Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 11.11.2016 r. o 19:51
Racja stanu Sclavinii, racja stanu Sarmacji
Seria wydawnicza: Komunikaty Koronne

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Moi Drodzy.

W
dniu dzisiejszym wpłynęła na moje ręce ustawa konstytucyjna, dotycząca połączenia Starosarmacji i Sclavinii. Postanowiłem ją skierować do Trybunału Koronnego, w celu weryfikacji jej zgodności z Konstytucją Księstwa Sarmacji. Nie chodzi o wątpliwości merytoryczne, lecz formalne. Nie wiem czy Baron de Lima mógł występować w imieniu Prowincji, a tylko prowincje mogą decydować o zmianie swoich granic. O zmianie granic, ponieważ w konsekwencji tak naprawdę tego ww. ustawa dotyczy. Dla niektórych to formalność, dla innych symbol, dla jeszcze innych rzeczywiste połączenie STS i Scl. Nie wiem czy w świetle obowiązującej Konstytucji Sclavinii, Baron de Lima mógł reprezentować Prowincję, jako organ, o którym stanowi art. 32 ust. 2 Konstytucji Księstwa. Nie będę tutaj powtarzał wywodu z uzasadnienia dla Trybunału Koronnego, przytaczam tutaj link, a pewnie już wielu z Was sami znaleźli ten wniosek.

K
toś, przede wszystkim zwolennik połączenia, mógłby rzec, że rzucam Prowincjom niepotrzebnie kłody pod nogi. Jednak uważam, że jeśli cel jest dobry, jak uważają zwolennicy, to i droga powinna być „dobra”. W tym przypadku, także z powodu atmosfery wytworzonej wokół tych działań, cel nie może uświęcać środków.

Ktoś, zapewne zarówno spośród przeciwników, jak i zwolenników, spyta „czemu dopiero teraz?”. Po pierwsze, skierowanie do Trybunału celem zbadania zgodności ustawy z Konstytucją jest moim konstytucyjnym uprawnieniem i w tym kontekście nie można mówić o żadnym „dopiero”. Po drugie, po poprzedniej próbie połączenia, którą rzeczywiście wspierałem, postanowiłem w tym przypadku się w ogóle nie angażować. Wylała się na mnie IRCu fala hejtu za to, że niszczę Sclavinię, czego uzewnętrznieniem na stronie głównej był jeden komentarz, który… wywołał całą falę tzw. sierpnia baridajskiego (tak, tak zasadnicza na pewno była moja reakcja nań). Dlatego też, mimo iż to strona Sclavińska przyszła do Starosarmacji, postanowiłem dać Samorządom pełną swobodę i najzwyczajniej w świecie nie wtrącać.

M
yślałem też nad referendum, ale uważam to za… niestosowne. Uważam, że nie powinni wszyscy decydować o sprawach wewnętrznych poszczególnych Samorządów. Rozumiem wątpliwości, które mogły powstać u przedstawicieli innych Samorządów przy procesowaniu tej ustawy – czy można decydować, jeśli są uchybienia proceduralne, jeśli są, co wtedy, gdy będzie to dotyczyć nas? Jednak takie same wątpliwości powinny się pojawić przy próbie, chęci przeprowadzenia referendum – można się zastanowić czy mamy „dzisiaj” prawo decydować o losie innej Prowincji, czy „jutro” damy innym prawo o decydowaniu w referendum o naszym Samorządzie? Zresztą w przypadku takiego referendum miałbym podobne wątpliwości, jakie kierowały mną przy podjęciu decyzji o złożeniu ww. ustawy konstytucyjnej do Trybunału celem sprawdzenia zgodności z Konstytucją. Nie kieruję do nikogo konkretnego tego akapitu tylko dla przemyślenia, refleksji, gdyby taki pomysł się pojawił.

O
wszem, powie ktoś, że przecież to był tylko jeden Baron de Lima, ale w zasadzie do powrotu Kawalera Nawa nikt słowem nie pisnął, palcem nie kiwnął, żeby zaradzić kryzysowi w Sclavinii. Mało tego, Barona, wspierał i wspiera Kawaler Owski. Proszę o wybaczenie Kawalera Nawa, że pominę go teraz w swoich rozważaniach. Spójrzcie proszę, Sarmatki i Sarmaci, ilu „starych” Sclavińczyków jest obecnie w tę sprawę zaangażowanych. Trzech, z czego dwóch popiera połączenie, a trzeci odstawia hucpę. Kawalera Nawa za pierwszą próbą połączenia nie było, ale było parę innych osób. Na przykład Baron von Spee-Asketil, który teraz trochę dramatyzuje na forum teutońskim – składał w imieniu Rady pierwszy projekt, uzasadniając czemu powinien zostać przyjęty. http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=445&t=20214
„Wierzę, że fuzja ze Starosarmacją pozwoli nam na odbudowę Sclavinii. Gwarantuję też, że dopilnuję osobiście, aby nie stała się nam z tego powodu krzywda.”
Owszem, z pewnością realia się trochę zmieniły, ta fuzja się różni od poprzedniej, ale łatwiej jest ponarzekać gdzieś z boku niż pomóc…

