Wulgaryzmy? Dziękuję, nie!

Bo tak prościej

D
laczego ludzie uważają czasem wulgaryzmów? Zazwyczaj gdy są poddenerwowani i nerwy wymykają im się spod kontroli. Chcą wyrazić coś dosadnie, a tymczasem zwyczajnie brakuje im słów. Często jednak są to tylko pozory. Maskowanie. O ile na co dzień niekiedy zdarza się rzeczywiście, że coś nam się wymsknie, o tyle trudno o przypadkowości mówić w piśmie. Tutaj namysł jest o wiele dokładniejszy. Tutaj namysł jest wystarczająco długi, aby jego brakiem móc tłumaczyć nerwowość wypowiedzi.

W
ulgaryzmami próbujemy też zaretuszować fakt, iż tak naprawdę nie mamy nic do powiedzenia. Że czujemy się zmieszani. Że poczuliśmy się zażenowani. Ze nie potrafimy obronić własnego zdania. Chciałoby wkurzone ciało, ale umysł ospały nie nadąża.

W
ulgaryzmy są objawami ubogości języka. Świadczą nie najlepiej o wypowiadającym. Skoro ucieka się do takiego języka, zaniża do takiego poziomu, najwyraźniej brakuje mu innych słów. Brakuje mu równie pikantnych, lecz niewulgarnych alternatyw. Z braku alternatyw piszący idzie po najniższej linii oporu. Ale dlaczego? Dlaczego tak?

Ta skorupka smrodkiem zajeżdża

Z
nów trzeba nam wrócić do języka mówionego. Wedle przysłowia tym Jan wonieje, czym Jaśko w rodzinnym gnieździe nasiąknie. Kalający językowe gniazdo Jan ukazuje środowisko, w jakim przyszło mu wzrastać. Dom, szkoła, rówieśnicy. Wszystkie one naraz lub co najmniej jedno z tych środowisk wywarło nań wystarczająco duży wpływ. Umysł jego nasiąkał wulgaryzmami od tak dawna, że teraz, gdy tylko otwiera swe usta, znajduje na końcu swego języka jedynie owe wulgarne ekwiwalenty wyrażania swych emocji.

Ś
linotok słów powszechnie uważanych za nieestetyczne płyną szerokim strumieniem na naszych ulicach. Zmieniają nieświadomie nas. Zmieniają nasz sposób wypowiadania się. Zubażają nas. Gdy zapada w nas gniew zasłoną, tłumi logiczne rozumowanie. Zaczynamy działać i mówić odruchowo. Zaczynamy wypluwać nasze wewnętrze szambo, jakim nasiąknęliśmy. Wszystko to dzieje się po najmniejszej linii oporu. Nawykowo.

Skażenie środowiska

W
ulgaryzmy są wszechobecne. Dzieciaki w szkole nadużywają tych słów już całkiem świadomie, nie wstydząc się ich używania. Nie mają w tym względzie żadnych oporów. Przecież oglądając telewizję napotykają w programach pseudo-rozrywkowych całą masę tego rodzaju słownictwa. W domu, no może na szczęście nie w każdym, ale z pewnością w wystarczająco licznych domach, spotykają się z tego gatunku słownikiem w wykonaniu swych rodziców, dziadków, starszego rodzeństwa.

A
ulica? Wystarczy się nią przejść i posłuchać. Wystarczy posłuchać rozmów w tramwaju czy autobusie. Albo w sklepie. Albo w restauracji. Wszędzie językowe bagno. Wystarczająco często pojawiające się, abyśmy nim nieświadomie nasiąkali. Abyśmy te złe wzorce przejmowali jako swe własne.

A
le dlaczego? Dlatego, ze tak nam wygodniej. Że nikt nie chce się wyróżniać. Że w ten sposób we własnych błądzących oczach uważamy samych siebie za mądrzejszych, doroślejszych, za prawdziwych twardzieli. Tyle że to fikcja. Że to nieprawda. W sporej części potok wulgaryzmów, jakim zalewamy i zatruwamy nasze środowisko jest skutkiem naszej bez-myślności. Owocem braku wysiłków. Owocem – odwołując się do prof. Miodka – braku rozmyślania nad naszą mową.

