezygnowało na stałe? Tego nie wiemy.

Celowo pominąłem w moim rozważaniu spory – one były zawsze. I – jak wyżej stwierdziłem – zawsze zniechęcały. I choć instytucja sporu jest ważna, jej siła i działanie zdecydowanie przekraczają normy. To jest jednak stale i od lat. Tak więc ogółem – w mojej ocenie jest lepiej. Cały czas widać rozwój, wszystko staje się lepsze, ciekawsze. Obawiam się jednak, że mimo to, rozwój jest zbyt powolny, w porównaniu z tendencją zniechęcania i rezygnacji. Obawiam się więc, że trzeba naszemu społeczeństwu czegoś więcej. Czego? Zapewne jest wiele poprawnych odpowiedzi na to pytanie. Sztuką jest znalezienia tej, która jest możliwa do wprowadzenia i zadziała.

Gdyby miał Wasza Królewska Mość dzisiaj pokierować nowego mieszkańca, to jaką ścieżkę kariery by mu WKM zaproponował? Nie każde działanie w Sarmacji daje dziś satysfakcję, w niektórych aspektach mamy przesyt, w innych brakuje nam ludzi. Z tych "niedoinwestowanych" czynnikiem ludzkim elementów to jakie trzy WKM wskazałby jako najbardziej mogące wpływać na dalszy rozwój Sarmacji?

Przede wszystkim, jestem zdania, że patrzenie w sposób „przesyt” i „niedosyt” jest błędne. To co sprawia satysfakcje, jest rzeczą niesamowicie personalną i dla każdego unikatową. Jestem przekonany, że nawet robiąc rzecz dość niszową, która mało kogo zainteresuje, możemy czuć z tego satysfakcję. Nie wolno nam pchać w politykę osób, które się tym nie interesują, tak jak kazać programować ludziom, którym tego nie chcą. Nie zapominajmy, że mikronacje to tylko internetowa zabawa, która przede wszystkim ma nam zapewnić mniej lub bardziej inteligentną rozrywkę. Gdy będziemy pchać ludzi do tego, co ich nie pasjonuje, zwyczajnie opuszczą naszą społeczność.

Zgadzam się jednak z tym, że jest zestaw umiejętności, przydatnych w rozwoju Sarmacji. Nie wiem czy wymienię trzy, czy też mniej, czy więcej, gdyż… Zwyczajnie będę się starał wymienić to co uważam za najistotniejsze dla rozwoju, czego obecnie nieco brakuje. Wcześniej chwaliłem system informatyczny, jako najbardziej rozbudowany spośród mikronacji. Nie da się jednak ukryć, że mimo tego, jest on archaiczny, nieco nieprzyjazny dla współczesnego użytkownika internetu. Mimo takiej możliwości wciąż brakuje zewnętrznych aplikacji, a system integracji nie jest idealny. Brakuje nam programistów i projektantów graficznych. Podstawowym ich zadaniem powinno być uwspółcześnienie sarmackich serwisów, czyniąc je przystępniejszymi, a także tworzenie aplikacji zintegrowanych, urozmaicających sarmacką egzystencje. Zdecydowanie brakuje nam też planowego zarządzania integracją społeczną. Sarmacja nie jest przyjazna nowym mieszkańcom, nie zachęca do pozostania. Oprócz techników, potrzebni nam są socjologowie, którzy zaprojektują zautomatyzowane mechanizmy zachęcania do pozostania. To właśnie podług takiej analizy, winny być kreowane mechanizmy edukacyjne, czy nagradzające. Ostatnią rzeczą, w jakiej widzę braki, to umiejętności w archiwizowaniu dotychczasowego dobytku i zindeksowania go. Niestety, do wielu materiałów historycznych, niezwykle ciężko się dostać, nie wiadomo gdzie szukać, by znaleźć konkretna rzecz. Dużym postępem jest tu Galeria von Thorn, jednakże uważam, że to wciąż za mało.