Poczytajcie proszę kolejne słowa poparcia
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=445&t=20214&start=10#p226356

Zobaczcie m.in. kto był tak bardzo przeciw pierwszej próbie połączenia:
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=445&t=20214&start=20#p226400
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=445&t=20214&start=20#p226413
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=445&t=20214&start=20#p226417

Znalazło się parę osób chcących podnieść Sclavinię… wyszło jednak na to, że znaleźli się oni i ochoty im starczyło li tylko na odrzucenie projektu fuzji.

Z
astanówcie się moi Drodzy, czy jesteście przeciwnikami fuzji STS i Scl li tylko z troski dla Samorządu Sclavinii, czy może już zaczęliście uczestniczyć w hucpie człowieka, który tak naprawdę podważa cały dorobek Sclavinii z czasów, odkąd powróciła do Sarmacji. Dowód? Proszę bardzo – na sali sądowej przedstawił go Prefekt Hrabia Buddus. Według hucpiarza, Piotr II Grzegorz, który stworzył warunki dla rozwoju Sclavinii i przygarnął ją pod sarmackie skrzydła, uzurpował sobie tytuł króla Sclavinii – nigdy nim nie był.

W
zywam z tego miejsca Prefekturę Księstwa Sarmacji do ścigania KAŻDEGO nieuprawnionego użycia tytułów z rzekomego królestwa Sclavinii, którym ma rządzić rzekomy król-uzurpator niejaki Emil Potocki (o identyfikatorze sarmackim AF632). Mamy odpowiednie przepisy karne, które pozwalają ścigać tego typu działania. O ile przypadkowe, incydentalne używanie tytułów z obcych państw (nie piszę tu o gościach) nie jest niczym złym, o tyle notoryczne i wręcz złośliwe używanie tytułów niby-królestwa Sclavinii szkodzi stosunkom i relacjom wewnątrzsarmackim. Takie „żarty” już nie bawią.

W
trakcie wydarzeń tzw. sierpnia baridajskiego część „starych” Sarmatów oczekiwała ode mnie, namawiała mnie do „pierdolnięcia pięścią w stół”. Część inna odwodziła mnie od tego i zalecała spokój. W końcu ta druga część mnie odwiodła od tego pierwszego. Z mojej perspektywy ci drudzy mieli wtedy rację. Jednak moja pobłażliwość miast spowodować refleksję, sprawiła rozochocenie niektórych osób. Nieopatrznie wydałem akt abolicji po północy, a dotyczył on także dnia, w którym został wydany. Wówczas pojawiły się żądania abdykacji, groźby, że jak nie przywrócę tytułów i osób na stanowiska, to będzie źle - pozostało to bez kary w świetle abolicji. To niektórym dało wiatru w żagle i być może słusznie, ta pierwsza część teraz mi w rozmowach pisze, że zbieram żniwo, a właściwie plewy tego, że ich nie posłuchałem. Pierwsza sprawa to niby-królestwo Sclavinii i jego niby-król. Arsacjusz Arped jest bardzo aktywnie zamieszany w hucpę urządzaną przez króla-uzurpatora, czego jeden z przykładów macie pod tym linkiem http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=391&p=237051#p237051, resztę pewnie wielu z Was czytało na IRCu. Najważniejsze – umożliwia na IRCu wypowiadanie się więźnia, czyli wspomnianego niby-króla. Oczywiście nie chodzi o samo wypowiadanie, jednak te wypowiedzi to w większości szopka w postaci niepodległości Sclavinii, teraz nawet i Baridasu – urządzane do spółki z wspomnianym Arpedem oraz cudzoziemcem.

Z
tego też powodu noszę się z zamiarem wydalenia cudzoziemca, który niedawno dostał drugą szansę. Akt jego wydalenia (tak, był wydalony) został cofnięty w związku z oficjalnymi stosunkami międzymikronacyjnymi. Jednak jego hucpiarskie zachowanie związane z wspieraniem wspominanego króla-uzurpatora i kpieniem z Sarmacji, spowodowały, że trzeba powiedzieć takim zachowaniom STOP. Na prośbę WKW Andrzeja Fryderyka wstrzymywałem się z takim postanowieniem. Moje zamiary wydalenia dotarły do cudzoziemca, który zamiast się zreflektować, postanowił kpić na IRCu dalej. Mamy przepis pozwalający wydalić osoby, które są cudzoziemcami, a notorycznie atakują Sarmację i podważają porządek w Księstwie. Uważam, że powinienem z nich skorzystać. Takie wystąpienia też mają swoją granicę. Dodatkowo, mimo więzienia, cudzoziemiec ten wypowiada się na IRCu, notorycznie łamiąc zakaz.

