Mózgozwęglacz, Otto von Spee-Asketil, 28.01.2017 r. o 13:50
Nadksiążę, piącha w stół i penis od korzenia — wywiad z RCA
Seria wydawnicza: Wywiady

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Ten moment musiał nadejść prędzej czy później — w końcu co to za seria wywiadów, w której nie ma RCA. Ten tutaj jest jednak inny niż te, w których był bohaterem do tej pory. Po pierwsze, jest cholernie długi — liczy sobie ponad 8 stron w Wordzie. Po drugie, poruszane są w nim tematy, powiedzmy, niestandardowe. Po trzecie, żaden z rozmówców się zbytnio nie hamował, a że nie jest tajemnicą, że w Sarmacji jesteśmy raczej naprzeciwko siebie, niż ramię w ramię, mam nadzieję, że wyszło to ciekawie. Wywiad publikowany jest z poślizgiem z winy siły wyższej, ale nikt się nie obrazi chyba z tego powodu, a jeśli tak, to trudno. W każdym razie: oto Robert Janusz von Thorn i rozmowa z nim. Smacznego.

Długo się zastanawiałeś nad zgodą na ten wywiad? To jednak w twoim przypadku wejście do jaskini lwa.
Ani sekundy. Wiesz, ja mam tak, że ktoś mi proponuje wywiad to się zgadzam. No... może nie zgodził bym się na każdy, ale w tym wypadku nie mogłem odmówić. Darmowy PR jest dobry, bo jest dobry i darmowy, jak mawiają kołcze z Ostrowca.

Świętokrzyskiego czy Wielkopolskiego?
Wielkopolskiego oczywiście.

Aż tak potrzebujesz fejmu? Jesteś chyba najbardziej znanym obecnie aktywnym Sarmatą w mikroświecie, a w samej Sarmacji i tak cię wszędzie pełno.
Fejm to pojęcie względne, no i fejm nie równa się PR-owi. Ze mną problem jest taki, że jestem rozpoznawalny, znany, wszędzie mnie pełno... a jednocześnie uznawany powszechnie za człowieka-chuja, przeklinany do piątego pokolenia wstecz, odsądzany od czci i wiary, straszy się mną dzieci od Almery po Srebrny Róg, i w ogóle zło, szatan i frytki.

A słyszałeś taką złotą internetową myśl, że jeśli kilka osób mówi ci, że jesteś najebany, to powinieneś iść spać, nawet gdy czujesz, że jeszcze nie jest z tobą źle?
I zgadzasz się z tą "złotą myślą" zestawioną ze słowami "internetową"? Internet to siedlisko powszechnego i niekontrolowanego trollingu, miejsce pełne hejtu i niechęci wobec drugiej osoby. Kiedy zaczynałem z Internetem przygodę było coś takiego jak netykieta, słyszałeś o niej? Dziś już dawno odeszła w zapomnienie. W sieci najłatwiej się hejtuje. Dlatego nie przywiązuję wielkiej, czy wręcz żadnej, wagi do ocen (szczególnie tych negatywnych), które padają w przestrzeni Internetu. To by było bez sensu.

Rozumiem, że podtrzymujesz to, co napisałeś kilka miesięcy temu — że żyjesz w oblężonej twierdzy.
To jest pytanie? Odnosisz się do tekstu, który dotyczył wydarzeń na IRCu. Nie wchodzę na IRCa od dwóch miesięcy. Trudno więc bym tak dalej uważał. W Sejmie nie mam takiego poczucia. Natomiast nie można udawać, że ludzie są wobec siebie (nie tylko wobec mnie przecież) przyjaźni i życzliwi. Zwyczajnie — nie są.

A właśnie, Sejm. Jesteś pomysłodawcą Sejmu Wielkiego, jak dziś oceniasz to swoje dziecko? Spełniły się oczekiwania wobec niego?
Sejm Wielki nie ma jeszcze nawet dwóch miesięcy. Za wcześnie na ocenę spełnionych oczekiwań. Na pewno ten czas jednak pomógł mi zobaczyć kolejną rzecz — że problem nie do końca leży w rozwiązaniach systemowych, co raczej w ludziach i ich podejściu do tego czym jest wirtualne państwo i zabawa w nie. Nie można jednocześnie oczekiwać aktywnego i wiodącego w swej klasie mikropaństwa i być osobą, która się nie angażuje w dyskusje, działania, nie podejmuje inicjatyw, nie rzuca pomysłów, a jedynie jest i obserwuje. To nie zadziała. Sejm Wielki jest jednak narzędziem i rozwiązaniem które ma przed sobą ciekawą przyszłość. Dziś widać, że istnieje opozycja, która mimo, iż cicha i raczej grzeczna, balansuje w pobliżu granicy przełamania poparcia. Płynność Sejmu Wielkiego to zapewnia, kto wie co będzie więc za miesiąc? W zwykłym Sejmie to było nie do pomyślenia. Był albo pat, albo monowładza jednego ugrupowania. Było bez sensu.

