Obserwator Sarmacki, Robert Fryderyk, 18.04.2018 r. o 10:15
Lustereczko powiedz przecie...
Seria wydawnicza: Felietony Obserwatora

Czym jest mikronacja? Czym powinna być mikronacja? Odpowiedzi na te pytania będzie tyle ile jest osób, które w tę niszową rozrywkę się angażują. Pojęcie, i podejście do, mikronacji ewoluowało przez minione dwie dekady. Niegdyś, niektórzy rzekliby, że u zarania dziejów, funkcjonowała "doktryna micronation" a w kontrze do niej pojawiła się "doktryna mikronacji". Pierwsza stanowiła przeniesienie na grunt polskiego internetu podejścia zachodnich mikronacji, druga była odpowiedzią Księstwa Sarmacji na dynamikę procesów zachodzących w sieci, i możliwości jakie się wraz z nią pojawiały. Spór między ideami rozpalał nas, byliśmy prekursorami, byliśmy innowacyjni. Systemu gospodarczego nikt wtedy nie miał, poza Sarmacją. To właśnie on, w połączeniu z rozwojem kanałów komunikacji, legł u podstaw kontrdoktryny, która powstała w Grodzisku.

Bunkrów nie ma, ale i tak jest zajebiście...

Od tych czasów minęły mikronacyjne eony. Owszem, "doktryna mikronacji" zwyciężyła, pokazała, że "doktryna micronation" to przeżytek, który nie przetrwał próby czasu, ale trudno mówić, by dziś była to idea innowacyjna i wnosząca powiew świeżości w naszej zabawie. Systemu gospodarczego nie ma dziś żadne państwo wirtualnego świata, nawet my. Stał się on niczym święty Graal młodszych, i starszych, mikronautów. Ale też coraz mniej osób w niego wierzy. Nowe państwa powstają już bez nawet zająknięcia się o potrzebie istnienia SG, stare państwa wydają się być zadowolone z obecnego stanu rzeczy i ich celem stało się indukowanie aktywności na forach dyskusyjnych. Zapanowało coś na kształt błogości i posiadówki na wiosennej trawie przy grillu, gdzie dominuje świergot ptaków i zimny browar w dłoni.

Zapomnieliśmy się.

Nie jest to felieton o tym, że musimy robić System Gospodarczy. Być może nie musimy. Być może powinniśmy szukać nowego rozwiązania, na miarę końca drugiej dekady XXI wieku. Z drugiej jednak strony wystarczy popytać dookoła - co nas tu trzyma. Ile osób odpowie, że symulacja: a) państwa, b) ligi piłkarskiej, c) systemu sprawiedliwości. Ilu z nas interesuje a) polityka, b) sport, c) prawo. Czy w tych materiach mamy coś nowego do wymyślenia? Dziś mielimy prawo na lewo i prawo. Taka zmiana, potem zmiana zmiany, nowy akt, nowelizacja, itd. Wciąż i wciąż w tym samym temacie, wciąż i wciąż w ten sam sposób. Procesy sądowe i analizy prawne wloką się tak samo długo jak w realnym świecie. Sport w wirtualnym świecie to klikanie w symulator, a jedynym, który daje nam jakieś emocje jest ten, który od nas, od mikronacji, w ogóle nie jest zależny i równie dobrze mógłby funkcjonować bez nich. One go, w naszych oczach, uatrakcyjniają bo dodają narracyjnej otoczki... która nawet w najlepszej lidze wirtualnego świata nijak nie przekłada się na emocje widoczne w głównych kanałach aktywności. Można takie uwagi mnożyć.

Zgnuśnieliśmy.

Czy to, że człowiek popełnia błędy dyskwalifikuje go w stosunku do możliwości prowadzenia analizy i oceny sytuacji z jaką ma do czynienia na co dzień? Czy to, że ktoś popełnił czyn zakazany dwa lata temu dyskwalifikuje go z działań przyszłych? Czy możemy odmówić mu prawa do pokuty? Czy stać nas na to, by taką osobę poddawać ostracyzmowi? Czy nie lepiej jest otworzyć przed nią drzwi, swoje poza nimi wysłużył, i dać nową szansę? Musimy pamiętać, brandzlować się tą pamięcią i od razu zakładać najgorsze?

