Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 30.10.2014 r. o 11:18
Co dalej z władzą ustawodawczą Księstwa Sarmacji?
Seria wydawnicza: Dyskusje

Moi Drodzy!

C
hciałbym odnieść się do kwestii dalszego funkcjonowania Sejmu Walnego. Oczywiście jest debata w Sali Obrad, ale myślę, że artykuły na głównej mogą zainteresować, przyciągnąć jeszcze większą rzeszę ludzi. Może wypowie się ktoś nie mający możliwości wypowiadania się w debacie. Może uda się zainteresować kogoś z zewnątrz, żeby spojrzał świeżym okiem.

E
ksperyment o nazwie "Sejm Walny", udany czy nieudany, dowiódł jednego: polityka w starym ujęciu w Sarmacji się przeżyła i nie ma powrotu do starej formy. Sarmatom nie zależy na polityce w takim stopniu, jak chcieliby to widzieć niektórzy najbardziej oponujący przeciwko Sejmowi Walnemu. Przynajmniej nie polityka w ujęciu długofalowy. Bo incydentalna, akcydentalna i owszem. W starym systemie, krótko przed wprowadzeniem Sejmu Walnego, wręcz "co chwila" przeprowadzane były referenda, w wyniku niezadowolenia, wręcz oburzenia decyzjami rządzących. Ciekawe, że często najaktywniejsi podczas referendów, nie "pchali się" do wyborów albo gdy już doszli do władzy... trwali przy niej po prostu. W Sejmie Walnym rzadko się zdarza debata z udziałem większości (wszystkich?!) posłów. Ba! nawet głosowania niektórzy odpuszczają.

D
latego też schyłkowy okres starego systemu pokazuje, że powrót do tych rozwiązań może być dla nas niebezpieczny. Dlaczego? Bo polityka i rządzenie państwem się "rozregulowało". "Ktoś" wygrywał wybory i otrzymał legitymację do sprawowania rządów, do tworzenia prawa. I nagle pojawiał się "inny ktoś", kto nie wygrał i nie rządził, więc na każdą odpowiadał referendum. Oczywiście nikt nie zabrania referendów, ale u schyłku "zwykłego" Sejmu przyjęło to groteskowe rozmiary. Równocześnie pokazało inny problem naszej polityki. Osoby głosujące na osoby później rządzące... kontestowały decyzje rządzących - te, które były zawarte w programie. Tylko program, to był kolejny problem schyłku "zwykłego" Sejmu.

S
tary system nie zamykał drzwi do polityki, do Sejmu nowym obywatelom; robił to system z Senatem, ale też później tylko w pewnym zakresie. Jednak w wymiarze faktycznym, nowy obywatel miał znikome szanse na zostanie posłem. Chyba, że zblazowani starzy Sarmaci, mieli chwilowo dosyć Sejmu, byli nim znudzeni. Wówczas zdarzały się sensacje i ewenementy. Ale to były pojedyncze przypadki. Jeszcze w systemie dwuizbowym, brałem udział w dyskusji na temat otwarcia debat sejmowych dla wszystkich. Rozpoczął ją JKW Romański, ale potem zniknął i zostałem tak naprawdę sam na "polu bitwy". Zostałem zakrzyczany, czasem wręcz zrugany przez wszystkich doświadczonych Sarmatów. Ale idea (pewnie już wtedy nie nowa) pozostała i powracała co jakiś czas. I Sejm Walny w największy możliwy sposób tę ideę realizuje. Przekracza jej granice o setki kilometrów. Oto każdy, kto otrzyma obywatelstwo może stać się tego samego dnia członkiem stronnictwa i posłem. Sejm Walny spowodował, że argument osoby ubiegającej się o obywatelstwo: "bo chcę zająć się polityką w Księstwie", nabiera rzeczywistego wymiaru. A i kontrola Narodu w Sejmie Walnym może rozkwitnąć - wszyscy i na bieżąco mogą mieć na to wpływ. Trzeba tylko chcieć, a nie rezygnować już na starcie "bo ich jest więcej". Od tego m.in. jest polityka, żeby ten stan zmieniać.

