Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 22.03.2016 r. o 10:30
Odbetonujmy nasze umysły
Seria wydawnicza: Dyskusje

O
czywiście nie chodzi w tytule o słynny beton sclaviński. Artykuł niniejszy ma wymiar jednak ogólnosarmacki i dotyczy ordynacji. Jako, że jego wydźwięk jest z pewnością polityczny, a już na pewno nie jest obiektywny, to postanowiłem z nim poczekać na zakończenie wyborów.

P
rzykro mi, że muszę tak zaczynać, ale już mnie mierzi to, że Wicehrabia Korab-Kaku głosi różne tezy o czyimś postępowaniu, także o przeszłości, nie tylko nie popierając ich przykładami, ale najczęściej "mijając się z prawdą". Kłamstwem jest powtarzane przez Miszę v-hr. Korab-Kaku twierdzenie, że reforma ordynacji wyborczej, którą w dużej mierze znieść chciało RSO, nie była konsultowana. Jest to kłamstwo, ponieważ pierwszy projekt, który obejmował większym zasięgiem zmiany w sarmackim prawodawstwie, wniosłem do Laski Marszałkowskiej 20 stycznia 2014 roku. Twierdzenie o braku konsultacji, dyskusji jest także kompletną bzdurą „w palcach”… osoby, która brała czynny udział w debacie nad tymi przepisami – wypowiadając się zarówno ws. listy nowych, jak i wag głosów; a że się nie zgadzał zwłaszcza z tym drugim – taka polityka, taka demokracja, że decyduje większość, a nie Wicehrabia. W tym samym dniu, w dziale FC „Polityka i społeczeństwo”, rozpocząłem debatę ogólno sarmacką; choć po liczbie postów ciężko nazwać ten wątek „debatą”, ale co ja z to mogę? Wówczas dyskusja sejmowa trwała niecałe dwa tygodnie – potem przystąpiono do głosowania nad poprawkami, a projekt upadł ostatecznie 14 lutego. Być może za dużo zmian przewidywał, a już na pewno dlatego, że był ustawą konstytucyjną, choć w Konstytucji niewiele miał zmieniać. I tu ciekawostka – jeszcze przed(!) „upadkiem” tego projektu, JKW Helwetyk Romański złożył m.in. projekt dotyczący TYLKO mandatu dla nowych, jako… ustawę konstytucyjną(!); dla jasności – mój projekt, mimo iż nosił nazwę ustawy konstytucyjnej, to akurat listę nowych przewidywał w Ordynacji, nie w Konstytucji. (Oczywiście nie chodzi tutaj o dyskredytowanie RSO, ponieważ wiadomo, że JKW był kandydatem startującym z listy, ale nie członkiem RSO, a z drugiej strony wypada podać autora, więc proszę nie wyrywać tej wypowiedzi z kontekstu). Gdyby ten projekt przeszedł, nowi mieliby zagwarantowany mandat w Konstytucji, więc zniesienie tej listy przez Sejm byłoby w ub. kadencji chyba niemożliwe.

D
o tematu powróciłem w kolejnej kadencji Sejmu – 10 kwietnia, choć zapowiadałem o tym miesiąc wcześniej przy okazji poprawki w Konstytucji KS, dotyczącej liczebności Sejmu. Tym razem projekt przewidywał zmianę dotyczącą tylko dwóch rzeczy: listy nowych i wag głosów. Ponownie – dyskusja była, ale nie można zarzucać, że nie uczestniczył w niej Wicehrabia, czy żaden z posłów XLXIX kadencji z ramienia RSO, że nikt się nie wypowiedział co do wag głosów, nikt im tego nie bronił, ale też nie będę pisał do WSZYSTKICH prywatnych wiadomości, żeby zajrzeli do Sarmacji, bo jest dyskusja. Ostatecznie zmiana Ordynacji została przegłosowana 21 kwietnia 2015 roku. Nawet gdyby każdy przypadek rozpatrywać osobno, od zgłoszenia, do przegłosowania minęło co najmniej 10 dni, natomiast zmiana Ordynacji zaaplikowana nam przez RSO została przedstawiona 6 lutego br. o godz. 18:00, a przegłosowana ostatecznie 11 lutego br. o godz. 18:13 – całe 5 dni i jeszcze 13 minut.