Krzywdzimy się.

Problemem mikronacji, nie tylko Sarmacji, ale też Sarmacji, jest to, że nie mamy pomysłów. Siedzimy, pijemy browar, trollujemy się nawzajem i w tym nie różnimy się niczym od tego co robią anonimowo "komentatorzy onetu". Nie mamy nic do zaoferowania. Nie mamy nic do osiągnięcia. Nie mamy czym się chwalić. Mamy jedynie wspomnienie swej wielkości, poczucie przeszłej chwały i ducha kreatywności, który nas dekadę, półtorej dekady, temu prowadził. Żyjemy przeszłością, w przyszłość nie umiejąc patrzeć.

Oślepliśmy.

Nie widzimy potrzeb nowych mieszkańców. Avistack czy Cezar końca drugiej dekady XXI wieku będzie zupełnie inną osobą niż Avistack czy Cezar sprzed piętnastu lat. Nie umiemy z młodymi współpracować — dominuje przekonanie, że Ci powinni być perfekcyjni, nie mogą krzywo rysować, projektować brzydkich stron, pisać z błędami. Odmawiamy im prawa do pomyłek i tym samym nauki. A nie każdy z nas był takim perfekcjonistą jakim wydaje się nam, że dziś jest, kiedy lata temu przygodę z mikronacjami zaczynał. Zapomniał wół jak cielęciem był. Mądrość ludowa zawsze w cenie.

Zaoraliśmy się.

Zapomnieliśmy o tym co nas tu sprowadziło. Co sprawiło, że tu zostaliśmy, co dawało nam frajdę i chęć dalszej zabawy. Dziś mamy sytuację, gdy młodzi mieszkańcy odbijają się od ściany, która stoi zaraz za drzwiami. Powitamy ich, powiemy by zamieszkali tu i tam, czasem napiszemy do nich na priv by zaciągnęli się do KSZ. Ilu z nas zadaje sobie trud by młodego podpytać co potrzebuje? Ilu zadaje sobie trud by samemu z siebie odezwać się zapytać czy się podoba, co wyjaśnić? Ilu? Bo ja nie. Wy też nie. Pewnie są wyjątki, ale te podkreślają regułę. Zaoraliśmy się sami przejmując się hiperpoprawnością społeczną, kulturową, jakościową czy polityczną. Nie ma idei, nie ma problemów, ma być gładko, równo, wszyscy tak samo. I ma być to najwyższej próby.

0BRR18F1.jpg

W pewnym momencie jednak i my dochodzimy do ściany. Nie udawajmy więcej, że jest cudownie. Mógłbym cytować swoich licznych rozmówców o tym, jacy jesteśmy, jak nie tworzymy nic nowego, jak nie możemy na siebie liczyć, jak staliśmy się sobie obcy, znacznie bardziej niż niegdyś, jak przestaliśmy sobie ufać, jak organy powołane do budowy Państwa tego nie robią. Tylko po co? Wszyscy o tym wiedzą. W zbyt wielu rozmowach to się powtarza. Wiemy to, i mamy to serdecznie w dupie. Skąd taki wniosek? Bo nie zmieniamy tego. Co z tego, że o tym powiemy? Co z tego, że zdajemy sobie z tego sprawę? Co z tego skoro nic z tym nie robimy? Mamy to gdzieś i tkwimy w tym co jest. Na trawie, przy grillu, z browarem. Niech inni robią, my się już narobiliśmy. Ale niech robią tak jak my chcemy, nie tak jak oni chcą. Bo to nasz kraj, a oni są młodzi. Obłęd! Fatalne podejście. Krótkowzroczność.

Nie piszcie w komentarzach, że "kto to mówi", że mam swój udział, że robiłem źle, popełniałem błędy. Nic nowego. Popełniałem i z radością popełnię je znów. Bo to znak, że coś robię. Ale każdy z nas ma w tym swój udział, każdy z nas popełniał błędy. Nie ma wśród nas nieskażonych i świętych postaci. Ale ja mam to w dupie. Mam to za nic. Dlatego, że rozpamiętywanie moich i Waszych win nic nam nie da. Nic nam nie przyniesie. Niczego nie zmieni.