I
co teraz z tym począć? W drugim akapicie napisałem, że Sarmatki i Sarmaci nie interesują się polityką, w tym powyżej, że każdy może zostać posłem. W zderzeniu tych obu rzeczy... wyłania się stary Sejm, ktoś mógłby rzecz. Ale pamiętajmy, że wówczas mamy przed sobą perspektywę tego, że o tym, które osoby, interesujące się polityką i chcące zostać posłami, zostaną nimi rzeczywiście, będą właśnie te osoby, których polityka nie interesuje. Bo w wyborach trzeba było uczestniczyć - niekorzystanie z czynnego prawa wyborczego mogło doprowadzić do utraty obywatelstwa. No, ale też, nawet jeśli garstka obywateli się interesuje polityką (och ten real), to w Sejmie mają wpływ na życie niemal wszystkich. Choć tak na prawdę, gdy ktoś nie interesuje się polityką, może nie mieć w Sarmacji z nią wcale do czynienia, jeśli będzie chciał.

Z
astanówmy się więc, czy chcemy powrotu do czasów, w których stracimy nowych obywateli, nieznajdujących dla siebie zajęcia, bo nie dostali się do Sejmu. Dla nas to się dzisiaj wydawać może śmieszne, ale nie możemy odbierać ludziom ambicji bycia politykiem. Właśnie po to m.in. tworzymy mikronacje - u nas łatwiej dojść do funkcji publicznych, niż w realu. Jeśli ktoś przychodzi do nas jako polityk, to musi minąć trochę czasu, zanim zobaczy bogactwo możliwości, jakie daje Sarmacja i które my dzisiaj widzimy. Bezsensownym byłoby takiej osobie dawanie mandatu posła w starym systemie "żeby został", "bo chce". Sejm Walny nie zastanawia się nad takimi sprawami, ale też weryfikacja kompetencji takiego polityka, nie jest bolesna, jak dla systemu, który przewiduje kilku, kilkunastu posłów.

N
ie mogę i nie będę udawał, że są głosy przeciwne Sejmowi Walnemu. Mogę się z nimi nie zgadzać, polemizować, próbować przekonywać. Ale możemy też znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia. Zreformujmy Sejm Walny. Jak nie nazywałaby się władza ustawodawcza, myślę że jeden warunek jest najważniejszy - nie powracajmy do swego rodzaju elitaryzmu mandatu poselskiego ze starego systemu. Referendum wbrew pozorom nie zostało zawieszone. Zmieńmy może kompetencje Sejmu Walnego tak, żeby pewien katalog najważniejszych spraw dla Księstwa mógł być podejmowany TYLKO w drodze referendum - np. wszystkie zmiany w Konstytucji, ustawy konstytucyjne.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 302,00 lt
Ten artykuł lubią: Calisto Norvegicus-Chojnacka, Michel von Vincis-d’Agnou, Torkan Ingawaar, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Adam Jerzy Piastowski, Gotfryd Slavik de Ruth, Helwetyk Romański.
Komentarze
Młynek Kawowy
Zlikwidujmy władzę ustawodawczą. W miejsce rządu i sejmu powołajmy Radę Państwa z pełnią władzy, która sama będzie dobierać sobie członków. Howgh.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
ja tu nie widzę realnej alternatywy. i kilka tez dalekich od empirii.

mój txt wkrótce.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
A ja uważam że powracajmy do elitaryzmu - czasow w ktorych trzeba sie bylo postarac, zeby miec mandat. Oraz zlikwidujmy referenda, pozostawiajac pelna swobode rzadzenia na czas kadencji (2 meisiace powiedzmy), ocene pozostawiajac wyborcom.
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
@Młynek

A sam dzisiaj pomyślałem że można by wprowadzić coś takiego że są wybory tylko na kanclerza na kadencję 1,5 miesiąca, który mówi co chce zrobić przez ten czas, ludzie głosują na niego i ten kto wygrywa ma władzę ustawodawczą + wykonawczą (z paroma wyjątkami) w całości dla siebie na czas kadencji. :)
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
@Avril

Czy to aby nie lekka przesada? Urząd straci na atrakcyjności z uwagi na dużą ilość pracy oraz krótką kadencję - bardzo prawdopodobne, że nie znajdzie się zbyt wielu chętnych.
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
@Siergiusz