G
dy byłem pobłażliwy, w końcu się to znudziło, bo nie chciałem „pierdolnąć pięścią w stół”. Oczywiście „każdy” chciał tego pierdolnięcia gdzie indziej. Gdy w końcu bywałem stanowczy, to wielkie larum podnosiliście, że przesadzam, że powinienem być opanowany. W świetle tego, że został już złożony akt oskarżenia wobec wspomnianych Sarmatów oraz brakiem jakiejkolwiek refleksji i skruchy, będę zmuszony przysiąść do uzasadnienia wniosku do Sejmu o pozbawienie tych osób sarmackiego obywatelstwa. Nawoływanie, czy wręcz obwieszczanie niepodległości Sclavinii i Baridasu (notoryczne, także po złożeniu aktu oskarżenia) jest nie tylko przestępstwem, ale także złamaniem słów przysięgi, które brzmią „będę wspierał Konstytucję i prawa Księstwa Sarmacji oraz bronił ich przed wszystkimi wrogami, zewnętrznymi i wewnętrznymi; oraz że będę wspierał Księstwo Sarmacji ze wszystkich swoich sił, kiedy prawo lub dobro wspólne będą tego wymagać”. I proszę mi nie pisać o wolności słowa - ich zachowanie już dawno tę granicę przekroczyło. Żarty? To może ja zwyzywam kogoś, kilka osób albo napiszę, że leczył, leczyli się w szpitalu psychiatrycznym i napiszę potem, że to wszystko, to była ironia, żart? Z pewnością nie...
Serduszka
11 213,00 lt
Ten artykuł lubią: Yupeng Beijin-Zhao, Robert Fryderyk, Paulus Buddus, Irmina de Ruth y Thorn, Orjon von Thorn-Surma, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Baszar Svensson at Atera, Yennefer von Witcher, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Henryk Wespucci, Jack von Horn, Daniel January von Tauer-Krak, Guedes de Lima, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Roland Heach-Romański
Akurat miałem tą przyjemność na przestrzeni swego zamieszkiwania w Sarmacji stać po różnych stronach barykady. Nie rzucę tutaj wielkiego sloganu o doświadczeniu. Owszem, mam pokaźne, ale też mam świadomość, że są bardziej doświadczeni wśród nas.

Niemniej przy całym zrozumieniu, muszę powiedzieć jasno. Czasami każdego z nas dosięga zjawisko, które roboczo zwykłem nazywać upadkiem sensu. Każdy z nas przeżywa ten stan odmiennie, zależnie od cech osobowości i temperamentu.

Jedni się odsuwają od Sarmacji na jakiś czas. Inni skupiają się na wszczynaniu flejmów. Są też tacy (i ja do nich należałem), którzy bawią się wówczas w trolling. Zwieńczeniem tego stanu nieczęsto, ale jednak czasami i tak bywa, jest dążność do sprowokowania wydalenia.

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że taka dążność wykształca się z chwilą, kiedy człowiek jest przesadnie wręcz zaangażowany w życie wirtualne. Gdy poziom frustracji sięga zenitu i chce się tym wszystkim rzucić w cholerę nagle uświadamiasz sobie, że nie jesteś w stanie odmówić sobie zalogowania. W moim przypadku (choć było to stosunkowo dawno) taki stan zaowocował emocjonalną i nieprzemyślaną, a z perspektywy czasu niepotrzebną i głupią, usilną potrzebą doprowadzenia do wyrzucenia. I tu pojawia się wątek niechlubnego Wolnego Miasta.

Ale zmierzając do pointy. Opisane w artykule postawy nie biorą się znikąd. Absolutnie nie nawołuję do ich tolerowania. Niemniej chciałbym, aby epizod Potockiego, przebudzenie sclavińskich trupów czy chociażby baridajski sierpień zaowocowały głębszą refleksją. Zaznaczyć należy, niezależnie od prywatnych sympatii, czy też animozji, że za wspomnianymi powyżej wydarzeniami nie stali nowi, nieznani mieszkańcy, a doświadczeni i zasłużeni obywatele.

