Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 27.03.2015 r. o 21:51
Dlaczego wykastrowani z idei politycy wpędzą Sarmację do grobu

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
vBgS7uyc.jpg
Na głowach sarmackich polityków w ostatnim czasie wylądowało kilka cystern lodowatej wody. I nie bez powodu, choć taki ajs baket czelendż urządzamy im od kilku lat regularnie.

Kilka tygodni temu, choć nie śledziłem na bieżąco polityki, byłem świadkiem rozpaczliwych prób sformowania komitetu wyborczego, których, jak domniemuję, owocem był start Porozumienia Sarmackiego. Później z niemałym smutkiem i konsternacją, choć nie zdziwieniem, śledziłem kadłubkową debatę przedwyborczą. Teraz zapoznałem się ze zrębami planów rządowych obu stronnictw, które to już ogromnie mnie zaskoczyły. Może nie po stronie Porozumienia Sarmackiego, które kontynuuje tradycje bezideowych partii władzy, ale Stronnictwa Federalnego, które to ustami Rihanny Aureliusz-Sedrowskiej przedstawiło program, w którym nie mogłem się dopatrzeć choćby strzępów idei, które zawsze przyświecały tej formacji.

Reakcje opinii publicznej na te fakty są cokolwiek histeryczne, jak wskazuje Młynek Kawowy w "Kurierze". Pogłoski o śmierci sarmackiej polityki są przesadzone, a i trudno też się zgodzić z twierdzeniem Calisto Kami-Chojnackiej, jakoby polityka stawała się coraz mniej istotnym aspektem życia w Sarmacji, powiedzielibyśmy, schodzącym.

Tak nie jest.

Nie można wpadać w niebezpieczną i szkodliwą tendencję pejoratywnego pojmowania polityki i wszystkiego, co polityczne. Zwłaszcza bowiem w rzeczywistości, którą wykreowaliśmy, w systemie, który przyjęliśmy, którego zrębem jest symulacja państwa, polityka odgrywa rolę poczesną i wielką. Każda niemal nasza decyzja na szczeblu ponadjednostkowym dotyka sfery polityki i służących jej instytucji. To w sferze polityki dokonujemy codziennych i rzutujących na cała historię wyborów, tworzymy naszą przyszłość.

Sęk jednak w tym, że od dłuższego czasu tej przyszłości nie kreujemy. Polityka stała się bierna, odtwórcza, reaktywna, zamiast aktywna, kreatywna i pobudzająca. Służy jedynie trwaniu, które wcale nie gwarantuje przetrwania. Sarmackim politykom brak idei, przewodniej myśli, wizji sarmacji w przyszłości. To ten problem jest kluczowym dziś dla Sarmacji, ten rak najagresywniej toczy naszą tkankę. Wszystkie inne boleści wydają się być wobec niego wtórne: brak osi politycznego sporu, brak chętnych do walki o stanowiska polityczne, zamiana polityki w nic nieznaczący rytuał, sprowadzenie rządów do biurokracji, brak aktywności, ogólna nuda i marazm.

Wystarczy jeden, a najlepiej dwóch (rywalizujących) ze sobą polityków z wizją. Wizjonerów. Mężów stanu. Wielu takich mieliśmy, wielu z nich wciąż jest wśród nas, choć w uśpieniu, ich czas minął. Wystarczy jednak, by przez dłuższy czas nikt taki się nie pojawił. By politycy nasi wciąż byli wykastrowanymi z jakiejkolwiek idei, bezpłodnymi stetryczałymi starcami. Wówczas to nie oni pojadą do Al Rajnu, jak chce Młynek Kawowy, ale to Sarmacja się w ten Al Rajn przeistoczy.