Zaorajmy to co mamy. Zróbmy twardy reset. Zacznijmy od nowa. Odwieśmy na kołek stare skóry. Do albumów schowajmy nasze certyfikaty i akty powołania. Zacznijmy od nowa. To zweryfikuje czy nam się chce na prawdę, czy mamy po co to robić, czy jest dla kogo. To pokaże komu jeszcze choć trochę zależy, kto jest gotowy. Zróbmy przepad, wszystkiego. Zróbmy orkę tego ugoru i zasiejmy na nowo. Nawieźmy świeżej ziemi. Przestańmy się brandzlować tytułami, wsiami, orderami, od których ciężaru nie mamy siły robić nic nowego. Skasujmy liczniki, zburzmy drewniane domy, przebijmy szklane sufity. Zacznijmy od nowa, od stawiania na silnych fundamentach. Od zera. Zróbmy Sarmację 2.0. Na nowo.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
8 339,00 lt
Ten artykuł lubią: Henryk Leszczyński, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Bartłomiej Czapka, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Albert Jan Maat von Hippogriff, Fryderyk von Hohenzollern, Peter West.
Komentarze
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
kasujmy liczniki, zburzmy drewniane domy, przebijmy szklane sufity. Zacznijmy od nowa, od stawiania na silnych fundamentach. Od zera. Zróbmy Sarmację 2.0. Na nowo.
I jak konkretnie ma nas to uatrakcyjnić?
Bo dla mnie ten artykuł to zbiór truizmów i pięknych idei, ale po pierwsze, już wielokrotnie podnoszonych, po drugie, nie widzę żadnego remedium w przepadzie wszystkiego. Choć oczywiście jeśli KS zniknie, to wraz z nim też problemy, więc może to jakiś sposób.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Wrócę z pracy, to wyzeruję wszystko. Możecie już zacząć pisać Sarmację 2.0.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
@RemigiuszL stawiasz złe pytanie moim zdaniem. Jak to ma nas uatrakcyjnić? Zacznijmy od tego, że może w ogóle zacznie się coś dziać wtedy. Bo teraz? Cóż gnusne komentarze, które nic nie wnoszą, bo przecież jest zajebiscie. I nie mówię akurat o Twoim komentarzu, bo chociaż pytasz, ale o podejściu "mam to w dupie porechoczmy".
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Dopowiem - bynajmniej nie postuluje wyrzucenia systemów, które mamy. Co by ktoś przypadkiem źle nie zrozumiał... I nawet ie proponuję żadnych konkretnych działań. Sugeruję by traktować ostatni akapit jako przenośnie. Droga, sposób, jest w tym wypadku niedookreslony.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
mentalnie na pewno coś takiego trzeba przeprowadzić, pytanie jakie przeszkody to pokonuje, których nie da się pokonać innymi środkami.

a generalnie na chwilę obecną każda idea i próby jej wdrożenia nas uatrakcyjnią, bośmy szczeźli.