Czemu na dużą liczbę pracy? Nadal przecież jest RM, która sobie pracuje, nadal może być coś w stylu Sejmu doradczego (same debaty). Więc de fakto nie zmieniło by to obecnych obowiązków, jedynie dało więcej władzy. Ewentualny minus to że tracimy sejm, który jest atrakcyjnym miejscem politycznym.
No ale to tylko taki luźny abstrakcyjny pomysł :)
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
@Siergiusz

Popieram. Za krótko, a pracy za dużo.
Jeśli mógłbym coś zaproponować, to chciałbym poddać pod rozwagę następujące rozwiązanie do przetestowania.

Z każdego stronnictwa głosował by w sejmie przewodniczący i wice w imieniu ogółu stronnictwa ( przypadkach nieobecności wymienione osoby musiały by wskazać swoich zastępców na ten czas ).
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Zgadzam się z Księciem Seniorem żeby być posłem trzeba się postarać, ja bym dalej poszedł aby przywrócić głosy ważone dla arystokracji !
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Tak! Głosy ważone muszą wrócić <3
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
I Senat. Prawda.
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Senat olejmy na razie, ale ważone muszą być.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Zacznijmy od Sejmu, zobaczymy jak będzie działać i wtedy będziemy decydować.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Wasza Książęca Mość, ze smutkiem muszę się nie zgodzić z wezwaniem w powyższym artykule. WKM napisał, że nie możemy odbierać ludziom ambicji bycia politykiem. Zgadzam się tym absolutnie i… Właśnie dlatego trzeba pogrzebać Sejm Walny jak najgłębiej. Bo właśnie w nim – z założenia – rzeczywistymi politykami są wyłącznie przewodniczący stronnictw. Dla zwykłego posła Sejmu Walnego nawet jego osobisty głos nie ma żadnego znaczenia – nie jest w żaden sposób zliczany. Nie ma nic tak bardzo zniechęcającego do uczestnictwa w polityce jak obecny system. Slogany, że każdy może być posłem są puste – niech WKM zapyta zwykłych obywateli, którzy nie mieli możliwości uczestniczyć w polityce KS i Sejmie wcześniej, a byli posłami teraz, jak z ich punktu widzenia to wszystko wygląda. I nie można tego zreformować – to jest wpisane w całkiem sensowne założenie SW, że jest jak jest.

Jedynym właściwym rozwiązaniem jest powrót do starego systemu i odpowiednia reforma pod tym względem, bądź stworzenie czegoś kompletnie nowego. Nie tkwijmy w czymś, co jest szkodliwe od samych założeń. I do tego namawiam Waszą Książęcą Mość i wszystkich Sarmatów: znajdźmy wspólną płaszczyznę porozumienia, ale poza Sejmem Walnym.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
Zacznijmy od Sejmu, zobaczymy jak będzie działać i wtedy będziemy decydować.
Że przepraszam od czego? Sejm już był.
Cytuję:
Jedynym właściwym rozwiązaniem jest powrót do starego systemu i odpowiednia reforma pod tym względem
Reformowanie przeżytku, który się nie sprawdzał i szkodził państwu (marazm kadencji, mniej kandydatów niż miejsc w sejmie) będzie tylko grzęźnięciem w błocie. Odejdźmy od reala, nie wracajmy do starego systemu.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Ja politykę zostawiam na deser, (na daleką przyszłość) trzeba być gotowym żeby w nią wejść i w niej czynnie uczestniczyć, bo biernie każdy by mógł, zapisać się gdzie bądź jest łatwo, ważniejsze żeby miało to czemuś służyć. Jeśli są osoby, których oczkiem w głowie jest polityka i chcą się w niej sprawdzić w wirtualu to Sarmacja jest do tego bardzo dobrym miejscem, propagowanie swoich racji i przekonywanie innych może mieć wpływ na przyszłość nas wszystkich. Nie powinno być ograniczeń dla osób chętnych i zdecydowanych pragnących zostać politykiem. Przecież każdy ma swój rozum i nie sądzę, żeby do polityki garnęła się osoba pozbawiona przede wszystkim chęci odnalezienia się w tej strukturze, która ma pewne pomysły i pragnie wznieść coś od siebie, najlepiej powiew świeżości ;)

