Dzień z życia gwardzisty

"D
zień z życia gwardzisty" piszę w narracji pierwszoosobowej, wcielam się w postać nowo przyjętego gwardzisty Jana Kowalskiego.

O
budziłem się o 5:30. Chętnie pospałbym jeszcze dwie godziny, ale stalowa dyscyplina wprowadzona przez generała komendy Władysława von Vincisa kazała wstawać o 5:30. Tak więc zgodnie z żelaznymi zasadami panującymi w Gwardii wstałem z twardej pryczy i poczłapałem w kierunku drzwi w pidżamie.

P
ięć minut później, wśród zawiłych korytarzy i nieznanych drzwi w końcu odnalazłem drzwi do toalety. Kolejka sięgała już drzwi gabinetu komisarza Macieja Kalinowskiego, który wstaje o 4:40. Siedział on za biurkiem i ze śmiechem patrzył jak staję na samym końcu kolejki. O 6:30 był dyscyplinarny apel. W ciągu 40 minut jego koledzy uporali się z poranną toaletą i wyszli z niej. O 6:15 wszedłem do toalety i zmyłem z siebie brud. Umyłem zęby, załatwiłem potrzebę i ubrałem się w mundur gwardzisty.

W
toalecie było na wieszakach 50 mundurów gwardzistów, które wbrew pozorom były czyste. Ubrałem swój - z wydrukowanym wewnątrz moim nazwiskiem. Po ubraniu munduru ruszyłem z toalety w kierunku stalowych drzwi. Wyciągnąłem z kieszeni w mundurze kartę magnetyczną i przejechałem nią po czytniku umieszczonym przy drzwiach. Czytnik pięć sekund analizował kartę, po czym zapipczał. Stalowe drzwi otworzyły się na oścież.

D
okładnie o godzinie 6:20 wszedłem do sali apelowej. Ustawiłem się w swojej drużynie i czekałem 10 minut, aż inni przyjdą na apel. Przez ten czas, razem z Jaśkiem, Marcinem i przewodniczącym drużyny Maciejem Kalinowskim graliśmy w karty. Gdy już wszyscy przybyli, siedem drużyn wchodzących w skład 2 Posterunku w Almerze ustawiło się na swoich miejscach, tuż przy ścianach sali. W pierwszym szeregu byli kolejno: przewodniczący drużyny, zastępcy przewodniczących i osoby z wysokimi stopniami. Z dumą mogę powiedzieć że byłem w drugim szeregu.

N
a środku sali stał podest. Podeszło doń siedem przewodniczących drużyn. Nadkomisarz Franciszek Drewno powiedział im że dzisiaj przyjdzie z wizytacją panowie oficerowie z 1 Posterunku Policji. Wśród nich Władysław von Vincis. Przewodniczący drużyn skinęli głowami i wrócili do swoich drużyn gdzie każdy dowiedział się o tym że przyjeżdżają władze Gwardii. Byłem zdenerwowany. Generał komendant przyjeżdża do posterunku! Trzydzieści minut później (7:00) każdy członek każdej drużyny zamiatał i czyścił swój blok drużynowy, albowiem trzeba wam wiedzieć że w 2 Posterunku Gwardii mieści się siedem drużyn, i każda posiada swój długi barak, w którym znajdują się pokoje mieszkalne w których mieszkają członkowie poszczególnych drużyn, gabinety przewodniczących i toaleta.

O
godzinie 8:00 ruszyliśmy do sali ćwiczebnej. Każda drużyna ma w swoim bloku jedną. Razem z kolegami z drużyny i komisarzem Kalinowskim ćwiczyliśmy podciąganie się na kijach i podnoszenie hantli. Ćwiczyliśmy siłę fizyczną całą godzinę, gdyż o godzinie 11:00 miał przyjechać Władysław von Vincis, a trzeba jeszcze przejść godzinną rundkę w strzelnicy. O 9:00 wyszliśmy z sali ćwiczebne, i 15 minut odpoczywaliśmy w sali odpoczynku Gwardyjnego. O godzinie 9:15 wyruszyliśmy na strzelnicę. Tym razem była jedna strzelnica na siedem drużyn, która znajdowała się na zewnątrz. W ciągu godziny i 15 minut podreperowaliśmy swe umiejętności celowania i strzelania z broni palnej, i o godzinie 10:30 wszystkie drużyny ruszyły do sali apelowej.

N
ie wiem jak inne drużyny zagospodarowały te 30 minut wolnego czasu, wiem jednak że w mojej drużynie graliśmy wszyscy w karty. Wygrywałem. O godzinie 11:00 do sali apelowej weszło sześciu Gwardzistów w kamizelce kuloodpornej. Za nimi weszło dwóch generałów Gwardii i jeden generał komendant - Władysław von Vincis. Za nimi znowu sześciu Gwardzistów w kamizelkach kuloodpornych. Wszystkie drużyny stanęły na baczność i każdy dostał w rękę instrument. Zagraliśmy wspólnie hymn Baridasu. Władysław von Vincis i dwóch generałów Gwardii stanęło na podeście. Dwunastu strażników przybocznych stało obok podestu, z bronią gotową do strzału.

