Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 08.11.2014 r. o 21:27
Książę jedzie po bandzie z Sejmem Walnym
Seria wydawnicza: Dyskusje

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Moi Drodzy!

M
imo, iż jestem zwolennikiem Sejmu Walnego, chciałbym Wam przedstawić propozycję, która byłaby w zupełnej opozycji to obecnego stanu rzeczy; pozostałaby w zasadzie tylko nazwa. Mam w zasadzie gotową ustawę, ale w kilku miejscach jest wariantowa, więc nie wiem czy nie byłoby to zbyt skomplikowane. Zwłaszcza, że zostało nam zbyt mało czasu, żeby debatować i głosować nad poszczególnymi wersjami poszczególnych przepisów. Więc będzie tylko koncept.

S
ejm Walny tworzą Książę, Izba Senatorska i Izba Poselska. Czyli w pewnym sensie powrót do baardzo starych czasów Księstwa.

I
zba Senatorska - już pierwsza wariantowość. Jej skład byłby związany zarówno z samorządami (warianty), jak i stanami - arystokracją i szlachtą, oraz Księciem. W Izbie Senatorskiej zasiadali by Namiestnicy lub po jednym reprezentancie Samorządów. Z zastrzeżeniem, że bez względu na liczbę Namiestników w danej Prowincji, na Prowincję przypadałby jeden głos w Izbie, a gdyby mieli być to jednak reprezentanci Samorządów, podlegaliby rotacji, o czym niżej. Przedstawiciele arystokracji i szlachty byliby wybierani oczywiście przez same stany, natomiast przedstawiciel księcia byłby po prostu wyznaczany przeze mnie. Czynne prawo wyborcze miałby każdy obywatel, bez wagi ze względu na status aktywnego obywatela. Bierne prawo wyborcze przysługiwałoby tylko aktywnym obywatelom.

I
zba Poselska to oczywiście posłowie... wybierani w okręgach, równych swym obszarem Prowincji, czyli w zasadzie byliby to przedstawiciele Samorządów. Na każdą Prowincję przypadałoby bezwzględnie 1-2 miejsca w Izbie plus po jednym miejscu na każdych 10 aktywnych obywateli zamieszkujących daną Prowincję. Zasady czynnego i biernego prawa wyborczego byłyby podobne jak przy Izbie Senatorskiej - odpowiednio: każdy obywatel i aktywny obywatel.

K
adencja Sejmu Walnego trwałaby 3 miesiące, ale część mandatów podlegałaby rotacji. W przypadku Izby Senatorskiej, gdyby przedstawicielami Prowincji nie byli Namiestnicy, tylko wybierani senatorowie - wymieniali by się co miesiąc. Podobnie po miesiącu byłoby zastępowanych 2/3 posłów - pełną kadencję sprawowałaby 1/3 posłów, którzy w swoim okręgu zdobyliby najwięcej głosów. Posłowie wybrani w wyniku rotacji także sprawowaliby swój mandat przez miesiąc, bez względu na wynik. Oczywiście nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby ktoś co miesiąc był wybierany.

M
arszałek Izby Poselskiej byłby wybierany jak dotychczas - ze swojego grona, wybory przeprowadzane przez marszałka-seniora wyznaczanego przez Księcia. Natomiast Marszałkiem Izby Senatorskiej byłby... senator wyznaczany przez księcia.

I
zba Poselska przyjmowałaby ustawy i uchwały, zatwierdzałaby rozporządzenia większością głosów przy obecności co najmniej połowy posłów. Natomiast Izba Senatorska - większością głosów przy obecności co najmniej trzech piątych senatorów. Izba Senatorska miałaby 7 dni na przyjęcie ustawy bez zmian lub uchwalenie poprawek, ale nie mogłaby jej odrzucić. Możliwości księcia przy podpisywaniu ustawy pozostałyby takie, jak są teraz. Inicjatywa ustawodawcza należałaby do księcia, senatorów, posłów i 1/10 aktywnych obywateli.

