Wieści z poligonu

RAH45Fk0.png
Unisławów
Szkolenie podoficerów artylerii na ośrodku poligonowym w Unisławowie . W dniach 13-17 lutego br roku trwały intensywne szkolenia 34 batalionu artylerii, z udziałem podoficerów. Była to okazja do połączenia teorii z praktyką dla przyszłych oficerów.

Jedenastu podoficerów z Książęcej Akademii Książęcej w Grodzisku, pod okiem instruktorów z 34 batalionu artylerii. Brało udział w szkoleniu praktycznym w oparciu o funkcjonowanie etatowych pododdziałów dywizjonu artylerii. Major doktor inżynier Janusz Gerda, tak podsumował szkolenie podchorążych: - Korzystamy z możliwości, jakie daje nam 34 dywizjon, ze swoim etatowym sprzętem, a także wysokiej klasy specjalistami. Oferują nam oni kompleksowe szkolenie z elementami metodyki, sposobnością do poznania nowego sprzętu, zasad współdziałania elementów całości pododdziału. Dodatkowo uzupełniamy to szkolenie o elementy dynamiczne zajęć, między innymi w oparciu o urządzenie szkolno – treningowe, na którym operatorzy zestawu artyleryjskiego szlifują swoje umiejętności, które później będą mogli wykorzystać podczas wykonania strzelań bojowych.Zajęcia na poligonie dają podoficerom, jako przyszłym dowódcom kompani, przede wszystkim lepszą znajomość sprzętu, możliwość poznania specyfiki działania w warunkach polowych w ramach funkcjonowania pododdziałów artylerii.
Zajęcia, z punktu widzenia podoficerów, podsumowuje kapral Mariola Hesko : - Dla nas jest to wiedza kolosalna, mamy możliwość łączenia teorii z praktyką, a wiedza teoretyczna, przełożona na praktyczne działanie na sprzęcie jest nieoceniona. Jesteśmy bardzo zadowoleni, gdy mamy możliwość faktycznie zobaczyć ten sprzęt i działać na nim już w ramach pododdziału, jako członkowie rdzennych obsług, podczas kierowania ogniem. Udział w tak dynamicznych i ciekawych zajęciach jest dla nas dużym wyróżnieniem, ale również sprawdzianem.

Zommerland
W środę 8 lutego br. na przykoszarowym placu ćwiczeń w Zommerland , odbył się trening obsady Punktu Dowódczo-Obserwacyjnego 44 dywizjonu artylerii rakietowej.

W treningu udział wzięły oprócz obsady PD-O pułku, również dwa dywizjony artylerii samobieżnej oraz dywizjon artylerii rakietowej. Celem zajęć było zgrywanie elementów systemu dowodzenia oraz umiejętności osób funkcyjnych punktu dowódczo-obserwacyjnego w procesie kierowania ogniem. Ćwiczono także praktyczną realizację zadań ogniowych na środkach łączności oraz opracowywanie dokumentacji w ramach pakietu grafiki operacyjnej.
Oprócz zadań artyleryjskich sprawdzono również inne elementy wojskowego rzemiosła, w tym funkcjonowanie systemu rozpoznania oraz przedsięwzięcia związane z zabezpieczeniem bojowym. Podobnie jak podczas poprzednich zajęć z tego cyklu wszystko odbywało się na rzeczywistych odległościach.
Przeprowadzony w środowe przedpołudnie trening kierowania ogniem był kolejnym przedsięwzięciem szkoleniowym przygotowującym żołnierzy 44 dar do zbliżającego się szkolenia poligonowego w marcu.
Rozwijanie systemu dowodzenia na realnych odległościach ma na celu podniesienie stopnia trudności oraz zbliżenie procesu szkolenia do rzeczywistych warunków działania. Ten kierunek planowania i organizowania szkolenia będzie przez kierowników zajęć preferowany – podsumował zajęcia ich kierownik szef sekcji operacyjnej mjr Antoni Jonka

Athos
Pododdziały 2 Brygady Górskiej przez dwa i pół miesiąca będą się rotacyjnie szkolić na poligonie w Athos. Manewry rozpoczął w dniu 30 stycznia br. 3 batalion strzelców górskich.

