Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 14.12.2017 r. o 13:06
Przygody Diuka Pustego. Odcinek 1.: Kac
Seria wydawnicza: Przygody Diuka Pustego

vBgS7uyc.jpg
Przygody Jaśnie Oświeconego Diuka Pustego podczas elekcji książęcej
spisane dzięki spazmom prokrastynacji i epizodom depresyjnym

O
budziła go woń spirytusu. Intensywny, natarczywy zapach wdarł się do jego nozdrzy, przebił przez obolałe zatoki i rozlał po całym jestestwie. Nuty ziemi, czarnoleskich traw, piór, niezelektryfikowanej, gellońskiej wsi. Kukulica.
- Wasza miłość skosztuje.
Zasadniczo takim propozycjom się nie odmawia. Tym razem jednak żołądek stanowczo zaprotestował, spinając się jak do skoku i przypominając mu menu wczorajszej kolacji.
Jan w porę się uchylił, ale prawy kapeć poszedł na stracenie.
- Dlaczego przerywacie mój ciąg, sławetny sługo? - zapytał Diuk Pusty, ocierając usta rękawem jedwabnego szlafroka.
- Audiencja, wasza miłość. To dziś.
- Ach... A która jest?
- Dziewiąta, po dziewiątej.
- A audiencja?
- Siedemnasta.
Diuk Pusty rozejrzał się po sypialni, w której zakończyła się wczorajsza popijawa. Nie było źle, jednak leżąca w łóżku pulchna wicehrabina w średnim wieku, a przede wszystkim jej niekompletna bielizna sprawiły, że wolał nie wnikać w szczegóły wydarzeń minionej nocy.
- Podajcie wiadro, sławetny sługo.
Odgarniając butelki, kieliszki i inne balowe akcesoria, Jan postawił przy łóżku nocnik i oddalił się. Diuk Pusty ulżył sobie z cichym stęknięciem, rozmyślając o upokorzeniu, jakie co rano spotyka go z racji awarii instalacji sanitarnej w kamienicy. Jakby się cofnął do średniowiecza. Bo później już chyba były spłuczki i prysznice?
- Wynieście wiadro, sławetny sługo.
Starając się nie słyszeć niepokojącego chlupotu, Diuk Pusty, przezwyciężając szum śmigłowca w głowie, układał misterny plan doprowadzenia się do stanu używalności przed spotkaniem. Rzecz pierwsza to ablucje, których siłą rzeczy należało dokonać poza domem. Miski nie zdzierży. A więc łaźnia.

***

Z
Alei Senatorskiej Diuk Pusty skręcił w Świętokrzyską, by udać się do łaźni przy Enklawie. Nie uszedł stu kroków, gdy usłyszał gwizdki, podkute obcasy na bruku i nerwowe krzyki przechodniów. Wylot ulicy Żelaznej po jego lewej stronie zastawiła ciężarówka, z której wysypali się milicjanci z długą bronią i w śmiesznych czepcach. Na ramionach mieli kwiatangi.
Diuk szturchnął truchtającego obok mężczyznę. - Panie, co to ma być?
- Łapanka!
- Jaka łapanka?
- Panie nie gadaj, tylko w nogi!
- Pod ścianę! - przerwał im rosły milicjant, który zmaterializował się tuż obok. W okolicy pojawiły się kolejne ciężarówki, pół ulicy było zablokowane. Diuk Pusty wraz z przechodniem posłusznie stanęli, gdzie im kazano.
- Toś mnie pan urządził – burknął przechodzeń.
- Jaśnie oświecony pan... ale mniejsza – odparł Diuk Pusty. - Co to za łapanka?
- No łapią, do Sejmu łapią, albo do władz prowincjonalnych, zależy gdzie trzeba. Ale tutaj – gestem wskazał na instalujące się w oknie na przeciwko gniazdo cekaemu. - Jakaś grubsza afera. To musi być łapanka na kanclerza.
- Na kanclerza, powiadasz pan...
W końcu ulicy po prawej stronie rozległ się pojedynczy strzał. Krzyki. Cichy jęk stłumiony odległością i ludzkim niepokojem.
- Nie ma żartów – skonstatował Diuk Pusty.
- Panie, żarty się skończyły z homarem codziennym.
- Pst! - rozległo się psytanie. Diuk Pusty się rozejrzał, kolejne psytania naprowadziły go na piwniczne okienko na wysokości bruku.
- Chcecie prysnąć, to chodźcie, tylko po kolei, żeby was nie zobaczyli! - teatralnym szeptem zakomenderowała postać z piwnicy, wyjmując z okienka pręt i zachęcając ręką. Przechodzeń rozejrzał się nerwowo dokoła i widząc, że milicjanci zajęci są inną grupką złapanych, kucnął i ześlizgnął się do piwniczki.
- Teraz pan!
- Jaśnie oświecony pan – odparł z dezaprobatą Diuk Pusty. Zerknął w kierunku najbliższego milicjanta, który grzebał podkutym butem po ulicy. Diuk schylił się i wślizgnął do piwnicy. Prawie.
- Wciągnij pan ten bebzun!
- Przecież wciągam, nie widzisz pan?
- Nie.
- Na diuków – stęknął Diuk Pusty, próbując przemieścić wątrobę i trzustkę między prętami. Na próżno. Przed oczami zobaczył milicyjny bucior.
- No, panie diuku – stwierdził wyraźnie rozbawiony milicjant. - Pojadło się, popiło, a teraz na wybory.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tytus Aureliusz-Chojnacki, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
7 333,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Guedes de Lima, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Mikołaj Torped, Leszek de Ruth, Adam Jerzy Piastowski, Tomasz Ivo Hugo, Król Patryk I Labacki, Ignacy Urban de Ruth.
Komentarze
Cudzoziemiec
Opowieść z tezą, ale i tak serduszko, bo fajne ;)
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
No, fajna seryjka się szykuje. :)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@RCA do tezy jeszcze bardzo, bardzo daleko. są tylko nawiązania.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
8 miesięcy czekania. Na GC zawsze warto czekać.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
A to ci historyja, może będzie z tego jeszcze fajna telenowelka ;)
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Cudowne!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.