Ślady po innych stworzeniach bliżej niezidentyfikowanych - cz. 3/3

sarmatiangeographic.png
Z
bandażem na lewej ręce szedłem przez las, trzymając w zdrowej prawej ręce AK-47. Ciągle szukałem śladu po tych dziwnych stworzeniach. Ciekawiło mnie jak one wyglądały. Może po odnalezieniu śladu będzie można dokonać analizy. "Wiem co trzeba zrobić!" zawołało nagle coś w mojej głowie.

W
yciągnąłem telefon komórkowy. Wybrałem numer sekcji archeologicznej i czekałem kilka sekund na odbiór.
- Halo? - usłyszałem w słuchawce.
- Inilson? - upewniłem się - przyjdź tutaj. Jestem w lesie, w Arctiq.
- Biorę namiary z twojego telefonu - powiedział Inilson - za kilka godzin dotrą do ciebie archeolodzy na śmigłowcu.
- Spoko - rozłączyłem się.
Odetchnąłem i dalej szukałem śladu, gdy nagle potknąłem się o korzeń i spadłem do wielkiej... Nory? Jaskini? Dziury? Spojrzałem w górę. Widziałem nad sobą niebo. Z trudem wdrapałem się przez ścianę na normalną powierzchnię i zrozumiałem - ta "dziura" to był ślad łapy dinozaura! Obok też takie były, tylko że zawalone liśćmi, albo zamieszkane przez lisy.

P
odniecony szukałem dalej. Gdy dotarłem do innej polany zobaczyłem żółte skrawki wystające z ziemi. Wyciągnąłem podręczną łopatę i zacząłem kopać. Po pięciu godzinach wykopałem zaledwie 10 żeber tego stwora. A jakie to były żebra! Jedno odłamałem i oceniłem. Twarda kość, lecz łatwo ją było oderwać od kręgosłupa, gdyż te kości leżą tu od co najmniej 60 milionów lat.

P
owietrze wokół mnie zaczęło dawać się we znaki. Spojrzałem w górę. Przyleciał śmigłowiec kolegów z archeologii! Wyskoczyli oni z tego śmigłowca i podbiegli do mnie. Spojrzeli na szkielet dinozaura.
- To... Dinozaur! - wykrzyknął jeden.
- W rzeczy samej - powiedziałem.
Nagle otoczyli mnie kołem i wyciągnęli rewolwery. Wycelowali we mnie.
- Czego chcecie? - spytałem.
- Nie jesteśmy twoimi kolegami z archeologii - to mówiąc bandyci zerwali chusty.
Później się dowiedziałem że przechwycili wiadomość do Gazety.

P
rzeraziłem się nie na żarty. "Oni mnie zabiją, okradną i powiedzą że odkryli ten szkielet sami" - pomyślałem.
- Ostatnie słowa? - spytał jeden z nich.
Otworzyłem usta.
- Dajcie mi chociaż godzinę, chce zbadać ten szkielet.
- Niech ci będzie. Wy tutaj! Pilnować go.
Podszedłem po raz drugi do szkieletu i obserwowałem go. A raczej udałem że obserwowałem go. Za mną stało dwóch bandytów. Niezauważalnym ruchem dotknąłem ukrytego przycisku w telefonie który wystawał nieco ponad kieszeń.

D
aleko stąd, w Almerze właśnie obudził się niedawno przyjęty do Królewskiej Gwardii Baridasu Martin. Z głośnika na posterunku wydobywało się wycie. Kpr. orł. Pinessio wrzeszczał do mikrofonu:
- Wszyscy na stanowiska! Skierować się do transportera powietrznego!
Martin wraz z innymi gwardzistami wszedł do transportera. Godzinę później był nad wyspą, na której znajdował się Władysław von Vincis.
- Spadochrony! - rozkazał Kpr. Orł. Pinessio.
Martin i inni założyli spadochrony i wzięli M16 w dłoń. Na sygnał skoczyli w kierunku lasu. Po kilku metrach w dół "włączyli" spadochrony. Gdy wylądowali zrzucali plecak ze spadochronami i przeszukiwali las za pomocą latarki, gdyż było już ciemno.

C
o to za hałasy? - zapytał bandyta-herszt.
- Nie wiem - udałem iż nie wiem co to jest.
W duchu cieszyłem się że Królewska Gwardia ratuje swojego Komendanta. Oczywiście tylko jedna siódma Gwardii wyruszyła na operację - reszta zajmowała stanowiska w Almerze. Z drzew słychać było głos:
- Znalazłem!
Poznałem. To był Martin. Chwilę później na polanie pojawili się uzbrojeni Gwardziści.
- Stać! Gwardia! - rozkazał kapral Pinessio.
Uśmiechnąłem się. Bandyci jednak nie wyrzucili broni - jeden z nich wycelował w moją skroń.
- Strzelę jeśli nas nie zostawicie! - wrzasnął.
Nagle padł na ziemię, prosto w błoto. Za nim Martin opuścił M16 którym wystrzelił w bandytę. Resztę bandytów zaaresztowano, a chwilę później przybyli prawdziwi archeolodzy.

P
o długiej dyskusji w Centrum Archeologii dostałem zapłatę za odkrycie pierwszego stworzenia które żyło ponad 100 milionów lat temu. Cieszyłem się niezmiernie. Moje odkrycie było wielkie - wiele naukowców marzy o tym by choć w połowie znalazło szkielet dinozaura. Udało mi się. Mam nadzieję że będę miał więcej sukcesów w pracy, i mniej bandytów będzie się dowiadywało o moich sukcesach, gdyż to właśnie bandyci niszczą mi całą zabawę.

Podpisał
Archeolog
Dziennikarz
Naczelny Gwardzista Królewskiej Gwardii Baridasu
Generał komendent
Władysław von Vincis.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
742,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Ivan von Lichtenstein, Tytus Aureliusz-Chojnacki.
Komentarze
Ivan von Lichtenstein
I się skończył ten serial :)
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
SPAM!!!


Serial powinien być rozłożony w czasie, a nie pod rząd kolejne odcinki...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.