Obserwator Sarmacki, Cudzoziemiec, 25.02.2017 r. o 14:15
Blef opozycji
Seria wydawnicza: Felietony Obserwatora

BA6acCC0.png

#PawelPlata odszedł. Nikt poza @Kaizer nie zgłosił się do wyborów. Ehh, kolejny raz Sarmacja nie dała rady.” — rzekł poseł Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, jeden z opozycyjnych, wobec mnie i mojego ostatniego rządu, sarmackich polityków. Zrobił to w kilkadziesiąt godzin po słowach innego wybitnego polityka opozycji, posła Andrzeja Fryderyka, który łaskawie zgłaszając się do wyborów Marszałka Sejmu powiedział „Będę mało aktywny, obrady będę rozpoczynać i podsumowywać z opóźnieniami, a moje obowiązki wynikające z pełnienia funkcji Przedstawiciela Królestwa Teutonii będę traktować priorytetowo nad funkcją Marszałka Sejmu. […] Swoje zgłoszenie motywuję tym, że nikt z osób, które ważnych stanowisk nie pełnią, nie zdecydowały się go objąć, a jest to stanowisko niezbędne w naszym ustroju politycznym. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że mam w poważaniu zgłoszenie mnie przez posła Rolanda Heacha, tak samo jak jego bzdurne przytyki do domniemanej „opozycji”.

d7PUaj1Q.png

Ogarnął mnie pusty śmiech. Zarówno po pierwszych, jak i drugich słowach. Dwaj wiodący opozycjoniści ostatnich kilku miesięcy właśnie w ten sposób, gdy ja, wobec którego głównie opozycją byli, odchodzę z głównych funkcji oddając im i ich pomysłom możliwość zaistnienia, pokazują, że byli dotąd jedynie opozycją dla opozycji. Że niejednokrotnie krytykując, pouczając, popadając w mesjański i proroczy ton, wypluwając z ust frazesy o wspólnocie i dobrym wychowaniu, działali tylko i wyłącznie przeciwko ideom, na które sami niejednokrotnie się powoływali. Gdyby to jednak tylko było tyle… a przecież niejednokrotnie wykazywała się moja dotychczasowa opozycja głęboką hipokryzją i brakiem wizji co dalej. Cała opozycyjna grupa, a przecież to nie tylko te dwie wyżej wymienione osoby, miała na celu tylko i wyłącznie jedno — zniechęcić do działania. Im się udało, ale przy okazji nie przewidzieli jednej rzeczy, że odchodząc z urzędów powiem sprawdzam i zdemaskuję ich niebezpieczny blef.

8cr9vxJS.png

Zgodnie z danym wcześniej słowem nie wystartowałem w kolejnych kanclerskich wyborach. Nie wejdę także do rady ministrów, którą nowy Kanclerz utworzy. Aby wzmocnić swoją przyszłą rolę, a jednocześnie wytrącić argumenty, z którymi nie raz do mnie kierował się wspomniany już poseł Andrzej Fryderyk, zrezygnowałem także z dalszego kierowania pracami Sejmu Wielkiego. Bo przecież nie mając odpowiedniej legitymacji (a nie raz panowie opozycjoniści to wspominali) nie powinienem tej funkcji pełnić. Tym samym, w kilka dni, sytuacja polityczna w Księstwie Sarmacji zmieniła się diametralnie. Rząd ustępuje, w Sejmie wakat marszałkowski, nic tylko brać i wprowadzać w życie własne pomysły. A jednak... szybko okazało się, że żaden z opozycjonistów nie ma pomysłów jak Sejmem kierować — nikt samodzielnie się na funkcję Marszałka nie zgłosił, a zgłoszony przez posła Rolanda Heach-Romańskiego poseł Andrzej Fryderyk dał wyraz swej łaskawości, mając w poważaniu owo zgłoszenie, ale też, z racji, że to funkcja tylko administracyjna, potwierdzając swą kandydaturę. Z drugiej strony o urząd Kanclerza ubiega się też tylko jedna osoba, która jak sama mówi nie jest z przemijającej już opozycji (no ale nikt kto ma oczy w to nie wierzy). Poza nim o ten (też tylko administracyjny?) urząd nie ubiega się nikt z tych, którzy najgłośniej kontestowali to co dotychczasowy rząd robi.