I
zba Senatorska wyrażałaby zgodę na: (1) powołanie ministra właściwego do spraw kultury i dziedzictwa narodowego, (2) uznanie i wycofanie uznania państwowości innej mikronacji, (3) powołanie ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego, (4) zawarcie i wypowiedzenie umowy międzynarodowej, której ratyfikacja nie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie. Izba Poselska wyrażałaby zgodę na ministra właściwego do spraw finansów i byłaby właściwym organem w przypadku, gdy inne ustawy i rozporządzenia mówią o "sejmie".

K
anclerz - tutaj najwięcej wariantów mam do zaproponowania. Oczywiście pierwszy, to obecny stan - poseł, który uzyskał poparcie Izby Poselskiej. Drugi wariant podobny - poparcie Izby Poselskiej, ale niekoniecznie poseł. Trzeci wariant - po uzyskaniu poparcia Izby Poselskiej, poprzeć musi co najmniej połowa Prowincji. Czwarty wariant - Kanclerz powoływany przez Samorządy... w podobny sposób, jak teraz głosuje Sejm Walny. Czyli wystarczy, że Kanclerz uzyska większość w danej prowincji i ma głosy wszystkich obywateli tej prowincji; przy równej liczbie decydowałby Namiestnik. Co ma o tyle znaczenie, że Kanclerz byłby wybierany większością wszystkich głosujących, nie Prowincjami. Można w pewnym sensie ten wariant przyrównać do wyborów w nieistniejących USA. Chociaż przy tym wariancie należałoby pomyśleć nad tym czy (1) nie powinni głosować tylko aktywni albo (2) kandydat, który uzyska większość, nie powinien otrzymywać głosów wszystkich głosujących obywateli z Prowincji, a nie wszystkich mieszkających w Prowincji.

R
ząd powoływany byłby jak dotychczas - przez księcia na wniosek Kanclerza. Oczywiście z zastrzeżeniami, o których była mowa przy Izbach. Plus zastrzeżenie dla księcia, który będzie osobno wyrażał zgodę na ministra właściwego do spraw zagranicznych.

R
eferenda byłyby ograniczone do dwóch podstawowych spraw - rozwiązanie Sejmu Walnego i zmiana konstytucji. Przy czym zmiana konstytucji byłaby możliwa tylko poprzez referendum. Zarządzałby je książę z własnej inicjatywy, na wniosek 3/5 Sejmu Walnego, na wniosek 1/4 aktywnych obywateli.

M
yślę, że takie rozwiązanie spowoduje, że w polityce wciąż będzie się coś działo. Wybory co miesiąc, rotacje, rywalizacja. Podobnie uważam, że dość duży wpływ Prowincji na sprawy centralne jest tutaj zagwarantowany. Trzeba by się tylko zastanowić czy znajdziemy tylu posłów i senatorów, którzy w ogóle by chcieli brać udział w polityce - wybieranych byłoby 2 lub nawet 6 senatorów, z czego 4 co miesiąc, oraz ok. 8-12 posłów, z czego 5-9 co miesiąc. Mam głęboką nadzieję, że osoby wypowiadające się, przeczytają przynajmniej cały akapit, do którego będą się odnosić.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
11 369,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Ignacy Urban de Ruth, Karolina Aleksandra, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Helwetyk Romański, Mateusz von Lichtenstein-Iontz, Julian Fer at Atera, Mateusz Wilhelm, Krzysztof St. M. Kwazi, Jack von Horn, Zbyszko Gustolúpulo, Paulus Buddus, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Helwetyk Romański
Problemu nie byłoby z chętnymi. Problem byłby z paraliżem decyzyjnym. Tak, jak nie bez powodu zdecydowaliśmy się na eksperyment z Sejmem Walnym, nie bez (o wiele poważniejszych powodów) zlikwidowaliśmy osobną izbę parlamentu. W zasadzie wszystkie (oprócz zgody na powoływanie ministra kultury) propozycje w tej czy innej postaci już kiedyś funkcjonowały.

