Obserwator Sarmacki, Robert Fryderyk, 08.03.2017 r. o 18:57
Czekanem po łapkach #4: nic takiego się nie stało
Seria wydawnicza: Felietony Obserwatora

Czekanem po łapkach to cykl felietonów, na łamach których komentuję aktualne wydarzenia, pojawiające się pomysły i idee. Zapraszam na czwarty felieton, w którym przyznaję się do naiwności, co świadczy o mnie bardzo źle, ale przecież... nic takiego się nie stało.

Drogi czytelniku! Ten akapit poświęcam Tobie i Twojej reakcji na czyjąś pracę. Te literki poniżej to nie tylko gorzkie żale i wylewane frustracje. To także praca, wcale nie łatwa, która wymaga trochę "krwi i potu" autora. Bądź więc człowiekiem, nawet jeśli nie zgadzasz się z moimi tezami, i ... daj ziemniaka (serce znaczy), a jak jeszcze odważysz się normalnie jak ludź skomentować z tantiemą, to już w ogóle jesteś mistrzem! Pamiętaj — lubimy być doceniani.
________________________________________________________________

O tym, że wciąż i wciąż wierzę w pewne ideały i idee to nie świadczy o mnie za dobrze. O tym, że ta wiara okazuje się naiwnością przekonuje mnie tylko o tym, że czas coś ze sobą zrobić… o czym ja znów? Tym razem o swojej naiwności w stosunku do oczekiwań poważnego traktowania Sarmatów przez członków sarmackiego społeczeństwa.

Kiedy złożyłem, przecież wcale nie tak dawno temu, rezygnację z urzędu Kanclerza, poprawiłem ją, później nieco, rezygnacją z urzędu Marszałka, a dzieło to uwieńczyłem rezygnacją z funkcji posła, serio wierzyłem, że to może coś zmienić, coś poprawić, dać impuls. Nie mi, ale właśnie Wam. Nic takiego się jednak nie stało.

W grudniu 2016 roku, raptem niecałe trzy miesiące temu, w jednym z badań opinii społecznej respondenci wskazali potrzebę mojej rezygnacji jako tą, która, co prawda obok innych spraw, ma poprawić sytuację społeczną i polityczną w Księstwie Sarmacji. Kiedy w końcu taka rezygnacja nastąpiła… nic takiego się nie stało.

Trzy tygodnie temu apelowałem: „Na koniec chcę zaapelować […]. Vandelereiu Bouboulina-à-la-Triste, Andrzeju Fryderyku, Fryderyku von Hohenzollernie, Serieusie Ahabejżu, Ottonie von Spee-Asketilu, i inni, stańcie do wyborów! Weźcie odpowiedzialność za Sarmację […] Odważcie się by pokazać nam, że można inaczej. […] Weźcie na siebie odpowiedzialność. Odważcie się.” I serio, poważnie liczyłem wówczas, że czeka nas kilka ciekawych wyborczych tygodni, okraszonych dyskusjami, przedstawieniami programów, giełdą nazwisk, ogólnym społeczno-politycznym ożywieniem. Nic takiego się nie stało.

Kiedy w szranki wyborcze stawiło się dwóch kandydatów — Paweł Plata i Fryderyk von Hohenzollern, miałem nadzieję, że mimo pewnych oczywistych niedoskonałości tego pierwszego, będzie to ciekawa kampania. Plata szybko sam się wyeliminował, von Hohenzollern parł do przodu. Przedstawił program, szukał poparcia i składu przyszłego rządu. I pojawiły się proste, niegroźne, oczywiste pytania. I von Hohenzollern uciekł. Uciekł, jak to już niekiedy czynił, i zaszył się w Baridasie. Miała być debata, miała być kampania… nic takiego się nie stało.

Nagle dziura. Termin minął, nie ma kandydatów. I wtedy, cały na biało, wkroczył zbawiciel Arped-Friedman, niczym zbawca, wystąpił przed nas, narody, i ogłosił, że oto przybywa nas zbawić, pomóc, wystartować na Kanclerza. I znów, miał być pojedynek, on przeciw Paweł Plata… i znów Plata zaorał się zanim do pojedynku doszło. Zbawiciel został sam. Czas mijał, mija wciąż, wybory przecież dopiero za… 54 godziny, kandydat jest znany, wiadomo, że wygra, bo przecież wygrać w takim układzie (jako jedyny kandydat) musi. Ale naiwnie czekałem. Wierzyłem i czekałem. Czy też może właściwie byłoby powiedzieć, że naiwnie wierzyłem, że się doczekam… przedstawienia programu, przedstawienia przyszłego składu Rady Ministrów, przedstawienia planów na kolejne, bądź co bądź!, cztery miesiące. Naiwnie wierzyłem, że się doczekam. Nic takiego się jednak nie stało.