Dziesięć dni temu, rezygnując z funkcji Kanclerza powiedziałem w wygłoszonym orędziu te słowa: „Na koniec chcę zaapelować do wszystkich tych, którym z taką łatwością przychodzi krytyka mnie, moich postaw i moich zachowań. Vandelereiu Bouboulina-à-la-Triste, Andrzeju Fryderyku, Fryderyku von Hohenzollernie, Serieusie Ahabejżu, Ottonie von Spee-Asketilu, i inni, stańcie do wyborów! Weźcie odpowiedzialność za Sarmację i zmiany, które w niej zachodzą, które zachodzić będą dalej. Odważcie się by pokazać nam, że można inaczej. Podeprzyjcie swą krytykę odpowiedzialnym działaniem ku chwale całego kraju. Przeciwstawcie postawie nielubianego Kanclerza von Thorna nie tylko górnolotne słowa, ale przede wszystkim wymierne działania, aktywności. Weźcie na siebie odpowiedzialność. Odważcie się.Nie odważyli się. Nikt, poza Fryderykiem, się nie odważył, nie podparł swej krytyki faktycznym działaniem, nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności. I to bardzo smutna konstatacja obecnego stanu opozycji.


AC8e5516.png

W połowie grudnia 2015 roku pisałem o roli i uprawnieniach opozycji w Księstwie Sarmacji. Minął przeszło rok. Nic się tu nie zmieniło. Ani rola, ani uprawnienia, ale przede wszystkim to jak Sarmaci opozycję postrzegają. Z jednej strony mówią o wielkiej jej roli, z drugiej… z roli tej nie korzystają. Określanie niektórych postaci mianem opozycji powoduje u nich swędzącą wysypkę i pospieszne zapewnianie, że są to „bzdurne przytyki do domniemanej „opozycji”.” Krytyka tak, opozycja nie — chciałoby się rzec. Ale to tak nie działa. Wychodzę z założenia, że opozycja jest, istnieje, jest mniej lub bardziej sformalizowana. Opozycja jest też odpowiedzialna, i ma kontrwizję, albo jest zwyczajnie nieodpowiedzialna i poza codziennym pieniactwem nie ma do zaoferowania nic. Ze smutkiem widzę, że w ostatnich miesiącach mieliśmy w Sarmacji tylko tę drugą opozycję. Gdy padło magiczne „sprawdzam” okazało się, że wchodząc „all in” panowie przegrali z kretesem. Przede wszystkim swój autorytet, ale także wiarygodność. Gdy nie ma się nic do zaoferowania, nic poza pieniactwem i krytykanctwem, to nie jest się poważnym politykiem, opozycjonistą czy liderem. No i zabawne jest to, że przez pięć miesięcy moich rządów panowie opozycjoniści nie nauczyli się korzystać z narzędzi, które mieli do wykorzystania. Zadano mi chyba tylko jedno pytanie poselskie. Zgłoszono chyba tylko jeden opozycyjny projekt ustawodawczy. Śmiech i smutek.