Sztuka łajna

W
ulgaryzmy zresztą to nie jest jedynie domena języka. Skażeniu uległ jeżyk powszedni. Język ulicy. Na skutek braku szacunku do mowy ojczystej. Skażeniu uległ język mediów. Nie tylko coraz bardziej przesyca się wulgaryzmami, którymi maskuje się żenująco niski poziom jej produktów. Wulgaryzm obecny jest w prozie i poezji. Słowem niektóre jej gatunki schodzą na psy. Z naszej winy. Za naszym przyzwoleniem. Przy naszej obojętności.

Z
wulgaryzowaniu uległa również współczesna sztuka. Przestałą by twórczością. Coraz bardziej, coraz częściej nie idzie w jakość, ale w szok. Markuje swą żenadę wzbudzając obrzydzenie, niesmak.
Myśl, nawet jeśli cię to boli!

T
ak jednak być nie musi. Może być inaczej. Bynajmniej nie chodzi o to, abyśmy byli językowymi purystami. Możemy jednak świadomie podjąć pewną decyzję. Decyzję, która będzie nas kosztować. Która będzie od nas wymagać ciągłej czujności. Ale która z czasem wyrobi w nas nowe nawyki. Utoruje w naszej mowie nowe środki ekspresji. Możemy unikać wulgaryzmów tak często, jak tylko się da. Nie tylko unikać, ale i reagować na wypowiedzi innych. Chociażby zwykłą prośbą o nieużywanie takich słów w naszej obecności. Delikatnie, bez narzucania się. Musimy na nowo opanować nasz język. Musimy zastąpić dotychczasowe nawyki mówienia innymi. To będzie kosztować. To będzie duży wysiłek. Czeka nas nie lada trud. Czeka na nas nie lada wyzwanie.

C
iekawe jest to, ze wraz ze zmianą języka, jakim się posługujemy, zmienia się nasz sposób widzenia. Eliminując pyskacze emocjonalne uczymy się kontrolować nasz gniew, rozdrażnienie, zdenerwowanie i hamować jego objawy do rozmiarów społecznie akceptowalnych.

Retro moda na niemodne piękno

K
to wie, może nielicznym z nas dane będzie posunąć siew swych środowiskach domowych, szkolnych czy pracodajnych do czegoś więcej. Kto wie, może komuś z nas dane będzie zapoczątkować wokół siebie zmiany językowe u innych. Nie przez napominanie. Ale przez przykład. Może tu i ówdzie nastanie moda na niewulgaryzowanie.

MOWY UCZ SIĘ CZŁOWIECZE
2012-11-27
Poznań
mowy ojczystej zdobywaj szlify
nad słowami rozmyślaj uczciwie
słów poszukuj głębi

panuj nie zaś dozwalaj panować nad sobą
by uczucia marne i do pokory nieskore
nie rzucały tobą to w lewa to w prawa strony
by gniew nie kipiał ci z ust pianą
a wściekłość nie zalewała nienawiścią czoła
aż twój wzrok żądza mordu przyćmiony
już ni dobra ni zła odróżnić nie umie

ucz się mowy
mowy swej ojczystej
panuj nad swemi słowami
gęba nie cholewa
słomą jej nie wytrzesz
gęba nie litery cztery
nie pozwól by miast rozumnej z niej mowy
wydobywał się fetor chamstwa
i umysłu odchody
Adam Gabriel Grzelązka

J
a jestem za. Za umiarem. Za świadomym wypowiadaniem się. Za pięknem języka. Za zmianą kultury słowa. Za kulturą słowa, a nie zwyczajnym językowym chamstwem. Wulgaryzm jeżeli już ma zostać użyty – ma choć nigdy nie musi przecież – winien być smaczkiem. Winien być niczym przyprawa. Nie przesalajmy naszych słów. Nie przepierzajmy naszych wypowiedzi. Chcesz użyć wulgaryzmu? Zastanów się. Znajdź inny ciekawszy, dosadniejszy sposób. Poeksperymentuj ze słowami. Naucz się słów. Nowych słów. Opanuj tajniki ojczystej mowy. Naucz się taktu. Wyrażaj się ze smakiem i kulturą. Odchamianie świata zacząć można jedynie od siebie. Podejmiesz to wyzwanie? Wchodzisz w to?

S
zukajmy tego, co dobre i piękne. Szukajmy tego, co nas rozwija, ale co nas nie niszczy. Co nas ubogaca, ale nie zubaża. Także w języku. Także w sztuce. Także w życiu.