Jednak spadek zainteresowania Sejmem w porównaniu do jego samego początku jest zauważalny. Nie obawiasz się, że będzie jeszcze gorzej?
Spadek wynika z dwóch powodów. Pierwszy to minięcie efektu nowości. Drugi to ogólny spadek aktywności na przełomie roku i związany z początkiem ferii i sesji. Nic nowego. Co do początkowego efektu nowości to wielu chciało spróbować "z czym to się je". Przekonali się, że to nie dla nich. Ale... mówisz o spadku zainteresowania, a powiedzieć sobie trzeba, że obecnie Sejm liczy 20 osób, za moment znów będzie to 21, a były posłów na Sejm Wielki jest tylko pięcioro. Dużo? Mało? Myślę, że to nie jest dramat, ani tym bardziej coś czego należy się obawiać. Zwróć też uwagę ilu osób w Sejmie Wielkim nie ma, i w ogóle do niego nie aspirowali. Asesorzy obecni, Prefekci, nie ma Radców NIA, i tak dalej. Myślę, że rezerwy do działania są. Problem Sejmu Wielkiego, jak mówiłem, wynika z braku chęci w ludziach do dyskusji.

Podobne wnioski wyciągasz z Kongresu Regionów, czy może w tym przypadku diagnoza jest inna?
Kongres Regionów jest w pewien sposób hermetyczny. Mam tu na myśli, że o ile każdy z nas identyfikuje się z jakimś samorządem, to już tylko wąska grupa jest zainteresowana dyskusjami nad mechaniką samorządów. Dodatkowo zaangażowanie w niego utrudnia "sznyt" dyskusji quasi naukowej — chcemy by to była dyskusja mocno merytoryczna, a nie jednozdaniowe wtrącenia, które nic nikomu nie wnoszą. Stąd wynika mniejsze zaangażowanie, ale myślę, że wkrótce w Kongresie wezmą udział też nowe osoby, które sprowokują dalszą dyskusję. Tu nie musi się dziać szybko i dużo. Musi się dziać merytorycznie byśmy mogli dokonać dobrej oceny obecnego stanu samorządów i ich potrzeb.

Rada Ministrów wyciągnęła już jakieś wnioski po tych kilkudziesięciu wypowiedziach tam, czy musimy jeszcze na nie poczekać?
Jeszcze poczekamy z wnioskami. Kongres nie był obliczony na szybkie wnioski. Mamy jeszcze dwa miesiące kadencji przed sobą. :)

O, to spytam wprost: planujesz kolejną kadencję?
Wprost odpowiem: nie, nie planuję.

Na pewno? Rok temu definitywnie odchodziłeś z polityki, a od tamtego czasu ciągniesz już drugą kadencję.
Odchodziłem i przez kilka miesięcy nie działałem politycznie. Teraz na pewno nie planuję nowej kadencji jako Kanclerz. Mówiąc bez owijania w bawełnę — nie będę kandydował w marcowych wyborach Kanclerza.

Zmęczenie materiału, czy masz może inne plany na siebie w Sarmacji?
Trochę zmęczenie — nie tyle materiału co kłótniami różnymi, których tu i ówdzie jestem stroną. Chcę od tego odpocząć. Plany na siebie zawsze jakieś mam, raczej nie zdarza mi się nudzić w Sarmacji. Chcę zmienić optykę, może mocniej znów pokomentować, podoradzać jak będzie potrzeba. Chcę też ponaprawiać relacje, jednocześnie ich pełnieniem funkcji Kanclerza nie psując.

Wrócisz do działalności w Samorządzie? Jeszcze niedawno Starosarmacja była liderem, jeśli chodzi o aktywność, dziś już w zasadzie tylko leży.
Starosarmacja właśnie wybiera nowego Namieestnika. Jest nadzieja, że trochę się tu ruszy. Ja się do samorządów osobiście zraziłem, po kilku ciosach, które otrzymałem nie wiem czy mi się mocniej chce angażować.

Mówisz o nieudanej fuzji ze Sclavinią?
Mówię o nożu w plecach gdy próbowałem zrobić Elektorat Valhalli, porażce utrzymania stałej wysokiej aktywności Starosarmacji i dwóch próbach połączenia Starosarmacji i Sclavinii.