W66W7Meq.png

Kochani panowie. Straciliście właśnie swoją szansę. Przegraliście grę. Ale ta gra zaczyna się na nowo. Ze swojej strony, nie wchodząc do nowego rządu, niniejszym powołuję do życia Organizację Posłów Opozycji Sejmowej — poselskie koło nieco bardziej sformalizowane, do którego zapraszam każdego posła, który chce wykorzystywać narzędzia, którymi dysponują posłowie i opozycja w naszym politycznym ustroju. Pokażemy dotychczasowej opozycji, co to znaczy być opozycją, rzeczową opozycją, wnoszącą coś opozycją. Warunków nie ma. Liczy się jedynie chęć działania, choćby w opozycji, i chęć dyskusji o tym z czym na co dzień mamy do czynienia.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Vladimir ik Lihtenštán.
Serduszka
6 121,00 lt
Ten artykuł lubią: Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Yennefer von Witcher, Roland Heach-Romański, Vladimir ik Lihtenštán, Krzysztof von Thorn-Macak, Daniło de la Vega.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Wielmożny Wicehrabio, pozwolę wyprowadzić was z błędu, nie startuje dlatego że ktoś mi rzucił rękawice, jak w tekście próbuje autor sugerować. Ponieważ po pierwsze nie takimi kierowałem, czy kieruje się pobudkami ubiegając się o fotel Kanclerza. Druga rzecz źle by to o mnie świadczyło, gdyż tym samym udowadniało by hipotezę głoszoną przez wicehrabiego, że znaczna część posłów robi coś tylko przeciwko wam, bo tak. Trzy na urząd Marszałka nie startowałem, gdyż już startuje na urząd Kanclerza. I w przypadku hipotetycznej wygranej, musiałbym porzucić funkcję Marszałka Sejmu. Ponieważ uważam za wysoko nieetyczne łączenie funkcji Marszałka z stołkiem kanclerski, jednak są to jednak tylko moje wewnętrzne zasady.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
/pionek mode on/
Piękne, szczere, prawdziwie. Prowadź wodzu!
/pionek mode off/

Napracowałeś się nad artykułem, a i tak będzie grochem o ścianę :)
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Drogi Kaizerze, nie musisz mnie z bledu wyprowadzać,bo w nim nie tkwię. Ty mówisz tak, ja mowie inaczej. Faktem jest, ze przed moim orędziem i apelem nie zdradzałeś żadnych dzialan, które mogłyby świadczyć ze przygotowujesz się do roli Kanclerza... Ergo wnioski są oczywiste. Zakładam jednak, ze gotowy jesteś i czekam na Twoje odpowiedzi postawione przez mojego politycznego pionka Rolanda.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Wielmożny Wicehrabio, na pytania wielmożnego Rolanda odpowiem w swoim czasie. Wielmożny wicehrabio, śmiesznym jest twierdzić że ktoś startuje tylko dlatego że mu się rzuciło wyzwanie, wybacz wicehrabio jednak przeceniacie swoje wpływy, oraz oddziaływanie na innych. Chce przez to powiedzieć jedynie, żeby społeczeństwo nie oceniało pobudek jakimi się kieruje ubiegając się o fotel kanclerza, przez pryzmat rzuconego wyzwania przez ustępującego kanclerza.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Z niecierpliwością będę oczekiwał chwili kiedy kandydat Organizacji Posłów Opozycji Sejmowej wygra wybory, a tym samym owa organizacja stanie się i władzą, i opozycją.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Nie. Nie odpowiedziałem na zgłoszenie wicehrabiego Heacha. Napłynęło ono w czasie, gdy samodzielnie pragnąłem się zgłosić. Moje słowa nie brzmiały „potwierdzam kandydaturę” lecz „zgłaszam się”, zaznaczając wyraźnie, że nie ma dla mnie znaczenia masowe zgłoszenie przez inną osobę.

