Tak jest ta Teutonia [artykuł na konkurs]

Zgodnie z założeniami konkursu, jest to artykuł w stylu "W krzywym zwierciadle", nie ma na celu oczerniania, ani uwłaczania komukolwiek, a wszelkie opisane tu postacie, autorka darzy szczerą sympatią. Także miłej lektury i mam nadzieję, że uśmiechniesz się choć raz.


Za siedmioma górami i siedmioma lasami, za morzem tak głębokim, że strach pływać po nim statkiem, a dokładniej, nieco na zachód od wyspy Sarmacji leży Teutonia. Zaiste dziwna to kraina. Słońca w niej jakoś mało, a i temperatury tak niskie, że nam, lubujących się w ciepłym i łagodnym klimacie ciężko wytrzymać tam dłużej niż kilka dni. Góry Teutonii są szare, zimne i niedostępne, jakieś inne od Gór Czarnych, których delikatne krągłości zachęcają do spacerów, czy nawet Gór Kocich, których strome zbocza pełne są zieleni drzew i zapachu kwiatów.

Zimna, twarda ziemia rodzi zimnych, twardych ludzi. Beznamiętnie patrzących na otaczający ich świat i utwierdzonych w przekonaniu, że wszyscy mieszkańcy Księstwa Sarmacji, mieszkający poza granicami ich prowincji są Gellończykami. Próżno tłumaczyć im niuanse podziału administracyjnego. Próżno wskazywać na fakty, mapy czy podania. Przekonanie o słuszności ich poglądów jest tak silnie zakute w ich głowach, jak hełmy na przedstawicielach ich Ligi Rycerskiej.

Władzę nad Teutończykami, i wszystkimi tymi, których przekupstwem dało się do tego zimnego kraju ściągnąć, sprawuje Król Michael. Wróć, król Michael za bardzo się spoufalił z Gellonami (w myśl definicji Teutończyków) - popełnił też niewybaczalny błąd i dał się usynowić tyranowi i despocie, który lata temu zniewolił Teutonię narzucając jej mieszkańcom okropny, uwłaczający ich godności traktat unii, więc okryty hańbą (król Teutonii - ciągle kontynuujemy to długie zdanie) został zręcznie przez możnych od władzy odsunięty - mimo, że oficjalnie wciąż grzeje żelazne krzesło wysp.

Prawdziwa władze leży w rękach IV Księcia Teutończyków - mrocznego jak morze między wyspami i lodowatego jak zima z Srebrnym Rogu. Dawniej, Mroczny Książę bardziej szanował swoich rodaków z poza rodzimej wyspy, jednak wiejące nieustannie wiatry pomieszały mu zmysły. Popadł w straszną i fatalną w skutkach manię walki z Naczelną Izbą Architektury, którą najchętniej posłałby w kosmos, razem z całą Sarmacją (bez Teutonii, bo dla Teutończyka, Teutonia nie jest częścią Sarmacji). Szkoda, zaiste, bo wspaniały miał umysł ów książę, biegły, jasny i przyciągający zwierzęcym magnetyzmem rzesze kobiet z całego państwa.

Niestety w obecnych czasach nie można podziwiać najciekawszego przedstawiciela gatunku Teutońskiego - Arcyksięcia Wojciecha - którego jakiś paskudny władca Gellończyków skazał na banicję. Strata to niebywała, bowiem Arcyksiążę jak nikt inny pachniał teutońskością, tymi wszystkimi górami, lasami, tą bezinteresowną nienawiścią do Gellończyków, o których rozpowiadał straszne, sprośne plotki. W jego osobie znajdowała się cała Teutonia - jeziora błyszczały z jego oczu, trawy kołysały się w jego włosach, zioła pachniały w najdroższych teutońskich perfumach, którymi perfumował się każdego poranka. Może kiedyś wróci i wówczas całe tłumy kobiet, mężczyzn i innych takich odzyskają swojego idola.

Pomimo wielu różnic, Teutończycy zawsze trzymają się w kupie. Dlatego, każdy, kto zapragnie ugodzić w jednego z nich musi liczyć się z tym, że odpowie mu cała gromada. Nie lubią za to obcych. Możesz być częścią ich świata, mieszkać lata w Zielnymborze, Margon czy innym mieście, ale to nie zmieni faktu, że jesteś Gellończykiem.

Dawniej istniała jeszcze inna grupa: Teutoni - dla nich nawet Teutończycy byli niegodni mieszkania na zimnych wyspach, ale to już jest temat na osobny artykuł.

Pewnie dość masz już tego mętnego gadania, ale zaprawdę powiadam Ci, drogi Czytelniku, nie pojmiesz Teutończyka, choćbyś nawet był jednym z nich. Zachęcam jednak do obserwacji przedstawicieli tej niezwykłej nacji albowiem badając ich, jak bada się małe, puszyste zwierzątka doświadczysz wielu wspaniałych chwil. Naród ten potrafi wszach zaskakiwać, rozweselać w chwilach smutku a nawet pokrzepić w zwątpieniu. Ich lód topnieje przy bliższym poznaniu, a pod zwałami oschłości kryje się serce oddane i wierne przyjaciołom.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 509,00 lt
Ten artykuł lubią: Torkan Ingawaar, Akrypa Rabotowicz von Primisz, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Roland Heach-Romański, Vladimir ik Lihtenštán, GdL, Jan via Teutończyk, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, Krzysztof St. M. Kwazi, Gotfryd Slavik de Ruth, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Torkan Ingawaar
podoba mi się! :D
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Artykuł świetny, podziwiam lekkie pióro autorki, którego zazdroszczę :) Czy znajdzie się śmiałek, który odpowie na ten artykuł?
Odpowiedz Permalink
Percy Nightshadow Barbescu-Liberi
Świetny artykuł. Jednak nie tacy źli ci Teutończycy ;)
Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Szanowna autorko!
Teutonia, ani żadna jej część składowa nigdy nie podpisywały żadnego traktatu z Sarmacją. Trzy akty hołdu i trzy akty inkorporacji stanową o tym, że współtworzymy KS.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Bardzo fajny artykuł, momentami śmieszny momentami gorzki ;)
Może i jesteśmy zimni oraz twardzi,ale my nie klękamy :P
Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
"My nie siejemy".

Wybacz Kwazi. Będę pamiętała na przyszłość.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Widzę że ostatnio duża popularnością cieszą się dewizy rodowe z Westeros :)
Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Może byśmy z nimi w Unię weszli :D Na pewno znacznie ożywiłoby to naszą scenę polityczną :D
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Super fajnie sie czyta
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.