Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 17.12.2017 r. o 19:27
Przygody Diuka Pustego. Odcinek 2.: Prasa
Seria wydawnicza: Przygody Diuka Pustego

vBgS7uyc.jpg

Przygody Jaśnie Oświeconego Diuka Pustego podczas elekcji książęcej
spisane dzięki spazmom prokrastynacji i epizodom depresyjnym

W poprzednim odcinku: Diuk Pusty po całonocnej, a być może i jeszcze bardziej rozciągniętej czasowo libacji, konstatuje że czeka go audiencja. W celu zwalczenia miazmatów rozkładu alkoholu etylowego udaje się do jednej ze stołecznych łaźni. Na ulicy wpada jednak w łapankę na wysokich urzędników państwowych prowadzoną rękami Waffen-OK.

M
yśleliście, diuku, że uciekniecie spod topora demokracji!? - krzyczał milicjant. - Srogo się mylicie! My wam tę demokrację wsadzimy w rzyć aż do gardła!
Diuk Pusty odwrócił głowę, by uniknąć fontanny śliny towarzyszącej wrzaskom oficera.
- Patrzcie na mnie! - kolejny rozbryzg.
Sprawa była poważna, bo przesłuchiwał go milicjant w stopniu konetabla. Na szczęście nie trafił do Berezy Kotwickiej. Pokój obito dyktą, a wiele się nasłuchał od przyjaciół monarchistów o tamtejszych grubych na kilka metrów, nagich, betonowych ścianach. Jechali tu krótko, nad wyraz krótko, a wchodząc, przez świetlik dostrzegł zieleń. Charakterystyczną zieleń, którą znał bardzo dobrze.
I wcale nie poprawiło mu to nastroju.
Konetabl podsunął mu jakiś papier.
- Podpiszcie!
Diuk spojrzał na niego jak na baroneta.
- Co to jest?
Oficer podniósł rękę do uderzenia, ale zmiarkował się.
- Wystartujecie w wyborach.
- W żadnych wyborach nie wystartuję.
- Wystartujecie! - i kolejna porcja flegmy.
- Jakich wyborach?
- No przecież nie książęcych – zarechotał oficer. - Kanclerzem zostaniecie. Jak wam się poszczęści. Bo jak nie... - zawiesił głos. - Więc podpiszcie.
Diuk Pusty się roześmiał. Szybko jednak zadławił się krwią po dobrze wymierzonym ciosie, który zmiażdżył mu dziąsło. Splunął i spojrzał na swego oprawcę.
- Przecież wybory są kiedy, za miesiąc? Dwa?
- Jesteśmy z prewencji.
Zaległa cisza. Konetabl podszedł do okienka, przeciągnął się, pogmerał w dyktowej ścianie, w końcu znów stanął przed diukiem.
- Czyli nie podpiszecie – westchnął. - Znaczy podpiszecie, ale trzeba mi popracować nad wami.
Zapukał w drzwi, jakiś podoficer wniósł drugie krzesło. Konetabl usiadł za biurkiem naprzeciwko diuka. Otworzył szufladę i wyjął z nij kolejny papier.
- Co to? - wykrztusił Diuk Pusty.
- Przecież wiecie, gdzie jesteśmy, głupi nie jesteście.
- W Parku Stołecznym?
- Brawo! - milicjant przyklasnął w teatralnym geście. - A to jest artykuł.
Oczy Diuka Pustego rozwarły się w przerażeniu. Niemym przerażeniu. Przerażeniu, które budzi tylko lektura Parku Stołecznego.
- Ja tego czytać nie będę.
- Będziecie – stwierdził ze spokojem oficer, wyjmując z szuflady druciane urządzenie, jakby połączone ze sobą spinacze. - O tym też wiecie, co się tym robi. Otwiera się oczy. Więc czytajcie – powiedział, podsuwając artykuł.
- Tytuł kończy się kropką – stęknął Diuk Pusty. Czuł, że zaczyna się pocić.
- A i owszem – uśmiechnął się konetabl. Przynajmniej przestał pluć.
- „Witam serdecznie ponieważ zbliżają się pierwsze bezpośrednie wybory na Kanclerza pomyślałem że jak w realu powinny być jakieś sondaże wyborcze” – czytał z wysiłkiem Diuk Pusty. - „Tak więc chciałbym przedstawić pierwszy taki sondaż jakie według mojej oceny będą wyniki wyborów i odrazu mówię e on nie pokazuje prawdy ale warto go zobaczyć”. Słodka Powago, nie zdzierżę, no nie mogę! - zaszlochał Diuk Pusty. I w płacz.
Nagle oficer zaczął się śmiać. Głośno. Za głośno. Za długo i za głośno. Śmiech przeszedł w charczenie, na ustach pojawiła się piana. Milicjant padł na podłogę i począł wić się w konwulsjach.
- Wije się w konwulsjach – wyszeptał Diuk Pusty.
Drzwi otworzyły się z hukiem i do pomieszczenia wpadło trzech ubranych w szaty liturgiczne mężczyzn.
- Nikt nie spodziewa się Gellońskiej Inkwizycji – zakrzyknął pierwszy.
- Naszą bronią jest Ciepłe – krzyknął drugi.
- I Puchate – dodał trzeci.
- Ciepłe i Puchate – skwitował pierwszy w zastępstwie czwartego.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cudzoziemiec, Timan Demollari, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
8 912,00 lt
Ten artykuł lubią: Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Cudzoziemiec, Timan Demollari, Ignacy Urban de Ruth, Roland Heach-Romański, Torkan Ingawaar, Tomasz Ivo Hugo, Guedes de Lima, Wojciech Hergemon, Adam Jerzy Piastowski, Albert Jan Maat von Hippogriff.
Komentarze
Ignacy Urban de Ruth
<3 <3 <3 Jestem fanem. Wando, Powago i Teutatesie, w końcu jest coś niepiłkarskiego, co warto poczytać w Sarmacji ;P
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Tródne słówko na dziś to ciepł i puchaty Konetabl :P
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
@AJCartonwhisky - trudne!!! Ty debilu!
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
Wow - dobre to...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.