Ponieważ w artykule zawarto nieprawdę, dziennikarza, który napisał te słowa będę w przestrzeni publicznej nazywał „kłamcą”, aż do czasu napisania oficjalnego sprostowania wraz z przeprosinami w formie artykułu opublikowanego na łamach Obserwatora Sarmackiego.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Hipokryta nazywający innych kłamcami :D Pięknie :D
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Ktoś tu zapomniał o umowie zawartej kanałami prywatnymi. Dobrze, kłamco von Thornie.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Tak, Pan zapomniał, panie Fryderyku. To Pan zaczął wyzywać, nie ma problemu. Nie wiążą mnie funkcje. Zdemaskujemy więc to i owo.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Czy jest już pozew?
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
A ja powiem tak: ilość kandydatów w wyborach, intensywność walki o władzę polityczną - jest probierzem aktywności i jakości państwa. Nie popadałbym Robercie w przesadny entuzjazm, że (1) po własnych rządach państwo nie jest w najlepszym stanie; (2) projekt wyborów kanclerskich i sejmu wielkiego, który miał podobno mega aktywizować - nie okazał się trwałym remedium.

Oczywiście wybory na kanclerza są ciekawą instytucją. Ale od samego mieszania herbata nie robi się słodsza.

I żeby nie było - oceniam podług własnych doświadczeń. Kiedy zacząłem panowanie jako książę, mało kto chciał w ogóle walczyć o jakąkolwiek władzę - po uruchomieniu systemu - chociaż bywały wzloty i upadki - walka polityczna znacznie się zaostrzyła.

No i - ja staram się na moim, baridajskim gruncie, jednak o prawdziwą miksturę uleczającą.

Satysfakcję typu: "nie chcieliście mnie - to macie; haha; wie schade" rozumiem, ale biorąc pod uwagę, że samemu jest się odpowiedzialnym jednak za poziom aktywności, mimo wszystko, nie w tym przypadku.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
No i - pomijając LICZBĘ kandydatów - to akurat opozycja jednego kandydata wystawiła - a obóz erceaistyczny - nie. Zresztą kandydata wysokiej klasy.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Kandydata, który wmawia wszystkim, że 1) nie jest z opozycji, 2) że nie ma zaplecza. Trochę się teza o wystawieniu kandydata przez opozycję nie klei więc. Poza tym obóz o dziwnej nazwie, który przywołałeś jako drugi nie wystawia kandydata, co jest oczywiste, kiedy wprost powiedziałem, że nie będę się o budowę RM ubiegał, a zdobywając ostatnie poparcie (gdy Cię jeszcze było) budowałem je bez formalizowania struktur, co było wielkim sukcesem i udowodniło, że wizja owego kandydata wysokiej klasy jest błędna. No i nie zapominajmy z jak wielką klasą ów kandydat się z wyborów wówczas wycofał.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Co się zaś tyczy argumentu o kłamstwie polecam dokładną lekturę całego tekstu, nie jednego wybranego zdania, ale np. także tego z wstępniaka, gdzie wprost mowa jest o zgłoszeniu się na urząd administracyjny marszałka sejmu przez oskarżającego. Potem jest o odpowiedzi na zgłoszenie przez Rolanda. Bo tak, to była odpowiedź na zgłoszenie. Nie napisałem zaś nigdzie o tym, że owo zgłoszenie było zaakceptowane. Także... no... czytanie ze zrozumieniem tak trudne.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Cytuję:
A jednak... szybko okazało się, że żaden z opozycjonistów nie ma pomysłów jak Sejmem kierować — nikt samodzielnie się na funkcję Marszałka nie zgłosił, a zgłoszony przez posła Rolanda Heach-Romańskiego poseł Andrzej Fryderyk dał wyraz swej łaskawości, mając w poważaniu owo zgłoszenie, ale też, z racji, że to funkcja tylko administracyjna, potwierdzając swą kandydaturę.

Tak, wcale w artykule nie jest zawarte kłamstwo o tym, że potwierdziłem kandydaturę i że nie było to samodzielne zgłoszenie. Tak. Ani trochę.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Zgłoszenie przez Rolanda nastąpiło kilkanaście minut przed pańskim postem. Może Pan teraz pisać co Pan chce, ale pański post był odpowiedzią i odnosił się do postu Rolanda. Oczywiście odwracanie kota ogonem jest taktyką lepszą obecnie niż przyznanie się do takiego, nie innego, podejścia, które opisałem w swym felietonie, i nie dziwi mnie ono. Pan nie umie się do błędów przyznawać. I nie umie czytać Pan ze zrozumieniem.

