Rada Ministrów, Karolina Aleksandra, 10.05.2015 r. o 04:07
[SOBOS] Regulacja rodów w Sarmacji
Seria wydawnicza: Sondaże

70w6DBrg.png

W minionym tygodniu po raz kolejny Sarmaci mieli możliwość oddawania głosu w sondzie SOBOSu. Tym razem pytaliśmy ankietowanych o to, czy ich zdaniem rody w Sarmacji powinny być ściślej uregulowane. Jako przykłady podano posiadanie instytucji rodowej czy specjalne prawo dla rodów.

ZUKg3p5G.png


W badaniu udział wzięło 38 osób. Nieco mniej niż połowa, bo 16 (42.11%) oddało głos na opcję zdecydowanie tak. Opcja raczej tak zyskała 9 głosów (23.68%). Po „przeciwnej” stronie — 4 głosy (10.53%) zyskała opcja raczej nie, podczas gdy na zdecydowanie nie zagłosowały 3 osoby (7.89%). Sześciu badanych (15.79%) wyraziło brak zdania w przedmiocie ankiety.

Podsumowując, 25 osób (65.79%) jest na „tak”, jeśli chodzi o regulację rodów w Sarmacji, zaś 7 osób (18.42%) nie widzi potrzeby robienia tego.

Tytułem komentarza, regulowanie rodów w Księstwie Sarmacji nie jest nowością. W Złotej Wolności istniały instytucje rodowe, które ułatwiały wyszukiwanie członków danej rodziny. Padały także różne propozycje prawnego uregulowania rodów, jednak wszystkie napotykały pewne przeszkody — a mianowicie to, że ród nie jest sztywną i dającą się łatwo uregulować strukturą. Każda rodzina ma swoje niepisane zasady, mniej lub bardziej widoczne.

Jednak widoczne jest to, że istnieje zainteresowanie instytucjami rodowymi, które pomagają w kategoryzacji członków rodu i ustalaniu koligacji między poszczególnymi osobami. Mogą się one także przyczynić do lepszego poznania i zrozumienia Księstwa przez przyszłych Sarmatów. Duża ilość Sarmatów głosujących za regulacją rodów w badaniu sprawia także wrażenie, że oczekiwane są inne sposoby uregulowania tego aspektu sarmackiego życia.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Henryk Leszczyński, Helwetyk Romański.
Serduszka
5 734,00 lt
Ten artykuł lubią: Vladimir ik Lihtenštán, Ivan von Lichtenstein, Siergiusz Asketil, Młynek Kawowy, Helwetyk Romański, Malcher Estery Naw, Daniel January von Tauer-Krak, Ignacy Urban de Ruth, Adam Jerzy Piastowski, Adrian Maksymilian Józef Alatriste.
Komentarze
Karolina Aleksandra
A teraz, tytułem prywatniejszego komentarza, który zaczęłam pisać w artykule, ale uznałam, że jest na tyle subiektywny, że powinien się pojawić oddzielnie od oficjalnego artykułu... Ostrzegam, jest późno, więc to trochę bla-bla, ale muszę się podzielić.

Generalnie jestem przeciwko nadmiernej regulacji rodów. Ba, ograniczyłabym się tylko do instytucji rodowych, bo nie widzę sensu we wprowadzaniu specjalnych przepisów prawnych dla rodów. Co najwyżej można pochylić się nad problemem, co zrobić, gdy ktoś zostaje wyrzucony z rodu, od-adoptowany, etc, ale nie chce zmienić nazwiska z już nieswojego na inne. Zdarzało się, ale są to na tyle rzadkie przypadki, że nie wiem, czy jest sens tworzyć coś specjalnie dla nich.

Kiedyś członkowie rodów bardziej dbali o swoje rodziny, między innymi poprzez tworzenie stron dla swoich rodów czy wyszukanych grafik przedstawiających drzewa genealogiczne. Dzisiaj jednak brakuje trochę tego zaangażowania we własną rodzinę. Nawet Zjazd Chojnackich przystopował.

Można odnieść wrażenie, że w niektórych przypadkach instytucje rodowe miałyby troszkę być protezą tego zainteresowania. Dzięki nim łatwiej byłoby się chwalić swoimi koligacjami rodzinnymi, niekoniecznie o nie dbając. Chociaż z drugiej strony, gdy posiada się instytucję rodową z możliwością publikacji stron — być może przyczyni się to do wzrostu zainteresowania rodami sarmackimi.

