Park Stołeczny, Cudzoziemiec, 15.10.2016 r. o 17:12
Z Guedesem de Lima o Sclavinii i trudnych decyzjach

Guedes de Lima przybył do Księstwa Sarmacji 12 czerwca 2007 roku. Wcześniej działał między innymi w Rzeczpospolitej Narodów oraz Wirtualnej Rzeczpospolitej. W Sarmacji od początku skupiony na kultywowaniu i rozwijaniu Sclavinii. Związany ze Sclavinią od samego jej początku, do dziś jest jej najważniejszym aktywnym założycielem i kontynuatorem. W krótkim wywiadzie o tym co spowodowało, że podjął niezwykle trudną decyzję o połączeniu Sclavinii ze Starosarmacją.
__________________________________________________________________________

Guedesie, niektórzy twierdzą, że nie masz prawa decydować o przyszłości Sclavinii. Jak wiadomo sytuacja tego kraju jest zatrważająca. Byłeś jednym z przeciwników, kiedy w lipcu podjęto próbę połączenia Sclavinii ze Starosarmacją, co się więc zmieniło, że tym razem to Ty rozpocząłeś ten wątek i to w zgoła innym niż poprzednio kierunku?

Mój lipcowy powrót do aktywności w Księstwie Sarmacji i Konsulacie Sclavinii podyktowany był kolejną próbą ratowania upadającej i pogrążającej się w chaosie prowincji sclavińskiej. Nie poparłem idei połączenia ze Starosarmacją, gdyż po raz ostatni zdecydowałem się ratować swoją wirtualną Ojczyznę w Jej obecnej formie. Dziś jednak jestem bogatszy o wiedzę na temat obecnej sytuacji w mikroświecie oraz w samym Księstwie. Wyjątkowe czasy wymagają podejmowania wyjątkowych decyzji.

Warunki jakie obecnie Starosarmacja proponuje niczym się nie różnią od tego jakie proponowane i uzgodnione zostały przez lipcową próbą. Co jest największym problemem Sclavinii, że dziś są one atrakcyjniejsze dla takiego Patrioty jak Ty?

Największym problemem Sclavinii jest wszechobecna pustka. Aktywność prowincji całkowicie zamarła. Wypaliła się również idea Ostatecznej Krucjaty, która okazała się piękną kartą w dziesięcioletniej historii państwowości sclavińskiej. Dzisiejsza Sclavinia nie ma nic ciekawego do zaoferowania nowym mieszkańcom. Warunki połączenia, które zaproponowała Starosarmacją są dziś podstawą i gwarantem bezpieczeństwa Sclavinii. Dlatego też w pełni je akceptuję i uważam za fair wobec Konsulatu, który obecnie zajmuje marginalną pozycję w całym Księstwie. Mój patriotyzm musiał zostać odłożony na bok. Sclavinii należało się chłodne i obiektywne ocenienie sytuacji i następnie podjęcie konkretnych decyzji. Decyzje te zostały podjęte.

A co powiesz tym, którzy Twoją decyzję kontestują? Kiedyś, owszem, byli aktywni, później z różnych powodów nie mogli być, to zrozumiałe. Ale... czy to nie jest też trochę tak, że dziś wracają podburzeni przez tych, którzy jak Potocki nie są zadowoleni z Twojej decyzji i za moment okaże się, że i tak ich nie ma? Tak się przecież stało właśnie z Potockim przecież.

Mam bardzo duży szacunek wobec wszystkich osób, które budowały państwowość sclavińską przez te niespełna dziesięć lat. Moja wdzięczność była jednym z impulsów, które spowodowały powstanie Sclavińskiego Instytutu Historycznego. Sclavinię budowało wiele wspaniałych osób. Uważam, że nazywanie mnie zdrajcą oraz osobą, która się poddaje jest bardzo krzywdzące i godzące nie tylko we mnie ale przede wszystkim w Sclavinię. Nigdy nie zdradziłem ideałów sclavińskiego jednorożca i byłem mu zawsze wierny. Nawet w secesyjnym Królestwie pod rządami Emila Potockiego. Dziesięć lat czuwania na posterunku. Głosy krytyki płyną z ust ludzi, którzy w większości nie interesowali się sytuacją Konsulatu Sclavinii. Wracając jednak do Emila Potockiego. Czuję do niego olbrzymi żal, gdyż przez wiele lat walczyłem o jego dobre imię. Historiografia sclavińska, którą tak skrzętnie rozwijałem, kreowała Emila Potockiego jako bohatera narodowego. Dziś jednak czuję się oszukany i zdradzony. Zostałem ja i Sclavinia.

Mówisz, że czujesz się oszukany i zdradzony przez Emila. Dlaczego?