Ćwiczenia, rozpoczynające się każdego roku pod koniec stycznia, są ważne, bowiem zimowe warunki pozwalają sprawdzić gotowość wojsk do działania w trudnym terenie. – 90% czasu poświęcamy na działalność służbową, podobnie jak inne jednostki zmechanizowane w kraju, ale mamy swoją górską symbolikę i ona zobowiązuje. Dlatego robimy, co możemy, by jak najlepiej przygotować się do działania w wymagającym terenie – podkreśla Gen.bry. Tomasz Kusko dowódca 2 Brygady Górskiej .
Tegoroczne zimowe ćwiczenia rozpoczęły się na poligonie w Athos 30 stycznia i potrwają do 16 marca. W tym czasie pododdziały brygady będą trenowały rotacyjnie. Jako pierwsi na poligon przyjechali żołnierze 3 batalionu strzelców górskich, którzy pozostaną tu niemal cztery tygodnie. Oprócz szkolenia ogniowego, przejdą w tym czasie szereg zintegrowanych oraz taktycznych zajęć, ze szczególnym naciskiem na prowadzenie działań zimą w terenie lesistym. – Chcemy, by żołnierze przećwiczyli długotrwałe działanie w niskich temperaturach i warunkach ograniczonej widoczności. Dlatego pracujemy głównie nad ich odpornością psychofizyczną – zaznacza płk Marek Berka , dowódca batalionu. – Każdy pododdział ma swoje zadania taktyczne. Kierujemy nimi ze stanowiska dowodzenia, dzięki czemu zgrywamy poszczególne elementy zgrupowania – dodaje.
W dzień i w nocy żołnierze kompanii zmechanizowanych doskonalą strzelanie sytuacyjne i kierowanie ogniem. Kompania wsparcia realizuje z kolei zadania w ramach procedury Call for Fire (CFF – wezwanie ognia artyleryjskiego). – Oprócz tego duży nacisk kładziemy na realizację procedury ewakuacji medycznej MEDEVAC w terenie lesistym i warunkach zimowych – podkreśla dowodzący batalionem.
Tylko w te ćwiczenia zaangażowanych jest m.in. 30 bojowych wozów piechoty FV 510, pięć czołgów Leopard 2a6, sześć moździerzy M-98, wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych Carl Gustaw M3 , 2 wozy dowodzenia FV 511 i 3 wozy zabezpieczenia technicznego FV 513
Podczas kilkutygodniowych manewrów dowódcy zwracają także uwagę na przemieszczanie się i przyjmowanie przez żołnierzy postaw strzeleckich na nartach, a także niełatwe w warunkach zimowych, maskowanie z wykorzystaniem środków podręcznych. To wszystko może kiedyś ułatwić prowadzenie działań, czy to w terenie górzystym, czy lesisto-jeziornym, w zimie i przy niskich temperaturach.
Po żołnierzach z 3 batalionu na poligonie zamelduje się 26 batalion dowodzenia, a następnie 1 batalion strzelców i 6 batalion logistyczny. Pozostała część pododdziałów będzie się szkoliła, przyjeżdżając na poligon na chwilę, na konkretne ćwiczenie, np. strzeleckie. Chodzi o to, by w pełni wykorzystać dostępność poligonowych obiektów będących w bliskiej okolicy koszar.
Manewry poligonowe zakończy zgrupowanie pododdziałów plutonów zmechanizowanych i pancernych. Wtedy żołnierze wezmą udział w zawodach użyteczno-bojowych, które wyłonią reprezentantów naszej brygady na turniej organizowany na szczeblu Książęcych Wojsk Lądowych.

Anheim
W dniach od 17 do 19 stycznia br. zwiadowcy kompanii dalekiego rozpoznania zrealizowali zajęcia zintegrowane, sprawdzające ich zdolność do prowadzenia działań w specyficznym środowisku walki.

