Rada Ministrów, Siergiusz Asketil, 04.06.2015 r. o 22:48
Oświadczenie ws. decyzji Sułtana Federacji Al Rajn
Seria wydawnicza: Komunikaty Rządowe

Dzisiaj w godzinach porannych Rada Ministrów otrzymała informację o artykule prasowym informującym o fakcie, jakoby moja osoba została uznana za persona non grata na terytorium Federacji Al Rajn. Ma to być reakcja na niedawną wypowiedź w Republice Palmowej, gdzie jako członek delegacji Radia Sarmacja — czyli nie Kanclerz lub jakikolwiek inny urzędnik — wyraziłem sprzeciw wobec udziału Sambanu Zachodniego w konkursie Our Sound. Na wstępie chciałbym wyrazić ubolewanie nad faktem, że władze Federacji nie dopełniły wszelkich formalności, czyli nie poinformowały mnie osobiście o wydaniu wspomnianej decyzji.

Uważam, że konflikt sarmacko-rajński zaszedł trochę za daleko. Żadne państwo nie powinno stosować represji wobec reprezentanta innego narodu, który wyraził swoje zdanie na mało znaczący temat. W tej dokładnej sytuacji pomyliłem się, ponieważ publikując sprzeciw wobec uczestnictwa Sambanu Zachodniego myślałem, że w konkursie będzie brała również sama Federacja. Nie przyszło mi do głowy, że wystawiony zostanie wyłącznie reprezentant regionu autonomicznego, a niezbyt często aktualizowana lista uczestników nie stanowiła potwierdzenia stanu faktycznego. Przyznaję się do błędnej oceny sytuacji, ale jest to w moim mniemaniu niewystarczająca argumentacja do wydalenia obcego dyplomaty z terytorium państwa. Szczególnie, że konkurs Our Sound, gdzie wystawiane są przede wszystkim piosenki niezwiązane z mikronacjami, ma doprawdy małe znaczenie.

Nie jest to pierwszy atak na moją osobę ze strony wysoko postawionych obywateli i urzędników Federacji. Poprzednio byłem szykanowany za działalność związaną z Mikroświatową Unią Piłkarską, gdzie starałem się zachęcać federacje piłkarskie z Al Rajnu do aktywnego brania udziału w obradach tamtejszej Rady Delegatów. Powtarzające się ataki na mnie oraz innych obywateli sarmackich są jasnym dowodem na to, że Sarmaci nie powinni odwiedzać Federacji. Tworzy się zatem sytuacja patologiczna, ponieważ nie potrafię zrozumieć napięcia dyplomatycznego pomiędzy naszymi narodami. Decyzję o persona non grata uważam tym bardziej za niesprawiedliwą, gdyż jako jeden z nielicznych sarmackich urzędników zachęcałem do powściągliwości i opanowania w dyskusjach na temat Federacji. Byłem i jestem w dalszym ciągu przeciwnikiem konfliktów, które nie wpływają korzystnie na działalność mikronacyjną. Czym innym jest wojenka dająca okazję do kreatywnej narracji, a czym innym wzajemne plucie sobie w twarz.

Choć mamy do tego pełne prawo, nie będę wnioskował o uznanie Jego Sułtańskiej Mości Saida al Falima za persona non grata w Księstwie, ponieważ nie przyniosłoby to jakichkolwiek korzyści. Zachęcam jednak Sarmatów oraz Rajńczyków do podjęcia debaty nad sensownością kontynuowania tego konfliktu. Niniejsze oświadczenie jest całkowicie sprzeczne z dotychczasową doktryną terroryzmu dyplomatycznego, zatem miejcie świadomość mojego pełnego poszanowania wobec Waszego narodu. Ponadto, w związku kończącą się kadencją na urzędzie Kanclerza, wobec czego nie zrealizuję tego w sposób oficjalny, deklaruję chęć założenia oddolnego stowarzyszenia sarmacko-rajńskiego, którego zadaniem byłaby poprawa obustronnych relacji.