W trwających aktualnie debatach nie daje mi spokoju brak odpowiedzi na fundamentalne pytanie: po co rezygnować z Sejmu Walnego, który — co do zasady — po prostu działa? Jeżeli ma być na siłę ciekawiej, wystarczy po prostu wprowadzić czynnik losowy. :>
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
W pełni popieram propozycje JKW.
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Wydaje się na przemyślany pomysł. Przetestować można. W pełni popieram propozycje JKM.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
O ile nie uważam propozycji JKKMości za złą, o tyle nie zgadzam się na podejście "przetestować można". Prowizoryczny był Sejm Walny. Teraz potrzebujemy rozwiązania ustrojowego na lata.

Podtrzymuję również pomysł o Radzie Państwa, która sama dobiera sobie członków i dzierży pełnię władzy.
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Oczywiście mi chodziło o JKM Księcia Tomasza :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Nie twierdzę nigdzie, że to do testów. Rozwiązania na lata mikronacyjne czy kalendarzowe?
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Rozwiązania ustrojowego na lata nie będzie. Nie wypracujemy niczego trwałego w ciągu zaledwie kilku tygodni. Mamy jednak kilkanaście lat doświadczeń i wiemy (a przynajmniej, powinniśmy wiedzieć…), co działa, a co nie. Dwuizbowy parlament, na przykład, nie działał.

W jaki sposób miałaby być wybierana Rada Państwa?
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Jak już rozmawialiśmy z JKM prywatnie pomysł mi się całkowicie nie podoba. Rozwarstwianie odpowiedzialności i tworzenie zbędnych urzędów i organów. Zatwierdzanie MDN przez IS. Rili? Rozumiem zatwierdzenie Kanclerza, czy jakiegoś MF or podkanclerzego, ale MDN? To trochę tak jak by Senat RP zatwierdzał funkcję sztniarki w sejmie. Ten sam poziom konieczności.
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Cytuję:
O ile nie uważam propozycji JKKMości za złą, o tyle nie zgadzam się na podejście "przetestować można". Prowizoryczny był Sejm Walny. Teraz potrzebujemy rozwiązania ustrojowego na lata.

Ciekawe. Z góry Pan zakłada, że na lata, a jeszcze nie wiadomo czy się sprawdzi!
Odpowiedz Permalink
Mateusz von Lichtenstein-Iontz
Pomysły są naprawdę bardzo dobre. W gronie SF rozmawialiśmy o czymś bardzo podobnym do zaprezentowanej tu wizji Izby Senatorskiej. Moja jedyna obawa, to czy przy takim modelu nie dojdzie do upolitycznienia prowincji, tzn. czy nie przekształcą się one w odpowiedniki dzisiejszych stronnictw.

Przedstawiciele stanów szczególnie mi się podobają, wprowadzają do ustroju element narracyjny.
Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Myśmy powinni uprościć procedury maksymalnie, a nie komplikować je ponad miarę i dokładać do pieca biurokratycznej machiny.

Potrzebujemy coś banalnie prostego w prowadzeniu i administrowaniu. No ale Książę nie słucha, co mnie smuci.
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
w pełni popieram powrót do tych dawnych czasów :)
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Brawo!
Odpowiedz Permalink
Mateusz von Lichtenstein-Iontz
Sprawność nie jest dobrem samym w sobie, sprawność jest przydatna jako środek do celu. A celu tak naprawdę nie mamy. Obecnie jeśli uprościmy maksymalnie państwo to nie zostanie nic. Czym innym jest zwalczanie biurokracji, czym innym likwidowanie atrakcji. Symulacja złożonego państwa jest ciekawsza od symulacji małego plemienia, nawet jeśli w plemieniu decyzje zapadają szybciej.

Nie upraszczajmy maksymalnie. Znajdźmy złoty środek, gdzie system jest na tyle skomplikowany, żeby był ciekawy i na tyle przejrzysty, żeby był zrozumiały i nie zniechęcał.
Permalink
Młynek Kawowy
@ Helwetyk, parę postów wyżej - pierwszy skład w demokratycznych wyborach, następnie rada sama regulowałaby swój skład. Z zastrzeżeniem, że członków ma być nie mniej niż i nie więcej niż.