I to będzie prawdziwy koniec.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Calisto Norvegicus-Chojnacka, David de Hoenhaim, Helwetyk Romański.
Serduszka
6 417,00 lt
Ten artykuł lubią: Calisto Norvegicus-Chojnacka, Albert Felimi-Liderski, Daniel Chojnacki, Marek von Thorn-Chojnacki, Fryderyk von Hohenzollern, Vladimir ik Lihtenštán, Młynek Kawowy, Aga Jacobsen, Daniel January von Tauer-Krak, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Helwetyk Romański.
Komentarze
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Co do zasady się zgadzam, tylko:
Cytuję:
. Polityka stała się bierna, odtwórcza, reaktywna, zamiast aktywna, kreatywna i pobudzająca. Służy jedynie trwaniu, które wcale nie gwarantuje przetrwania. Sarmackim politykom brak idei, przewodniej myśli, wizji sarmacji w przyszłości. To ten problem jest kluczowym dziś dla Sarmacji, ten rak najagresywniej toczy naszą tkankę
O tym właśnie myślałam pisząc, że polityka została zmarginalizowana. Pamiętasz mój debiut w świecie polityki (tak, tak to ta debata, którą mieliśmy prowadzić razem, a na której tylko się mogłam uśmiechać). O czym teraz mielibyśmy debatować? Z kim? Dla kogo? Polityka sprowadza się do mętnych dyskusji Kwaziego i Helwetyka, bardziej o wszystkim niż o czymś konkretnym. Fajne zapewne dla nich, dla mnie nuda.

Co się zaś tyczy kreowania to czego się spodziewać skoro stołki rozdzielane są pomiędzy członków partii nie zwracając uwagi na ich predyspozycje. W przeszłości bywałam MDNem i szło mi na tym stanowisku świetnie. Dziś pomimo wszystkiego co robię nikt nie wychodzi do mnie z propozycją tego stanowiska, choć widać, że mogłabym tę dziedzinę rozruszać. Zapewne takich ludzi jest wielu. Liczą się jednak tylko powiązania partyjne i głaskanie po główkach nieudolnych kolegów z partii.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
faktycznie, zblatowało się wszystko bardziej niż za starych dobrych czasów SPD.

ale to też wynika z faktu, że nie ma konkurencji. jak ktoś się zgodzi zostać kanclerzem, to go po rączkach całujemy. wszystko na głowie stoi. więc się porobiły koterie ludzi gotowych zająć stanowiska i - oddajmy im - nierzadko nieźle zapieprzać. ale to też często para w gwizdek.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
I tak i nie. Dobrze się zapiep**a jak się wie, że ktoś to szanuje. U nas mało się szanuje ludzi, którzy naprawdę coś robią a pod niebiosa wynosi się fałszywych wielbicieli wszystkich i wszystkiego - rzygających tęczą leni, którym nie chce się nawet mieć własnego zdania.

Do wybuchu histerycznego śmiechu doprowadzają mnie w KS dyskusje na temat wolności słowa. Tak jej wszyscy bronią, a nikt nie potrafi z niej skorzystać...
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Stagnacja, stagnacja i jeszcze raz stagnacja. Pewnych rzeczy się nie rusza bo to niewygodne, o innych się nie rozmawia bo jest "ok". Nie zabiega się o zaangażowanie ludzi, bo po co.
W wielu miejscach, cytując Sienkiewicza wygląda to tak "Chuj, Dupa i Kamieni Kupa".
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
To nawet nie jest problem personalno, polityczny. Bardziej mentalny. Kwestia przestrojenia instrumentów, czasem nawet prostymi środkami i nakładami.
Na pewno nie doszukiwałbym się problemu i rozwiązań w kwestiach ustrojowych i podziału obowiązków.

Federacja wydaje mi się dobrym rozwiązaniem, które może dać nową energię. Choć należy dodać, że znane na świecie federacje różnią się od siebie znacząco. I taka zmiana wcale nie musi odznaczać przerzucania kompetencji, a nowe możliwości.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Prędzej czy później znowu będzie jakiś konflikt i wtedy niektórzy zaczną tęsknić za czasami bezideowego spokoju.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
oczywiście masz rację. bo nawet generując aktywność, te nasze konflikty są przede wszystkim destrukcyjne.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.