Wszystko powyższe wydaje się, że wymaga specjalnych umiejętności i owszem, tak jest. Jednakże, jak wszystko, jedna osoba nie zrobi wszystkiego sama, a część pracy może być wykonywana przez osoby, które mają nawet mniej umiejętności. Ważna jest odpowiednia wizja i zaprojektowanie mechanizmów. A jako iż nie jesteśmy społecznością profesjonalną, nawet pomysł na amatorski mechanizm będzie wystarczający. Jestem więc zdania, że potrzeba osób z pomysłem i umiejętnościami, potrafiących zorganizować zespół tak, by tę swoją wizję urzeczywistnić. Sytuacją więc dla każdego zwycięską jest to, by móc robić to, co sprawia nam samym radość, a jednocześnie angażować się w inicjatywy wpływające na rozwój Sarmacji.

"Planowane zarządzanie integracją" zabrzmiało niezwykle intrygująco! Przyznam się, że pobudziło we mnie taki dzwoneczek, który odzywa się gdy coś niezwykłego pojawia się na horyzoncie. Zabrzmiało to mocno technokratycznie, czy zechciałby WKM nieco rozwinąć ten wątek, tę myśl?

Myślę, że nazwałem ruch, który jest stosowany w społecznościach, też i Sarmacji od dawna, lecz jest niezorganizowany i nieprzemyślany. Społeczności, przynajmniej internetowe, mają to do siebie, że zostawione same sobie, egzystują, czasem nieco rozwijają się, czasem ulegają powolnemu rozpadowi, ale ogólnie popadają w stagnację, utrzymując się na silnych więziach społecznych. Sarmację uważam za jedno z takich zastygłych społeczeństw, w którym potrzeba interwencji w pewnym zakresie. Nie potrafimy wykorzystać potencjału prowadzącego do powiększania naszej społeczności, nie umiemy zachęcić do siebie nowych osób. Jestem wręcz przekonany, że jesteśmy na nich zamknięci i bardzo niechętnie się z nimi integrujemy. Paradoksalnie – bardzo tego chcemy społecznie, bo przecież ile to razy pojawiają się wnioski, że potrzeba nam więcej nowych osób? I nawet mimo tego, społeczne mechanizmy izolacji działają mocniej. Niestety, zmiana tego stanu rzeczy nie jest łatwa – nie ma u nas zewnętrznego podmiotu, który ma narzędzie do wymuszenia tego – wszystko to musi wychodzić od nas samych.

Jak więc osiągnąć cel? W mojej ocenie trzeba konkretnego planu, opartego o mechanizmy socjologiczne, psychologię tłumu, mające na celu uczynić Sarmację jako przyjazną i ciekawą dla nowego członka społeczności oraz powodujące zmianę dotychczasowego postrzegania i elitarnego nastawiania obecnych jej mieszkańców. Gdy zaczniemy w większym stopniu wykorzystywać nasz potencjał przyciągające do nas poszczególne jednostki i nasz potencjał ludzki się zwiększy, będziemy mogli sobie stawiać następne cele. Do tego jednak potrzeba działania zaplanowanego w ścisłej współpracy z rozwiązaniami systemowymi. Lecz być może to tylko życzenia? Sam nie mam skonkretyzowanego planu ani pomysłu na przezwyciężenie obecnego stanu rzeczy, mimo iż zauważam taki problem. Słowo klucz – osiągnięcia.

Nie sposób się nie zgodzić z diagnozą jaką Wasza Królewska Mość przedstawia. Również zauważam problemy z tym, że nowe osoby relatywnie rzadko wciągają się w naszą zabawę. Może to klisza, ale... "kiedyś było lepiej". Fakt, że dziś w Sarmacji wiele aspektów jest ułożonych i możliwości zaprezentowania własnych możliwości są zupełnie inne niż kiedyś, niektóre też mniej pociągające niż "budowa państwa" od podstaw. Ostatnio jednak udało się pozyskać kilka nowych osób, które osiadły i działają — Tymoteusz, Sławomir czy Jihymed, wróciło także kilka osób "starej gwardii". Czemu raz się udaje, a raz nie, zatrzymać? Jak osiągnąć konsensus wokół tak ważnej sprawy w społeczeństwie tak podzielonym na koterie jak nasze?