S
tosunek wag głosów osoby aktywnej do nieaktywnej. Oczywiście, że jest niesprawiedliwy – dla osób nieaktywnych. Właśnie tak ma być! Wpływ na kształt polityki mają mieć osoby budujące Sarmację, a nie przychodzące, czy wręcz ściągane do Księstwa na wybory, żeby „robić” wynik któremuś z ugrupowań. Oczywiście, że zdarzy się nie raz, nie dwa, że osoba zasłużona przypadkiem straci aktywność, że nie będzie mogła mieć należnego wpływu na politykę sarmacką. Jednak taka „szkoda” jest mniejsza, niż zwiększony wpływ tzw. „słupów” na wynik partii, której udałoby się więcej. Obecnie potrzeba 6 nieaktywnych osób, żeby "zrównoważyć" głos Sarmatki czy Sarmaty, która/który jest po prostu aktywna/y. Może to za dużo, może to za mało, ale na pewno osoba nieaktywna powinna mieć znacząco mniejszy wpływ na wybory w Sarmacji od osoby, która z nami jest i się chociaż udziela. Mniejszy niż stosunek 1:2. Przy uzasadnianiu (nie tylko przez Baroneta von Thorna - ówczesnego Kanclerza) zmniejszenia rozpiętości wag głosów zwarcano na skrajność 1:12. Tylko, że to dotyczy nieaktywny - aktywny najbardziej zasłużony! I powtórzę - tak ma być. Rozpiętość między aktywnym "najmniej" zasłużonym a aktywnym najbardziej zasłużonym jest właśnie 1:6 (6:12 i matematyka). Nagradzani wsiami są wszyscy, którzy budują nasze Księstwo, jeśli ktoś odrzuca tę nagrodę – jego sprawa, jego strata; choć ostatnio chyba nikogo już takiego nie ma/nie było. I pamiętajmy, że to jest wpływ osób, które "tu i teraz" budują, budowały Sarmację. Ponieważ, z całym szacunkiem, ale jak najbardziej uważam, że większy wpływ na wybory należy się będącemu z nami np. baronowi (te 12 wsi), niż nagle powracającemu po długim okresie niebytności diukowi. Owszem, trzeba pamiętać, że Projektodawcy tego nie negowali, ale wiem, że są i tacy, którzy są przeciwni w ogóle wagom głosów, stąd to podkreślenie; przypomnę także, iż wcześniej bywało też tak, że waga głosu zależała ot po prostu od tytułu.

N
ie jest tak, że im bardziej ktoś zasłużony (czyt. ma wyższy tytuł), tym lepiej jest nagradzany. Nie jest tak, że ktoś mi bliższy, ma u mnie „lepsze oko” i dostanie tę jedną, dwie wsie więcej za sympatię. Oczywiście ja mogę sobie pisać jedno, ale każdy może sobie pomyśleć co innego. Jednak, gdy wprowadzaliśmy ten przepis, że waga głosów zależy od wsi, wiecie kto najwięcej wsi miał przyznanych? (przy wejściu w życie było nie 12 miesięcy, a od nadań z 18.11.2014 r.) Gotfryd Slavik mar. de Ruth – z pewnością nie można o Markizie (niestety) powiedzieć, że jest osobą z mojego najbliższego otoczenia, darzoną przeze mnie szczególną sympatią. Nagrodzony został Sarmata, który na to zasłużył swoją pracą na wielu frontach, także tych niewidocznych na pierwszy rzut oka.Wicehrabia Korab-Kaku w styczniowej (2015) debacie sejmowej przy okazji wag głosów napisał o możliwych błędach, złym kluczu w nadawaniu wsi – ani nie wyjaśnił o jakie błędy chodzi, ani też nie ma żadnego klucza. To, że komuś się nie podoba, że jeden dostał więcej, a on mniej (czy nawet na odwrót – tak!), na to ani nic nie poradzę, ani tego nie uniknę. Nie przedstawiono lepszego sposobu na określenie w jaki sposób mieliby być doceniani w wyborach do Sejmu budowniczowie Sarmacji. Nawet RSO odwoływało się do nadań. W mojej ocenie jednak stosunek 1:2 – nieaktywny:aktywny, jest zbyt mały.

