Kim jesteś mój wrogu? Monolog wewnętrzny #2

Mnie ranisz,
mnie zabijasz




C
zyn twój przeciwko mnie skierowany. Czyn twój dla mnie wrogi. Czyn twój to cios w serce moje. Czyn twój to hańba rodzaju ludzkiego. Czyn twój wstyd rodzinny. Czyn twój nic w sobie nie ma ludzkiego. Czyn twój nieprawością podszyty. Czyn twój nienawiścią zhańbiony. Czyn twój drzazgą w mym oku. Czyn twój zadrą w mej stopie. Czyn twój kłodą na mej drodze. Czyn twój grobem moim.

C
zy noc, czy dzień, czy deszcz, czy śnieg, czy słońce upalne – ty czuwasz. Ty w sobie nienawiść podsycasz. Ty w sobie żądzę złego rozbudzasz. Ty z siebie potok zła wylewasz nieprzebranym strumieniem. Ty złem karmisz umysł wrogi. Ty jedną masz w sobie pasję: mnie dopiec do żywego.

C
iebie jedno trzyma przy życiu: mnie czynić na złość. Mnie szkodę w życiu czynić. Mnie obrzucać słów łajnem. Mnie zranić do żywej kości. Mnie sól sypać na zadane rany. Mnie ranom nie dać się zasklepić. Mnie rany rozdrapywać do kości, rany rozdrapane przypiekać ogniem. Ty jeden cel masz dla swego życia: źle czynić, źle czynić dla mnie, źle występować przeciwko mnie. Mnie ranić, mnie do grobu wpędzić swym postępowaniem. Ty jedno stawiasz sobie wyzwanie: nie prześladować, mnie wyrządzać stratę, mnie niepokoić za dnia i po nocy, mnie dręczyć bez ustanku, mnie boleśnie dawać się we znaki, na me nastawać życie, czynić mi szkodę, niszczyć, co moje, sen mój przeganiać sprzed mych oczu, kością rozpaczy stawać mi w udręczonym gardle, na mnie rzucać oskarżenia.

W
tym się spełniasz, mój wrogu. To cel twój. Takieś obrał sobie powołanie. Temuś serce i duszę zaprzedał za podrabiane srebrniki.



A ja cię kocham,
a ja ci wybaczam



W
rogu mój bliski. Wrogu zza ściany. Wrogu po sąsiedzku. Wrogu z mej rodziny. Wrogu, coś z jednej jest matki, z jednego jesteś ze mną ojca. Co mam z tobą uczynić? Skąd siły czerpać, by ci złem za zło nie odpłacać podobnemi czyny? Jak mam cię kochać wrogu memu sercu bliski? Jak uratować mam cię przed samym tobą? Jak cię mam uchronić od zguby niechybnej, coś ściągnął ją na siebie w nienawiści swojej? Jak kochać miłością zranioną? Jak kochać miłością odrzuconą? Jak kochać miłością niechcianą? Jak kochać się miłością ludzką? Jak kochać cię miłością bliźniego? Jak kochać cię miłością braterską? Jak kochać miłością siostrzaną? Jak ustrzec mam się pójścia w twe ślady? Jak ustrzec mam się zatracenia? Jak ustrzec przed zranionego serca odwetem? Jak ustrzec przed rozpaczy łzami? Jak obronić mam ja się przed tobą, mój wrogu?

W
miłości tylko nadzieja. W miłości jedyne wybawienie. O miłość Ciebie Boże proszę, o miłość Ciebie Boże proszę. O miłość do wroga mego osobistego. O miłość do wroga sercu memu najbliższego. O miłość do siostry. O miłość do brata. O miłość czystą i pełną mocy. O miłość aż po kres świata. O miłość silniejszą od nienawiści. O miłość mocniejszą od śmierci. O miłość, co balsamem na poniesione rany. O miłość, co wolność ze sobą niesie. O miłość ponad podziały. O miłość wbrew przeszkodom. O miłość co spełnia wszelkie nadzieje. O miłość głęboką jak studnia niewyczerpana. O miłość, co do życia uzdalnia. O miłość co wszystko wybacza. O miłość wolną od urazy.

Poznań, 2013-12-04
Autor: Adam Gabriel Grzelązka
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
357,00 lt
Ten artykuł lubią: Kedar via Margończyk.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.