Obserwator Sarmacki, Cudzoziemiec, 04.05.2016 r. o 09:03
Przedruk "wBialenii" — wywiad z Prezydentem MUP
Seria wydawnicza: Inne

W dniu dzisiejszym pozwalam sobie na dokonanie przedruku z 52 numeru czasopisma "wBialenii", dla którego udzieliłem wywiadu, a w rozmowie z Eddardem Noqternem mówię m.in o moich odczuciach względem toczącego się v-Mundialu i jego organizacji oraz niegdysiejszej współpracy między Sarmacją a Hasselandem.
___________________________________________________________________________
Cytuję:
Eddard Noqtern: Dzisiaj w gazecie "wBialenii" mam zaszczyt przeprowadzić wywiad z niezwykłą osobą. Aktualny Prezydent MUP, sarmacki baronet, były wielokrotny Kanclerz Księstwa Sarmacji, Cesarz-Senior Valhalli, mikronauta z wieloletnim doświadczeniem - Robert Janusz von Thorn. Witam Serdecznie, Panie Prezydencie!

Robert Janusz von Thorn: Witam serdecznie, i od razu proszę pozwolić, że sprostuję — właściwszym określeniem jest Kaizer-Senior, nie Cesarz-Senior. Miło mi gościć w Waszej redakcji.

EN: Panie Prezydencie, weszliśmy w najważniejszą fazę V-Mundialu rozgrywającego się obecnie na ziemiach Bialenii, Brodrii, Hasselandu i Abachazji. Jak ocenia Pan trwający turniej? W fazie grupowej były jakieś niespodzianki?

RCA: Największą niespodzianką fazy grupowej była z pewnością początkowa postawa obrońcy tytułu — Królestwa Dreamlandu, no i oczywiście afera kloningowa, która dotknęła aż 5 reprezentacji biorących udział w imprezie (wszystkie związane z Al Rajnem). Po tej drugiej niespodziance pozostanie też bardzo długo duży niesmak. Sam turniej oceniam... bardzo ambiwalentnie. Z jednej strony odbywa się bez problemów technicznych, z drugiej nie jestem zadowolony z postawy i zaangażowania organizatorów — mundial budzi raczej małe emocje.

EN: Czego według Pana zabrakło? I z czego może wynikać taka postawa organizatorów?

RCA: Moim zdaniem zabrakło odrobiny zaangażowania — wystarczyło, że przedstawiciele organizatorów byliby obecni na forach krajów, które biorą udział w imprezie (i już nawet nie w rozbiciu na federacje, ale choćby na forach głównych), i animowaliby dyskusje, emocje, podsycali je... Tego nie było. Mundial jest medialnie zimny. Jedyną stałą obecność zapewnia moja gazeta "Obserwator Sarmacki". Żadna inna agregowana na Planecie Mikronacje o Mundialu nie pisała. Szkoda...

EN: Czy za funkcjonowanie mundialu odpowiadają tylko i wyłącznie organizatorzy? A może pozostałe federacje kibicujące własnym drużynom i lokalne media także powinny mieć udział w zabawie?

RCA: Największy ciężar organizacji spoczywa na tych, którzy się jej podejmują. Czym jednak jest organizacja? Przecież w wirtualnym świecie nie mówimy o zatrudnianiu wolontariuszy i zabezpieczaniu imprezy. Organizacja nie kończy się na opisaniu stadionów. W moim przekonaniu organizacja to przygotowanie nie tylko otoczki narracyjnej (właśnie opisy), ale też dbałość o aktywność i podsycanie uwagi — swoisty hype wydarzeń, emocji. W tym zakresie organizatorzy winni współpracować z innymi mediami i federacjami, ale ta współpraca nie powinna się zamykać na elemencie uzgodnienia publikacji w mediach trzecich, czy założeniu wątków na forach, których potem nikt nie pilnuje, nie odpisuje - nie.

EN: No dobrze, odejdźmy na chwilę od tematu organizacji. Jak Pan myśli, kto wygra V-Mundial?

RCA: Ja dziś nie wiem nawet kto przejdzie do półfinałów! (uśmiech) No może poza La Palmą! Jeśli dziś bym miał obstawiać zwycięzców to bym wybierał między La Palmą właśnie a VRP, Wandystanem i Sarmacją. Przy czym oczywiście najchętniej bym widział zwycięstwo i piąty tytuł Sarmacji. (śmiech)

EN: A czy któraś z reprezentacji-gospodarzy ma szansę powalczyć o pierwszy tytuł? Albo chociaż o finał?

RCA: Myślę, że sporą niespodzianką by było, gdyby Abachazja wyeliminowała VRP i awansowała do półfinału. A Hasseland... no cóż, panie redaktorze, już jutro zmierzymy się ponownie na boisku, mamy coś do rozstrzygnięcia, prawda? (uśmiech)

EN: Zgadzam się - przekonamy się jutro. Tymczasem zmieńmy trochę temat i przejdźmy do polityki międzynarodowej. Być może konflikt między Bialenią i Sarmacją ucichł, ale nadal dwa największe państwa mikroświata nie pałają do siebie sympatią. Z czego wynika ta sytuacja? Czy uważa Pan, że powinniśmy ze sobą współpracować? A może obecna sytuacja Pana zadowala?