Głównym celem zajęć była weryfikacja przygotowania psychofizycznego oraz sprzętowego do działania w ekstremalnym warunkach i terenie. Pierwszego dnia żołnierze pokonali dystans 15 kilometrów w bardzo trudnym, silnie rozczłonkowanym oraz pokrytym grubą warstwą kopnego śniegu terenie Gór Anheimskich. Po forsownym marszu zdobyto najwyższy szczyt okolicy, czyli Czarne Rysy (1083 m.n.p.m.). Zejście ze szczytu przebiegało już w warunkach nocnych, a nie lada wyzwaniem okazało się utrzymanie kierunku marszu i przecieranie szlaków. Etap ten zakończyło bytowanie w terenie przygodnym, w jednym z wąwozów. Zadanie było trudne, szczególnie zważywszy na fakt, iż w górskich żlebach panowała skrajnie niska temperatura bliska -20 ˚C. Zwiadowcy jednak zahartowani niejednym tego typu wypadem, poradzili sobie dobrze i kolejnego dnia kontynuowali zaplanowaną trasę. Tym razem celem był Mały Śnieżnik (1426 m. n.p.m.).
Zastępca dowódcy kompanii dalekiego rozpoznania porucznik Łękomir Ustala , tak opisał trudy wyprawy: Podejście podzielone było na 3 etapy, w których ostatni był już uderzeniem szczytowym. Jak się niedługo okazało drugi etap był bardzo trudny i wyczerpujący, przez co zmusił zwiadowców do olbrzymiego, okupionego znacznym zmęczeniem wysiłku. To był jednak dopiero początek prawdziwej walki z górą. Etap ostatni, czyli uderzenie szczytowe, był wręcz morderczy. Mocne znaki dawało już zmęczenie i odłożony w nogach, przebyty tego dnia dystans prawie 20 km (łącznie od dnia wcześniejszego już blisko 35 km). Kulminacyjne podejście było jeszcze przed nami. Droga do szczytu była niezwykle wyczerpująca. Kąt nachylenia zbocza prawie 45 stopni, gruba pokrywa śnieżna, silny wiatr, ujemna temperatura oscylująca w granicach – 10˚ okazały się wymagającym przeciwnikiem. Pomimo skrajnego zmęczenia zwiadowcy wykonali zadanie i zdobyli szczyt około godz. 17.
Na szczycie wiał tak silny wiatr, iż odczuwalna temperatura była dużo niższa, niż rzeczywista. Momentalnie zamarzało umundurowanie i buty, a nawet powieki oczu. W tych niesprzyjających warunkach zwiadowcy ruszyli w dół, w rejon schroniska pod Małym Śnieżnikiem. Dalszy etap działania koncentrował się na organizacji przetrwania oraz już kolejnego dnia, na zejściu z Masywu Śnieżnika przez Czarną Górę do miejscowości Sienna, gdzie znajdował się punkt końcowy wyprawy. W ciągu dwóch dób zwiadowcy pokonali dystans 42 kilometrów, a łączna suma podejść i zejść sięgnęła odpowiednio: 2130 i 1770 metrów. Zwiadowcy działając w ekstremalnie trudnych warunkach terenowych i atmosferycznych potwierdzili swoją zdolność do prowadzenia działań w tak wrogim organizmowi ludzkiemu terenie. Sprawdzono indywidualne przygotowanie żołnierzy do organizacji bytowania, nawigacji oraz taktyki marszu. Podczas działania sprawdzeniu podlegało również etatowe wyposażenie zwiadowców. Jak wszyscy uczestnicy szkolenia zgodnie przyznali: było to jedno z najtrudniejszych szkoleń zrealizowanych w historii kompanii.
FOTOGALERIA
O973hEJ2.jpg
AoAH32M7.jpg
8gqZNLP1.jpg
n97Fda7a.jpg
HUMOR
4fXaQPq0.jpg
COŚ NA SPOCZNIJ
i83j7Z32.jpg
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski.
Serduszka
4 229,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Konrad Jakub Arped-Friedman, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Henryk Wespucci, John Rasmusen, Fryderyk von Hohenzollern.
Komentarze
John Rasmusen
Są cycki jest główna!.... A nie sorry, nie ten serwis
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Nie coś na "spocznij", tylko raczej na "baczność".
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Kawał bardzo fajnej pracy, zajebistej narracji. Tylko jedno, inna forma, w kwestii akapitów, a grafiki można by było bardziej ponientniej ustawić :)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Staram się by seria prezentowała należyty poziom. I w przystępny sposób informowała, co tam się w KSZ dzieje :D
Permalink
Peter West
Słaby poziom jak na wojsko...
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Nie zgodzę się z takim punktem, widzenia panie Peterze...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.