G
łosów pustych raczej nie unikniemy. Odkąd wybieramy jednoizbowy Sejm spośród ugrupowań, zdarzyło się to raz - w wyborach do Sejmu XLI kadencji. Im mniej kandydatów, tym gorzej wybrać na kogo głosować. I nie ma znaczenia, że głosujemy na listę. Po pierwsze są na nich osoby, które od początku deklarują, że są kandydatami niezależnymi i nie zgadzają się ze wszystkim, a nawet z większością – łatwiej na kogoś takiego zagłosować. Po drugie, często znajdujemy osobę, na którą jesteśmy gotowi zagłosować, mimo iż deklaruje poparcie dla wszystkich postulatów, z którymi wyborca nie zawsze się zgadza. W tych dwu przypadkach (pomijam zupełną zgodność wyborcy i kandydatów) wiele osób zapewne (spotkałem się z takim podejściem) stwierdza w końcu, że w bilansie zysków i strat, zyski przeważają, więc głosuje na popieraną przez siebie osobą, dając jego liście głos; być może im więcej, zróżnicowanych programowo (ideowo?) ugrupowań, tym będzie jeszcze łatwiej. Przy liście nowych wyborca ma większą swobodę pod tym względem, ponieważ głos oddany na kandydata jest tylko dla niego, nie dla żadnej listy. Jednak powtórzę - im mniej kandydatów, tym mniejszy i przede wszystkim trudniejszy wybór. Nie tylko przy głosowaniu na nowych. Głosowanie na kandydatów z list też potrafi nastręczyć kłopotu. Otóż w wyborach do Sejmu XLIV kadencji było tych kandydatów raptem 9 – najmniej na przestrzeni wyborów do jednoizbowego Sejmu. Wówczas głosów pustych było aż 17. Gdy nie było głosów pustych, kandydatów było 21; choć dwie kadencje potem, przy tej samej liczbie kandydatów, głosów pustych było już 7. Owszem, w wyborach do Sejmu XLVIII kadencji było rekordowo dużo pustych głosów na listę nowych - 29. Jednak nie da się nie zauważyć, że póki co, od tamtych wyborów systematycznie ta liczba maleje, mimo pojawiających się głosów, czy ostatnimi czasy wręcz kampanii przeciwko liście nowych; w następnych wyborach było już 21, w ostatnich - 16. Ktoś mógłby odpowiedzieć, że to dopiero drugi spadek, za wcześnie na optymizm, żeby święcić triumfy. Owszem, ale z kolei według mnie za wcześnie, żeby z powodu głosów pustych i rzekomego nikłego zainteresowania rezygnować z listy nowych.

M
ało osób skorzystało z tej listy? A w jaki sposób miało dużo osób skorzystać, skoro to jest raptem 1 (JEDEN) mandat? A lista funkcjonuje dopiero 4. kadencję. Że mało w ogóle startowało? Owszem, ponieważ jednak wciąż w nowych tkwi przeświadczenie, że za wcześnie, że nie są gotowi. No ale to też w pewien sposób pokazuje stan liczebności nowych w naszym społeczeństwie. W wyborach przed wprowadzeniem listy nowych, kandydatem spośród był bar. Lwowski, który otrzymał najmniej głosów ze swojej partii. Owszem, był jeszcze p. Tomlinson, któremu niewiele zabrakło do mandatu. Jedna osoba! Jeszcze wcześniej byli to (znowu) bar. Lwowski, v-hr. Pónkrokk (8 głosów), hr. Schlesinger-Asketil (9 głosów; choć wiem, że akurat Hrabia jest sceptycznie nastawiony do idei listy nowych) oraz hr. Ma Hi at Atera (dużo, bo 43, ale przepadł w starciu z innymi kandydatami z listy - ręki sobie uciąć nie dam, ale kojarzę, że swego czasu długa niemożność dostania się do Sejmu trochę frustrowała Hrabiego). Też oszałamiających wyników nie osiągnęli. Samo startowanie w wyborach już przestało być czymkolwiek atrakcyjnym dla nowych - po co startować, skoro przegranym ze starymi nazwiskami? JKW Helwetyk Romański jest "najlepszym" tego przykładem: po raz kolejny nie wypowiedział się w kampanii. Chociaż jego znamienici koledzy z listy - jak choćby JKW Defloriusz Dyman Wander, czy Wicehrabia Korab-Kaku byli posłami w minionej kadencji i udzielali się w kampanii. No jeśli takie tuzy z nim przegrały, to o czym mają marzyć nowi? Nieprzesadzonym (i mam nadzieję, że dla JWK nie-złośliwym) może być hasło "Nieważne co zrobisz, przyjdzie JKW Romański i wybory pozamiatane". Mamy tendencje spadkową w ogóle przychodzących nowych. Rzekomo nikłe jest zainteresowanie listą nowych, ponieważ nikła liczba samych nowych - nie można tego rozpatrywać w liczbach bezwzględnych. Są (byli) zapaleńcy, którzy nawet w powitaniach (a co najmniej we wniosku o obywatelstwo) deklarowali chęć założenia swojej partii i startowania w wyborach... jakoś ich nie widzę ostatnio. I taka ciekawostka - w niedawno zakończonych wyborach, w głosowaniu na listę nowych była wyższa frekwencja niż w głosowaniu na listę ugrupowań. Tak, tak, ktoś mógłby napisać, że tylko po to te dwie osoby wzięły udział, żeby oddać głos pusty. Ale jednak.