@piwniczak ojcze marszałku, myślę że nie chodzi tu o kasowanie kodu.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Co innego wiedzieć, a co innego robić. Tych dwóch rzeczy jak widać nie da się pogodzić. Plany i deklaracje były szczytne, a przykład idzie z góry. Skoro na "górze" występuje ciągły opór materii, który można pomnożyć przez myślenie, że sprawa się sama rozwiąże albo udawanie, że jej nie ma nie pomaga nikomu.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@RCA Czy zacznie się coś dziać? Na pewno w przypadku permanentnego przepadu będzie więcej prawa do stworzenia, ale jeśli dobrze zrozumiałem, krytykuje WKM tego rodzaju aktywność.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Czy raczej nie krytykuje, tylko dezawuuje. Przepraszam za skrót myślowy.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
@RemigiuszL to też nie do końca tak. Chodzi mi raczej o to, że poza tym mieleniem wciąż tych samych aktów prawnych nie dzieje się nic. Nie ma idei, nie ma chęci działania, siedzimy na dupach i wmawiamy sobie, że jest super. A nie jest. Jest dramatycznie. Chodzi mi o całokształt, nie o wycinek, w tym wypadku prawny. Nie mam nic przeciwko tworzeniu prawa od początku. Serio. Ale bez tego balastu, bez tego nawisu jaki ma sobie nosimy. To szerszy temat. A mój felieton nie jest ani receptą, ani lekarstwem. Jest głosem,ktory miałem potrzebę by wybrzmial. Da to coś, czy nie da... Nie zależy ode mnie. Mogę odpowiadać za siebie, ale nie będę odpowiadał za tych, co uważają że jest fantastycznie.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@RCA
Cytuję:
A mój felieton nie jest ani receptą, ani lekarstwem. Jest głosem,ktory miałem potrzebę by wybrzmial.
No i to jest właśnie aspekt powodujący, że ten artykuł mnie odrzuca. Bo takie głosy słyszy się ostatnimi czasy często, w dodatku ich treść jest w kółko taka sama. Oczywiście daleki jestem od twierdzenia, że jest wspaniale. Jednak pragnę zauważyć, że gdy przybyłem do mikronacji (a nie było to aż tak dawno) to nie było ani giełdy, ani Zyriusza, ani SEG; nie było też już Syriusza ani ZW,byli za to ludzie, którzy nie zajmowali się jojczeniem o tym jak jest źle. Zresztą dzięki temu dziś się tu wypowiadam, bo gdyby w chwili mych v-narodzin Sarmaci najbardziej się produkowali w temacie "Smutna Pizda", a Książę określał co obywatele mają w dupie, a czego nie mają, to raczej dużo czasu bym tu nie zagrzał. O wiele bardziej podoba mi się diagnoza i wizja w artykule powyżej tego ;)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
@RemigiuszL takie felietony? takie głosu wszędzie? A gdzie? Ja nie widzę. Natomiast o receptach, pomysłach, sugestiach itd. w swym mikronacyjnym żywocie się naprodukowałem. Jestem również otwarty na kolejne tematy i recepty, tylko nie chcę ich osobiście ferować - z wielu powodów. Rozmawiam o nich na priv, dziś, po tym tekście, również. I można mieć do mnie o to żal, bo nie mówię, że pisząc diagnozę jak wyżej sam jej nie podlegam - bo podlegam. Jestem zniechęcony, zniesmaczony i rozczarowany na maksa. I to jeden z powodów dla których dziś "jojczę" - jeśli wolicie tak nazywać mój głos. Ja jednak wolę uważać, że niekiedy trzeba zrobić wyrzyg, taki jak ten, dać do myślenia - także sobie, i wtedy budować dalej. Potrzebowałem wyrzygać, wyrzygałem, i ok. Nie podoba się? Cóż, nie poradzę. Z drugiej strony to dobrze. Nie miało się podobać. A i pisanie tylko o tym jak trawa jest zielona jest po prostu diabelnie nudno. Niech to robią Ci, co uważają, że jest super jest super i podśmiechujkują się na privach mniej lub bardziej maskując swe postawy.

Brakuje tu recepty? Nie brakuje. Ona jest, ale jest drastyczna. Mówi o resecie tytułów, prawa, ustroju, tożsamości. O resecie państwa. I odnowie państwa na bazie systemów, które są, bez tego nawisu z przeszłości. Nie musi się podobać. Po prostu ja dziś czuję właśnie tak. Czy do tego ruchu nawołuję? Nie. Wyrażam głośno w nadziei, że wykluje się z tego rozmowa. Jedna się wykluła, ciekawa, na privie. Tu zaś jest jojczenie. Twoje Remigiuszu, że ojej ojej co to za gówniany artykuł, który nic nie zmienia. O ile Twój głos szanuję, tak on po prostu doskonale się wpisuje w to co napisałem.

Co się tyczy diagnozy z artykułu kolejnego, który popełnił młody mieszkaniec - o to chodzi. Niech pisze, niech forsuje. Ma złe doświadczenia, spowodowały one jego odejście, teraz wrócił. Kibicuję i wspieram, jak mogę. Rozmawiam i pomagam. Jak mogę. Taka moja rola dziś. Nie ma sensu bym proponował rozwiązania, które zostaną odebrane negatywnie tylko dlatego, że autorem i ogłaszającym jestem ja :) Więc nie miej mi za złe. Po prostu.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Czy ten artykuł to zapowiedź abdykacji? Jak zerujemy to zerujemy.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@RemigiuszL wypraszam sobie, ja jojczę od dobrych kilku lat.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Twoje Remigiuszu, że ojej ojej co to za gówniany artykuł, który nic nie zmienia.
Nigdzie nie stwierdziłem, że jest "gówniany", napisany jest całkiem zgrabnie, mniej mi się podoba treść (z naciskiem na "mi się", całkiem możliwe, że jestem w mniejszości).
Cytuję:
Więc nie miej mi za złe. Po prostu.
Aj waj, to że komentuję krytycznie artykuł nie oznacza, że mam cokolwiek za złe. Przepraszam jeśli moje poprzednie komentarze zabrzmiały zbyt agresywnie, po prostu czasem jestem wredny ;)

