Goniec Czarnoleski, Krzysztof Czuguł-Chan, 21.09.2016 r. o 22:42
Rozprawa o piwa powstawaniu a degustacji cz. 3

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
K
omu pracowitość zauważyć nie pozwoliła, tak przypominamy, że słodowanie, a i słodów właściwości omówione w tem cyklu juże zostały. Pobieżnie, bo tematyką i wyrobami z Wilczej Kniei pochodzącymi raczej zainteresować chcemy, niźli się doktoryzować, jednakże wystarczająco, by jaki pogląd na całe procesa czytelnikowi wyrobić.

W
reszcie ku zapowiadanemu zacieraniu dotarliśmy. Zatem już o faktycznem piwa tworzeniu rozprawiać będziemy, a nie o składnikach jeno. Etap to pierwszy, a najważniejszy, bo co by na czym piwa moc oprzeć – cukier do fermentacji późniejszej ze słodu wydobyć musimy. Durny, kto myśli, że gotować go będziemy. Więcej to szkody niż pożytku by przyniosło.41qN1plL.jpg

S
łód niczym innym jest jak skrobią w łusce zamkniętą, prawie kartfolem teutońskim, choć smak ma po stokroć przyjemniejszy i korzystniejszy dla piwa całokształtu posiada. Drożdże jednakowoż skrobi nie poradzą, bo, po prawdzie, bystrością nie grzeszą, więc dopomóc im trzeba i najpierw zacier w kotle nastawić, by enzymy, co w słodzie zawarte, temperatury właściwej dostały i skrobię w prostsze, a drożdżom przystępniejsze, cukry przetworzyć zechciały.

S
amego zacierania rodzajów jest kilka, ale po krótce jeno omówim, by technikalią czytelnika nadmiernie nie trwożyć. Najprostszym sposobem słód wodą zalać, a do temperatury właściwej kocioł zagrzać i tak do około godziny w okolicach 64-70 stopni trzymać, by enzyma swą pracę czynić mogły. Taka oto metoda infuzyjną się nazywa. 8sA3ujO4.jpg

J
ak kto profesjonalniej produkcję prowadzi, ten minut kilkanaście lub kilkadziesiąt w 62 stopniach zaciera, by skrobia w maltozę przemiany doznała, a potem w 72 stopniach, by jednak trochę złożonych cukrów powstało, bo przyjemność to nikła, gdy piwo choć mocne to ni krzty smaku nie ma, gdyż wszelki cukier w alkohol przemienion. Na koniec w 78 stopniach minut kilka zacier się trzyma, by enzymy spocząć mogły i później już nam nie przeszkadzały. Temperaturowych kroków i więcej być może, ale to już ku fachowej literaturze odsyłam.


S
ą też tacy, co zamiast cały kocioł grzać, po trochu gęstwy z zacieru ubierają, w mniejszym kotle gotują, a potem jeszcze wodę leją, by właściwą temperaturę uzyskać. Dekokcją swe alchemiczne zapędy nazwali.


C
o dalej zacier nasz czeka, by pełnoprawnym piwem go zwano w kolejnych częściach dowiedzieć się można.


Materiał sponsorowany przez Hrabstwo Wilcza Knieja z okazji Tygodnia z Lennem.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
7 331,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Paulus Buddus, Leszek de Ruth, Baszar Svensson at Atera, Cudzoziemiec, Mateusz von Thorn-Chojnacki, Yennefer von Witcher, Albert Felimi-Liderski, Orjon von Thorn-Surma, Gotfryd Slavik de Ruth, Wojciech Hergemon, Tomasz Ivo Hugo, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Leszek de Ruth
JO diuk tu o słodzie i zacierze, a JO diuczessa wciąż poszukiwania przez tabuny funkcjonariuszy prefektury z psami i latarkami. Coś Ty jej zrobił?
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Lepiej być poszukiwaną niż nigdy nie dotrzeć na miejsce zbiórki ;)
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Ja to życie ocaliłem tym sposobem! Z pewnością już bym teraz leżał na OIOMie.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Wypić jedno piwko dobre jest dla zdrowia.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Całkiem sporo fajny rzeczy, się człowiek dowiedział :)
Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Ciekawy styl prezentacji, dziś bardzo rzadko spotykany.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Piłem. Wyyyśmienite. Tylko ciiiii... nie mówcie nic Księżnej! Hik...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.