P
adały także zarzuty o demoralizacji nowych listą nowych; m.in. ze strony JKW Wandera. A mi wydaje się, że problem leży w nas – starych. Gdy składałem projekt po raz ostatni, JKW Helwetyk Romański napisał, że układ nam się zabetonował i dlatego (jak wnoszę) poparł ideę mandatu dla nowych. Myślę, że zabetonowały się także nam umysły – „skoro ja miałem tak, to czemu kolejni mają mieć lepiej, łatwiej na początku?”; nikt się może nie przyzna, ale jednak chyba za często tak myślimy. Czas odbetonować takie myślenie. Że w grze zbytnie ułatwienia demoralizują? Ale to nie jest ułatwienie dla każdego nowego, który przyjdzie i zamarzy znaleźć się sarmackim parlamencie. Każdy nowy może spróbować, ale to wciąż jest jedno miejsce - jeden może to ułatwienie uzyskać. Owszem, może stanowić ono języczek u wagi, może stanowi pole do kolejnej walki partyjnej. Ale… dodatkowy mandat dla zwycięzców może stanowić języczek u wagi, ale dla nowych już nie? No tak, bo mandat dla zwycięzców pewnie zdobędzie ten nasz, stary, a na pewno partyjny. A przy liście nowych jednak istnieje to prawdopodobieństwo (dla partii – niebezpieczeństwo?), że ten nowy nie będzie partyjny;może i niewielkie, jak twierdzą niektórzy ale jednak.

T
ę rzekomą demoralizację, do której przyczyniać ma się lepszy start w grze można odwrócić na naszą korzyść – „spójrz nowy mikronauto, kiedy przyjdziesz do nas, już po 3 miesiącach możesz mieć wpływ na życie polityczne, na prawodawstwo Sarmacji”. Nie zapominajmy, że nas – starych jest więcej! I to my, nasze głosy stanowią wentyl bezpieczeństwa przed tym, żeby w Sejmie nie znalazł się ktoś zupełnie nieobeznany z realiami sarmackimi, mikronacyjnymi. Jeśli już się dostanie i jednak nie spełni oczekiwać, zawiedzie nasze zaufanie, to wciąż jest tylko jeden mandat, a już w wyborach z list ugrupowań z pewnością przepadnie.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tytus Aureliusz-Chojnacki, Mikołaj Torped.
Serduszka
9 534,00 lt
Ten artykuł lubią: Karolina Aleksandra, Yennefer von Witcher, Don Mad, Mikołaj Torped, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Robert Fryderyk, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Daniel January von Tauer-Krak, Kristian Arped, Henryk Leszczyński, Vladimir ik Lihtenštán, Susanne Delfina Kierkeller, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Markus Arped.
Komentarze
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Wasza Książęca Mość!

W drodze doprecyzawania cytatu WKM pozwolę sobie przedstawić własny punkt widzenia.
Cytuję:
oraz hr. Ma Hi at Atera (dużo, bo 43, ale przepadł w starciu z innymi kandydatami z listy - ręki sobie uciąć nie dam, ale kojarzę, że swego czasu długa niemożność dostania się do Sejmu trochę frustrowała Hrabiego).
Być może wynikła sytuacja frustrująca. Nie mnie oceniać, ale dotyczyła chyba udziału w rządzie, a nie zasiadania w Sejmie. O ile pamiętam zostało zawarte porozumienie, a ja zyskałem przyjaciela o podobnych zainteresowaniach. Dzisiaj żałuje, że nas zbyt często nie odwiedza.