@ JKM, parę postów wyżej - nie wiem :) Na długo w każdym razie.

@ Laurencjusz Ma Hi, parę postów wyżej - w tym sęk, że trzeba przygotować coś, co NA PEWNO się sprawdzi, bo nie możemy uchwalac kolejnego ustroju na próbę.

@ Diuk Czuguł - przecież SW jest łopatologicznie prosty. Sęk w tym, że my nie administrowania potrzebujemy, tylko rządów. I rywalizacji o nie.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
No ale Książę nie słucha, co mnie smuci.
Słuchać i słyszeć to jedno, być usłuchanym niczym dziecko, czy pies, to inna sprawa. To, że radzę się, nie znaczy, że od razu wszystkie porady wezmę do serca i się zastosuję. Smuci mnie, że Diuk oczekuje tylko bycia posłusznym radom, a gdy się do rad nie stosuje... różnie bywa.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
koncepcja duża, ale nie wiem czy spójna - zbyt wiele wariantów.

i czy te pomysły rozwiązują główne problemy? znużenie polityką, sejm słupów, brak kampanii wyborczych, rozmycie odpowiedzialności.

a rotacyjność, choć atrakcyjna, ma wskazany już problem - co z mniejszymi partiami? chyba, że intencjonalnie idziemy ku dwupartyjności.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
a rotacyjność, choć atrakcyjna, ma wskazany już problem - co z mniejszymi partiami? chyba, że intencjonalnie idziemy ku dwupartyjności.
Rotacyjność zaczęrpnięta z pomysłu Diuka. Nie widziałem nigdzie partii...
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
koncepcja duża, ale nie wiem czy spójna - zbyt wiele wariantów.
Doskonale sobie zdaję sprawę, że jest sporo wariantów. Ale warianty są spójne i nie są od siebie zależna (wariant senatorów prowincjonalnych, wariant kanclerza - nie przenikają przez siebie).
Cytuję:
i czy te pomysły rozwiązują główne problemy? znużenie polityką, sejm słupów, brak kampanii wyborczych, rozmycie odpowiedzialności.
Sejm słupów? Bierne prawo wyborcze mogą mieć tylko aktywni obywatele. Kampanie wyborcze? To był jeden z powodów wprowadzenia SW. Teraz mogłyby się odbywać co miesiąc. Pojawiały się w dyskusji głosy, że kampanie, gdy były, rozruszały życie KS.

Tak, jak napisałem na początku - jestem zwolennikiem SW, to jest odpowiedź na swego rodzaju potrzeby niektórych jego przeciwników. Na końcu też wskazałem, że warto by się zastanowić czy znajdziemy chętnych do takiej zabawy...
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Krzysztof Czuguł-Chan
@Młynek
Mi nie chodzi tu o funkcjonowanie rozwiązania i to co to rozwiązanie wniesie, a o nakład pracy wymagany w zarządzaniu danym rozwiązaniem. Każdorazowe sporządzanie listy uprawnionych przed każdym głosowaniem do najlepszych nie należy. To tak w ramach przykładu. Tak samo zwracanie się do siedmiu organów o zgodę na powoływanie zupełnie nieistotnych figur.

@JKM
Ja niczego od WKM nie oczekuję. Niczego. Po prostu jak ktoś mnie pyta o zdanie to mam cichą nadzieję, że się z tym zdaniem liczy, a nie pyta, bo pyta ankietowanych i nic z tego co powiem nie weźmie pod rozwagę. Tyle w tym temacie.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Nie jest Diuk jedynym, z którym się konsultuję. Odrzucił Diuk całość, tego co przesłałem, przekazując mgliste zarysy tego, czego by oczekiwał od nowego systemu politycznego Księstwa. Ja tego nie "czuję", więc co miałbym wziąć? Tak to czasem bywa, że nie bierze się niczego pod uwagę z czyjejś porady, gdy doradców więcej. Nie ma co od razu się zaperzać i komentować bez tantiemy :)
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Cytuję:
Sęk w tym, że my nie administrowania potrzebujemy, tylko rządów. I rywalizacji o nie.
Sęk w tym, że rządzenie sprowadza się do administrowania, co jest męczące i daje raczej niewiele frajdy.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
@up: I to jest właśnie problem, który należy rozwiązać.