RCA: Nie będę ukrywał, że nie dziwi mnie konflikt. Dwa, obecnie największe i najaktywniejsze kraje wirtualne, w dodatku z których jedno ma niezbyt chlubną historię powstania, zawsze będą ze sobą rywalizować. Nie widzę pól współpracy obecnie — nie ma już OPM, niegdysiejszą organizację zastąpiły "układy regionalne" — "nordaty", "orientyki". Myślę, że podstawą do uregulowania, czy choćby ucywilizowania, stosunków między Sarmacją a Bialenią będzie przeproszenie Sarmacji przez Bialenię za Powstanie Marcowe i całe zamieszanie ze Sclavinią. Z powodów osobistych nie będę już wskazywał na drugą nogę — ziemie Wysp Valhallijskich.

EN: Czyli według Pana cała wina spoczywa na barkach Bialeczyków i to oni powinni przepraszać? Czy uważa Pan, że Bialeńczycy zawłaszczyli sobie Wyspy Valhallijskie i nie powinni rościć sobie do nich prawa?

RCA: Powiem tak — Sclavinia to terytorium Księstwa Sarmacji, więc czyjakolwiek by nie była wina, która doprowadziła do eskalacji i napięcia, wywoływanie powstania na pewno nie było winą Sarmacji. Co do Wysp Valhallijskich — osobiście uważam, że słabe jest budowanie państwa na terytoriach krajów, które niegdyś istniały, zamiast opierać się na własnym pomyśle i własnej pracy. Nie ukrywam, że temat Wysp Valhallijskich jest dla mnie tematem drażliwym...

EN: Zapomnijmy więc na chwilę o całej sytuacji związanej z burzliwymi kontaktami Grodziska z Wolnogradem. Co myśli Pan o Bialenii i Bialeńczykach, a co o Hasselandzie i Brodrii?

RCA: Brodrii w ogóle nie znam. Hasseland pamiętam jeszcze z czasów gdy współpracował blisko z Sarmacją, i szalenie żałuję, że ta współpraca się zakończyła, a kraj Wasz trafił na orbitę Bialenii. Gdyby to było w mojej mocy zrobiłbym co bym mógł by ponownie zbliżyć Sarmację i Hasseland. Macie we mnie wielkiego przyjaciela, a z Piotrem I znamy się nie tylko wirtualnie, i ogromnie go szanuję. Hasselandczycy wydają się być ludźmi bardzo żywo zainteresowanymi zachowaniem swojej tożsamości, przez to są wiarygodni i godni uwagi. Co się tyczy Bialenii i Bialeńczyków — to kraj różnorodny, pełen sprzeczności, pełen najróżniejszych charakterów. Dynamika polityczna tego kraju nie pozwala mi obiektywnie ocenić jednak charakteru kraju. Nie ukrywam, że jest wiele osób, które mnie w Bialenii intrygują, ale i wiele, które bym zesłał do Engels III.

EN: Jak wspomina Pan okres współpracy Hasselandu z Sarmacją? I dlaczego uważa Pan, że Hasseland traci na współpracy z Bialenią?

RCA: Wspominam bardzo dobrze. Hasseland zawsze walczył o swoje "ja". To bardzo dobrze. Natomiast ja nie twierdzę, że tracicie na współpracy z Bialenią! Napisałem jedynie, że żałuję że jesteście na ich orbicie. (uśmiech)

EN: Jakie wydarzenie ze swojego v-życia wspomina Pan najlepiej? Co była Pana największym osiągnięciem, a co największym niepowodzeniem?

RCA: Fakt faktem, wiele wydarzeń się zatarło w mej pamięci. Jakby nie patrzeć w tym roku minie 14 lat odkąd jestem w Sarmacji, a przecież przed nią, już w kwietniu 2000 roku (!), pojawiłem się w dreamlandzkim Blaclock! Porażki i sukcesy... hm... jednym z największych sukcesów jest na pewno utworzenie Sarmackiej Ligi Piłkarskiej, która działa aż do dziś. Za sukces uznaję również powstanie Cesarstwa Valhalli, do którego, mimo, że już nie istnieje, mam przeogromny sentyment. Niestety także z Cesarstwem Valhalli wiążę swą największą porażkę — zupełnie niepotrzebne ruchy w zakresie startu w elekcji książęcej w KS kiedy byłem Kaizerem Valhalli. Błąd wynikający z ambicji, braku zrozumienia, być może nienależytej informacji z mojej strony. Boli do dziś.

EN: A co Pan jeszcze chciałby osiągnąć w mikroświecie? Czy właśnie pozycja Księcia Sarmacji to pańskie marzenie?

RCA: W tym momencie koncentruję się i skupiam na działalności w Mikroświatowej Unii Piłkarskiej, a właśnie doszliśmy do połowy mojej bieżącej kadencji, oraz na współdziałaniu na rzecz odbudowania i ożywienia Starosarmacji, w której jestem Marszałkiem Sejmiku, a mam również zasiąść w Radzie Koronnej. Aplikuję również na stanowisko Asesora Trybunału Koronnego. Inne plany? Kto wie co czas przyniesie...

EN: Dziękuję serdecznie za wywiad. Powodzenia Panie Prezydencie!

RCA: Dziękuję również i pozdrawiam!

Wywiad przeprowadził 30 kwietnia 2016 r. Eddard Noqtern.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 580,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Ryszard Paczenko, Irmina de Ruth y Thorn, Baszar Svensson at Atera, Alfred, Sorcha Raven, Zbyszko Gustolúpulo, Orjon von Thorn-Surma.
Komentarze
Michał Pséftis
Przedruk gazety z Bialenii z porucznikiem Noqternem... :D Grubo!

Podstawa z polskiego była łatwa!
Odpowiedz Permalink
Eddard Noqtern
Już nie porucznikiem. ;)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Stopień wojskowy: nie dotyczy.
Ot i właśnie :)
Odpowiedz Permalink
Paweł Szermiński
Prezydent MOP? :D
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.