Park Stołeczny, Piotr vel Bocian, 11.05.2019 r. o 08:26
Tajemnica zbrodni w Eldoracie została rozwiązana

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Stołeczna Policja rozwiązała tajemniczą zbrodnię, do której doszło w 1 maja 2019 r. w Porcie Wschodnim Eldoratu.

Przypomnijmy: Późnym wieczorem 1 maja br. grupa pięciu osób (dwie kobiety i trzech mężczyzn) wracała z Portu Wschodniego – była na wycieczce statkiem po Elbie połączonej z pokazem świątecznych fajerwerków. Niedaleko portu, przy ulicy Nadrzecznej osoby te znalazły leżącego w trawie mężczyznę. Początkowo sądzono, iż jest to jedna z osób, która zbyt hucznie świętowała Dzień Jedności Sarmackiej i w upojeniu alkoholowym postanowiła odpocząć kładąc się na trawniku, dlatego fakt ten został początkowo zignorowany. Po protestach jednej z kobiet, grupa zawróciła, aby upewnić się, czy leżący mężczyzna nie potrzebuje pomocy. Z bliskiej odległości okazało się, że leżąca osoba jest martwa.

Przybyła na miejsce policja sprawnie przystąpiła do przesłuchiwania świadków, oględzin zwłok oraz sprawdzania okolicy. Nieboszczykiem szybko okazał się Tytam von Mistond, znany policji szmugler i włamywacz. Miał na swoim koncie kilka zarządzonych grzywien, a także dwa wyroki za włamanie z kradzieżą zwierząt domowych oraz trzy za przemyt i handel zwierzętami bez ważnego pozwolenia. Ponieważ w pobliżu znaleziono klatkę do przewozu niewielkich zwierząt, która okazała się być pusta, a na klatce piersiowej znajdowały się ślady zwierzęcej śliny, założono, że mężczyzna nie porzucił swojego kryminalnego sposobu na zarobek. Sekcja zwłok von Mistonda wykazała, że zginął on ran kłutych. Na klatce piersiowej znaleziono dwie równolegle, proste, cienkie ale głębokie rany. Według ekspertów zostały one wykonane fachowym sprzętem, prawdopodobnie sprzętem myśliwskim lub wojskowym. Eksperci uznali, że ze względu na kształt rany najbardziej prawdopodobnym narzędziem zbrodni jest Nóż Walther KDK Karambit, który ma cienkie i charakterystycznie silnie zakrzywione ostrze.

6TSi41ia.jpg
Ten typ noża ma ponad tysiącletnią historię, a używany był początkowo jako pewnego rodzaju sierp do cięcia ziół i warzyw, a w czasach współczesnych używany w różnych technikach samoobrony.

Ze względu na wszelkie ślady założono dwa najbardziej prawdopodobne przebiegi wydarzeń. Jeden z nich zakładał, że Tytam von Mistond przewoził w klatce jedno z kradzionych zwierząt, a w pobliżu Portu Wschodniego miał spotkać się z potencjalnym kupcem. Niestety nie doszło do porozumienia, skutkiem czego wywiązała się awantura, w czasie której niedoszły nabywca dwukrotnie dźgnął handlarza nożem zabierając zwierzę. Drugą możliwością była konfrontacja w miejscu zabójstwa nie z kupcem, a z okradzionym właścicielem zwierzęcia. Prawdopodobnie śledził on handlarza i przy pierwszej możliwe sposobności próbował odzyskać ukradzione zwierzę. Użył do tego siły i noża, w skutek czego von Mistond zginął. Policja rozpoczęła poszukiwanie zabójcy, jednak nie było bezpośrednich świadków zajścia, monitoring nie obejmował konkretnego miejsca zabójstwa, a dostępne nagrania nie zarejestrowały nikogo podejrzanego. Nie znaleziono żadnych odcisków palców ani narzędzia zbrodni, dlatego sprawa utknęła w martwym punkcie i wszystko wskazywało na to, że zostanie ona nierozwiązana.