Cóż, niezwykle ciężko mi powiedzieć, a wręcz zawsze zastanawiało i dziwiło, dlaczego ludzie zostają i zadamawiają się w Sarmacji. Być może jednak jest to efekt statystyczny? Wszak tyle osób się rejestruje, więc jakaś część zawsze zostaje. A może jednak stoją za tym niszowe zalety naszej sarmackiej społeczności? Kto wie - myślę że to jest bardzo dobre pytanie do tych, co z nami zostają – co tak w zasadzie ich do nas przyciągnęło. Ja jak wspominałem – dołączyłem głównie za namową moich znajomych i pewnie gdyby nie oni, dłużej bym tu nie został. Jestem przekonany, że tak samo jest z moją córką – Carmen Laurent. Myślę, że gdyby nie to, że miała w Sarmacji znajome jej osoby, nigdy by się w nią nie wkręciła na tyle, by zostać na dłużej.

Jeśli zaś chodzi o podziały, nie oszukujmy się, nawet w daleko mniejszych społecznościach, grupkach znajomych, w taki czy inny sposób się pojawiają. To normalne, że w nieco większej grupie, pojawiają się większe grupy interesów, z własnym poglądem na pewne sprawy. Mimo wszystko, uważam że cel zwiększenia populacji jest na tyle ważny dla wszystkich, że mimo różnych poglądów na ten temat, konsensus jest możliwy do osiągnięcia. W mojej ocenie daleko większym problemem jest przełamanie bariery strachu przed powiększaniem naszej społeczności, w której w większym lub mniejszym stopniu, wszyscy się znamy. Obaw przed tym, że nasza „elitarna społeczność” stanie się dla nas samych mało atrakcyjna.

To swoisty paradoks, że z jednej strony dostrzegamy potrzebę napływu "nowej krwi", a z drugiej się tego napływu obawiamy... Dobrze, kończąc już nasz wywiad, ostatnie pytanie. Gdyby Wasza Królewska Mość miał dziś na nowo zamieszkać w Sarmacji... namówiony przez znajomych, ale nie byłoby w niej Teutonii, to który dziś samorząd by WKM wybrał? :)

Jak się domyślam – byłoby to autonomiczna decyzja. W takim wypadku… Ciężko powiedzieć. Bardzo możliwe, że na ten moment byłaby to Starosarmacja, w której widzę ciekawe ruchy narracyjne, odwołujące się też do historii tej krainy? Z drugiej strony, zanęcony projektem naprawdę ciekawego systemu, być może wybrałbym Sclavinię? Raczej w tym momencie nie byłby to Baridas. Jednakże mimo wszystko, obecnie bardzo ciężko mi wskazać miejsce, w którym chciałbym się osiedlić i działać lokalnie. Nie wyobrażam sobie zamieszkiwania innego samorządu niż Teutonia. I nie wyobrażam sobie, jak mógłbym udzielać się w Sarmacji, gdyby Teutonii w niej nie było.

Dziękuję za czas i tę wspaniałą rozmowę!
Serduszka
12 763,00 lt
Ten artykuł lubią: Andrzej Fryderyk, Torkan Ingawaar, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, John Rasmusen, Joanna Izabela, Thimoteus ik Hohentsolern, Konrad Jakub Arped-Friedman, Adam Jerzy Piastowski, Kristian Arped, Vladimir ik Lihtenštán, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Guedes de Lima, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Albert Felimi-Liderski.
Komentarze
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Bardzo dobry wywiad, co ja plotę doskonały wywiad. Szczerze chciałbym umieć przeprowadzać wywiady co najmniej w połowie takiego stopnia. Poza tym, spór pomiędzy Baridasem, a Teutonią jeszcze nie stoi na półce między bajkami?
Odpowiedz Permalink
Yennefer von Witcher
Nie czytam, jestem w szoku po ujrzeniu zdjęcia :o
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Bardzo solidna dawka informacji, które po przeczytaniu z uwagą sprawiają, że gdzieś tam w tunelu widać światełko ;)
Cytuję:
Mimo wszystko, uważam że cel zwiększenia populacji jest na tyle ważny dla wszystkich, że mimo różnych poglądów na ten temat, konsensus jest możliwy do osiągnięcia.

Mam proste rozwiązanie, musimy przestać się zabezpieczać! A wówczas, powiadam wam, będziemy mieć baby boom :P
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
@Yennefer

Nie wiedziałaś, że pan Fryderyk jest bardzo urodziwym chłopcem? :<
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Nie czytałem, daję serce za to zdjęcie. Wyglądacie, Andrzeju Fryderyku, jakbyście przepili absynt i przedawkowali kodeinę. Bliskie to memu sercu. Niczym Rimbaud.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Jest mi smutno, że nie czytacie...