Kolejność wydarzeń:
1) zarządzenie wyborów
2) gremialne zlanie przez opozycję tej szansy
3) przedłużenie terminu zgłaszania kandydatów
4) zgłoszenie kandydatów (w tym posła Andrzeja Fryderyka przez posła Rolanda Heach-Romańskiego)
5) odpowiedź posła Andrzeja Fryderyka, wyrażenie woli kandydowania, niewybredna odpowiedź na inicjatywę Rolanda.

Reszta to semantyka. Pan poseł wywołany do tablicy musiał zareagować. Zrobił to. Reszta tej odwagi nie miała. I odwagę doceniam, jest super, ale odwracanie kota ogonem już nie. I mówię - w jednym miejscu piszę, że pan się zgłosił, w drugim, że potwierdził. Obie te sytuacje są prawdziwe. Tak to dokładnie wyglądało. To wszystko jest w Sejmie :) Ale proszę, może mnie Pan dalej nazywać kłamcą. Spływa po mnie. Dość pomyj na mnie wylałeś bym miał się kolejnymi przejmować.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Natomiast by przywrócić rozmowę na właściwy tor — wykazaliście się Panowie daleko idącą nieodpowiedzialnością, niebezpieczną grą, której efekt właśnie obserwujemy. Krytykując wszystko jak leci, oskarżając innych o niszczenie Sarmacji doprowadziliście do sytuacji, w której macie okazję pokazać, że można inaczej. Ale... z jakichś powodów unikacie tego. Nie pokażecie, nie odważycie się. Bo i nic nie macie do zaoferowania. To jest oczywiście, jeśli krążące plotki są prawdziwe, zrozumiałe, ale tym bardziej właśnie niebezpieczne. Szkoda, szkoda.

A drogi JKW - piszesz o kondycji państwa po moich rządach? Jest doskonała. Ustrój jest stabilny, powstają aplikacje okołosystemowe, wszystko działa. Egzaminu nie zdają politycy, głównie opozycyjni właśnie. Rząd ze swych działań się wywiązał perfekcyjnie. No i... powiedzmy sobie szczerze... ja, odchodząc, nie zostawiam kraju z wydartym sercem.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Nie przyznaję się do błędów których nie popełniam. Do tych, które popełniam, przyznaję się z całą stanowczością.

Kolejność wydarzeń jest jak najbardziej zgodna ze stanem faktycznym.

A cała reszta to kłamliwa interpretacja. Zgłosiłem się z powodów, jakie napisałem w zgłoszeniu. Próba przedstawienia w prasie innego stanu faktycznego jest ze strony jego autora zwyczajnym kłamstwem, a Obserwator Sarmacki stawia jako prasę nierzetelną, która próbuje tworzyć fałszywy obraz rzeczywistości. A teraz próbujesz innym wmawiać bzdury, jakobym pomyje wylewał na kogokolwiek

Ja z wicehrabią dyskutować więcej nie będę. W pierwszym komentarzu zawarłem zarówno żądanie jak i konsekwencję jego nie spełnienia.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ty nader często stawiasz żądania i konsekwencje, pozwy i ... w sumie nic ponadto. Gdyby energia, którą kierujesz na walkę z tymi, których nie dajesz rady kontrolować, skierowałbyś na działanie dla Sarmacji, to pewnie byłoby lepiej.