Ale, inna sprawa. Rody to nie jest kolejna inicjatywa. Ród to często po prostu związek osób będących na tyle blisko wirtualnie, że zdecydowali się na adopcję, małżeństwo, etc. To jest na tyle ludzka, bo zmieniająca się, poddająca się emocjom, struktura, że wszelkie nadmierne regulacje mogłyby zwyczajnie zaszkodzić. Zwłaszcza, że każdy ród ma, jak wspomniałam w podsumowaniu sondy, swoje zasady. Inne są zasady w Cesarskim Rodzie, a inne u Chojnackich.

Ktoś ostatnio napisał, że z rodów są aktywni tylko Chojnaccy, reszta nic. Tylko że to jest podejście właśnie na zasadzie, że ród to inicjatywa. Nope, to po prostu wirtualna rodzina, o którą się dba, albo i nie. Można to dbanie pokazywać jawnie, albo i nie. Chojnaccy się zjazdują, obradują w celu ustalenia herbu, pokazują drzewo genealogiczne — to jest bardzo spoko. Ale to nie oznacza, że każda rodzina ma obowiązek to czynić. To jest po prostu ich inicjatywa własna, pokazanie, że chcą mieć jakąś przynależność do siebie (chociaż prace nad herbami ze wspólnym mianownikiem chyba stanęły w miejscu z braku zainteresowania).

Rody to kwestia, która wpisuje się w pewien kluczowy sens mikronacji. A sens jest taki, że tu nie ma ściśle uregulowanych opcji działania. Nie ma tu ograniczonych kategorii ustrojowych, nie ma tutaj menu, z którego można wybierać, co chce się zrobić. Jeśli ktoś będzie chciał otworzyć w Eldoracie urząd celny i będzie miał pomysł na jego działanie, no to to zrobi. Tak samo jest z adopcjami i małżeństwami wszelkiego rodzaju — to po prostu dzieje samo się z siebie. Ktoś kogoś lubi, rozmawia z nim dużo — to nie oznacza, że musi wdawać się w v-małżeństwo z nim. Ale to oznacza, że może. Po prostu opcje są otwarte. Jeśli ktoś sam z siebie nie wpadnie na pomysł, żeby kogoś adoptować, to do adopcji nie dojdzie.

Inna sprawa, że w systemie nie da się zawrzeć wszystkich informacji. Co, jeśli ktoś żyje w trójkącie miłosnym? Co, jeśli ktoś jest swoją własną babcią? Takie i inne przypadki serio zdarzały się w rodach w Księstwie.

Sens mojego wywodu jest taki, że moim zdaniem, rody to akurat rzecz, która regulowana zbytnio być nie powinna. Okej, instytucja rodowa do pomocy, why not. Ale poza nią - rody same mogą się zorganizować. Rody to nie jest opcja, którą da się wybrać z wybieralnego menu. Nie ma przymusu przynależności do rodu. Nie ma przymusu regulacji tego aspektu działalności Księstwa.
Odpowiedz Permalink
Malcher Estery Naw
Cytuję:
Duża ilość Sarmatów głosujących za regulacją rodów w badaniu sprawia także wrażenie, że oczekiwane są inne sposoby uregulowania tego aspektu sarmackiego życia.

A skąd taki wniosek? :)
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Cytuję:
Sens mojego wywodu jest taki, że moim zdaniem, rody to akurat rzecz, która regulowana zbytnio być nie powinna. Okej, instytucja rodowa do pomocy, why not. Ale poza nią - rody same mogą się zorganizować. Rody to nie jest opcja, którą da się wybrać z wybieralnego menu. Nie ma przymusu przynależności do rodu. Nie ma przymusu regulacji tego aspektu działalności Księstwa.
No nie ma, ale bardziej chodzi o pobudzenie do aktywności na obszarze rodowym. Z jednej strony piszesz, że rody to nie inicjatywa no i masz rację. Rody są związkiem ludzi, tylko że brakuje tutaj narzędzi dla ludzi, którzy mają ochotę pobawić się w rody. Narzędzia czyli, możliwość tworzenia instytucji, drzew rodowych, możliwość zbudowania siedziby rodowej np. w Eldoradzie lub Almerze.

Jesteśmy monarchią, a w monarchii zawsze były silne powiązania rodowe. Ród jest tak potężny jak jego członkowie. Czasami wystarczy po prostu zachęcić ludzi do tworzenia, do nawiązywania bliższych relacji. Jeśli damy Rodom narzędzia, jak wspomniane przeze mnie instytucje, drzewa genealogiczne i inne fajne bajery, zainteresowanie rodami wzrośnie.