Przełom nastąpił przypadkowo w dniu wczorajszym w godzinach porannych, gdy jedna z mieszkanek Eldoratu telefonicznie powiadomiła policję, iż zauważyła podczas spaceru przy Borach Nadelbańskich na Zachodnim Brzegu dziwnie wyglądające zwierzę, które przecięło jej ścieżkę i zniknęło w zaroślach. Na miejsce udał się patrol ekologiczny, który szybko we wskazanym miejscu wytropił podejrzane ślady. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach w trakcie obławy schwytano zwierzę. Okazał się nim piesek scholandzki (zwany także pupilkiem scholandzkim). Według dostępnych opisów (patrz: Micropedia) to drapieżny ssak wielkością zbliżony do kota domowego, daleko spokrewniony z psowatymi. Początkowo nie wiadomo było skąd zwierzę znalazło się w tych rejonach, ale dzięki przypiętemu chipowi, odnaleziono właściciela. Jest nim ZOO Almerskie w Królestwie Baridasu. Zwierzę, noszące imię Bonawentura, zostało wykradzione ponad miesiąc temu, a obejrzany zapis monitoringu z miejsca kradzieży potwierdził iż dokonał tego Tytam von Mistond.
Nie wiadomo dlaczego mężczyzna udał się w tak daleką podróż po zwierzę. Prawdopodobnie zachętą była duża suma jaką kupiec zaoferował za dostarczenie pieska scholandzkiego jak również fakt, iż w sprawach kradzieży zwierząt, ze względu na brak odpowiednich umów, nie organizowane są międzynarodowe akcje poszukiwawcze.

86EekdOM.jpg
Piesek scholandzki. Zdjęcie pochodzi z zasobów ZOO Almerskiego

Po przebadaniu zwierzęcia i porównując jego DNA z próbkami znalezionymi na ofierze, policja doszła do wniosku, że Tytam von Mistond zginął w wyniku nieprzewidzianego wypadku, bez udziału osób trzecich. Wygląda na to, że mężczyzna po przypłynięciu do Portu Wschodniego próbował przed dostarczeniem swojego zamówienia nakarmić zwierzę. W chwili gdy klatka była uchylona, nad brzegiem Elby odbył się pokaz fajerwerków z okazji Dnia Jedności Sarmackiej. Przestraszone zwierzę wyskoczyło z klatki wbijając się swymi kłami w klatkę piersiową mężczyzny, a następnie uciekło w zarośla. W wyniku poniesionych ran Tytam von Mistond zmarł.


Zwierzę zostanie dostarczone w bezpiecznych warunkach do ZOO Almerskiego, a wraz z nim w podróż uda się także przedstawiciel krajowej weterynarii, który uświadomi władzom ogrodu zoologicznego o niebezpiecznym zachowaniu pieska scholandzkiego. Na stronie ZOO bowiem podana jest informacja, że to groźne zwierzę jest „sympatyczne i towarzyskie”, co może w niesprzyjających okolicznościach doprowadzić do tragedii, gdy nieświadomi zagrożenia zwiedzających postanowią się zbyt blisko do niego zbliżyć.

Sprawą niedoszłego kupca zajmie się dalej policja, która skutecznie walczy z narastającą w ostatnim czasie modą na kolekcjonowanie okazów zwierząt. Zwykle zajmują się tym bogaci biznesmeni, którzy próbują urozmaicić sobie życie wydając pieniądze na dziwne zachcianki.
Serduszka
13 545,00 lt
Ten artykuł lubią: Albert Jan Maat von Hippogriff, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Erik Otton von Hohenburg, Helwetyk Romański, Januš Allan von Hippogriff, Julian Fer at Atera, Mustafa Owski, Laurẽt Gedeon I, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Gustaw Fryderyk von Hippogriff, Antoni Kacper Burbon-Conti, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Adam Jerzy Piastowski, Santiago Vilarte von Hippogriff, Piotr III Łukasz, Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz, Filip von Sarm, Leszek de Ruth.
Komentarze
Helwetyk Romański
Tyle odniesień! <3
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
@Helwetyk
Staram się przekazywać rzetelne i wyczerpujące informacje :)
Odpowiedz Permalink
Mustafa Owski
No i pięknie ! Widzę gdzieś napisane Eldorat - jest serducho. :D
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Dziękuję wszystkim darczyńcom serduch :)
Odpowiedz Permalink
Erik Otton von Hohenburg
Za takie cudo, to i dotacja się należy.
Odpowiedz Permalink
Antoni Kacper Burbon-Conti
Świetny artykuł! :)
Odpowiedz Permalink
Januszek von Hippogriff-Pałasz
Potwierdzam. :-)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Brawo dla autora, jak na początek taki fantastyczny artykuł się trafił, to strach pomyśleć co będzie za jakiś czas.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.