Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 20.07.2015 r. o 17:30
Musimy obalić republikę nolife-ów. Ale czy zrobi to rząd książęcy?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
vBgS7uyc.jpg
Jeśli powstanie rząd książęcy, za kilka tygodni, z końcem kadencji, wylądujemy z gromadą zmęczonych ministrów, autorytetem Księcia nadszarpniętym przez wikłanie się w polityczne bijatyki i tradycyjnym pytaniem: kto teraz będzie kanclerzem? - pisze Henryk Leszczyński.

Kilka dni temu JO diuczessa von Lichtenstein pytała mnie, która partia okazała się największym rozczarowaniem. Odpowiedziałem: Front Robót, który wlał w nasze serca całkiem spore nadzieje, by szybko rzeczone organy doprowadzić do zawału. Partia zupełnie się rozsypała po odejściu założyciela, Serieusa Ahabejża, i usunięciu się w cień lokomotywy wyborczej, choć zaledwie sympatyka, Siergiusza Asketila.

Dziś największym rozczarowaniem jest Stronnictwo Federalne. Jako partner koalicyjny robotników, po zapewnieniach o świetnym wyniku wyborczym, federaliści są naturalnymi kandydatami do przejęcia pałeczki i objęcia władzy. Jednak mimo wejścia do rządu, które było dla wielu sporym zaskoczeniem, a obiektywnie dużym sukcesem, Stronnictwo Federalne pozostało mentalnie w opozycji.
Cytuję:
Ja niby mam zaplecze polityczne, a chwilami czuję się tak, jakbym go nie miał.
~ Krzysztof diuk Kwazi

Jeszcze niedawno JO diuk Kwazi z wrodzonym wdziękiem zauważył, że nie znam się na polityce. Nigdy nie mówiłem, że się znam. Ale dziś sam diuk Kwazi deklaruje swoją bezradność wobec przedszkola, jakim okazuje się być jego macierzyste Stronnictwo Federalne. Rozpolitykowani podopieczni Kwaziego najzwyczajniej podkładają mu świnie, choć sami nie mają często żadnej politycznej wagi i są poza Sejmem.

Skoro więc SF nie potrafi wziąć odpowiedzialności za państwo jak na poważną partię przystało, mogłoby chociaż wysunąć rozsądną alternatywę. Na razie jednak federaliści są w proszku, część z nich torpeduje projekt Księcia krytykując skład jego gabinetu, choć przed chwilą sami mogli go tworzyć. Inni chcą rozpisać kolejne wybory. Jak mawiają nasze babcie: na złość Wandzie odmrożę sobie penisa.

Paradoksalnie jednak przedterminowe wybory nie są najgorszym rozwiązaniem. Klasa polityczna już pokazała swój uwiąd i impotencję w obecnym składzie Sejmu. Co w tym wszystkim zmieni rząd książęcy? W planach tego gabinetu nie widzę przełomowych idei, pomysłów na miarę przełamania impasu. Obawiam się, że rząd książęcy będzie rządem trwania, a nie przełomu. Że obecne patologie raczej zakonserwuje na kilka miesięcy niż je wypleni. Że tylko przypudruje prawdziwe problemy.

I za kilka tygodni, z końcem kadencji, wylądujemy z gromadą wypalonych ministrów, autorytetem Księcia nadszarpniętym przez wikłanie się w polityczne bijatyki (w Sejmie monarcha już został potargany) i tradycyjnym pytaniem: kto teraz będzie kanclerzem?

Wydaje się więc, że Sarmacja musi swoje odchorować, dobić w marazmie do następnej kadencji, aż nie znajdzie się ktoś, kto będzie na tyle wkurzony, że złapie cugle. A kierunek, w którym trzeba poprowadzić wóz, już się zarysowuje: to konieczność rewolucji w konstrukcji sarmackiej władzy. To odciążenie kanclerza, przebicie balona wygórowanych oczekiwań, jakie mamy wobec jednostki. To przywrócenie radości z zabawy w mikronację. Obalenie republiki nolife-ów.

