Komunikat specjalny Kanclerza
Seria wydawnicza: Komunikaty Rządowe

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
9HT5tL0y.png
Srebrny Róg, 24 października 2017 roku


Szanowni Państwo,

Wydanie niniejszego numeru prasy rządowej może być dla wielu zaskoczeniem, biorąc pod uwagę częstotliwość ukazywania się propagandy kanclerskiej. Jest to okazja szczególna i dla wielu zapewne radosna, stąd ekstraordynaryjność tegoż artykułu.

Nadszedł czas, żeby zrobić remanent w naszym społeczeństwie i poukładać pewne klocki na nowo. Część musi trafić do kosza, część należy wyciągnąć z pudełka z zabawkami i zacząć układać coś nowego i świeżego. Stąd, musiałem podjąć pewną decyzję, która nie była łatwa, ale zapewne konieczna i pożyteczna. Wczoraj późnym wieczorem, w Pałacu w Grodzisku złożyłem na ręce Jego Książęcej Mości rezygnację z urzędu Kanclerza Księstwa Sarmacji.


Nadchodzi czasami taki czas, że baterie w końcu zaczynają się wyczerpywać i brakuje energii. Zarówno w realu, jak i w wirtualu. Niestety, ale doszedłem do takiego momentu, że muszę przemeblować sobie życie i poczynić gwałtowne zmiany. Co istotne, tyczy się to dwóch płaszczyzn funkcjonowania, zarówno tego „v-” jak i „RL”. Z pośród tych dwóch, jedno z nich trzeba poświęcić dla drugiego. Jaką decyzję podjąłem, chyba nie muszę wyjaśniać.

Do tego warto dołożyć fakt, że w obecnej chwili Sarmacja potrzebuje nowego i świeżego lidera, co widać we wszechobecnym marazmie i nihilizmie w całym Mikroświecie. Dlatego moja decyzja, nie dość że potrzebna mnie osobiście, przyda się zarówno Wam wszystkim. Zdaję sobie sprawę, że nie dopełniłem wszystkich obietnic jakie złożyłem, przed poprzednimi czy jeszcze wcześniejszymi wyborami. Jest mi z tego powodu ogromnie przykro, ale jak pisałem, resztki energii jakie mam w sobie, wolę spożytkować w bardziej materialnej pracy.


FByJmDRr.jpg
Moment złożenia dymisji na ręce Jego Książęcej Mości


Niedługo zbliżają się wybory do Sejmu, co do których już dawno temu postanowiłem, że nie będę brał jakiegokolwiek udziału. Tak umówiliśmy się z moimi najbliższymi współpracownikami już dawno temu. Obecna kadencja się kończy, nie przewiduję mieć jakiegokolwiek poparcia w nadchodzącej kadencji parlamentu, stąd de facto czas na realizację obietnic mija właściwie teraz. Wiedząc, że i tak nie nadrobię straconego czasu, nie chcę niepotrzebnie zajmować tak wysoce wrażliwego stanowiska jakim jest niewątpliwe posada szefa Rządu, podjąłem tę drastyczną decyzję.

Urlop zapowiadałem już prawie rok temu, kiedy przegrałem wybory na Kanclerza I kadencji. Co się odwlecze, jednak nie uciecze, a potrzeba zawieszenia mojej działalności w KS odezwała się w najmniej wygodnym momencie. Wybaczycie, ale nie da się bawić w Sarmację jednym ciągiem, który trwa ponad rok. A to tym bardziej, że ja osobiście, nie bardzo mam już pole do popisu. W kilka miesięcy z szeregowego i nieznanego nikomu obywatela, dopchałem się do najwyższych urzędów. Nie mam już za bardzo jak podwyższyć poprzeczki, stąd spada motywacja do działania. Do tego dochodzi rutyna. Praktycznie połowę swego aktywnego v-życia spędziłem na urzędzie Kanclerza, co jest swego rodzaju ewenementem i robi swoje. Nie mam już ani ochoty, ani siły do robienia dalszych hucp i intryg. Zbyt łatwym kosztem przyszło mi dopchać się do obecnej pozycji, więc frajda spada podwójnie.


