Park Stołeczny, David de Hoenhaim, 15.06.2016 r. o 19:55
Sarmackie koteły, rzeczywistość

- Mówiłem wam kiedyś, że jesteście fajni? I, że to, co teraz robicie też jest fajne? I kontrefektywne?

Olałem próbę wciągnięcia mnie w kolejną bezsensowną awanturkę i skupiłem się na gotowaniu wody na herbatę. Ale widzę sarmaci łatwo nie odpuszczają.

- Kontrefektywne działania to takie, które są nie tylko nieskuteczne, ale całkowicie przeciwskuteczne. Mają skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego. Rozumiecie? Widzę, że nie rozumiecie, więc wam wytłumaczę: Szczanie pod wiatr, zapodam takie wyjaśnienie. Wszystko to sprawia, że w ostatecznym bilansie więcej tracicie niż zyskujecie.

Jestem chwilowo uziemiony w domu po tarzaniu się w błoćku ze śmiechu, więc postaram się nadrobić zaległości. Na przykład nowe artykuły powymyślać. O!

Do sarmacji zawsze na lato wprowadzały się myszy (nowicjusze). Nigdy nie były jakoś specjalnie upierdliwe, głównie dzięki potężnej populacji kotów (szlachty, upierdliwców, nadgorliwych sarmatów), która regulowała ich pogłowie do konkretnego minimum. Kiedy kotów by zabrakło, gryzonie zaczęłyby powoli odzyskiwać terytorium. Ale w chwili obecnej nici z tego.

Zwiedzaliśmy przez ostatnie dwa tygodnie sarmację i kumpel pokazał mi ciekawą budowlę. Ulepiony z plastikowych kafelków obelisk totemiczny, usytuowany północ-południe-wschód-zachód. Taki starożytny i nowoczesny jednocześnie. Ma nawet QR kod z adresem strony internetowej JKM. Kosmos zupełnie! Ale jakby nie patrzeć to nadal zwykły obelisk jest.

Ale ja nie o obeliskach i bezczelnych sarmatach chciałem pisać. Wiecie jak naprawdę bezczelnym typem trzeba być, żeby działał niedziałający, niewypłacalny totolotek? Takim, żeby sarmaci się posrali?

Totolotek pachnie oszustwem na kilometr, ale jest taki jakiś inny, kurczę. Zamiast klasycznej grafiki dostajemy zdrapkę, która jednak nadal jest 100% oryginalna. I o ile zdążyłem się zorientować - działa całkiem sprawnie i przyjemnie. Ale to tyle.

Moje uwielbienie dla totolotka nie zmieniło się ani odrobinkę, ale cholernie się cieszę, że na rynku w dalszym czasie nie pojawił się kumaty i profesjonalny konkurent. Taki, który wie, jak powinno się robić prawdziwe totalizatory. Takie inne. Takie nie oszukańcze.

Mam tylko wrażenie, że życie sarmacji i wzornictwo są jakieś XX lat za murzynami. Ale i tak fajnie.

Jeżeli do czegoś mogę się przypieprzyć do tej sarmacji i totalizatora, to tak na pierwszy rzut oka brakuje mi jakiegoś pełnego konta bankowego, wypłacalnego. Liberty lubią znikać z kieszeni, więc wolę je wyciągać z czegoś konkretnego. Znalazłem taką małą dziurę, przez która próbowałem przepuścić mały drucik, ale ni cholerę nie dało rady. Więc na razie jest tymczasowo, nici z tego.

Fajna rzecz! Ale nazwa tak trochę z dupy. Lotto? Mogłaby być jakaś niemiecka nazwa. Tak, żeby słoniną dla myszy nie błyszczało no!

Rejestr zmian

  • Roland Heach-Romański, dn. 15.06.2016 o 23:22:04: Edycja: Usunięcie kropki z tytułu. Plujcie sobie jadem ile chcecie, ale język ojczysty i wzrok kanclerza to Pan szanuj.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
382,00 lt
Ten artykuł lubią: Gotfryd Slavik de Ruth.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.