A właściwie, jakie są według ciebie powody spadku aktywności w Starosarmacji?
Zabrakło pary w kole napędowym. :)

Nie za dużo obrotów nadaliście? Bywało dziennie więcej postów, niż w reszcie Sarmacji łącznie.
Nie, dlaczego? Niechby i dwa razy więcej było. Ale mówiąc o kole napędowym mam na myśli Namiestników. Ostatnie pół roku to niestety nieudane plany, zaniechane działania, trochę smutek. Biję się w pierś o tyle, że nawalili, po kolei, mój syn, i mój wnuk. No ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Zmusić, nie zmuszę, a być może kolejny Namiestnik, kolejny mój wnuk, sobie poradzi. Plany ma ciekawe.

A Rada Ministrów jakie ma plany na resztę kadencji?
Nudne masz pytania ;) liczyłem na krew, flaki... no ale dobrze. Nasze plany to wdrożyć reformę edukacji i IES, oraz skupić się na dalszych planach dotyczących zmian w gospodarce. To dwa największe projekty, które będziemy realizować i dostosowywać. Reszta to drobnica niewarta wspominania, ot działamy, robimy to sprawnie, nie ma zastojów. Jest dobrze.

Co do pytań robię rozpoznanie. Na przykład wyszło mi, że gdy pokazuję średnio udane posunięcia, jak Kongres Regionów, ty i tak reklamujesz je jako sukces. Nie mogę więc liczyć dziś na "jest mi wstyd za siebie"?
Ah, i znów... uwielbiasz wyrywać z kontekstu i oczekiwać, że jest to 100/100 aktualne? W wymiarze politycznym nie jest mi za siebie wstyd. Bo dlaczego miałoby mi być? Jestem osobą, która na stołku Kanclerza zasiada najdłużej w historii Księstwa, najwięcej razy, która była pierwszym Kanclerzem ever i pierwszym Kanclerzem z powszechnego wyboru ever. Politycznie osiągnąłem wszystko.

Księciem nie byłeś.
Nie postrzegam Księcia jako osoby politycznej, czy starań o tę funkcję jako walki politycznej. Nie ten wymiar.

A tak szczerze, chciałbyś nim być? Pomijam fakt, że bywasz nazywany Nadksięciem, czyli jednak szczebel wyżej.
Hm, zastanawiam się ile razy, już od jakiegoś czasu także publicznie, deklarowałem, że gdy będzie elekcja to stanę na polu elekcyjnym starając się o poparcie Sarmatek i Sarmatów, że nie wiem co Ci odpowiedzieć. ;) Tak, chciałbym być Księciem. Czy to coś złego? Dlaczego miałbym nie dążyć do osiągnięcia najwyższego zaszczytu, jaki w Sarmacji można osiągnąć? Nadksiążę to oczywiście prześmiewcza forma sugerowania, że steruję lokatorem pałacu książęcego, co jest totalną bzdurą, no ale przecież prześmiewcy i tak wiedzą lepiej.

Nadksięciem zostałeś nazwany ostatnio w Dreamlamdzie. Jak według ciebie potoczy się konflikt Dreamland — Sarmacja? Są szanse na załagodzenie sporu?
Wiele zależy od tego co zrobi Król Dreamlandu Edward II. Zapowiedział, że nadszedł czas na sporą korektę w eksperymencie, który w Dreamlandzie wdrożył, i od kilku dni jest wyczekiwanie co to będzie. Trwają ponoć jakieś zakulisowe konsultacje. Na forum Dreamlandu przebąkuje się o możliwej abdykacji Króla, ale co faktycznie się wydarzy? Tylko on sam jeden wie. Natomiast na pewno konflikt ten wygaśnie. Nie zniknie, ale będzie jak iskierka w mchu. Co jakiś czas mocniej zawieje wiatr i buchnie ogniem, potem znów przygaśnie. Nie spodziewam się tu ani dramatycznych akcji, ani jakichś większych zwrotów akcji, chyba, że te wynikać będą ze zmiany przywództwa w Dreamlandzie.

A widziałeś swoją ocenę analnej atrakcyjności, która ostatnio się w Drimach pojawiła? Zgadzasz się z tą oceną?
Ani mnie takie zabawy nie rajcują, ani mnie nie interesują, ani tym bardziej nie mam czasu by poświęcać go koprofagicznym zabawom niektórych zjebów.