Kto to uczyni, tego nazwę mężem stanu.
Dotacje
2 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Karolina Aleksandra, Markus Arped, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Mikołaj Torped.
Serduszka
11 329,00 lt
Ten artykuł lubią: Karolina Aleksandra, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Helwetyk Romański, Andrzej Fryderyk, Zoara Schlesinger-Asketil, Laurẽt Gedeon I, Daniel Chojnacki, Don Mad, Tomasz Mancini, Mikołaj Torped, Siergiusz Asketil, Ławica Żubrów, Michał Pséftis.
Komentarze
Karolina Aleksandra
Przepraszam za wybitnie niemerytoryczny komentarz, ale: republika no-life'ów, nolife'ów czy no life-ów?
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Cytuję:
Partia zupełnie się rozsypała
FR reformuje się i zmienia, przeprowadzamy wewnętrzne zmiany i zaręczam, że się podniesiemy i ruszymy z nową świeżością w następnych wyborach.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Daniel Krak De Shall Vie
panie danielu, szalenie pana cenię, ale ta wypowiedź, wypowiedź członka koalicyjnego ugrupowania w takim momencie, ta wypowiedź jest politycznie kompromitująca.

@Karolina
jednak nolife-ów. poprawiam.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
@Heniu:
1. Podtrzymuję to, co powiedziałem - nie znasz się na polityce.
2. Uczestnictwo SF we władzy dla mnie i wielu innych osób było oczywistością, a nie "zaskoczeniem".
3. Ja jeszcze nie kieruję partią, ale od wczoraj noszę się z zamiarem, aby zostać przewodniczącym SF.
Cytuję:
Rozpolitykowani podopieczni Kwaziego najzwyczajniej podkładają mu świnie, choć sami nie mają często żadnej politycznej wagi i są poza Sejmem.
Nie wiem, których "podopiecznych" masz na myśli, ale wśród członków SF znajdujących się poza Sejmiem raczej nie ma nikogo, kto zasłużyłby na miano "rozpolitykowanego". Każdy udziela się w sferze, która jego osobiście interesuje. Bieżącą polityką zajmują się posłowie.

Co może się Tobie wydawać najbardziej zaskakujące, nie mamy problemu z kadrami. Od ręki możemy przejąć MFiG oraz MSZ.

Problem leży w tym, że między mną, a Przewodniczącą SF i byłym wicemarszałkiem Sejmu z SF pojawiła się zasadnicza i trudno usuwalna różnica zdań.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
Cytuję:
Problem leży w tym, że między mną, a Przewodniczącą SF i byłym wicemarszałkiem Sejmu z SF pojawiła się zasadnicza i trudno usuwalna różnica zdań.
;(
Odpowiedz Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Najzabawniejsze jest to, że oni w dużej części podzielają Twój pogląd na temat rządu książęcego, podczas gdy ja go absolutnie nie podzielam.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
nie wiem, co tu zabawnego. na pewno jednak jeśli rząd książęcy zabierze się za reformy strukturalne, to zwrócę honor i ucieszę się niezmiernie.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
@Henryk K. Leszczyński.
Po prostu jestem szczery i w dodatku powtarzam te słowa od kilku dni w różnych miejscach. Rozumiem rozczarowanie Frontem, dlatego uspokajam naszych wyborców. Zresztą w artykule Front jest opisany jakby był jedną nogą w grobie, a tak nie jest. Dziękuję tyle z mojej strony.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
ej, trochę w grobie jest;) ja szczerość całkiem cenię, ale chyba bawimy się w politykę?
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Tylko przeleciałem wzrokiem przez tekst, ale: "Dziś największym rozczarowaniem jest Stronnictwo Federalne. Jako partner koalicyjny robotników, po zapewnieniach o świetnym wyniku wyborczym, federaliści są naturalnymi kandydatami do przejęcia pałeczki i objęcia władzy."