Co do pytania gdzie felietony, proszę bardzo - artykuł, wątek, już dość nieświeży, ale jednak, a tu rozmowa już całkiem świeża. Pewnie można by znaleźć więcej, ale to taka mała próbka. Oczywiście wszystko to są ważne i mądre głosy, i nazywanie ich przeze mnie "jojczeniem" jest czynem godnym profana niemniej przyznaję sobie prawo do odczuwaniem lekkiej irytacji czytaniem tekstów o umieraniu mikronacji, gdy mi się zdaje, że chyba jednak jeszcze żyję.
Ale oczywiście nie mam monopolu na rację i powyższe moje komentarze również można z pełną słusznością nazwać jojczeniem, w związku z czym proszę się zbytnio nie przejmować ;D
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Cytuję:
Zaorajmy to co mamy. Zróbmy twardy reset. Zacznijmy od nowa. Odwieśmy na kołek stare skóry. Do albumów schowajmy nasze certyfikaty i akty powołania. Zacznijmy od nowa. To zweryfikuje czy nam się chce na prawdę, czy mamy po co to robić, czy jest dla kogo. To pokaże komu jeszcze choć trochę zależy, kto jest gotowy. Zróbmy przepad, wszystkiego. Zróbmy orkę tego ugoru i zasiejmy na nowo. Nawieźmy świeżej ziemi. Przestańmy się brandzlować tytułami, wsiami, orderami, od których ciężaru nie mamy siły robić nic nowego. Skasujmy liczniki, zburzmy drewniane domy, przebijmy szklane sufity. Zacznijmy od nowa, od stawiania na silnych fundamentach. Od zera. Zróbmy Sarmację 2.0. Na nowo.
Tego oczywiście nie zrobimy, ale nie tylko dlatego, że byłoby to bezsensowne i nic nie dało (ty zgaszam się z Panem Lwowskim), ale też dlatego, że Sarmacja w obecnej kondycji nie wytrzymałaby tak ogólnego przepadu. Nikomu nie chciałoby się budować tego od nowa. Przeprowadzilibyśmy się do innych mikronacji lub w ogóle porzucili tą rozrywkę.

Nie chce się nam (poza kilkoma wyjątkami) i prawda jest taka, że już się nam nie zachce (w każdym razie większości z nas - tej starszej). Tak mi się w każdym razie wydaje. Dla mnie, osobiście, Sarmacja, poza X11, jest po prostu nudna i nie wiem czym by się musiała stać i jakie funkcjonalności proponować żeby znowu chciałoby mi się być systematycznie aktywnym i twórczym. Po prostu dorosłem i nie bawi mnie już ani prowadzenie rozmów o dupie Maryni, ani bawienie się w polityka, ani w separatyzm teutoński, ani Trybunał (bo o ile każdą sprawę jestem w stanie rozsądzić w 24h, o tyle na myśl o konieczności pisania uzasadnienia, całkowicie mi się odechciewa).

Dodatkowo, przez wzgląd na to, jak dużo czasu pożera jakakolwiek poważniejsza aktywność związana z Sarmacją, każde bardziej konkretne zaangażowanie kojarzy mi się z nolifeizmem level hard, czyli po prostu źle. Zamiast bawić się na poważnie w KSy ('na poważnie' czyli wszystko ponad zalogowanie się do systemu i napisanie komentarza raz na jakis czas) wolę pooglądać serial na netflixie, poczytać, popatrzyć na cycki celebrytek na pudlu, wyjść na dwór, lub spotkać się ze znajomymi, albo cośtam cośtam.