* * *

Na koniec nie-smaczek. Sztuka to? Fotografia artystyczna? Kreacja? Szczerze mówiąc, ***** nie sztuka!
9a7EkWJ2.jpg
Księstwo Sarmacji, Czarnolas, 2013.11.27
Adam Gabriel Grzelązka

Rejestr zmian

Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
8 480,00 lt
Ten artykuł lubią: Yupeng Beijin-Zhao, Fryderyk von Hohenzollern, Karolina Aleksandra, Teodozjusz Azoramath-Arped, Jan via Teutończyk, Paulus Buddus, John Rasmusen, Markus Arped, Andrzej Fryderyk, Jack von Horn, Simon Peter Liberi, Mateusz von Thorn-Chojnacki, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Rattus Norvegicus-Chojnacki.
Komentarze
Karolina Aleksandra
Cytuję:
mowy ojczystej zdobywaj szlify
nad słowami rozmyślaj uczciwie
słów poszukuj głębi

Piękne!
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
Poruszający tekst. Mam nadzieję, że trafi do biblioteki narodowej..
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Kura
Cytuję:
Szczerze mówiąc, gówno nie sztuka!
Gówno to też wulgaryzm :) Artykuł napisany pięknie, lecz nie za bardzo zgadzam się z jego treścią :)
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Artykuł na samym wstępie dość nieprzyjemnie atakuje pewną grupę ludzi wytykając im domniemaną głupotę, i pustkę. A dalej jest jeszcze lepiej.

W drugim akapicie mamy piękną wycieczkę do reala, która jedyne co wnosi to obalenie argumentu, że oh gimnazjaliści wejdą na strony KS, zobaczą wulgaryzmy i się zgorszą(lol!). Bo tak to ziew.

Następnie mamy krytykę czegoś, czego jestem pewien że szanowny autor nie zna. Czyli sztukę wytworzoną przez osoby z kultury wandejskiej, ale też i inne, która to sztuka zawiera w sobie słowa uważane za wulgaryzmy. Innymi słowy przekładacie swoją opinię o współczesny świecie realnym, na życie w mikronacjach co jest kolosalnym błędem.

O dziwo jednak na sam koniec, dostajemy jako ludzi wolni i chcący żyć w wolnym państwie wspaniałe wsparcie. Oto bowiem zwolennik czystości języka, przy tym osoba świeżo po odżyciu, chciałaby tego samego czego chcemy my. Czyli powrotu do prawa, która karze za nadużywanie wulgaryzmów, a nie za wprowadzanie ich jako "smaczków" :) I dzięki Wam za to!

Długich dni i przyjemnych nocy.
Permalink
Adam Gabriel Grzelązka
Mądre prawo winno upominać w pierwszym rzędzie, a karać w ostateczności.
Temida będąc ślepą misi być prowadzona za rękę zdecydowanie, acz z miłosierdziem i wyczuciem.

Nikt się wulgaryzmami nie zgorszy. Już na pewno nie gimnazjaliści. Już prędzej my ich słownictwem. Przynajmniej niektórych, bo przecież nie możemy uogólniać.

Czy wulgaryzmy są potrzebne? Z pewnością nie. Ale po prostu są. Sztuką i wyzwaniem jest uniknąć ich, a i tak powiedzieć swoje.

Skojarzenia ze sztuką wandejską proszę uważać za czysto przypadkowe i całkowicie niezamierzone.
Permalink
Andrzej Fryderyk
Beznadziejnym pomysłem jest moim zdaniem nadużywanie wulgaryzmów nie tylko jeśli chodzi o czystość języka, ale także jeśli chodzi o jego emocjonalny przekaz. Jak wiemy, odpowiednio użyte słowa nadają brzmienie wypowiedzi. Poznajemy czy jest oficjalne, żartobliwe, czy piszemy coś z uśmiechem, czy może ze złością. Wulgaryzmy w języku są moim zdaniem dopuszczalne, ale tylko incydentalnie. Mimo że są to słowa jak każde inne, ze względu na definicję są nieakceptowalne w publicznej debacie.

O co mi jednak chodzi. Każde słowo nadużywane, czy to przymiotnik skrajnie pozytywny, czy wulgaryzm, traci swój wydźwięk. Kwiecista mowa wychwalająca pod niebiosa jakąś ideę traci swój sens, jeżeli będzie ona często powtarzana, zwłaszcza wobec rzeczy przeciętnych. Tak samo wulgaryzmy - powtarzalne wielokrotne tracą emocjonalne znaczenie. Jak odbierzecie wulgaryzm wymiówiony przez kogoś, kto używa ich codziennie? Jak natomiast od osoby, która zazwyczaj dba o czystość swojego języka?