Czyżby spychanie odpowiedzialności za fotel kanclerski?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Vladimir: czemu "spychanie"?
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Według mnie problem wywodzi się z niewydolności systemu finansowego oraz podziału obowiązków na ministrów, którzy podczas kolejnych zapaści związanych z realiozą nie mają komu przekazać swoich obowiazków by ich nieobecność mogła zostać niezauważona.

Życzę powodzenia dla JKM i składu Rządu Książęcego, który w chwili obecnej wydaje się być jedyną alternatywą dla zaistniałej sytuacji.

Mam nadzieję, że wszystko jednak wróci kiedyś do normalności i rządy przejmie Kanclerz, który będzie się miał na kim oprzeć, bo na razie wszyscy fachowcy chyba mają niezłego "focha" skoro do tej pory nie potrafili się dogadać, by sprawować władzę.
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Kwazi, a wokół niego polityczne miernoty.

Skończy się na tym, że przyjdzie Kefas i znowu złapie wszystko za twarz.

Pozdrawiam z zaświatów.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Problem rodzi się z nadmiaru spoczywających na RM obowiązków, które nikogo nie bawią i zajmują mnóstwo czasu. Rozwiązanie: upraszczać, automatyzować, prywatyzować, komunalizować. W kółko i do bólu.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
Problem rodzi się z nadmiaru spoczywających na RM obowiązków, które nikogo nie bawią i zajmują mnóstwo czasu. Rozwiązanie: upraszczać, automatyzować, prywatyzować, komunalizować. W kółko i do bólu.

Właśnie. Problem, to znaleźć grupę "wolnych" informatyków i przełożyć im te słowa na system zero-jedynkowy ;)
Odpowiedz Permalink
Prokrust Zombiakov
Nie mam pojęcie co się dzieje w Rządzie poza historyczną "ściągawką" od Helwetyka jednak z wszystkich wypowiedzi rzeczywiście można odnieść wrażenie, że Rząd ma za dużo papierkowej roboty - ale to powinno się niejako samo naprawić bo każdy rząd powinien być zmotywowany aby ilość jej redukować.

Kwestia finansów jest niesamowicie nadmuchiwana do rangi realnego problemu ale w obliczu reformy władzy powinna zostać na razie odsunięta na boczny tor.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Kwestia finansów jest realnym problemem dlatego, że ostatnie gabinety sprawiają wrażenie, jakby naczytały się Korwina, co bezpośrednio przekłada się na (a) po pierwsze, brak możliwości codziennego poklikania, co bezpośrednio uderza w odwiedzalność (jest takie słowo?) serwisu przez mniej zaangażowanych (b) po drugie, fantastyczne pomysły dorżnięcia i tak rachitycznego obiegu pieniądza w ten czy inny sposób. To już naprawdę nieskrępowany dodruk (którego byłem i pozostaję przeciwnikiem) był lepszy od tego, co mamy obecnie.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Helwetyk mówi że dodruk leprzy!!!!1111one świat się kończy!

Po raz milionowy: SYSTEM, GLUPCZE. Może pora rozliczyć NIA z trzech lat działalności?
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Cytuję:
ostatnie gabinety sprawiają wrażenie, jakby naczytały się Korwina
Litości, WKW... To jest Wasza diagnoza?
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
A jaka może być inna? Rządy świadomie nie dokonywały emisji liberta, zamiast tego rozkładając ręce w geście bezradności w myśl zasady „Co prawda rządzimy Sarmacją i mamy większość w parlamencie, ale nic nie możemy zrobić”.
Odpowiedz Permalink
Siergiusz Asketil
Wasza Książęca Wysokość, domagam się oficjalnych przeprosin. No litości, gdzie ja takie coś powiedziałem? :c Jako Kanclerz Księstwa Sarmacji byłem doprawdy kreatywny, ponieważ wyszedłem z kryzysu po rządzie W. Wiśnickiego, a także pozostawiłem Radę Ministrów z ładnym plusikiem. Mogę zatem śmiało stwierdzić, że rządziłem Sarmacją, nie miałem większości w parlamencie, ale udało mi się sprawnie zarządzać finansami. Obyło się bez dodruku.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Wielmożny Wicehrabio!