Odnoszę trochę wrażenie, że w momencie gdy „opozycja” odniosła „sukces” poprzez „pozbycie” się mnie z przestrzeni politycznej Księstwa Sarmacji nagle… straciła sens swego istnienia. W odpowiedzi na mój apel: Vandelerei Bouboulina-à-la-Triste zaczął twierdzić, że w zasadzie to jest najsłabszym opozycjonistą, i on w sumie nie chce funkcji, a ostatecznie właśnie ucieka w trybunalską asesurę; JKW Andrzej Fryderyk wziął, ostatecznie, ale dając wszystkim odczuć, że niechętnie, na swe barki odpowiedzialność za działanie Sejmu Wielkiego (i za to mu chwała i wielki szacunek, bo praca to nie łatwa jest), ale też nic ponadto nie zrobił; Fryderyk von Hohenzollern jako się rzekło podkulił ogon pod naporem prostych pytań i uszedł z pola niepyszny; Serieus Ahabejż w ogóle zapadł się pod ziemię, już nie ma żadnych złotych rad na podorędziu; Otton von Spee-Asketil w odpowiedzi na apel rzekł, że on z Księstwa odchodzi i… tak uczynił, o innych szkoda zaś mówić. Wydawało się więc, że wstępujący w rolę Kanclerza Arped-Friedman faktycznie może pokazać nową jakość i podnieść rzuconą przeze mnie rękawicę. Ale… przecież nic takiego się nie stało.

I tu do Was pytania — czy Wam zwyczajnie nie jest głupio? Zniechęciliście do działania jednych, by… zaproponować w miejsce, z którego odeszli, nic nowego, nic swojego, czy też w ogóle… nic. Nie jest Wam głupio? Krytykowaliście, bo takie Wasze święte prawo, ale w okazaliście się na konsekwencje tej krytyki i możliwość przejęcia władzy całkowicie, zupełnie nieprzygotowani. Okazaliście się słabi (z wyjątkiem wspomnianego JKW Andrzeja Fryderyka, który wziął na siebie, choć znów to podkreślę — niechętnie, odpowiedzialność) i bezideowi. Okazaliście się grupą osób, które świetnie bawiły się na IRCu szkalując, krytykując, moralizując… ale też grupą osób bez pomysłu co dalej. Nie jest Wam więc głupio? Hohenzollern, który kolejny już raz ucieka. Spee-Asketil, który ucieka od odpowiedzialności w niebyt. Bouboulina-à-la-Triste, który przesuwa się na bezpieczną niepolityczną pozycję w sądownictwie. I Ahabejż, który z jakiegoś powodu nie ma (już) nic do powiedzenia, żadnych błyskotliwych połajanek, proroctw. Nie jest Wam głupio? Nie jest Wam wstyd? Prawie rękę sobie dam uciąć, że znam odpowiedź. Nie jest… bo przecież nic takiego się nie stało.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
7 786,00 lt
Ten artykuł lubią: Roland Heach-Romański, Juliette Alatriste, Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste, John Rasmusen, Krzysztof von Thorn-Macak, Daniel January von Tauer-Krak, Tomasz Ivo Hugo, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Wielmożny Wicehrabio, uprzejmie proszę aby wicehrabia się odpierdolił od mojej skromnej osoby - specjalnie użyłem wulgaryzmu, aby to podkreślić. Natomiast jeżeli szukacie z kimś zwady, bądź nie macie z kimś prowadzić tzw "sporu politycznego", to proponuje urlop w Dreamlandzie. Tam znajdzie Wielmożny osoby z którymi będzie się mógł kłócić, co więcej im też to będzie na rękę.