Właściwie, wolałbyś takie akcje w mikronacji, czy brak jakiejkolwiek aktywności? Trzeba na przykład przyznać, że shitstorm będący u nas jeszcze niedawno pozytywnie wpływał na aktywność. Mój wątek o miejscach publicznych na przykład dorobił się 10 stron w ciągu kilku godzin.
No okej, ale też shitstorm shitstormowi nie równy. Zgodzisz się, że są pewne granice, czy też uważasz, że raczej nie powinny nas obowiązywać jakiekolwiek? Jeśli tak to dlaczego się nie rozejdziemy? Obrzucać się gównem, toczyć pianę i wyzywać się pedałów, dziwek i gorszych sortów możemy w komentarzach onetu czy na wszelkiej maści forach. Jeśli jednak jesteśmy tu by od pewnych zachowań uciekać, to dlaczego nie dbać o to by jednak lepiej było? Na przykład głośno i wyraźnie zachowania nieodpowiednie piętnując, a nie umiejących dostosować się do reguł gry zwyczajnie z gry eliminując? I nie mówię tu, by nie było, o krytyce politycznej, która wynika z innego postrzegania, krytyce Kanclerza czy Księcia — te nie dość, że dozwolone są też pożądane... ale mówię właśnie o takich wątkach jak ten co przytoczyłeś, czy powszechnie znane odpały Zanika.

Swoją drogą, w tamtym shitstormowym wątku nieźle cisnąłeś, to na pewno było poniżej 50% relacji społecznych, choć trzeba przyznać, że przeprosiłeś. Często takie wkurwy łapiesz?
Czasem łapię. Ale i tak coraz mniej. Kiedyś spinałem się częściej i o więcej gówien. Obecnie wciąż staram się dystansować, napominać sam siebie "Ej debilu, zluzuj wora, tak nie warto, tak nie trzeba...". I to czasem pomaga. Ostatnio też testuję inną metodę, którą notabene ktoś z KS mi podpowiedział, jak się wkurwiam, to odkładam komputer, biorę oddech, zajmuje się czym innym, a do wątku wracam w następnym dniu zrelaksowany i spokojny niczym kwiat lotosu na spokojnej toni jeziora...

Czyli już legendarne "talk to the hand" się nie powtórzy?
Nawet nie wiesz jak często mnie kusi! Raczej nie powinno. A nawet jeśli to w bardziej cywilizowany sposób, taki, że nawet nie do rozpoznania. :)

Nie lepsze tradycyjne, polskie "spierdalaj"? Albo jebnięcie pięścią w stół, tak jak to podczas jednej z ostatnich wizyt w Krakowie zrobiłeś? Żałuję, że tego nie widziałem.
Ej, piącha w stół to nie był wkurw, ani nic, a jedynie podkreślenie słów jakiejś anegdoty, czy sytuacji. Nie demonizujmy, a Konrada trzeba czasem przez dwa podzielić. Wiesz, spierdalaj by zadziałało, gdybym jednak nie występował w pewnych rolach politycznych. Wybuchłby wulkan hejtu gdybym powiedział spierdalaj komukolwiek.

Wracając do tego wątku o miejscach publicznych, w jego wyniku podałeś się do dymisji z urzędu Marszałka Dworu, ale też... selekcjonera kadry STS. Czym ci ta biedna repra zawiniła wtedy?
To nie tyle repra co ogólny wkurw mnie ogarnął. Stwierdziłem, że skoro tak to wszystko idzie w piździet... i gdyby nie to, że nie mogłem (bo obiecałem) zrezygnować z Kanclerza to byśmy już mieli nowego...

Opozycja, po przeczytaniu tego wywiadu, ma pluć sobie w brodę, bo nie podkurwiła cię na tyle, żebyś rzucił kanclerzowaniem?
Ej, chyba nie oczekujesz, że będę doradzał opozycji, co? A na poważnie to zamiast się wzajemnie podkurwiać ja bym wolał z opozycją rzeczowo rozmawiać i współpracować, dlatego ostatnio w Sejmie dwukrotnie wyciągałem do niej rękę, chociaż nie musiałem. Nie skorzystali. To nie moja wina.

Na ile procent więc teraz oceniasz relacje społeczne?
O, to trudne pytanie. Może inaczej. Nie oprę się o skali procentowej, a raczej na wskaźniku, takim mniej więcej jak barometr zachowań konsumentów, czy produkcji... jeśli uznamy, że 50 to stan równowagi, a wszystko powyżej określa w jakim stopniu jest pozytywnie, zaś poniżej jak jest słabo to... na 44. To, w moim przekonaniu dość nisko, i jest spore pole do naprawy stosunków.

A jak się ma procent porządków w prawie?
Wspaniale. Ale nie planuję go aktualizować już, bo też nie będę robił kampani. Szach mat.