Uważam, że to symptomatyczne. Pozostawiam pod rozwagę, jednocześnie przepraszając zarówno za długość komentarza, jak i bardzo luźny jego związek z treścią artykułu. Po prostu poczułem się zainspirowany.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Szanuję decyzję. Mogę jedynie mieć nadzieję, że po definitywnym upadku tematu fuzji znajdą się chętni by odbudować Konsulat. Wierzę, że obrońcy samorządności będą aktywnie budować Sclavinię.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
No cóż, niektórzy potrafią odejść w ciszy spokoju, czy nawet przyjaźni, ot po prostu się żegnając. Nie sądzę, żebyśmy mieli się poddawać grupie opisanej przez Barona. My chcemy zostać, chcemy się bawić i nie będziemy przystawać, ani usprawiedliwiać zachowań autodestrukcyjnych, które cieniem się kładą na wszystkich, którzy jednak chcą pozostać i pozostają.

Niektórym osobom, jak widać w przypadku np. Barona czy p. Hergemona, warto dawać drugą szansę. Innym widać nie. Niestety jestem widać zbyt miękki, pobłażliwy i naiwny w relacjach międzyludzkich - staram się tę drugą dawać każdemu, nie oceniam czy warto dawać tę szansę. Jednak, gdy moje zaufanie zawiodą, przekreślają sami siebie. Ale też staram się nie patrzeć przez pryzmat takich osób na "dawanie drugiej szansy". Ludzie mnie zawodzą, ja nie przestanę dawać drugiej szansy innym. Czasem wręcz "na drugi" dzień od wyciągnięcia konsekwencji.

Książę dopóki jest dobry, to jest dobry. Jednak na dłuższą metę, w ocenie społecznej, to właśnie księciu najmniej, a czasem nawet nic nie wolno. Nie wolno się wkurzyć i odparować nikomu, bo "chujowy książę", to wolność słowa, jednak książę musi ważyć KAŻDE słowo. Wszyscy mogą "położyć lachę" na Sarmację, bo im się znudziła, nudzi ich, ja nie mogę. Pomijam regencje, które i tak są przez niektórych źle postrzegane. Przykład właśnie Potockiego pokazał, że nawet realiozy mieć nie mogę. Regent był już odwołany, ja miałem tydzień bardzo intensywny w realu (na sportowo, Baron chyba nawet o tym wie), potem urlop, więc zajmowałem się Sarmacją z "doskoku". Fakt, że wchodziłem na KS przez kom. też miał znaczenie - nie lubię tak robić niczego w KS, poza przeglądaniem, ponieważ inne rzeczy są najzwyczajniej dla mnie niewygodne, a i kilka skuch walnąłem, choćby dodając do DP akty. Ale były osoby, które potrafiły albo spytać co się dzieje, poczekać albo mi nawet napisać "no kruca fuks, książę, jest sprawa, którą musicie załatwić", ale nie, Potocki musiał się uzewnętrzniać, bo przecież on się solidaryzuje z kolegami i już, teraz musi mieć zabrane wsie... Ba! dochodziły do mnie głosy, że ma rację - skoro się zrzekł, to czemu ja jemu natychmiast nie odbieram? Bo to, do ciężkiej anielki, ja nadaję i odbieram wsie lenne. Kropka.
Cytuję:
Szanuję decyzję. Mogę jedynie mieć nadzieję, że po definitywnym upadku tematu fuzji znajdą się chętni by odbudować Konsulat. Wierzę, że obrońcy samorządności będą aktywnie budować Sclavinię.
Baronie de Lima dziękuję za zrozumienie. Zapewniam też, że moja decyzja nie ma nic wspólnego ani z utrudnianiem fuzji, ani ułatwianiem. Choć może właśnie to drugie, ponieważ jeśliby już doszło do tej fuzji, ale bez wyjaśnienia wątpliwości, to mielibyście jeszcze bardziej "pod górę".
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Wasza Książęca Mość, pełen szacunek i tyle. Książę ma do czynienia z poważnymi ludźmi. Ja to rozumiem. Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz Permalink
Malcher Estery Naw
Bardzo dobrze, że zdecydował się JKM na definitywne rozwiązanie wszelkich wątpliwości wokół tematu połączenia samorządów. To jest zdecydowanie potrzebne i wpłynie pozytywnie dla każdej ze stron tej kwestii, a przede wszystkim dla Sclavinii i Sclavińczyków, którzy będzie mogli, miejmy nadzieję, już zgodnie z prawem i normami społecznymi, zdecydować o swojej przyszłości.

Co do opisu sytuacji. Gdzieś umknęło, że sytuacja od pierwszych pomysłów z fuzją znacząco się zmieniła. Większosć przeciwników jest nieaktywna, a zawsze pozostaje alternatywa. Żeby nie było - nie upieram się przy swoim programie Sclavińskiej Wolności(chociaż chciałbym go naturalnie zrealizować), jestem otwarty na rozmowy i wspólne wypracowanie wśród Sclavińczyków programu dla samorządnej Sclavinii. Naturalnie jeżeli będzie taka wola. Nic na siłę.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.