As naylfar sáh sairus,
pieczec-kanclerz.png
2s128AZc.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
12 455,00 lt
Ten artykuł lubią: Karolina Aleksandra, Daniel January von Tauer-Krak, Markus Arped, Sereus von Ahabejż, Orjon von Thorn-Surma, Ivan von Lichtenstein, Jack von Horn, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Zoara Schlesinger-Asketil, Persywald Moncki, Igor Żdanow, Ławica Żubrów, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Malcher Estery Naw, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Henryk Leszczyński, Adrian Maksymilian Józef Alatriste.
Komentarze
Karolina Aleksandra
Pokój na granicy sarmacko-rajńskiej!
Odpowiedz Permalink
Kamil Warior von Vincis-Kazakov
To my mamy z nimi jakąś granicę? Jeśli mamy, to trzeba się okopać :D
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Metaforyczną.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Dałbym serce, ale z uwagi na „deklaruję chęć założenia oddolnego stowarzyszenia sarmacko-rajńskiego, którego zadaniem byłaby poprawa obustronnych relacji” pozwolę sobie ograniczyć się do tantiemowanego komentarza, opatrzonego pytaniem: A PO CO?
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
J/w, nic dodać, nic ująć.
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
Wasze Książęce Wysokości, przeczytajcie raz jeszcze całe oświadczenie i odpowiedzcie na to pytanie ;-) Swoją drogą, planuję sobie v-emeryturę. Cóż innego miałbym robić po kanclerzowaniu?
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Persywald Moncki
Ja z kolei zgadzam się. Chociaż nie rozumiem właściwie skąd taka agresja, a właściwie napięte stosunki polityczne i i ie tylko, między Księstwem a Federacją to, z uwagi właściwie na to, że jestem w dużej mierze pacyfistą, myślę, że lepiej by było zadbać o poprawę stosunków między naszymi państwami. Po copchać się na ścieżkę wojenną, skoro to i tak nic nie da.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Zacząłbym od ubiegania się na kolejną kadencję, prawda.
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Panie Monicki, na wczasy nie trzeba jeździć do Al Rajnu, w La Palmie jest równie ciepło, a hotele i widoczki lepsze.
Odpowiedz Permalink
Persywald Moncki
Kiedy mi nie chodzi w poprzedniej wypowiedzi o podróżowanie po Al Rajnie (chociaż pewnie i tak kiedyś pojadę zwiedzić tak z czystej ciekawości), tylko o moją (niezbyt ważną w Księstwie) aprobatę dla ocieplenia stosunków z Federacją. Wiem, że bez konfliktów zarówno mityczny real, jak i v-świat byłby nudny, ale też nie powinny one kierować się w stronę agresji międzypaństwowej.
*Moncki
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Myślę, że Al Rajn niejednokrotnie dowiódł swojego jednoznacznie negatywnego stosunku do nas. W mojej ocenie, wystarczająco wiele razy.

*Bardzo Przepraszam, Zawsze Myliłem Słowa
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Swoją drogą, oni dalej są najaktywniejsi w v-świecie?
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
To może koniec z pokojem?
Odpowiedz Permalink
Persywald Moncki
No na pewno Al Rajn nie jest święty, chociaż nie przyglądałem się jeszcze dokładnie konfliktowi (nie wiem gdzie zacząć poszukiwania tak właściwie), ale może dałoby się złagodzić napięcie?
*Nie ma za co, ja cały czas mylę nazwiska, szczególnie w mikronacjach ;)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Zamiast wojny lepszy był by pokój. O ile się da zażegnać spory :)
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Zgadzam się z JKW Danielem Łukaszem. Al Rajn swoją postawą pokazuje, że nie chce przyjaznych relacji z KS. Oczywiście KS swoje ma na sumieniu, jednak myślę, że jest to niewspółmiernie mniej w porównaniu do Arabów.
A Kanclerzowi gratuluję cierpliwości :)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
https://youtu.be/ocW3fBqPQkU (Jak się, na diuków, dodaje YouTube’a do komentarzy?)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
serce dałem, ale jak czytam takie rzeczy, aż tęsknię za izolacjonizmem.

po co w ogóle zajmujemy się takimi tworami jak alrajn?
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
Swoją drogą, oni dalej są najaktywniejsi w v-świecie?

No właśnie chyba tak…
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
No chyba właśnie nie... [tak, trzy kropki nienawiści] Jeśli już, to najliczebniejsi. I ta liczebność liczona oczywiście "aktywnością" tych liczonych. Ale aktywnością przez małe a.
A wracają do meritum, proponuję przyjacielski cykl artykułów o Al-Rajnie, wzamian za to, co uczynili Panu Kanclerzowi.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Powszechnie wiadomo, że gdy przemierza się pustynię, zawsze a to piasek wieje w oczy, a to słońce na niebie jest zielone, jak to opowiadał swojego czasu Kapuściński w jednym ze swoich reportaży — ale czy jest sens się zrażać? Osoby, które mieszkają w takich warunkach, mają prawo być nieco zgorzkniałe. W końcu codziennie pokonują niełatwą trasę do oazy, skąd mogą czerpać życiodajną wodę, która zapewnia im przetrwanie, po drodze walcząc z licznymi burzami piaskowymi, wilkami czy też innymi stworami pustynnymi, które też chętnie czegoś by się napiły. Woda, piasek, wiatr… Oto lud rajński, dzielny w swojej walce i idący naprzód bez względu na innych.

Al Rajn to serio bardzo ciekawa mikronacja o ciekawym klimacie. No, chociaż nigdy chyba nie zrozumiem sensu pisania wszystkich wątków na xxx stron, ale to kwestia przyzwyczajenia. Niestety, Rajńczycy mają bardzo gorące głowy i temperament dorównujący realnym Sarmatom. Są przykrzy. Cóż na to poradzić?

Trzeba szerzyć wiadomość miłości i tolerancji, po prostu. Być może kiedyś się przedrze przez liczne przeszkody do Al Many, być może kiedyś nasze stosunki zapłoną ogniem miłości i tolerancji jak ta tęcza na Placu Zbawiciela. A na razie — trzeba mieć nadzieję i budować pokój.
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
Pojadę tam na wakacje i będę ogniosrał.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Mi się nasuwa takie znane powiedzenie :
Si vis pacem, para bellum -Chcesz pokoju, przygotuj się do wojny.
Oczywiście po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do tego specyficznego sposoby bycia naszych południowych sąsiadów. Nie mniej bardzo często zastanawiam się co jest tego przyczyną...
Permalink
Heweliusz Popow-Chojnacki
Powinniśmy zawsze deklarować i popierać pokój, a nie konflikt zbrojny.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.