Podwodna wachta II

Życie na okręcie podwodnym w trakcie trwania misji toczy się ustalonym torem. Trzy tygodnie pod wodą, bez krzty słońca, ciągle w otoczeniu tych samych ludzi, całość potrafi złamać nie jednego a niepokoje na pokładzie okrętu podwodnego to ostatnia rzecz która jest potrzebna ponad sto metrów pod wodą.

Na OKS „Gidena” przygotowanie kolejnego raportu z ćwiczeń nie trwało długo. Dowódca był zadowolony z przebiegu misji. Teraz już nie miał cienia wątpliwości, że na okręcie znajduje się dobrze wyszkolona i zgrana załoga, która w razie potrzeby była by w stanie sprostać każdemu zadaniu.

nRD52yrs.png

Oddalenie się od floty Bialeni która odbywała ćwiczenia przebiegło bezproblemowo, mimo to nasłuch był nadal prowadzony. Odmęty oceanu, nieprzyjazne i zimne to w nich właśnie toczy się cicha wojna, w której nie padają strzały i w której nie ma ofiar. Z biegiem czasu okazuje się że największy wróg kryje się tam gdzie się go najmniej spodziewamy.

Na okręcie trochę monotonii. Ciągle te same twarze i mechanicznie wykonywane, wyuczone czynności oraz praktycznie brak kontaktu ze światem zewnętrznym zawsze trochę doskwiera marynarzom.

Utrzymanie ładu i porządku, a co ważniejsze sprawności bojowej jest w takich warunkach zadaniem wymagającym uwagi, cierpliwości i wyrozumiałości a także w razie potrzeby twardej ręki.

Codzienną monotonię przerywają i urozmaicają ćwiczenia, jedne zaplanowane inne nie. Jednak trzeba co jakiś czas odetchnąć, zagrać w karty pożartować, porozmawiać. Wszyscy znają swe zadania, każdy zna swe miejsce, wiedzą co jest stawką oraz że powierzony im okręt nie jest zabawką, lecz maszyną stworzoną w jednym celu „znajdź i zniszcz”.

Wachty przebiegają na tak zwaną „gorącą koję” tzn. gdy jeden marynarz trzyma wachtę drugi śpi w koi, gdy wachta dobiega końca następuję zmiana, więc marynarz kończący wachtę wchodzi na ciepłą koję, system prosty i przyjemny.

Osobną kwestią jest zapewnienie załodze wyżywienia i rozrywek podczas kilku tygodniowego rejsu. Wiadomym jest że jednolite posiłki mogą wywołać zdenerwowanie i znudzenie załogi a tego przecież nie chcemy, dlatego też menu jest dość obfite i różnorodne np.: markósówka, spagetthi po baridajsku, karkówka, cielęcina, sałatka wielowarzywna itp.

W żadnym aspekcie nie można dopuścić do znużenia czy też dekoncentracji załogi, więc by załoga się nie nudziła organizowane są ćwiczenia, w końcu załoga musi być w pełnej gotowości przez całą dobę.

Ważne również jest dbanie o czysto ludzkie relacje między członkami załogi. Wszelkiego typu zatargi czy też obiekcie nie są mile widziane. Komunikacja między członkami załogi jest ważna, niezależnie od tego w jakim aspekcie jest to rozpatrywane, okręt można naprawić z człowiekiem jest gorzej dlatego też cała załoga musi stanowić jedną wielką rodzinę.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Laurẽt Gedeon I, Tytus Aureliusz-Chojnacki.
Serduszka
3 038,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Laurẽt Gedeon I, Cudzoziemiec, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Daniel January von Tauer-Krak.
Komentarze
Laurẽt Gedeon I
Ciekawe co słychać na lotniskowcu OKS „Awara" :)
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Dobrze widzieć KMW w rozruchu :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.