Następnym razem ubiorę w formę wywiadu Lorem Ipsum i dam inne zdjęcie i też będzie gitara.
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
Ej no, nie daję serduszka bez przeczytania — przeczytałem i nawet komentowałem (na żywo na IRC-u). Nie smuć się więc, mój ptysiu miętowy :c
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Drogi mężu!

Nigdy nie czytają. Przyzwyczaj się.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
I co komentowałeś Kri?
Żonie! Nie umiem...
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
WKM? Ominęła mnie wczoraj secesja jakaś czy co?
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Nie Roland, to zwykły szacunek :)
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
@Roland

Nie spodziewałeś się, że to właśnie Gellończyk ogłosi secesję Teutonii, co nie? ;D
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Sam jesteś Gellończyk! Nigdy nie miałem nic wspólnego z Gellonią! Proszę mnie tu nie imputować!
Odpowiedz Permalink
Kristian Arped
Żyda nie tylko po braku napletka się pozna, kochaniutki. ;*
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Zarówno Wicekrólowi Baridasu, jak i Królowi Teutonii przynależy tytulatura "Wasza Królewska Wysokość". Ostatnim znanym mi przypadkiem, gdy tytulatura "... Mość" przynależała komukolwiek innemu niż Księciu Sarmacji była osoba Księcia Trizondalu przed powstaniem Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu.
Odpowiedz Permalink
Torkan Ingawaar
Towarzysz Akademik Tradycja Wileńska jako strażnik monarchofaszystowskiej tytulatury <3 Czy może być coś zabawniejszego?
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Może! Sukces Dupostrzał Zwell, jako Książę Skytji, nadający lenna i tytuły monarchofaszystofskie <3
Odpowiedz Permalink
Torkan Ingawaar
No być może.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Cytuję:
Towarzysz Akademik Tradycja Wileńska jako strażnik monarchofaszystowskiej tytulatury <3 Czy może być coś zabawniejszego?
Zapewniam że tak ;)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Rolandzie ja myślę, że nie ma potrzeby spierania się o WKM czy WKW... sam JKM Tomasz Ivo powiedział, że mu nie to nie przeszkadza. Musisz mi wybaczyć, ale nie odszukam teraz linku.

Co do reszty to może coś w temacie wywiadu jakaś dyskusja, a nie poboczne pociski?
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
Cytuję:
[...] czy to po prawdzie, jak niektórzy sugerują, jedynie zasłona dymna przed tym, że faktycznie KT chce z KS zerwać i rozpocząć legalne zbliżenie z KD?
Nie bez powodu dwóch Teutończyków księciuje w poszczególnych prowincjach dreamlandzkich. Ba! Jeden nawet stoi na czele rządu.
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Cytuję:
Niestety, jest nas jednak coraz mniej. Gdy pojawiają się teksty kultury, uznające rozwiązanie unii z Wandystanem, za dobre, wypaczając historyczny przebieg zdarzeń, jakaś część mnie jest smutna. Choć doceniam niezwykle dobrą formę, nie zgadzam się z uznawaniem tego za słuszne. Brakuje mi Wandejczyków, mimo swojego luźnego sposobu bycia, właśnie oni byli inteligentną, konstruktywną opozycją, do aktualnie panujących idei. Mimo iż nie zawsze można było się z nimi zgadzać, tworzyli niesamowity koloryt.

Istotnie, zakończenie unii z Wandystanem było ogromnym ciosem dla Sarmacji, odczuwanym zresztą do dzisiaj. Należy pominąć tu okoliczności rozwiązania tej „współpracy” — Wandejczycy byli niezwykle barwnymi, inteligentnymi członkami naszej społeczności i dali jej bardzo dużo. Szkoda, że wszystko to się tak skończyło. Szkoda, że ta jebana unia, rzekomo największe osiągnięcie tow. Pupki, jest wspominana negatywnie przez szerokie grono Sarmatów.

Wandejczycy i ich kultura dali nam bardzo wiele i mimo różnych niesnasek powinniśmy to doceniać.
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Henryk Leszczyński
jeśli teutończycy traktują się jako oddzielne państwo, czemu nie będą w tym konsekwentni? rola pijawki nie licuje chyba z teutońskim etosem?

niemniej uwagi związane z wandystanem i kondycją naszej społeczności nader słuszne.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Wall tekst... czytamy :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.