Gra w Sarmację jest dla mnie średnio atrakcyjna. Mało akcji, niewciągająca fabuła, mało graczy, ubogi świat, mało opcji do wyboru. Żeby nie było wątpliwości - zdaje sobie sprawę, że problem leży we mnie i tylko we mnie. Natomiast jestem pewny, że osób które myślą tak jak ja, którym się generalnie znudziło jest więcej. Na to niestety nie pomoże ani przepad, ani reset. Niestety, nie ma recepty na dorosłość.
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Hm, zły bbcode. Jakby jakaś dobra dusza zmieniła na cytat. Podziękował.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
@RemigiuszL
Cytuję:
Pewnie można by znaleźć więcej, ale to taka mała próbka. Oczywiście wszystko to są ważne i mądre głosy, i nazywanie ich przeze mnie "jojczeniem" jest czynem godnym profana niemniej przyznaję sobie prawo do odczuwaniem lekkiej irytacji czytaniem tekstów o umieraniu mikronacji, gdy mi się zdaje, że chyba jednak jeszcze żyję.

Bo to jest jojczenie starych nad tym, że kiedyś było fajniej. Było fajniej bo byliśmy młodsi i życie (poza niektórymi uciechami, do których obecnie mamy dostęp a kiedyś nie) było fajniejsze i łatwiejsze. Młodsi muszą to po prostu zaakceptować, tak jak trzeba zaakceptować gderanie staruchów siedzących na ławce w parku, patrzących tęsknie na długonogie krótkie spódniczki z kształtnymi pośladkami i pierdzielących o tym, że teraz to młodzież bezwstydnie się nosi (mimo, że wcale nie chodzi o to jak się nosi, a o to, że żal im dupę ściska, że jeszcze by chcieli a nie mogą). Tak po prostu jest.

Na pewno obecnie jest inaczej niż było kiedyś. Dla mnie gorzej, ale dla większości być może lepiej (a może w ogóle większość powie, że nic się nie zmieniło, kto wie). Nie chce mi się pisać czemu uważam, że jest gorzej, bo to jest temat wałkowany miliony razy (na co zresztą Prześwietny Pan Lwowski zwracał uwagę). Dosyć powiedzieć, że dynamika życia w Sarmacji jest generalnie słaba. Są oczywiście wyjątki, jakieś gównoburze i aktywność napędzana trollingiem czy hejtem, ale ogóle - w mojej ocenie - jest pod tym względem cienko.

Jednocześnie, tym co różni mnie od autora felietonu, czy choćby diuka Leszczyńskiego to to, że ja nie łudzę się, że można zrobić cokolwiek by było inaczej. Nie wierzę w żadne zrywy, odnowy, nowe fale itd. Jest jak jest, lepiej nie będzie - deal with it. Natomiast, jojczenia nam nie zabierzecie :)
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Jeszcze jedno słowo odnośnie zaorania. Osobiście uważam, że owszem dobrze byłoby zaorać np. sporą część prawa (łącznie z konstytucją). Przy czym, absolutnie, na to miejsce nie należy tworzyć nowego :)
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Reset... po co burzyć stary dom, kiedy nowego nie ma czym i na czym stawiać?(takie luźne spostrzeżenie)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Cytuję:
Zaorajmy to co mamy. [...] Od zera. Zróbmy Sarmację 2.0. Na nowo.

Przepad już był.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
@Vladimir był przepad własności. Ja napisałem o czym innym.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Czyżby jest to pomysł na zakończenie ostatnich dyskusji w Baridasie...
Lepiej wszystko zaorać i zapomnieć, a jak nawet ktoś się upomni, zawsze można powiedzieć "przecież zaczynamy od nowa" ;)
Być może się mylę, wszak wolno mi mieć własne przemyślenia.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Och, w przypadku Baridasu trzeba byłoby nie tylko zaorać i wypalić, ale też na końcu zabetonować, żeby mieć pewność, że już nic więcej na tej ziemi nie wyrośnie.

from Teutonia with love :*
V.
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
@Vanderlei Zabetonować? Nie no, nie mieszajmy w to Sclavinii! ;)
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Oczywiście wcześniej pisałem półżartem, bo na wiele więcej nie pozwolił czas (nogi drętwieją, a na telefonie pisać ciężko).