Osobiście uważam, że czasem są one potrzebne. Są najbardziej dosadnym sposobem by powiedzieć "zachowałeś się niestosownie i jestem na Ciebie zły" bądź "obecna sytuacja wyjątkowo negatywnie wpłynęła na mój nastrój" czy "ten człowiek wywiera we mnie bardzo negatywne emocje". Te wycinki zdań, niby synonimy do kilku popularnych wyrażeń z wulgaryzmami, nie przekazują tego samego, albowiem użycie wulgaryzmu szokuje, a przynajmniej powinno szokować.

Należy jednak pamiętać znów o miejsce w którym się wypowiadamy - tu się odwołam do głownego aspektu artykułu - czystości języka: język publiczny powinien być potoczny, ale czysty. Dlatego właśnie jest dla mnie zrozumiałe oburzenie związane z pojawianiem się wulgaryzmów w ogólnodostępnych miejscach - w systemie czy na forum. IRC jest nieco bardziej specyficzny pod tym względem - z jednej strony to miejsce publiczne, ale z drugiej komunikacja jest z założenia bieżąca, a jej treść nie jest bezpośrednio archiwizowana i czytana z archiwum przez użytkowników, ale dostarczana do każdego z obecnych na danym kanale. Myślę więc, że w zależności od tego, czy nie ma na nim gości, można przyjąć tam znacznie luźniejszą formę.

Mnie osobiście nadużywane wulgaryzmy mierzi, lecz nie jestem bojownikiem w zwalczaniu ich. Chciałbym aby nie były zabraniane w szczególnych sytuacjach, ale nie chcę by pojawiały się licznie podczas zwykłych rozmów.

Artykuł bardzo mi się podoba pod względem stylu i treści, choć nie wyczerpuje tematu. Uważam jednak, że warto było go przeczytać.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Dawno, *****, kupy nie było na głównej! Więcej kupy! Więcej, *****, bleblu bleblu!

***********!
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
  • Helwetyk Romański, dn. 29.11.2013 o 10:29:40: Edycja: Na podstawie art. 5 ust. 1 Ustawy o prefektach wymierzam Akademikowi Tradycji Wileńskiej karę 24 godzin więzienia (z możliwym zaokrągleniem wynikającym z funkcjonowania skryptów) za naruszenie art. 44 pkt 2 Kodeksu Sprawiedliwości (wulgaryzmy). Od decyzji o ukaraniu przysługuje odwołanie do Sądu Koronnego.
  • Helwetyk Romański, dn. 29.11.2013 o 10:30:05: Edycja: + wygwiazdkowanie
Roland Heach-Romański
I tak BTW, jakże ten tekst jest nieadekwatny, jakże dziwny i nie odnajdujący pokrycie w faktach choćby na przykładzie mojej osoby. Czy w związku z tym, że kurwy i chuje, jako wyrazy pierwotnie nie będące wulgarnymi, a dopiero wulgarności swej nabierające przez lata niewłaściwego użytkowania, a których używam z wielką pasją i zaangażowaniem, miały teraz świadczyć o tym, że mam mały zasób słownictwa, że jestem ignorantem nie odnajdującym się w realiach współczesnego świata, który emocje swe i brak dostatecznej wiedzy do argumentowania tez skrywa za fasadą dwuznaczności i wulgarności? Czy takie założenie można w ogóle przyjmować w analizie wulgarności ludzi? Otóż nie można. Nasilenie się obecności wulgaryzmów w społeczeństwie sarmackim jest pochodną hiperpoprawności towarzysza Romańskiego i jego represyjnej polityce, która sprowokowała zagorzałych zwolenników walki o wolność i niezależność, do solidaryzacji z osadzanymi kolejno w aresztach mieszkańcami.

Reasumując, towarzysz autor powinien zrewidować swój tekst. I co by nie wulgaryzować, bo jeszcze towarzysz Romański gotów pod pozorem edycji komentarza napisać, że lubię owieczki... Penis wam w odbyt, szanowny autorze, za brak zastanowienia i rozważenia przed wyklepaniem nagonki, opcji ambitniejszych niż debilizm użytkowników form wulgarnych!