Ale popieram - nie mamy o czym rozmawiać. Wszystko powiedziane. I napisałeś jedno słowo (dobre i jedno) prawdziwe - interpretowałem. Takie święte prawo felietonu. No ale... Ty wiesz lepiej co mi wolno.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
> Wywołali mnie do tablicy
> Napiszę, że się zgłaszam i dodam, że będę najgorszy z najgorszych jak mnie wybiorą, ponieważ mają mnie nie wybrać, co więcej zrobię to w odpowiedzi na zgłoszenie - co zresztą podkreślę (choć negująco)
> Ktoś napisze jak to wygląda
> Zaprę się, że tak nie było, zarzucę kłamstwo i postraszę TK

Kurtyna...
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
O i jeszcze respons do JKW Piotra II Grzegorza:

1) RCA nie zostawia państwa w stanie gorszym niż zastał. Trzeba zauważyć, że niezależnie od modelu parlamentarnego większości się po prostu nie chce. Nie ważne: wybory, Sejm Walny, Sejm Wielki, rada sołecka itd. Ale zastanówmy się co tak na prawdę się stało. Dano możliwość udziału w polityce każdemu. Zmuszono do zabieganie o poparcie dla swoich pomysłów. Dano swobodę organizowania się (pamiętamy słynne arkusze excelowskie Helwetyka za czasów Walnego). By nie utracić korzyści płynących z wyborów mamy wybory Kanclerza. Pojawiły się instrumenty. Nie ma woli ich używania. A system nie jest odpowiedzią na pojawienie się woli.

2) Jak żeście się uksięciowili to polityka była gorąca, owszem. Pamiętacie z kim wtedy byliśmy w Unii i skąd wynikała gorączka publiczna? Finał każdy widział.

3) Stronnictwa erceowskiego nie ma, chyba że liczycie mnie. Z tą różnicą, że ja się z nikim politycznie nie związałem. Ale znam kulisy. Bywało się i w Prezydium i w RM różnych (cudzych i swoich). Powiedzmy sobie w prost. Czynienie zarzutu, że ustępująca RM nie wystawiła kandydata, a opozycja wystawiła w wyścigu o fotel kanclerza, jest naginaniem faktów. Przecież Kanclerz von Thorn mówi jasno - rezygnuje by dać szansę opozycji. A ta się rozpierzchła i udaje, że nigdy nie istniała.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
I w końcu ktoś opisał prawdę, całą prawdę. Jesteście Andrzeju Fryderyku zwyczajnym hejterem i gnomem, który nie robi nic i tylko krytykuje. Przez takich jak wy Sarmacja traci wartościowe jednostki, które mogłyby wnieść naprawdę wiele w życie społeczeństwa. Mam nadzieję, że wam wstyd.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Robercie, pozwól że Ci coś wytłumaczę - mam 30 lat, realne życie, kupę realnych obowiązków, malo czasu na Sarmację - zawsze mówiłem (także Tobie), że nie mam zamiaru startować w wyborach na Kanclerza ani ubiegać się w KS o jakakolwiek inna funkcję poza ewentualnie ATK. Nie wiem więc, po co ten docinek w moją stronę.

Napisałbym więcej ale nie mam czasu.Skręcam realna szafę dla mojej realnej córki. Wybacz, ale to ważniejsze niż Sarmacja i Twoje oraz Rolanda dywagacje. Pozdrawiam.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Dzięki VB. Ja mam 37, życie, pracę, dwie córki, dom, wyjazdy, delegacje. Nie oczekuję od Ciebie cudów. Ty sam się angażujesz. Sorry. Angażowałeś się do czasu mojej rezygnacji. To jest oczywiście zbieg okoliczności. Ale zdążyłeś jeszcze poknuć troszkę i posugerować, że chcę coś rozbić... małżeństwo pewne. Brawo Ty. Zajęty człowieku.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
xD
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Hmm, czy ja dobrze rozumiem - cały wspaniały plan uaktywnienia Sarmacji zmianami ustrojowymi pomysłu RCA nie wypalił, bo przeciw zawsze byli posłowie AF i VAT, którzy rzucali kłody pod nogi?