Mam nadzieję, że Wicehrabia wie, że stawiam go w rzędzie najlepszych Kanclerzy ostatniego czasu; nasze jedyne różnice zdań dotyczą właśnie zagadnienia finansów publicznych. Oczywiście, proszę nie uznawać moich luźno rzucanych i celowo złośliwych komentarzy jako pogłębionej refleksji — niemniej bezspornym faktem pozostaje, że działania Rady Ministrów, choć skuteczne i narracyjnie doskonałe (nawet z zastrzeżeniem konieczności wypłaty półmilionowego odszkodowania…), miały charakter doraźny. System nie został zreformowany i wraz ze zmianą gabinetu wróciliśmy do punktu wyjścia.

Nie podzielam przekonania, że brak dodruku jest powodem do chluby. Można kupić bilet i dojechać sprawnie z punktu A do punktu B, można kombinować i jechać autostopem. Skutek jest, co do zasady, ten sam, ale wysiłek niewspółmierny. Potężny nakład pracy, którego nie neguję, mógł zostać poświęcony na gruntowną reformę finansów publicznych. Ta, niestety, nie miała miejsca.

Łączę wyrazy najwyższej estymy,
HR.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Zdaje się, że jakąkolwiek głębszą reforma finansów publicznych bez błogosławieństwa NIA nie jest możliwa.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
Zdaje się, że jakąkolwiek głębszą reforma finansów publicznych bez błogosławieństwa NIA nie jest możliwa.
Wystarczy, myślę, współpraca na linii RM-NIA... i dlatego mam Radcę NIA na stanowisku sekretarza w Ministerstwie Finansów i Gospodarki.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Trzeba dać nowemu Rządowi trochę czasu, żeby zobaczyć efekty. Poczekajmy z ocenami,
bo i tak na razie nie pozostaje nic lepszego. jeśli ktoś ma jakieś pomysłu niech je zgłosi, albo czeka na następną kadencję :)
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Mamy sporo patologicznych rozwiązań i nie chodzi tu o ustrój, a konkretne założenia, które funkcjonują w imię jakiejś bliżej niepojętej racji. A jako, że patologia rodzi patologie to pojawiają się całkiem nowe pomysły, przyjmujące logikę która jest błędna.

Wisienką na torcie było głosowanie enty raz kar dla posłów za niegłosowanie.
Posłowie doszli do wniosku, że kolejne wybory są niewystarczającą motywacją do pracy i potrzeba bodźca negatywnego w postaci "mamony". Dla mnie jest to z jednej strony zabawne i nieszkodliwe, z drugiej smutne.

Jeśli mowa o prostych rozwiązaniach części problemów, to oczywiście na wstępie należałoby by znieść/zastąpić system aktywności. System, który obecnie uniemożliwia włączanie „nieaktywnych” w pracę konkretnych instytucji. W drugiej kolejności zacząć korzystać z rąk pracy, które są do wykorzystania-wyjść do ludzi. W tych dwóch kwestiach ta stałość jest zgubna.

Oczywiste jest, że kapitan obejmujący statek powinien w pierwszej kolejności zaznajomić się ze stanem i liczebnością załogi. Nie sądzę, by ten stan obecnie oceniano przez pryzmat nieaktywnych obywateli i śledzących aktywnie KS mieszkańców. To błąd.

Oczywiście format pracy zawsze będzie indywidualny. Ludzie mają różne sytuacje. Czasem mniej czasu, czasem mniej chęci. Natomiast za te dwie rzeczy absolutnie nie powinni być karani mniejszą wagą głosu/brakiem możliwości pracy w instytucjach/brakiem biernego prawa wyborczego etc. Mam nadzieję, że ktoś uświadomi sobie to, że Ci ludzie też są cenni, a bez nich praca dla KS staje się w gruncie rzeczy pracą dla samego siebie.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.