Nagłe zniknięcie Emila Potockiego z mikroświata po haniebnym upadku secesyjnego Królestwa Sclavinii dla mikroświatowej opinii publicznej stanowiło doskonałą podstawę do oczernienia go oraz szargania dobrym imieniem Sclavinii. Jako bliski współpracownik i przyjaciel Emila Potockiego zostałem sam. Podejmowałem próby poszukiwań, by go odnaleźć. Kiedy zakończyły się one fiaskiem podjąłem szereg działań, które w efekcie przyczyniły się do ocieplenia jego wizerunku w mikroświecie. Usprawiedliwiłem secesję i stanąłem po jego stronie. Uznałem takie podejście za honorowe i godne prawdziwego Sclavińczyka. Nigdy nie dowiedziałem się, że Emil Potocki w Księstwie Sarmacji działa pod pseudonimem "Andronika". Ujawnienie się Emila Potockiego już po nieudanym powrocie "zombie" było dla mnie szokiem i największym ciosem jaki otrzymałem w mikroświecie. Kult Ojców Założycieli (Michała Stoyałowskiego, Emila Potockiego, Izaaka Amadeja i mnie) został poddany wątpliwości. Proklamowanie kolejnej secesji przez Emila utwierdziło mnie tylko, że jest to osoba z którą już więcej współpracować nie będę. Zdradził sclavińskie ideały.

Sclavinia zyskuje szansę nie tylko na przetrwanie, ale i na odbudowę tego co w niej najpiękniejsze, jak zachęcisz innych do działania w nowej strukturze?

Sclavinia zasługuje na aktywność. Dziś wiele osób kojarzy Sclavinię z borykającą się z aktywnością prowincją. Być może niektórzy dziwią się, dlaczego tak żywo komentowana jest sprawa sclavińska? Warto poznawać historię Sclavinii. Warto zrozumieć skomplikowane dzieje krainy Jednorożca. Połączenie to przede wszystkim bezpieczeństwo i gwarancja stabilnego kultywowania tradycji sclavińskich. Nowa rzeczywistość zweryfikuje kto tak na prawdę stoi po stronie Sclavinii, a kto tylko krzyczy na pokaz. Ja jestem przekonany, że Sclavinia zyska stabilne fundamenty na których będzie mogła odbudować swoją aktywność i stworzyć klimatyczne miejsca, które będą przyciągać Sarmatów. Musimy trzymać się razem.

To prawda. Ciekawie zapowiadają się nowe narracyjne wątki, które mają szansę zaistnieć w połączonej prowincji — walka betonowego biurokratyzmu i republikanizmu prosto z Eldoratu z oświeconym monarchofaszyzmem płynącym z Czarnolasu, Feru i Grodziska, kultywowanie pierwszego od ponad dekady samorządu obejmującego całą sarmacką wyspę. Pogodzimy te elementy?

Żywię nadzieję, że właśnie tak się stanie. Połączenie tak różnych samorządów jakimi są Starosarmacja i Konsulat Sclavinii gwarantuje przede wszystkim aktywność i szereg merytorycznych dyskusji! Łączy nas jednak nadrzędny cel jakim jest utrzymanie atrakcyjności i aktywności w Księstwie Sarmacji. Centralizacja wyspy to szansa na nowe elementy narracji i być może świeże spojrzenie starych Sarmatów na współczesny mikroświat.

I tym pozytywnym akcentem zakończmy. Dziękuję Ci! Przed nami wiele pracy i zapewne wiele rozmów. Życzę Ci wytrwałości i niezłomności!

Również dziękuję za wywiad. Pozdrawiam serdecznie z zakurzonego, zadymionego i przede wszystkim zatłoczonego Eldoratu.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: GdL, Henryk Leszczyński.
Serduszka
4 340,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, GdL, David de Hoenhaim, Henryk Leszczyński, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Henryk Leszczyński
ojej czyli andronik bryennios to emil potocki?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Tak Heniu!
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
słodcy diukowie...
Odpowiedz Permalink
Torkan Ingawaar
Generalnie żadna nowość. Z tego co pamiętam podejrzenia co do prawdziwej tożsamości Andronika pojawiały się w Bialenii już w 2015.
Odpowiedz Permalink
Jack von Horn
Z tego co widzę to tylko ja w Całej Najjaśniejszej Sarmacji nigdy nie był obywatelem innego państwa. Jest za to medal?
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Z tego co widzę to tylko ja w Całej Najjaśniejszej Sarmacji nigdy nie był obywatelem innego państwa. Jest za to medal?
Ja też nie :) (no chyba, że okażę się klonem)
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
Medal TylkoSarmackości
Odpowiedz Permalink
Yupeng Beijin-Zhao
Wierzę w to, że Sclavinia się podniesie. Kto jest następny na celowniku Kanclerza-redaktora?
Odpowiedz Permalink
GdL
Podniesie się. Jestem o tym przekonany. :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.