Teraz natomiast pozwolę sobie przekazać myśl, która pojawiła się u mnie w czasie lektury artykułu i tej quasi debaty — za skrajnie szkodliwe uważam podejście klasy "jest źle, jest marazm, trzeba zaorać wszystko". Do tego prezentowane przez monarchę. W miejscu publicznym.

Powinno się raczej zacząć od tego, co jest dobre i przede wszystkim to rozwinąć, bo da wymierne efekty praktycznie od razu, a do tego powoli uzupełniając braki i naprawiając wadliwe elementy, bo wywalając całość zostajemy z niczym. Dodatkowo — prezentowana tu (i nie tylko) negatywna retoryka przynosi ZAWSZE skutki przeciwne do zamierzonych. Od samego czytania się odechciewa, bo jak działać, gdy tak marnym jest to mikropaństwo i to, co tu powstaje, że jeno wapno i lemiesz może je uzdrowić.

Zero pomyślunku pod kątem efektu psychologicznego. Tu nie chodzi o zaklinanie rzeczywistości, bo tak, mamy spore braki, ale trzeba sobie zdać sprawę jak taka postawa, prezentacja stanowiska, oddziałuje na innych. Zwłaszcza tych, którzy jeszcze cokolwiek robią.

Ja jeszcze coś robię i tak, szczerze mi się odechciało.

A co do popełniania błędów — nie chodzi o to, żeby ich nie popełniać, ale o to, żeby się na nich uczyć i popełniać nowe, wynikające z nowych działań, a nie w kółko te same. Trzeba się rozwijać.


Jak tak to czytam wszystko, to tu chyba grupowa terapia xanaxem jest potrzebna. W czopkach.
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
Brzmi jak plan. Może nie najlepszy, ale zawsze coś...
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
W obecnej chwili życia nie mam czasu na wypowiedzenie się szerzej. Cieszy mnie to, że zrobił to diuk Czuguł-Chan, pod którego słowami się podpisuję się jak tylko mogę.

Gdy od monarchy v-kraju, w którym istnieje Teutonia słyszę „ej, weźmy zaorajmy to wszystko” – pierwsza myśl jaka się nasuwa „najpierw zaoraj się sam”. Domyślam się, że w przyszłości będzie to tłumaczone formą dziennikarską, czy czymś podobnie bzdurnym. Nie. To wyraz słabości, Waszsej niemocy.

W obecnej chwili życia nie mam czasu na wypowiadanie się szerzej. Ale jest mi zwyczajnie przykro.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@anglov ale też nie możemy powiedzieć, żebyśmy monarchę jakoś szczególnie wspierali. znaleźliśmy sobie księcia ofiarnego do bicia. świetnie, ale co to pomaga? może to była próba zainicjowania jakiejś dyskusji, kończy widzę się głównie na osobistych przysrywach. szkoda, że tylko na tyle nas stać. bo w pojedynkę nikt niczego nie wymyśli, nawet jakby na tronie zasiedli kefas z piotrem grzegorzem.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@leszcz Nie chodzi o wymyślanie czegoś nowego, chodzi o niewyciąganie wniosków. Możemy tak długo, na szczęście. ;-)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Przepad tradycji, kultur, dorobku ludzi którzy byli a nich nie ma, bądź nie mogą być? To nie dla mnie. Zamiast resetować lepiej się rozwijać, ewoluować - natomiast nie niszczyć, czy też zapominać. Natomiast porównanie do anonimowych "komentatorów onetu", jak dla mnie jest dosyć plugawe. Zwłaszcza przez wzgląd na to że co niektórzy działają w Sarmacji od lat, z różnymi przerwami - w ramach wolnych chwil. Trollujemy, srrolujemy czy ten tegens? Tak może jedynie napisać osoba który używa takiej metody walki, bądź używała - i nie dosyć, to sprawia jej to satysfakcje. Nie potrzeba tutaj burzyć starego jak w przypadku rewolucji francuskiej, wystarczy restaurować, dobudowywać. Pytanie jednak jak?. No cóż trzeba szukać konsensusu, wpierw idąc z inicjatywą. Pytanie kto zaczął pierwszego krzywdzić. Czym innym jest rzeczowa i konstruktywna krytyka, niż krytykanctwo, arogancja, oraz nadgorliwość - a pamiętajmy wedle przysłowia ludowego wywodzącego się z bloków wielkiej betonowej płyty, ta jest gorsza niż faszyzm. Słysząc Sarmację 2.0 widzę Pawlaka 2.0. A szczerze powiedziawszy wydaje mi się że dziś Sarmacja potrzebuje stabilności nie w sensie struktur władz, ale aktywności wspólnoty narodów tak aby powoli iść do przodu małymi kroczkami, bo skoki na bangji albo przynosiły bumm, bądź zapaść aktywności.