Rozwiązanie 1. Tniemy biurokrację, odejmując obowiązki rządowi.
Rozwiązanie 2. Nic nie tniemy, ale cedujemy obowiązki na prowincje.
Rozwiązanie 3. Nic nie tniemy, ale rozbudowujemy aparat państwowy (to propozycja JKM).
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Pamiętajmy, że ludzie tutaj chcący się bawić w politykę, mogą się pogubić w zbyt odmiennym jej modelu od reala. A też nie możemy ciągle zgrywać mentorów i mówić nowym obywatelom - to już było, wierzcie nam, że się nie sprawdzi. Minęło pół roku, dwie stare kadencje. To ogrom czasu jak na mikronacje; przecież wszyscy o tym wiemy. Struktura naszego społeczeństwa bardzo się zmieniła w tym czasie - doszło sporo nowych osób. Chociaż akurat jestem zwolennikiem tego, że te nowe osoby, lubiące bawić się w politykę, zostały u nas właśnie dzięki Sejmowi Walnemu.
To nie jest do końca moja propozycja - nie będę jej bronił, jak Reytan Polski przed rozbiorami. Po prostu dałem garść propozycji dla przeciwników; przy okazji korzystnych też dla mnie. Nie ze wszystkiego trzeba skorzystać. Najchętniej zostałbym przy Sejmie Walnym bez stronnictw i tyle... Dlatego tak bardzo niemiłe i bolące są komentarze uderzające nie w artykuł, a we mnie, jak te diuka Czuguł-Chana.
Odpowiedz Permalink
Paulus Buddus
ja powiem tak: Vivat Król Vivat wszystkie Izby. Ja się cieszę z takie pomyslu. Chciałbym móc wziać udział w debacie nad jej całościa.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Cytuję:
Najchętniej zostałbym przy Sejmie Walnym bez stronnictw i tyle...
O to to! I najlepiej, żeby urząd kanclerza był jednak kadencyjny, bo to strasznie ciężka praca i prędzej czy później każdy się wypali...
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
No to już mamy dwa postulaty :)
Bez stronnictw. Z kadencyjnym kanclerzem.

Inna sprawa, że mógłby się starać kanclerz o kolejną kadencję. W końcu, jeśli się nie wypali, to po co odbierać jemu możliwość dalszego rządzenia? Kadencja mogłaby trwać np. 1 miesiąc.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Cytuję:
mógłby się starać kanclerz o kolejną kadencję
No jasne! Jak komuś to sprawia frajdę i nie czuje się tym zmęczony, to niech będzie się ubiegał o kolejną kadencję :) Eksperyment pokazał, że nikt nie jest w stanie tego robić wiecznie, ale są tacy, którzy dają radę naprawdę długo i cały czas trzymają poziom.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Zwracam uwagę, że to kosmetyka i nie rozwiązuje sedna problemu, o którym dssa Calisto napisała wyżej.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Ale tego problemu tak łatwo nie rozwiążemy.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@Młynek: I czemu to samobójstwo demokracji pod postacią Rady Państwa miałoby służyć? :-)

A problemu wypalenia urzędników rozwiązać się nie da. Albo są zastępcy, albo nie. Istotnie jednak, w przypadku rezygnacji ze stronnictw na rzecz głosowania osobistego na Sejmie Walnym, wybór Kanclerza co 2–3 miesiące byłby „ciekawy”.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@up: zmiennicy. Edycja komentarzy dla mas!
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Nie wydaje mi się
Odpowiedz Permalink
Tomasz Dobiegniew Słowianicz-Potęgniewski
A może by tak monarchia absolutna?
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.