Nie można nie zauważyć, że brak kontrowersji i flejmogennego Rządu, przekłada się na obecną sytuację w Sarmacji. Jakkolwiek spadek aktywności tyczy się obecnie każdego v-państwa, a w samym Księstwie w sen zimowy popadają wszyscy bez wyjątku, to jednak nie można z całą pewnością stwierdzić, że Rada Ministrów jest jedynie odbiciem społeczeństwa i wpisuje się w trendy. Być może to mało elektryzujące poczynania Rządu mogą być jakimś katalizatorem który potęguje obecną sytuację. A w takich przypadkach, najlepsze jest przetasowanie i spuszczenie smyczy. Nawet jeżeli wybory same w sobie przyniosą odrobinę zabawy, bez wpływu na resztę, to i tak warto się w nie pobawić. Do przejęcia jest władza wykonawcza i legislacyjna, więc jest się o co bić. Być może ktoś z większym powerem przejmie stery za mnie. Ja, jakkolwiek nadal mam masę pomysłów, to jednak po wspomnianym rocznym ciągu na pełnych obrotach, osiągnięciu praktycznie wszystkiego czego chciałem, braku odczucia oddechu Obywateli i opozycji która by trzymała nade mną topór i próbowała ze mną walczyć, a i być może przede wszystkim, potrzebie zajęcia się realem który nagli i domaga się równie ważnych zmian jak Sarmacja, nie jestem już odpowiednim kandydatem na stanowisku Kanclerza. Nie jestem już nowym obywatelem. Może dinozaurem sarmackim tym bardziej nie, ale jednak wrosłem tutaj na tyle, że moja dalsza posługa w KS to czyste betonowanie sceny, co do którego nikt nie ma wątpliwości.

Po wyborach, w których uzyskałem (dość niespodziewanie) reelekcję, wąskie grono osób wiedziało o mojej deklaracji, że chcę być Kanclerzem na pewno do końca studenckich wakacji, a potem się zobaczy. Po 24 dniach od ich zakończenia, niestety muszę się wycofać. Osoby, które o tym wiedzieć powinny, wiedziały o moich zamiarach i wątpliwościach co do dalszej posługi z odpowiednim wyprzedzeniem. Część osób mogła się domyślić lub przewidzieć takiego obrotu zdarzeń, bo czasami bardzo jasno dawałem do zrozumienia, że mój koniec zbliża się szybciej niż przewiduje to prawo.


Dymisja dotyczy stanowiska Podskarbiego w Baridasie, którą złożyłem w trybie natychmiastowym oraz urzędu Kanclerza i stanowisk na Dworze Książęcym, tj. Sekretarza stanu ds. dyplomacji i Ambasadora KS w Dreamlandzie. Z tą jednak różnicą, że do czasu zaprzysiężenia nowego Kanclerza, swoje obowiązki nadal pełnię ja, a JKM poprosiłem o odwołanie ze stanowisk na Dworze dopiero z chwilą utraty urzędu szefa Rady Ministrów. Mam nadzieję, że nie jest to jakaś nowa klątwa, podług której każdy Kanclerz pochodzący z wyborów rezygnuje przed końcem kadencji — gdyż trzeba zauważyć, że mój Prześwietny poprzednik również zrezygnował po reelekcji, jako pierwszy Kanclerz wybrany w wyborach powszechnych.

Jak wspomniałem, w żaden sposób nie będę uczestniczył w wyborach do Sejmu. Przy okazji warto się ustosunkować do tego, dlaczego obecny skład Sejmu nie wypalił. Jak doskonale zdają sobie sprawę ci, którzy mieli jakikolwiek wkład w budowanie obecnego stronnictwa, stronnictwo .Starodawna nie było i nie jest moim dzieckiem. Zostałem do niego zaproszony, a znakomita część programu wyborczego, które zastały mnie „na gotowe” kiedy zgodziłem się do niego przyłączyć. Podział zawsze był jasny — ja odpowiadam za Rząd, za Sejm i partię już nie. Dlatego o ile biorę na siebie pełną odpowiedzialność za to co zrobiłem (i czego nie zrobiłem) jako Kanclerz, tak odcinam się od niewypału jakim była Starodawna razem ze swoim programem. Oczywiście również ponoszę proporcjonalną winę w tym względzie — sęk jednak w tym, żeby mieć na uwadze ową proporcjonalność. Stronnictwo budowało kilka osób, nie został nikt. Za działania Rady Ministrów biorę wszystko na siebie, za działania stronnictwa jedynie swój kawałek.