Zasadnicze pytanie kto w ciąg dwóch lat dążył do perfekcjonizmu w sferze publicznej. Kto rzucał przysłowiowymi kamieniami, a teraz umywa ręce jakoby Poncjusz Piłat. Budując w tamtym okresie na tym swój wizerunek i kapitał polityczny? Przy okazji robiąc wiele dobrych rzeczy dla KS, jak i tych złych. Nie podoba mi się trendd realtywizacji, nie podoba mi się to! Taka ma opinia.

Tak każdy ma prawo do pokuty, resocjalizacji, do błędów które uczą - jednak tak naprawdę człowieka poznaje się po czynach. Natomiast słowo jest honorem każdego człowieka, bo albo się jest uczciwym, bądź nie jest - to proste jak kilo gwoździ , czy też jest białe bądź czarne, oczywiste oczywistości ktoś mi kiedyś powiedział z budowy.

Artykuł lajkuje, ale nie dlatego że się z nim zgadzam, lecz przez to że jest wyrazem aktywności, pewnymi przemyśleniami.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
@leszcz ależ o tym mówię. Za parę dni usłyszymy, że przemyślenia Księcia doprowadziły do dyskusji i tym podobne.

Lecz powtarzam kolejny raz – Książę dziennikarzem nie jest. Książę jest Monarchą. Za Konstytucją „Książę jest głową Państwa oraz symbolem jedności Narodu”. Gdy od Księcia Sarmacji słyszę „a weźmy zaorajmy to wszystko”… Po prostu nie. To szkodzi wizerunkowi Dworu. To szkodzi wizerunkowi Sarmacji. A jakimś stopniu – jak słusznie Diuk Czuguł–Chan zauważył – pogarsza morale.

Jestem ostatnim, który twierdzi, że wszystko co się dzieje w relacji obywatele–Ksiażę jest w porządku. W czasie, gdy sprawowałem funkcję Regenta prowadziłem nieco rozmów, także z Księciem, ukazując problemy jakie zauważam, sposoby i możliwości ich rozwiązywania. Tymczasem… No właśnie.

Wchodząc na Sarmację mamy okazję przeczytać ten artykuł… Który nigdy nie powinien był powstać. Wielokrotnie mówiłem, iż szacunek do tronu i Księcia nie istnieje ot tak – jest on wynikiem działań, rytuałów, symboli. A ten artykuł zwyczajnie szkodzi.

I tak jak mówię – jest mi zwyczajnie niezwykle przykro. Niezwykle przykro, że w 2016 roku, Książę Sarmacji napisał artykuł o takim wydźwięku.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Cytuję:
Gdy od monarchy v-kraju, w którym istnieje Teutonia słyszę „ej, weźmy zaorajmy to wszystko” – pierwsza myśl jaka się nasuwa „najpierw zaoraj się sam”. Domyślam się, że w przyszłości będzie to tłumaczone formą dziennikarską, czy czymś podobnie bzdurnym. Nie. To wyraz słabości, Waszsej niemocy.

Pod tymi słowami też się podpisuje, bo jak dobremu lekarzowi winno by nie szkodzić naszemu zdrowiu tylko pomagać w jego utrzymaniu w dobrej kondycji przy każdej ingerencji w nasz organizm to Księciu winno zależeć na jedności w Sarmacji, a nie jak w Baridasie w drugą stronę. A teraz niby przepad? Rączki opadły? Głos ludu nie docierał? Przecież można było inaczej, ale widocznie się nie chciało :(
Odpowiedz Permalink
Peter West
Super robota
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Zawsze jak dostaje wicehrabiego to krótko po tym mi zabierają. Żadna nowość, typowy grodziski spisek.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.