Z poważaniem
uniżony sługa WKM
Laurencjusz :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Dziękuję Prześwietny Hrabio za wyjaśnienie.

Dobrze, że nie dałem sobie uciąć ręki ;-)
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Misza "JK" Korab-Kaku
By być precyzyjnym. Przywołana ustawa została odrzucona przez Sejm, jak JKW mówi. Mówiłem o późniejszych debatach, podzielonego projektu, w których nie wypowiedział się żaden poseł. I nie jest to zarzut, a stwierdzenie faktu.

Moim zdaniem lista nowych, pomimo swoich atutów, dość specyficznie komplikuje system polityczny/demokratyczny. Jeśli miałbym szukać w tej sprawie kompromisów zastąpiłbym ją parytetami na listach partyjnych z wprowadzeniem zakazu kadencji pod rząd. Wydaje się, że to spełniłoby podobne założenie.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Zaraz tam, umysły, po co te wielkie słowa...
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
A to ciekawe - czy moglby mi Jego Ksiazeca Mosc wyjasnic, czy jestem "słupem", czy po prostu jestem "nieaktywny"? Bo mam siłę głosu niższą o połowę od, na przykład, dotkniętego ostatnio długotrwałą nieaktywnością posła Helwetyka, emeryta Kwaziego, czy umiarkowanie aktywnego w Sejmie, przy całej mojej olbrzymiej sympatii, posła Laurencjusza. Muszę być chyba w takim razie słupem, prawda?
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Siła głosu JKW to 7 w ostatnich wyborach - 7x2=14, a nie 12. Więc nie o połowę. Szkoda, że JKW do tak niemiłej manipulacji od razu się posuwa.
Na wagę głosu wpływ ma okres 12 (DWUNASTU) miesięcy przed zarządzeniem wyborów. Natomiast JKW jest z nami z powrotem od 14 (pierwszy post od grudnia 2014) czy może raczej od 23 sierpnia ub. r. (drugi i kolejne posty). Więc co, z racji bycia księciem-seniorem, miałby JKW mieć siłę głosu jak (wyższą niż) poseł at Atera? Proszę w takim razie w moim tekście "powracającego po długiej przerwie diuka" zastąpić "powracającym po długiej przerwie księciem-seniorem".
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
  • Tomasz Ivo Hugo, dn. 22.03.2016 o 20:44:13: Edycja: Przesadził książę
Tomasz Ivo Hugo
I jeszcze jedno JKW - od wspomnianego powrotu otrzymał JKW 3 wsie, więc po zmianie zaaplikowanej przez Was, miałby właśnie JKW o połowę mniejszą siłę głosu! Siła ta wynosiłaby 3, a wymienione przez JKW osoby miały by głos o wadze 6.
Mało tego, obecna Ordynacja największą wagę głosu daje dopiero od 18 wsi otrzymanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, natomiast po zmianie, którą zaserwowaliście w Sejmie, ten próg już zaczynał się od 14 wsi. Więc najwyższą wagę głosu miałoby więcej osób.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Dlatego jestem zwolennikiem prostej ordynacji, ktora aktywnym daje wage glosu x, a nieaktywnym - y. W miejsce dzisiejszej - nieprzejrzystej, uznaniowej, rozpietej absurdalnie w czasie (12 miesiecy? a czemu nie 35? 12 miesiecy to jest w wirtualu WIECZNOSC), itepe, itede. O liscie nowych naprawde szkoda mi juz gadac - jesli JKM konsekwentnie przedstawia slabosci jako zalety, to trudno.

Ja powiem wprost - żadnego z trzech Panow startujacych z listy nowych nie znam. Nie mam pojecia kto to jest, nie mam pojecia co osiagneli, nie mam pojecia jakie maja poglady. A bylem przez ostatnie miesiace wysokim urzednikiem, ktory regularnie nadzorowal prace Sejmu, regularnie czytal gazety i gadal z ludzmi. Że nie bylem jedyny - dowodzi tego wskaznik glosow pustych. Ale oczywiscie mozna sie upierac, ze to taki wspanialy pomysl. Powodzenia - upierajmy sie dalej.
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Jeśli chodzi o "słupy" to było zjawisko negatywne i marginalne. Tylko tu przy okazji ograniczono też zjawisko osób aktywnych okresowo. I to jest złe o tyle, że jeśli ktoś ma w roku 3 miesiące w których może działać, to nie powinien być jakkolwiek dyskryminowany.