Własnie dlatego potrzebne jest danie narzędzi dla ludzi, którzyż chcą się w to bawić, a takich jest sporo. Trzeba zachęcać do aktywności w rodach. Dodatkowe prawa dla rodów, czyli na przykład każdy ród w Sarmacji, będzie miał prawo do wystawienia swojego członka w Radzie Rodów, która będzie rozwiązywała kwestie związane z rodami, w Radzie kluczowe miejsce będzie miał Książę, który będzie de facto marszałkiem tej Rady.
Cytuję:
Tylko że to jest podejście właśnie na zasadzie, że ród to inicjatywa. Nope, to po prostu wirtualna rodzina, o którą się dba, albo i nie. Można to dbanie pokazywać jawnie, albo i nie.
Jeśli, ze strony państwa nie ma żadnych, zachęcań do działania w rodach to skąd one mogą się wziąć? Chojnaccy się zmotywowali i zrobili to z własnej inicjatywy i to w dziedzinie, której większość ludzi nie rusza, ponieważ jaki sens jest się zajmować rodami, skoro jedyną nagrodą, jest pokazanie się. Nie ma żadnych regulacji, które mówią że za pracę nad rodem są jakieś ordery, czy choćby wsie.
Cytuję:
Rody to kwestia, która wpisuje się w pewien kluczowy sens mikronacji. A sens jest taki, że tu nie ma ściśle uregulowanych opcji działania
Nie ma tu nawet narzędzi, które są niezbędne do tworzenia rodów. Regulacje i wszelkie normy prawne, są wprowadzane po to, aby uporządkować dane sprawy, nie powinno być obszarów, w których państwo mówi "Tutaj macie wolną rękę, ja wam nie pomagam, ani tez nie przeszkadzam". Państwo, mimo że obecnie reprezentuje, dość socjalistyczny pogląd państwa opiekuńczego, które mimo wszystko daję tylko i wyłącznie narzędzia, a to czy zostaną wykorzystane zależy tylko od Rodów.

Same wprowadzenie Instytucji Rodowej wymaga regulacji prawnych, czyli na przykład kiedy możemy założyć ród? Więc regulacji prawnych nie unikniemy, chyba że po prostu państwo powie, że po prostu nie obchodzi go rodzina, która jest regulowana, również w nieistniejącym Realu.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
Nie ma żadnych regulacji, które mówią że za pracę nad rodem są jakieś ordery, czy choćby wsie.

Nie ma, bo… ordery czy wsie nadaje się za ogólną pracę w Sarmacji. Za wszystko, co się w niej robi. Czyli gdyby Pan pracował nad swoim rodem, też wliczałoby się to do zasług, za które dostaje się wsie. Nie ma potrzeby dodatkowego spisywania tego.
Cytuję:
Same wprowadzenie Instytucji Rodowej wymaga regulacji prawnych, czyli na przykład kiedy możemy założyć ród?

Dlaczego? Ja proces wprowadzania instytucji rodowych widzę prosto — jeśli są sobie minimum dwie osoby w danej rodzinie, to nie ma przeciwwskazań do dania im instytucji rodowej. Nie trzeba tego szczególnie regulować prawnie, że ród to więcej niż x osób, które np. mają wspólne nazwisko. Nadmierna biurokratyzacja to zuo :)

Przyznaję, rzeczy typu siedziba rodowa czy drzewo genealogiczne umiejscowione w systemie mogłyby zachęcać do dalszej aktywności i pracy nad rodami. Ale — do czego dążyłam w mojej poprzedniej wypowiedzi — te rzeczy dostępne też są poza systemem. Każdy ród może sobie samodzielnie w Paincie utworzyć drzewo genealogiczne albo obwieścić, że budują pałac w Almerze, który to pałac będzie ich siedzibą rodową. Nie ma ku temu większych przeszkód. To co Pan postuluje, to w dużej mierze kwestie, które można załatwić poza systemem.

Zainteresowanie rodami, zachęcanie do działania w rodach — to brzmi znowu jak porównywanie rodu do inicjatywy, co moim zdaniem jest błędnym podejściem do tej kwestii. Narzędzia, które Pan przytacza, nie są niezbędne do tworzenia rodów. One mogą w tym pomóc. Ale rody obecnie mogą doskonale funkcjonować poza systemem.
Cytuję:
A skąd taki wniosek? :)