Skoro mat, pozostała jeszcze jedna sprawa do wybadania, obiecałem na kanale. Proszę o podanie długości penisa, od korzenia.
Oh oh... o ile dobrze pamiętam, to od korzenia licząc to będzie jakieś 18 cm zdaje się. Ale głowy nie dam, a miarki nie mam. W delegacji jestem.

Dobra, skoro ciekawość została zaspokojona, chcesz kogoś pozdrowić?
Nie, dziękuję.

O kurwa, skisłem. Na pewno? Drugiej okazji możesz już nie mieć, może mnie zamkną na dłużej niż 3 dni jak ostatnio.
No dobrze. Chcę pozdrowić wszystkich, którzy uważają, że jestem chujem. Zawsze uznawałem to za komplement! Siema bąble!
Serduszka
16 450,00 lt
Ten artykuł lubią: Guedes de Lima, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Andrzej Fryderyk, Cudzoziemiec, Orjon von Thorn-Surma, Joanna Izabela, Paviel Gustolúpulo, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Albert Felimi-Liderski, Konrad Jakub Arped-Friedman, Sorcha Raven, Juliette Alatriste, Henryk Wespucci, Paweł Plata, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Heweliusz Popow-Chojnacki, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Yennefer von Witcher, Tomasz Ivo Hugo, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Sereus von Ahabejż, Emanuel Śmigło, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Guedes de Lima
Co tu dużo pisać - treściwa piguła! Dobre. :)
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Dzięki za fajną (serio! serio!) rozmowę.
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
Chyba umieram... :D Carmen daj aparat do resuscytacji!
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Jak zwykle siła reklamy zwyciężyła :( Miały być oskarżenia i flejmy, a są nędzne penisy. Ale oczywiście propsuję pracę i zostawiam relikwię mojego serduszka.
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Cytuję:
Na pewno ten czas jednak pomógł mi zobaczyć kolejną rzecz — że problem nie do końca leży w rozwiązaniach systemowych, co raczej w ludziach i ich podejściu do tego czym jest wirtualne państwo i zabawa w nie.

Trochę długo to zajęło, ale winszuję właściwej konkluzji!
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Serduszko za "siema bąble!".
Odpowiedz Permalink
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski
Szanuję za szkalowanie Ostrowa Wlkp. i kołczów. Pozdrawiam!
Permalink
Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener
Także dam serduszko :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Tak trochę a propos "Świętokrzyskiego czy Wielkopolskiego?" - byłem świadkiem takiej oto rozmowy przy kasie PKP:
- Poproszę bilet studencki na osobowy do Stargardu.
- Którego?
- Przepraszam, ale co "którego"?
- No, Stargardu!?
- ...
- Szczecińskiego czy Gdańskiego?
- Proszę pani, nie ma Stargardu Gdańskiego, jest tylko Szczeciński. Gdański to STAROGARD.
- ...
- Poproszę bilet do Stargardu.
- Którego?
(o wk... klienta i fochu pani z kasy nie wspominam ;) )
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
Czuję się niepocieszony, że nic o mnie nie było: ( nic personalnie... Żądam satysfakcji!
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Stargardu Szczecińskiego też już nie ma, bo ostatnio stracili przymiotnik.
I co to kurna jest Ostrowiec Wielkopolski?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ostrowiec, Ostrów... jeden pies!
Odpowiedz Permalink
Otto von Spee-Asketil
O lol, rzeczywiście. :D
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ale pocieszające jest, że w serii to jest najlepiej oceniony wywiad :D
Odpowiedz Permalink
Emanuel Śmigło
tl;dr, ale i tak masz organ.
Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Mamy dodatkowe pytanie do "nadksięcia":

Swego czasu popularni byli super człowiek, człowiek nietoperz, człowiek pająk, człowiek biegunka, a teraz jest "człowiek-chuj". Czy masz w związku z tym jakieś super moce?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Zjadam Kebsy z najostrzejszym możliwym sosem. Nie krzywiąc się.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Dziękuję za szczerą odpowiedź tak sobie myślę, a wręcz jestem pewien, że po kebsie na ostro przemieniasz się w człowieka-biegunkę. A więc masz kilka ukrytych talentów! Awesome :):):)

Będziesz musiał kiedyś zademonstrować :P
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Nie zamieniam się. Nie mam najmniejszych probkemów.
Odpowiedz Permalink
Paweł Szermiński
może superhuj, albo nadhuj? i czy warto coś takiego powiększać? :D
a wywiad dosyć ciekawy, buziaki
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.