I wobec istnienia dwóch głosów przeciwko (a przy okazji, powiedzmy to wprost, pożytecznych idiotów głosujących czasami jak ci dwaj, ale i tak stanowiących mniejszość) RCA nie mógł stworzyć zapowiadanej mlekiem i miodem utopii płynącej i dlatego podał się do dymisji ze wszystkie, łącznie z przewodniczącym kółka szachistów?

W sensie, czy dobrze rozumiem, że to że w kaesach jest lipa to wyłączna wina tych dwóch kreatur (i innych kłamców), przez które wszystko zniszczono?

Jeżeli tak - wy dwaj, wstydźcie się. Przez was (celowo z małej) społeczeństwo, które zaufało człowiekowi roku straciło jedyną szansę na sukces.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Żle rozumiesz. Ale to normalne. Jedź w Bieszczady.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
A ja będę szczery. Przeczytałem wszystko i rozumiem "0,01" informacji zawartych w artykule oraz komentarzach . To wygląda tak jak to się popularnie mówi na zwykłą "gównoburze". Jeżeli dobrze rozumiem, "opozycja" wystawiła jednego kandydata A.Fryderyka , a drugim kandydatem jest FvH ? Jeżeli dobrze rozumiem , R.J.v.T zrezygnował z pełnionej funkcji (to akurat oczywiste). I jeżeli dobrze rozumiem to R.J.v.T zamierza zrobić "epic come back" za jakiś czas, kiedy okaże się, że nowy kanclerz zawiedzie...
I tym wyjątkowym razem swojego zdania jestem pewien... A mogę nawet zapewnic, że mimo wszystko to byłego kanclerza "popieram" na chwilę obecną. Nie zapisze się jednak do OPOS ponieważ nie mam zamiaru mieszać się W władze. Chyba że coś się zmieni :/
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
No nie do końca. W kwestii mojej osoby - nie, nie planuję żadnego come back, ani epic, ani innego :) Nie wracam do RM.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
No to już nie rozumiem, kto jest temu wszystkiemu winien, skoro nie Teutończycy :/.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
No jasne, że nie do RM. Co nie umniejsza hipotezie o EpicComeBack, jako metodzie działania.
Odpowiedz Permalink
Heweliusz Popow-Chojnacki
Szanowni, jestem zmęczony. Niech to krótkie zdanie wyrazi co w tym momencie czuję. Jestem zmęczony już całą tą sytuacją, która się dzieje. Mimo, że nie jestem w jakimkolwiek stopniu jej stroną, ani nigdy głośno nie popierałem żadnej z jej stron to ja, Heweliusz Popow-Chojnacki, jako szary, niewiele zaangażowany w politykę i jej kulis obywatel, jestem po prostu już zmęczony.

Nie będę odnosił się do elementów zawartych w tym artykule, czy opozycja jest tylko dla opozycji, czy to wszystko wina jednej strony czy może drugiej. Nie chcę jednoznacznie oceniać bo i tak ocena nie rozwiąże problemu i nie to chcę powiedzieć. Każda ze stron jest wielce poróżniona, każdy siedzi przy swoim i nie chce pójść na żadne inne ustępstwa. Myślę, że jedną rzeczą z jaką wszyscy się zgadzamy jest problem. Problem jest widziany przez wszystkich i wszyscy o nim mówią. Każdy podaje swoje metody jak go rozwiązać. Dobrze, że są dyskusje, bo one są dobre. Dobrze jeśli są także czasem ostrzejsze spory. Ale nie takie spory. Spory niepotrzebnych, ogromnych emocji, gdzie każdy wyrzuca brudy z przeszłości, każdy wyrzuca swe bolączki względem drugiego, każdy obsmarowuje przeciwnika określeniami typu "kłamca", "hipokryta" itp. Jeżeli takie niekiedy ostrzejsze wymiany zdań się pojawią to nie powinno nikogo to dziwić. Są to emocje, rozrywka, ja to rozumiem. Ale jeżeli ja widzę tę sytuację od dłuższego czasu, gdzie ona tylko się potęguje to ja czuję się zmęczony. Mało tego taką sytuację widać na scenie... Ja nie chcę wiedzieć co się dzieje za kulisami tego show. Jeszcze raz powtórzę: wytworzyły się niepotrzebne emocje, które osłabiają nie tylko strony konfliktu, ale i także całe społeczeństwo, które myślę, że jest już tym też zmęczone. Emocje te wywołują falę kolejnych emocji, a za nimi idą kolejne słowa, kolejne epitety, kolejne określenia. Wszystko wzajemnie się napędza, a końca nie widać.