Dziękuję za ten rok zabawy i przepraszam, że na samym końcu ją zepsułem. Po zakończeniu mojej posługi w Rządzie, planuję zawiesić całkowicie jakąkolwiek działalność w Mikroświecie, przynajmniej na jakiś czas. Obywatelstwa raczej nie utracę, gdyż na pewno będę tutaj często zaglądał, stety/niestety, jedynie w trybie "tylko do odczytu".

Szczegółowe pożegnanie dopiero będzie, wszak zostało mi dalsze pełnienie obowiązków. Na razie więc się nie żegnam, a jedynie informuję o tym co zaszło.

Z tradycyjnymi pozdrowieniami




KANCLERZ KSIĘSTWA SARMACJI

/—/ Konrad J. bar. Arped-Friedman
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
8 684,00 lt
Ten artykuł lubią: Heweliusz Popow-Chojnacki, Julian Fer at Atera, Orjon von Thorn-Surma, Tomasz Ivo Hugo, Vladimir ik Lihtenštán, Krzysztof Czuguł-Chan, Peter West, Jan Magov-Zaorski, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Adam Jerzy Piastowski, Bartłomiej Czapka, John Rasmusen, Tomasz Habsburg, Henryk Wespucci.
Komentarze
Robert Fryderyk
Panie Kanclerzu, Konradzie!

Pozwól, że gorąco Ci podziękuję za czas, który spędziłeś na tej szalenie pochłaniającej, ważnej i trudnej funkcji. To nie był czas stracony, to nie był czas zmarnowany. Skorzystała na tym zarówno Sarmacja, jak i Ty osobiście.

Uporządkuj swoje sprawy, odpocznij, nabierz dystansu i wracaj tak szybko jak to będzie możliwe. Do nas, do Sarmacji, do wspólnej zabawy.

Dziękuję Ci! VIVAT!
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Czcigodny Kanclerzu,

odpoczynek i regeneracja to bardzo ważna rzecz. Mam nadzieję, że kiedyś znów zapukasz do Sarmacji bram. Życzę Ci wszystkiego najlepszego oraz tego, że zatęsknisz :)
Odpowiedz Permalink
Peter West
Panie kanclerzu, dziękujemy!
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Szefie :)
Bardzo dziękuje za współpracę i ekspresowe załatwianie spraw, których nie widzi przeciętny Obywatel Sarmacji. To moja trzecia kadencja pod rząd w ministerstwie. Praktycznie niby zbyt wiele nie robię, ale jednak kilka dodatkowych rzeczy, którymi się zajmuję pochłania mi w sumie masę czasu, dlatego rozumiem tą decyzję i przede wszystkim życzę odpoczynku.

PS: Mam nadzieję, że wszystko sobie poukładasz i wrócisz do nas :D
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
W czas.
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
angery reactions only
Odpowiedz Permalink
John Rasmusen
Cytując klasyków:

Nu, i chwat’it

:D
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Szkoda. Szkoda rezygnacji, ale szkoda, że nie udało się tak wielu rzeczy zrealizować. Dziękuję Panie Kanclerzu za współpracę. Mam nadzieję, że wróci do nas Pan Kanclerz z odnowionymi siłami i nowymi pomysłami. Każdy, prędzej czy później, taki okres przechodzi. Nawet tacy, którzy mniej od Czcigodnego Barona osiągnęli.

Dziękuję za pracę. Cieszę się i jestem zaszczycony, że mogliśmy razem współpracować. Dziękuję za wiele innych rzeczy, o których tylko my dwaj wiemy ;-)

Mam nadzieję, że do zobaczenia!

Powodzenia
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.