P
o długich i nudnych przemowach generałów Gwardii nadszedł czas na przemowę Władysława. Zapomniałem opisać jego wygląd powyżej, więc zrobię to teraz. Był to wysoki, barczysty mężczyzna, łyso ogolony i z brązową brodą. Generał komendant przemówił:
- Witajcie gwardziści strzegący spokoju w Baridasie.
- Witaj generale! - odezwały się chórem wszystkie drużyny.
- Przybyłem tutaj na inspekcję posterunku. Niezmiernie mi miło, iż mogę spotkać tyle radosnych twarzy, które są gotowe do obrony Baridasu, aż do śmierci. Niedługo szykuje się akcja przeciw handlarzom nielegalną bronią. Zamierzam wyznaczyć do niej Drużynę E z 2 Posterunku w Almerze.

A
ż mi dech zaparło. Drużyna E to moja drużyna! Wyjeżdżam wraz z kolegami na niebezpieczną akcję! Moi koledzy po obu moich stronach uśmiechnęli się. Zapewne przeżywali przed chwilą to samo. O godzinie 12:00 apel się skończył. Major kazał wszystkim drużynom wyruszyć do sali ćwiczebnej. Oficerowie jednak zostali. Zebrali się wokół podestu. Nie wiem o czym rozmawiali, gdyż musiałem iść według rozkazu do sali ćwiczebnej. Razem z kolegami z drużyny ćwiczyliśmy przed dwie godziny. O 14:00 podkomisarz Strzelnicki zwolnił nas i powiedział że mamy godzinę odpoczynku.

R
uszyliśmy więc w kierunku sali odpoczynkowej. Rozłożyliśmy się na kanapach i zaczęliśmy rozmowę:
- Ciekawe jaka to akcja - rozpocząłem rozmowę.
- Nie słuchałeś? Akcja przeciwko handlowi broni! - odpowiedział sierżant Strzała.
- No tak, ale żadnych szczegółów nam nie podano - zauważył kapral.
- E tam. Szczegółów nigdy nie podają - odpowiedział sierżant - szczegóły podadzą nam dzisiaj o 15:30 albo jutro.
- Skąd wiesz?
- Przeczucie.
Rozpoczęliśmy grę w kartę. O godzinie 15:30 do sali wpadł komisarz Kalinowski i kazał nam iść do sali operacyjnej.

S
ierżant powtarzał ciągle że miał rację. Gdy dotarliśmy do sali operacyjnej, usiedliśmy przy stole. Było nas 20, gdyż 30 pozostałych ostatnio wyruszyło na inną akcję.
- Czas na szczegóły - powiedział generał komendant zacierając ręce - Markow Iwanow to jeden z najbardziej znanych handlarzy broni. Sprzedaje nielegalne AK-47, bronie energetyczne, biologiczne i czasem bomby. Pracuje nad bombą atomową, którą zamierza sprzedać za 1 000 000 000,00 liberty.
- Ale dużo szmalu - zauważył Jasiek.
- Rzeczywiście dużo - poparł Władysław von Vincis - dlatego musicie się zakraść o 16:30 i wysadzić w powietrze całe laboratorium. Jeśli nie będzie w nim Markowa Iwanowa, macie go odszukać. O godzinie 23:35 macie stawić się w bazie. Czy to jasne?
- Tak! - krzyknęliśmy.

G
dy o godzinie 15:40 zaczęliśmy się zbroić, zakładać kamizelki kuloodporne i wybierać broń, Władysław podawał nam współrzędne lokalizacyjne laboratorium handlarza i poinformował, iż dowódcą operacji zostaje komisarz Kalinowski. O godzinie 16:10 wyruszyliśmy z posterunku czterema furgonetkami cywilnymi. O godzinie 16:25 dotarliśmy pod laboratorium handlarza. Znajdowało się ono niedaleko doków. Światła się nie świeciły, więc zapewne w laboratorium nie było handlarza. W wyniku losowania komisarz Kalinowski dał mi bombę nastawioną na 1:00 minut, od chwili włączenia, i wyjaśnił jak się ją włącza. Wbiegłem więc do laboratorium przez drzwi frontowe. Potem było trudniej. Natknąłem się na stalowe drzwi. Zauważyłem jednak przełącznik, w który strzeliłem 5 nabojami z glocka.