**********!
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Młynek Kawowy
Cytuję:
Penis wam w odbyt, szanowny autorze, za brak zastanowienia

I jeżeli ktoś mnie zapyta, dlaczego prefektura powinna mieć święte prawo cenzurowania wszystkiego, co godzi w tzw. moralność publiczną, to mogę odpowiedzieć, że po to właśnie, by takie obraźliwe kretynizmy nie były traktowane jak co zwyczajnego i akceptowalnego.

Kraj korony/prowincja autora takich lub podobnych słów nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli ktoś stwierdzi, że towarzyszysz Wileńska (a niech tam! pan Wileńska) używa dosadnych (fuj, koszmarny eufemizm) wyrażeń, bo jest Wandejczykiem, to ostrzegam, że narazi się z mojej strony na zarzuty o wandeizację Sarmacji.

Pozdrawiam.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Cóż, przy penise w odbycie, co najmniej defekalizm byłby stosowną kontrakcją :)
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Przecież wszyscy wiedzą że dążymy do zwandeizowania Sarmacji. Marzy mi się po nocy jak Młynek Kawowy ******* dosadnie krzyczy na me powitanie ********** towarzyszu Lepki! Ah szczęście pełne i spust obfity.
Permalink
Rejestr zmian
  • Helwetyk Romański, dn. 29.11.2013 o 10:35:46: Edycja: Art. 44 pkt 2 k.s. (strasznie mi niezręcznie)
Młynek Kawowy
Towarzyszu prefekcie, Wasza pochodna drugiego rzędu wynosi zero.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Po wszystkich słowach o " groźnej wandeizacji", w tym bzdurnym artykule niejakiego Grzelązki i po całym jadzie nic już dla mnie się nie zmieni. Znaleźliście sobie coś o czym nie macie (stwierdzam na podstawie wypowiedzi - na czele z wypowiedziami Helwetyka) nawet cienia pojęcia - język i jego rzekomą "czystość" lub jej "brak" i podobnie jak realowi "antydżenderyści" nie rozumiejąc tematyki wykonujecie magiczną sztuczkę: a/ogłoś totalnie krzywdzące i fałszywe rzekome założenia "wrażej ideologii" (najczęściej debilne) b/wykaż jak bardzo to złe i krzywdzi dzieci c/znajdź jakąś grupę i oskarżaj na każdym kroku d/jak grupa zacznie walczyć, próbować sprostować, nawet się wycofać - postaraj się zniszczyć same podstawy jej funkcjonowania.

I jakoś nie widzę oburzenia na wprost rzucane oskarżenia "Znów trzeba nam wrócić do języka mówionego. Wedle przysłowia tym Jan wonieje, czym Jaśko w rodzinnym gnieździe nasiąknie." Nie wiem Grzelązka, czy piłeś do Wandystanu czy naszych rodzin czy chciałeś ogólnie. Ale abstrahują ja tu nie widzę poprawy poziomu w tym napuszonym kuriozum (na dodatek tak nieudolną, manieryczną, nieudanie stylizowaną polszczyzną pisanego która aż kłuje w oczy) i tego autora czytać więcej nie zamierzam. Nie będę ci też, Grzelązko, tłumaczył dlaczego twój tekst świadczy o skrajnej wręcz kulturowej ignorancji i niedouczeniu. Możesz być niezbyt uczony - Twoje prawo. Ale jeśli lecisz tekstami "Zwulgaryzowaniu uległa również współczesna sztuka. Przestała by twórczością." - powinienem Ci współczuć bo to już poziom ameby. To że coś jest wulgarne czy nie nie jest kryterium pozwalającym na to coś wykluczyć jako sztukę. Tak samo jak to, że ktoś ma czerwoną koszulkę nie pozwala nam wykluczyć go jako hydraulika. Rozumiesz, Grzelązko?

Z Wandą, Grzelązko - i trzymaj się z dala od strony głównej - bo za treść daję zero, za przegięty język również. I tylko za chęci daję 5.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
errata: abstrahując*, na to by*
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Ciekawe jak to ocenzurujesz, Kefas. Za przecinki? Bo na pewno aż nóżkami przebierasz, żeby wykazać jaki ten Wandystan hurtem zły.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Zaczęło się mokro

t-006sm-the-kiss-by-rodin-s.jpg
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.