Hrabia Dziwnomiłowski, czyli...


Hrabia Dziwnomiłowski, czyli...
... jak przestałem się bać i pokochałem monarchię

- Przepraszam, czy hrabia Dziwnomiłowski?

Oczyma wyobraźni widziałem już, co mnie czeka. Czyż nie było tego ostatnio pełno w telewizji i literaturze? Zatrzymanie, tortury, więzienie - przeżyję to, co tylko opisywali akademik Heach i diuk Paczenko! Zatrzęsły mną emocje i przerażenie. Nieśmiało spojrzałem dwóm postawnym garniturom w ciemne okulary i zlustrowałem ich czarne stroje, krótko przycięte fryzury i kable od słuchawek przy uchu.

- Eee... Tak?

Wymienili porozumiewawcze spojrzenia - pewnie to nie pierwsza taka reakcja, jaką oglądali. Do mnie jednak uśmiechnęli się szeroko, choć co najmniej fałszywie. Ten z prawej jowialnie - w swoim wyobrażeniu "jowialności" - przemówił.

- Jesteśmy z Książęcej Komisji Wyborczej, z podkomisji referendalnej. Zauważyliśmy, że był już Pan dziś przy urnie, jednak zaobserwowaliśmy pewne nieprawidłowości w samym procesie wyborczym, które chcielibyśmy wyjaśnić. Czy możemy wejść i zająć Panu parę minut?

Referendum konstytucyjne - w końcu sprawa poważna. Swoją drogą - dobrzy są, skoro wyjaśniają, zanim samo głosowanie się zakończyło. Być może ta władza nie jest taka zła? Nie opóźniając, zaprosiłem ich do salonu i przyniosłem herbatę.

- Bardzo dobra herbata, Panie Hrabio, dawno takiej nie piłem. Ostatnio, to chyba jeszcze za czasów głosów ważonych. Złote czasy... - garnitur ewidentnie się rozmarzył.
- No, ale musimy przejść do rzeczy - włączył się do rozmowy drugi. - Wygląda na to, że w formularzu do głosowania, który Pan wypełnił, znalazły się pewne usterki, które mogły skutkować oddaniem błędnego głosu, wbrew Pańskim intencjom.

Szybko w myślach przebiegłem pytanie referendalne, na tyle, na ile je pamiętałem, kratki odpowiedzi i krzyżyk który postawiłem.

- Mówiąc szczerze, ale nie wydaj...
- Panie Hrabio, Panie Hrabio - z rewerencją przerwał mi lewy garnitur. - Przecież my Pana znamy. Doskonale wiemy, że jako świetnie wychowany arystokrata nie jest Pan przecież zwolennikiem kupy, stolca i wulgaryzmów...
- Nie, ale...
- Nie jest Pan Hrabia również zwolennikiem separatyzmów regionalnych - w końcu jest Pan patriotą!
- Tak, ale...
- No i oczywiście nigdy, ale to nigdy nie sprzeniewierzył by się Pan Hrabia przysiędze obywatelskiej i szlacheckiej! To nie ulega wątpliwości! Pańska lojalność wobec kraju i monarchy jest niewzruszona!
- Tak, ale...
- Zatem jak inaczej wytłumaczyć, że zagłosował Pan na "Tak" w referendum? Że oddał Pan głos ręka w rękę z szują taką jak Kwazi, z małpo-błaznem Radzieckim i innymi zdrajcami Boga, Honoru, Księcia i Ojczyzny na opcję, która wydaje Sarmację na ich pastwę? Na strawienie przez ten brudny, czerwono-różowy płomień dyktatury wulgaryzmów?
- Ale skąd...
- Panie Hrabio! - włączył się drugi - Nie sądzę, aby dał się Pan Hrabia zwieść czerwonej propagandzie? Doskonale wiadomo czego chce naród wierny Ojczyźnie - stałego Księcia i monarchii, a nie kandencyjnego Prezydenta i Republiki. Chcemy prawdziwego Księcia, Pac nim zostanie.
- No właśnie, ale On przecież...
- Chce Go Pan Hrabia zawieść już teraz? Kiedy toczy się batalia o pomyślność Jego panowania? Wydać go na łaskę czerwonych pająków i teutońskich zdrajców? Uczynić go ich marionetką - i skazać na polityczną śmierć?
- No nie, ale nie sądzę...
- Panie Hrabio, chcemy żeby wszystko było jasne. - Do głosu wrócił pierwszy garnitur.- Jesteśmy tutaj, aby chronić Pana - i Ojczyznę - przed skutkami ewidentnej pomyłki, jaką Pan popełnił - niewątpliwie spowodowaną błędną konstrukcją formularza. W imieniu komisji referendalnej informujemy, że może Pan tą pomyłkę naprawić, składając wniosek do NIA o dokonanie stosownej korekty. Tak się składa, że dla Pańskiej wygody taki wniosek już przygotowaliśmy. Wystarczy tylko podpis i może Pan Hrabia spać spokojnie, nie dręcząc się wizją strasznego losu Sarmacji, na jaki skazał Pan ją drobną omyłką pisarską przy urnie.
- Proszę nas zrozumieć, Panie Hrabio - dodał drugi - jesteśmy sługami Korony. Naszym obowiązkiem jest strzec, aby takie drobne błędy nie strąciły naszego Księstwa z jego piedestału. Aby nie wydać Go na żer sępom, które Je rozedrą.

Nadal pełen byłem pytań. Kłębiły się wątpliwości. Moja dusza sterana była atakiem na podjętą przeze mnie decyzją. Już miałem wybuchnąć, gdy nagle jeden z garniturów spojrzał za okno, gdzie słońce już zachodziło, po czym zerknął na zegarek i zbladł. Zdjął czarne okulary i spojrzał mi głęboko w oczy. W jego prawym oku zakręciła się łza. Wyciągnął kartkę z podaniem do mnie, drugą ręką podał pióro i powiedział:

- Dla monarchii.
- Dla monarchii - powtórzył za nim drugi, równie przejęty.

***

... stwierdzam, że przedstawiony projekt Ustawy Konstytucyjnej o zmianie Konstytucji Księstwa Sarmacji nie został przyjęty w drodze referendum konstytucyjnego (...) Na uwagę zasługuje ciekawostka, że jeszcze około godziny 20:53 prowadził wariant „tak” i wydawałoby się, że już nic nie ulegnie zmianie…
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 014,00 lt
Ten artykuł lubią: Katiuszyn Rewoluty Lepki, Ivo Karakachanow, Krzysztof Kura, Michał Kowalewski, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, Krzysztof von Thorn-Macak, P.N.W.
Komentarze
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.