Odkrywcze to na pewno nie było, ale pozwolę sobie napisać pewien cytat, który bardzo lubię, pasujący do tej dyskusji. Dodam, że pochodzi od człowieka, którego podziwiam:

"Wiel­ka po­lity­ka to tyl­ko zdro­wy rozsądek zas­to­sowa­ny do wiel­kich rzeczy"

Na marginesie... dobrze by było jak by wszystkie osoby deklarujące się jako politycy pamiętali właśnie o takich drobnych rzeczach :)
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Cytuję:
Reformowanie przeżytku, który się nie sprawdzał i szkodził państwu (marazm kadencji, mniej kandydatów niż miejsc w sejmie) będzie tylko grzęźnięciem w błocie. Odejdźmy od reala, nie wracajmy do starego systemu.

Dokładnie to samo można powiedzieć o Sejmie Walnym. Powyżej przedstawiłem kilka słów dlaczego Sejm Walny nie jest dobrym miejscem dla nowego obywatela, a w całej Sarmacji pełno argumentów o problemach Sejmu Walnego. Jego się nie da zreformować tak, by działał poprawnie – błąd tkwi w samym założeniu. I choć bardzo szanuję głos WKM, tak nie mogę w tej sprawie przyznać racji.

Wolałbym też, by rozmowa o systemie nie była oparta na hasłach (stary system się nie sprawdzał) a na faktach, z których powyższe problemy wynikały. Bo to nie w założeniach systemu tkwił problem, a w pewnych szczegółach.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
W starym systemie nastąpiła erozja programów - jeśli były, to hasłowe, a hasła bardzo ogólne. Fakt. W starym systemie rządzący popadali w marazm (kadencja z początku roku). Fakt. W starym systemie trzeba było przesuwać terminy wyborcze, bo było mniej kandydatów, niż miejsc w Sejmie. Fakt.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Całkowicie zgadzam się z opinią Jego Książęcej Wysokości Michała Feliksa.

Refedenda były z d*py - nie dlatego, że są złe jako takie - ale że pozwalały na przeprowadzanie zmian, na które nie godziła się aktualna większość sejmowa, tymczasem powinny co najwyżej uniemożliwiać zmiany, które chce wprowadzać taka większość.

Na dobrą sprawę w systemie referendów - debilnym kompletnie - wszystko dało się przeprowadzić poza Sejmem - i de facto funkcjonował dualizm sejmu i demokracji bezpośredniej - co zmniejszało atrakcyjność sejmu.

Po drugie - mnie zniechęcił, jeszcze za mojego panowania, motyw pozbycia się głosów ważonych - bo one były istotą tego co było założeniem (nie do końca zrealizowanym, ale realizowanym stale) Złotej Wolności - czyli sprzężenia zależności polityka - kultura - gospodarka. Temu służyły tantiemy, temu miało służyć uzależnienie głosów ważonych od np. posiadanych budynków - docelowo arystokrata, aby mieć głos ważony miał mieć pałac, a szlachcic dwór - które niszczyłyby się napędzając gospodarkę - z kolei, żeby było kogoś stać na dwór / pałac musiałby być jakoś tam aktywny gospodarczo, kulturalnie lub społeczny (tantiemy)

Śmiem twierdzić, że była określony był właściwie kierunek zmian - i spełniało to swoje rezultaty.

Późniejsze reformy demokratyczne i ciągłe majstrowanie przy systemie - nie mogło przynieść nic innego jak powrót do marazmu. Mówił o tym diuk de Miria - wskazując, że bolączką jest ciągła zmiana zasad - trochę jak z systemem rozgrywek w polskiej lidze.

Inaczej mówiąc - to czy jest sejm walny czy sralny jest kwestią trzeciorzędną. Pierwszorzędną jest to aby aktywność gospodarcza napędzała aktywność kulturalną i polityczną, polityczna kulturalną i gospodarczą a kulturalna gospodarczą i polityczną. Nie było to za czasów Złotej Wolności idealne - ale realizowana była pewna wizja. A cała ta debata dowodzi, że rozmawiamy o kolorze farby, kiedy jeszcze nie położono tynku.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.