Odniosę się jeszcze, do kwestii nadań wsi. Pamiętam o czym pisałem rok temu i jaki mam i miałem do tego stosunek. Nadawanie wsi lennych jest obarczone ryzykiem błędu ludzkiego - i tyle. A prawa nie powinno tworzyć się pod konkretną osobę. Jeśli JKM kierowałby się sympatiami i antypatiami, to mógłby wpływać na wynik wyborów, bezpośrednio. To mi się w tym systemie nie podoba, choć nie wydaje mi się, żeby był on w tym zakresie patologiczny. Większą patologią są dysproporcje głosów, które demotywują do powrotów.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
@Misza Korab-Kaku: JKM na pewno się nie kieruje sympatiami, bo wiem, że mnie bardzo lubi a diukiem jeszcze nie zostałem :P

Parę słów wyjaśnienia co do mojego stwierdzenia o wielkich słowach. Dla mnie to, co napisał JKM o ordynacji, jest proste jak... każdy tu sobie wstawia, co mu najłatwiejsze. Jedyny słaby punkt jaki widzę, to te nieszczęsne 12 miesięcy - to rzeczywiście wieczność w Księstwie. Może choć 6 miesięcy?
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
@JKW Defloriusz Dyman Wander: trzeba było zacząć od tego właśnie, że JKW w ogóle ze zróżnicowanymi wagami się nie zgadza, a nie "kombinować" z wyliczeniami ;) Dyskusja byłaby niepotrzebna, ponieważ... nie dojdziemy w tej kwestii do żadnego konsensusu i kompromisu. Co do listy nowych, to jedyną słabością, jaką ja widzę, jest słabość Sarmacji - w napływie i zatrzymaniu nowych. A w Sarmacji gramy w politykę, w największej mierze, ma to ściągać do nas nowych, to ja dałem takie narzędzie.

@Misza Korab-Kaku: Nie dramatyzowałbym z tym zniechęcaniem do powrotu. Powracająca/-cy Sarmatka/-ta może nawet dzień przed zarządzeniem wyborów wyrobić sobie aktywność (wystarczy nawet 100 polubień) i już będzie miał wagę 6. I to będzie połowa wagi, którą mają najaktywniejsi. To właśnie przy zmianie zaaplikowanej przez RSO powroty byłyby zniechęcające. Ponieważ poracająca/-cy mogłaby/mógłby stać aktywną/-y w jeden dzień, tuż przed zarządzeniem wyborów, ale miał głos warty 1/3 tego co najbardziej zasłużeni - powracający miałby 2, a najbardziej zasłużeni 6. Zmienialiście tak na prawdę dysproporcje między nieaktywnymi a najbardziej zasłużonymi. Proszę spojrzeć na JKW Wandera: dwóch JKW Wanderów przegłosuje dzisiaj jednego JKW Romańskiego (2x7:12), po zmianach RSO dwóch JKW Wanderów tylko by "równoważyło" jednego JKW Romańskiego (2x3:6)

@Ryszard Paczenko: No właśnie nie - przy okresie liczonym nie szedłbym na żadne kompromisy. 12 miesięcy jest najlepszym rozwiązaniem z prostego powodu: wszystkie nadania (rocznica KS, święta samorządowe, święto KSZ) liczą się do tej wagi. Nie widzę powodu, żeby zwłaszcza nagroda za pracę cały rok na rzecz Księstwa (nadania rocznicowe) przestała mieć wpływ po pół roku.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
@JKM: ulżyło mi, gdy przeczytałem "No właśnie nie", od razu posmutniałem. Jednak wypiera się, że mnie lubi ;) Ale rzeczywiście - nie pomyślałem o rocznicach, 12 miesięcy jest spoko.
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
@ Nie wiem czy jest sens porównywania obecnych wag głosów do tych z referendum, tym bardziej że mediany są podobne. Zasadniczo wpływało to na różnice pomiędzy medianą a maksimum.
Natomiast mocną reformą było odejście od równych głosów w wyborach do sejmu oraz referendach. I to powoduje poważne konsekwencje. Zmiana wag głosów powodowała znikome skutki.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.