Budowa w przebudowie

BOavVgD6.jpg
A
utomatyczne drzwi na przejściu graniczonym przy piątym podejściu otworzyły się w końcu na tyle szeroko, abym zdołał przez nie przecisnąć się zarówna ja jak i moje bagaże.

D
eszcz chwilowo ustał. Wszędzie kałuże. Dworzec autobusowy naprzeciwko został ode mnie odcięty ogromną kałużą. Brudna woda bulgotała w miejscach, w których najwyraźniej znajdowały się studzienki kanalizacyjne. Te jednak miast odprowadzać wodę, dolewały do istniejącej już kałuży nowe hektolitry brudnych ścieków.

W
ziąłem głęboki oddech i już, już miałem postawić nogę w kałuży. Trudno, trochę się przemoczę, ale przecież nie będę obchodził całego tego placu tylko po to, aby próbować dostać się na dworzec suchą jako tako nogą.

– E, panie, zostaw mnie pan. Co mnie ciągniesz Pan za rękaw!!! – nieźle zdenerwowany odkrzyknąłem do podejrzanego typka, który właśnie mnie zaczepił silnie ciągnąc za rękaw płaszcza przeciwdeszczowego. Omal się nie wywróciłem przez tego palanta.
l9QF3bzv.jpg
– Ja bym na pańskim miejscu nie ryzykował. Tam lepiej nie wchodzić. – odparł spokojnym głosem nieznajomy.
– Dlaczego? Idę na dworzec, nie a to najkrótsza droga, nie…
– Tędy pan nie dojdzie- przerwał mi w pół słowa.
– Jak nie? Toż to ledwo kilkadziesiąt metrów na wprost.
– I kilka w dół…
– ??? – Co on plecie? Pijany, naćpany, a może to jakiś psychol? Albo chciał mnie oskubać, Zaraz, zaraz, gdzie to ja mam te nowe dokumenty…
– Widzi Pan, nasze Księstwo Sarmackie znajduje się w ciągłej przebudowie. Remontują, kopią, zakopują, potem znowu odkopują. I tak w kółko.
– A co ma z tym wspólnego kałuża i ten plac?
– Ano ma. I to całkiem sporo. Widzi Pan, niedawno wybraliśmy nowego księcia…
– A zauważyłem. Wszędzie jeszcze pełno plakatów i obwieszczeń. Jak widzę, świątecznych dekoracji nikt jeszcze nie zdołał uprzątnąć…
– I nikt nie uprzątnie – Odparł nieznajomy z odrazą lekką w głosie.
– Jak to – nie będą sprzątać tego bałaganu?
– Ano nie będą. Nie ma kto. Brakuje rąk do pracy. Więc powiszą sobie. Zima zakryje, co zdoła, a resztą zajmą się wiosenne deszcze.
– Orzesz, a plac?
– Plac remontowali tuż przed wyborami. Poprzednia władza. Coś tam kopała. Coś tam zakopywała. Kopali za dnia, zakopywali po nocach. Plac otoczyli zasiekami. Rozstawili policję. W okolicznych domach kazali zamalować wapnem okna. Potem ułożyli bruk i na elekcję było wszystko cacy. Jak nigdy by nic.
– Czyli po remoncie…
7caBXKjl.jpg
– A gdzie tam. Po tamtym to może i tak. Ale ledwo przeminął dzień elekcji, zaraz przyjechała nowa ekipa. Buldożery, koparki. Zaczęli kopać. Coś tam wywozili. Coś wydobywali. A potem przyszły deszcze. A że pada od kilku dni, to nic już nie widać. Niby jedna duża kałuża, a ile metrów w głąb, tego nikt nie wie. A ci, co wiedzą milczą…
– To jak ma…
– No na wprost to bym nie radził absolutnie. Pójdzie Pan w prawo, do skrzyżowania, skręci w Długą, następnie w Pokrętną, dalej dojdzie Pan do parku Niedoli. Przez Park się proszę przeprawiać główną aleją. Lepiej nie schodzić na boczne uliczki. Wie Pan, narkomani, pijaczki i inne smęty. Co prawda aleją dłużej i dalej, bo idzie slalomem przez park, ale bezpieczniej.
– Aha. A dalej? Toż cały czas oddalam się od parku…
– O, widzę, że zna Pan okolicę.
– Owszem, mieszkałem kiedyś tutaj.
– Kojarzy Pan ulicę Zachodnią, tę na tyłach Dworca?
– Tak.
– Tamtędy pan się dostanie. Z parku Krótką do Książęcej, dalej Smolną, wodną, skręci Pan w stronę Fontanny Wolności i Alejami Leśnymi dojdzie pan do Dworcowej. W połowie Dworcowej skręci pan w Zachodnią i podejdzie Pan od tyłu.
– A Dworcową się nie da? Przecież ona też do dworca…
– Nie nie da się. Tam się zawaliła kamienica miesiąc temu i nadal wszystko zawalone. Jeszcze nie zaczęli odgruzowywać, dlatego trzeba na około, przez Zachodnią.
– Acha, dziękuję bardzo za ostrzeżenie i informację. Uratował mnie Pan od utonięcia.
– Czy uratował, to nie wiem. Musi Pan być ostrożny, bo łatwo się wpakować w coś, z czego potem ciężko będzie się wydostać. Lepiej nie polegać na pamięci. Wiele się tu zmieniło. Dawno pana nie było?
– Oj, będzie kilka lat.
– To niech Pan uważa. Dużo pytać. Kto pyta ten mniej błądzi. I najlepiej pytać kilku osób. Bo są tacy, co mogą w błąd wprowadzić.
– Dziękuję i do widzenia.

R
ozstaliśmy się. Ruszyłem. Zarzuciłem ciężki plecak i ściągnąłem troki. Czeka mnie kilka godzin marszu przez całą okolicę. Ale widać nie ma rady. Skoro chcę się dostać na dworzec, muszę dookoła.
vSjZF93U.jpg
A
oto i dworzec. Jakoś nieszczególnie piękny. Czasy jego świetności jak widać dawno przeminęły. Podchodzę do okienka kupić bilet do Czarnolasu. Mam nadzieję, że ktoś po drugiej stronie tego okienka nadal urzęduje i jakoś zdobędę transport w rodzinne strony...
r73I3vBP.jpg
Księstwo Sarmacji, Czarnolas, 2013.11.
Adam Gabriel Grzelązka
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 501,00 lt
Ten artykuł lubią: Krzysztof Kura, Krzysztof von Thorn-Macak, Simon Peter Liberi, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Tomasz Ivo Hugo, Karolina Aleksandra, Fryderyk von Hohenzollern, Jan via Teutończyk, Paulus Buddus.
Komentarze
Katiuszyn Rewoluty Lepki
To jest szkalowanie Narodu Sarmackiego! Spotkamy się w sondzie!
Permalink
Jan via Teutończyk
Kiedyś z Grodziska do Czarnolasu można było dojechać pociągiem ale teraz to chyba już nawet tory rozkradli ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.