Co do tego, jest to w sumie moje osobiste wrażenie — że skoro instytucje rodowe, to można iść za ciosem i jeszcze dalej, co zresztą w dyskusji udowadnia Pan Krak de Shall Vie. Być może jest to wrażenie błędne.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Cytuję:
Ale rody obecnie mogą doskonale funkcjonować poza systemem.
Jest tylko jeden ród, którego działania widać, lecz teraz i on też przystopował.
Cytuję:
Co do tego, jest to w sumie moje osobiste wrażenie — że skoro instytucje rodowe, to można iść za ciosem i jeszcze dalej, co zresztą w dyskusji udowadnia Pan Krak de Shall Vie.
Tak udowadniam, że można iść za ciosem i to nie tylko tutaj. Partie Polityczne też wymagają regulacji prawnych.
Cytuję:
Nie trzeba tego szczególnie regulować prawnie, że ród to więcej niż x osób, które np. mają wspólne nazwisko. Nadmierna biurokratyzacja to zuo :)
Chojnaccy w RONie i MAW, którzy nie są w ogóle spokrewnieni z naszymi Sarmackimi, załóżmy że owi Chojnaccy przybywają do Sarmacji, maja takie samo nazwisko jak nasi, lecz są odrębnym rodem i tu pojawia się kwestia, która należy prawnie uregulować.
Cytuję:
Ale — do czego dążyłam w mojej poprzedniej wypowiedzi — te rzeczy dostępne też są poza systemem.
Są dostępne nie przeczę, ale poza systemem, możesz również pisać, komponować muzykę, robić komiksy i całą masę niezwykle fajnych rzeczy. Dlaczego nie mamy tutaj gazet tylko z komiksami, czy tez nie mamy żadnej działalności tworzącej obiekty 3D, muzykę i film? Ponieważ ludzie są w większości leniwi i wola mieć wszystko na miejscu. Gdyby Sarmacja oferowała narzędzia, które są potrzebne do tworzenia jestem pewien, że mielibyśmy dużo więcej inicjatyw, aktywności, więcej twórców. Chodzi właśnie o to, żeby owe narzędzi były pod ręka, a nie rozsiane na setce serwisów.

Czy gdyby Sarmacja, była rozsiana na kilkaset różnych stron nie połaczonych ze sobą, miałaby taką samą aktywność jak teraz?
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
To była bardzo ciekawa sonda, która pokazuje jak wiele do zrobienia jest jeszcze w temacie rodów.

Zgadzam się także z Danielem, który zaproponował kilka ciekawych pomysłów na reaktywację i większe zainteresowanie przynależnością do rodów.

Możliwości jakie drzemią w potencjalnym wyborze rodu, do którego moglibyśmy dołączyć poprzez małżeństwo lub poprzez opcjonalny wybór przy zakładaniu konta może być dużym plusem. Plusem, który w szerszej perspektywie nawet mógłby zaowocować zwiększeniem liczby mieszkańców w całej Sarmacji. Potrzeba jednak naprawdę dużych nakładów czasu i pracy, żeby skonstruować jakiś odpowiedni zarys i plan jak to wszystko miało by wyglądać. Temat jest godny uwagi nie tylko dla każdego chętnego obywatela, ale również i dla naszych polityków, żeby uregulować wszystko od strony prawnej, baaa przy odrobinie chęci to nawet dobry materiał na program wyborczy.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Wybór rodu przy zakładaniu konta wyklucza się z definicją rodu jako v-rodziny. Musielibyśmy ukuć osobne słowo na to, albo zrezygnować z Chojnackich, Liberich, von Thornów i innych rodów, które przez lata były w Sarmacji, na rzecz wielkich rodzin a'la mentorskich.

Idea wizjonerska, nie powiem.

Ale w wypowiedzi Pana Kraka de Shall Vie zauważyłam też coś innego. Po prostu mamy różne poglądy. Dla mnie mikronacja od gry różni się tym, że gra ma system zbudowany specjalnie dla siebie. Mikronacje z kolei korzystają ze zdobyczy internetu — fora, listy dyskusyjne, IRCe, budowanie filmów w specjalnej aplikacji, tworzenie grafik w Google Drawings, etc. W grach, co nie jest wbudowane w system, trudno zaimplementować w społeczności.

Pan Krak de Shall Vie, jak odniosłam wrażenie, dąży w to, żebyśmy jednoczyli wszystko w jednym, podobnie jak gry, eliminując konieczność działania na zewnątrz. Abstrahując od tego, kto to napisze — to po prostu inna wizja Sarmacji niż moja. Nie mówię, że to zła wizja, że nierealistyczna. Po prostu inna. Co szanuję.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Kura
CO do pytania w ankiecie: oczywiście, że tak. Obecnie rody praktycznie nie istnieją, ponieważ nie ma chyba ŻADNYCH regulacji ich dotyczących.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.