Prawy do lewego: spontaniczny legalizm

Niniejszy artykuł powstał jako odpowiedź i polemika z artykułem z dreamlandzkiego Kuriera - Republikanie i legaliści, autorstwa debiutującego na jego łamach Wilhelma Maurycego. Zachęcam do lektury tego artykułu przed lekturą odpowiedzi.

W telegraficznym skrócie - artykuł, do którego się tutaj odnoszę porusza kwestie związane z niemożliwością przyłożenia wprost realnych kategorii politycznych do mikronacji. Wymienia różne aspekty na podstawie których zazwyczaj rozróżnia się lewicę i prawice - i stara się wykazać, że wirtualne podziały polityczne się na nie nie nakładają, a zatem - należałoby odrzucić taką kategoryzację. Chwilę później stara się na nowo wskrzesić ten podział - twierdząc że podstawą do rozróżnienia powinna być dychotomia lewicowej spontaniczności i prawicowego legalizmu.

Wydaje mi się, że autor przecenia oddzielenie wirtualności od świata realnego. Wbrew pozorom - tu podziały przebiegają i przebiegały tymi samymi ścieżkami. Liberalizm i kolektywizm, demokratyzm i autorytaryzm - nie są wbrew pozorom oddzielone od naszej rzeczywistości, pomimo że platforma na której funkcjonujemy jest zupełnie inna.

Zwracam uwagę na ostre spory światopoglądowe w Sarmacji (i w innych krajach) w tematach bardzo "realowych", np. legalizowania małżeństw homoseksualnych. Przyjmując pogląd postulowany przez autora, można by się spodziewać, że w świecie, gdzie takie związki są raczej powszechne (bo wszak kobiety stanowią znacząco mniejszy procent mikronautów), a podnoszenie kwestii religijnych (przynajmniej tych związanych z realną religią) jest przyjmowane z dezaprobatą, nie będzie podstaw do takich kontrowersji. A mimo to było w tym temacie dużo dyskusji i sporów politycznych, szczególnie w Sarmacji.

Tak jak w realu, tak i u nas nie ma postulatu "czysto lewicowego" czy "czysto prawicowego". To nie jest jakaś specyfika mikronacji, że na lewicy przebiegają często znaczne podziały w podejściu do zagadnień gospodarki czy symboliki, a na prawicy - do demokracji czy egalitaryzmu. W realnym świecie też takie podziały przebiegają. Próba przyporządkowania osoby czy ruchu jako jednoznacznie lewicowego bądź prawicowego nie uda się tak samo tam, jak tu. Nie udowadniajmy jednak na tej podstawie, że prawicy i lewicy nie da się zdefiniować i podzielić.

Podział ten zdecydowanie istnieje - i choć jest równie nieprecyzyjny, rozmyty i zawiły, jak w świecie realnym (a może nawet bardziej - biorąc pod uwagę przywołane i poniekąd słuszne argumenty o braku pewnych realnych platform podziału, jak klasyczne podejście do gospodarki). Kiedy jednak postawimy naprzeciw siebie de Brolle'a i Radzieckiego, czy da Ramę i Fryderyka Hohenzollerna (KS) - będziemy mogli raczej łatwo powiedzieć, który jest bardziej lewicowy, a który bardziej prawicowy. I podejrzewam, że w rzeczowej ocenie nie byłoby specjalnych rozbieżności co do samej generalnej oceny, a raczej co do istoty poszczególnych elementów przekonań tych osób. Trzeba bowiem pamiętać, że podział na lewicę i prawice jest zawsze generalizowaniem.

Oczywistym jest, że mamy i lewicę i prawicę i centrum. I że pewne podziały w wirtualnej polityce są różne w różnych krajach - warto spojrzeć np. na płaszczyznę wirtualnej gospodarki w Sarmacji, gdzie lewica (komuniści) zawsze byli zwolennikami dobrowolności udziału w systemie gospodarczo/informatycznym (czyli byli przeciwko obowiązkom systemowym, np. żywienia). Takie zagadnienie - o ile mi wiadomo - nie występuje w innych państwach - a równie dobrze może występować w odwrotnej konfiguracji, tj. to konserwatyści-monarchiści mogą bronić takiej wolności wyboru. I znów - nie sprawia to, że zyskają łatkę lewicy, albo że komuniści wandejscy zostaną w jakiejkolwiek klasyfikacji prawicowymi liberałami.

Czy miałby to być nowy podział zaproponowany przez towarzysza Wilhelma Maurycego? Na pierwszy rzut oka można mu przyznać rację - patrząc chociażby na scenę polityczną Sarmacji, gdzie ekspresywni wandejscy lewicowcy biją się o symbole, symboliczną wolność słowa, symboliczną kurwę oraz symbolicznego kukuła, a druga strona jest o wiele bardziej biurokratyczna, systemowa i "prawna". Ale czy te cechy pozwalają jednoznacznie podzielić mikronacyjną prawicę i lewicę? Czy systemowa i zorganizowana partia socjalistyczną będzie prawicą? A symboliczni i spontaniczni konserwatywni autokraci - lewicą? Uważam, że płynność tych dwóch kategorii ucieka poza ścisłe odhaczanie przy kolejnych cechach. Dlatego próba znalezienia jednej osi lewica prawica jest moim zdaniem skazane na niepowodzenie. Zamiast osi widziałbym to jako sferyczny model wielu przecinających się osi - i różne regiony tej sfery (niekoniecznie przyległe) można przyporządkowywać do jednej czy drugiej grupy.

Na zakończenie - Świecki Kościół Wandejski nigdy nie był inicjatywą polityczną. Jego powszechność i popularność wynika poniekąd właśnie z tego - wierni wandyści nie muszą być wandeistami (wandyzm - postawa religijna, wandeizm - ideologiczna), można w Kościele zaobserwować nurty monarchofaszystowskie, jak i inne (np. kibicowskie, tzw. podludzie).
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 715,00 lt
Ten artykuł lubią: Timan Demollari, Michał Michaelus, Cudzoziemiec, Katiuszyn Rewoluty Lepki, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, Młynek Kawowy, Helwetyk Romański, Fryderyk von Hohenzollern, Krzysztof Czuguł-Chan.
Komentarze
Cudzoziemiec
Ah! Jakże brakuje mi takich rozważań częściej!
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Ciekawy artykuł, nie powiem - tylko nie wiem, jak mam się poczuć skoro zamieszczono porównanie z mą skromną osobą:P
Odpowiedz Permalink
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum
Fryderyk: Jak egzemplifikacja prawaka ;)
Odpowiedz Permalink
Leszek Karakachanow Sr
tzw. podludzie <3
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.