D
rzwi stały otworem. Wbiegłem do centrum laboratorium i położyłem bombę na podłodze. Włączyłem ją, i wówczas rozpoczęło się odliczanie. Wybiegłem z budynku, i zobaczyłem że furgonetki odjechały do wyznaczonego miejsca. Wsiadłem na pozostawione przez nic kawasaki i odjechałem. 50 sekund później laboratorium wybuchło. Gdy dotarłem do miejsca, komisarz powiedział wszystkim że ustalono położenie handlarza. Znajdował się on w magazynie z bronią którą sprzedawał, w dokach. Wyruszyliśmy więc tam. Na zewnątrz kręciło się czterech łysych strażników. Poczęstowaliśmy ich strzałami z AK-47 i 10 naszych z drużyny (w tej dziesiątce znajdowałem się ja) weszło do środka. Strzeliłem w przełącznik, by otworzyć kolejne stalowe drzwi. Otworzyły się, i zobaczyliśmy pierwsze ślady, wskazujące na to że handlarz bronią jest na górnym piętrze. Wysłałem pagera pozostałym z drużyny.

C
hwilę później otrzymaliśmy informację o tym, że tyły magazynu zostały zastawione furgonetką. Weszliśmy na górne piętro, skradając się. Zobaczyliśmy handlarza wybiegającego z jednego z pokoi. Strzeliliśmy, lecz dystans był zbyt daleki. Zaczęliśmy go ścigać, a on ruszył w kierunku tylnego wyjścia. Długo potem zauważył że jest ono zastawione furgonetką. Obejrzał się w tył. Zobaczył strzelających w niego gwardzistów. Jeden z nich trafił go w twarz. Umarł na miejscu. Wybiegliśmy na zewnątrz i wsiedliśmy do furgonetek. Gdy byliśmy w posterunku, o godzinie 19:30 zdaliśmy raport z misji. Dostaliśmy nagrodę, i awanse. Od dzisiaj jestem starszym gwardzistą Janem Kowalskiem. Pozwolono nam iść spać o 20:00, a zazwyczaj zasypiamy o 22:30.
z7363947Q,Polacy-chca-przesluchac-libanskiego-handlarza-bronia-.jpg
50737874a9f97_o.jpg
Arsenał handlarza
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 028,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Ivan von Lichtenstein, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Krzysztof Kura, Jurand Swarzewski, Michail Macijos, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Helwetyk Romański.
Komentarze
Markus Arped
Bardzo dobry tekst! Wyrabiasz się.
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Dzięki! :)
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Jakie te inicjały są beznadziejnie wszechobecne :///
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
No, tu akurat inicjały średnio pasują. Mógłby być jeden na samym początku albo wcale.

I jeszcze uwaga na przyszłość — zdjęcia najlepiej centrować i dzielić nimi tekst. Zwykły zabieg kosmetyczny, ale sprawia, że czytelnikowi łatwiej przebrnąć przez to, co napiszemy.
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Ambitnie szkolicie tych gwardzistów Generale :) Strzelec, hazardzista i członek orkiestry w jednym :P

A artykuł bardzo spoko, podziela zdanie Markusa
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Jak artykuł spoko to sercuj :)
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
A te wszystkie rzeczy co pan wymienił są bardzo ważne w życiu :)
Odpowiedz Permalink
Belizariusz Kumacus
Artykuł artykułem, ale opis pamięciowy generała przywodzi mi na myśl Osamę bin ladena po chemioterapii...:P
Permalink
Ivan von Lichtenstein
Generała - mnie :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Słabe jak lura w bufecie dworcowym.
Ale proszę próbować dalej.
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Cytuję:
Słabe jak lura w bufecie dworcowym.
Ale proszę próbować dalej.

Proszę zważyć na wiek piszącego i wskazać mi jego rówieśnika, który podobnie formułuje wypowiedzi.

Twórcy jeszcze raz gratuluję :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Niestety, nie znam wieku piszącego.
Ale to są tak podstawowe braki w warsztacie, że nie trzeba być dojrzałym artystą, wystarczy choćby pamiętać o tym, żeby nie używać zbędnych powtórzeń - bo te chyba rażą najbardziej. Wiek nie jest tu przeszkodą.
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Mój wiek 11 lat. Tytusie - jak mi tak gratulujesz to zasercuj, więcej tamtiemów będzie.
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Cytuję:
Ale to są tak podstawowe braki w warsztacie, że nie trzeba być dojrzałym artystą, wystarczy choćby pamiętać o tym, żeby nie używać zbędnych powtórzeń - bo te chyba rażą najbardziej. Wiek nie jest tu przeszkodą.

Chciałbym widzieć Pana teksty z okresu czwartej klasy podstawówki.. o ile takie były :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Też chciałbym widzieć.
Może jakiś zeszyt się znajdzie.
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Cytuję:
Też chciałbym widzieć.
Może jakiś zeszyt się znajdzie.

Jakbym poszukał swoich... byłoby się z czego pośmiać :P
Odpowiedz Permalink
Jack von Horn
Wygląda to jak w dziupli u jakiejś grupy przestępczej.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.