Problem można rozwiązać, ale wspólnie, gdy każdego się szanuje. Wtedy można konkretnie rozmawiać i doszukiwać się rozwiązań, którego wszyscy pragniemy. Szacunku tego teraz nie ma. Ja rozumiem, ktoś się posprzeczał, ktoś komuś coś powiedział, tamten odpowiedział. Nie ingeruję w te konflikty. Już nie mówię nawet o rozwiązaniu problemu, ale by jakoś uzdrowić tę całą sytuację, wyzbądźmy się choć trochę tych niepotrzebnych emocji. Jakkolwiek by było to trudne i brzmiało nie wiem jak, ale niestety NIKT nie jest bez winy. Nikt. Ja, on i jeszcze tamten nie jesteśmy bez skazy. Nikt. Każdy ma coś, gdzie zrobił coś niemądrego, nierozsądnego. Każdy ktoś komuś coś więcej powiedział, nawet nieświadomie. Ale zechciejmy się zastanowić: może to co ja powiedziałem kogoś rzeczywiście uraziło, może mu się zrobiło przykro, może go to po prostu nawet zirytowało. Każdy ma coś na sumieniu. Nie sądzę, by tutaj zawiniła tylko jedna strona. A nawet jeśli proszę, byśmy posypali głowy popiołem, byśmy sobie uświadomili, że ja także nie jestem nieskazitelnym, mam swoje wady i tak jak inni popełniam błędy i robię rzeczy nawet głupie. Że ja także mogłem kogoś urazić i ta osoba mogła też się tak samo poczuć, jak ja się poczułem, gdy ona mi coś powiedziała. Zechciejmy sobie to uświadomić. Sarmacja nie jest wielką społecznością. Więcej od niej odchodzi jak przychodzi. Dlatego dołóżmy tę cegiełkę, by stała się ona miejscem przyjaznym. Nawet nie dla nowych, a dla samych siebie, by nam było rzeczywiście miło tutaj zaglądać.

Przeszłości się nie zapomina, ale się nią nie żyje. Z niej wyciąga się tylko lekcje. Warto siebie wzajemnie zrozumieć, podejść w sposób ludzki, bliżej drugiej osoby. Na pewno pomogłoby to uzdrowić całą tę sytuację, a jeśli nie to pozwoli nie szarpać sobie tyle nerwów co ostatnio. Postarajmy zrozumieć siebie wzajemnie. Nie wskazuję rozwiązania problemów, o które toczą się tu spory. Wskazuję tylko na te niepotrzebne emocje, które napędzają całą tę niebezpieczną machinę. Nie wiem czy Sarmacja się od tego zawali, ale zdrowia zje z pewnością.

Proszę wziąć to pod uwagę. Bardzo przepraszam jeśli moja wypowiedź patetycznie brzmi. Wiem, że to oklepana sprawa, i takie nawoływanie można porównać do kapłana głoszącego z ambony, ale choć trochę pochylmy się nad tym. Ktoś to mnie zna wie, że ja publicznie powstrzymuję się od wypowiadania w konfliktach czy sporach. Nigdy tego nie praktykowałem. Ale jak mówię: jestem już tym po prostu zmęczony.
Odpowiedz Permalink
Paulus Buddus
Ktoś zamawiał popcorn?
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.