I w kwestii sprostowania nikt nikogo się nie pozbywał, sam Wicehrabia podjął decyzje o tym że podaje się do dymisji. I właśnie taka manipulacja słowem i zdarzeniami, faktami, jak to czyni Wielmożny choćby w tym artykule to przykład dlaczego nikt nie ma ochoty na zabawę w politykę - a przynajmniej ja nie mam ochoty.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
No właśnie o to się rozchodzi, że ex-kanclerz nie ma z mik prowadzić tzw. "sporu politycznego" bo oponenci powłazili pod kamienie, tylko jeden ostał się z wyciągniętą, niechętną dłonią wystającą spod tego kamienia :)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Drogi... Fryderyku. Nie, nie odpierdolę się. Bo i się nie przypierdoliłem. I nie, nie szukam z nikim zwady. Komentuję. Prowadzę dyskusję. To, co zawsze postulowałeś. Nagle nie pasi? No i co z tym zrobimy?

Opanuj się kolego drogi. Przeginasz. Nie wypada.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Pleciesz pan głupoty. Przynajmniej w części odnoszącej się do mnie.

Bo narracja jest taka, że jest już po wyborach a programu nie przedstawiono. A jak słusznie policzono, "trochę" jeszcze pozostało.

Napiszę dosadnie - real jest w chuj ważniejszy niż Sarmacja. I nie mam chwilowo czasu, żeby ładnie opakować program pisany w notatniku, językiem potocznym i skrótami.

Trzeba się liczyć z tym, że jak się rezygnuje "z dupy", to reakcja społeczeństwa nie będzie błyskawiczna. Kolejna to "zaleta" Sejmu Wielkiego - nie ma stałej opozycji, odpowiedzialność się rozmywa. W normalnym Sejmie, wiadomo przynajmniej kogo obwiniać za dymisje i za brak szybkiego działania.

Ja jednak stoję na stanowisku, że lepiej mieć skąpy program i ogłosić go i przed samymi wyborami, niż robić super kampanie kilka tygodni przed wyborami i obiecywać różne cuda na kiju, a potem ogłosić dymisję i robić z siebie ofiarę spisku i męczennika.

Powtarzając raz jeszcze — artykuł miałby sens, jakby był opublikowany najwcześniej w dzień wyborów, w sytuacji, w której nie przedstawiłem jakiegokolwiek planu. A tak, to trochę granie pod publiczkę.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
To kandydat nie ma czasu by nam dać program, ale na spowiedzi w Dreamlandzie już czas posiada? Bo nie kumam czaczy w tym momencie.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Masz czas napisać zjadliwy, i niekrótki przecież, komentarz? Masz.
Więc błagam Konrad... lekko starawy jestem by dać się złapać na takie tekściki.

Nie masz programu, nie masz składu (a przynajmniej nie pokazujesz). Do wyborów 2 dni. To mało. O wyborach wiadomo od... 3 tygodni. Nie ściemniaj :* Proszę.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Tak było.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Tak, mam czas pisać komentarze, a nie mam czasu zrobić korekty programu.

Czy to takie dziwne?
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Tak Konrad. Bo to zwykłe mydlenie oczu jest. Masz czas na komenty to masz czas na program. To jest tak proste. Poza tym słuszna uwaga Rolanda — na expose w Dreamlandzie czas miałeś. Sapienti sat.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
No i te expose w Drimach to najlepszy dowód, że jednak program jest, tylko czeka na szlif.

Pozdrawiam :>
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Dyktowane przez Witta :P
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Na Odolana avatar nigdy nie ustawiany...
Odpowiedz Permalink
John Rasmusen
5looX1eW.png
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
giphy.gif
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Dobra, łapcie szanowni Państwo.

Troszkę ponad półtorej godziny po publikacji tego artykułu, przedstawiam program wyborczy.

Niech Was wszystkich Bóg błogosławi.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Bardzo mnie serduszko się cieszy, że w wyniku mojej publikacji zmusił się Pan Kandydat do popełnienia tegoż! :) Brawa!
Odpowiedz Permalink
Otto von Spee-Asketil
Misiu złoty, przywołujesz mnie do tablicy tak głośno, że aż słyszę to w realu. Tak więc jestem i prostuję brednie, które o mnie piszesz.
Cytuję:
Otton von Spee-Asketil w odpowiedzi na apel rzekł, że on z Księstwa odchodzi i… tak uczynił
Odejść z Sarmacji miałem zamiar od najbidniej kilku miesięcy, z kolei jakoś tydzień przed twoim apelem uznałem, że nie ma co tego odwlekać i przestałem się udzielać, o czym poinformowałem zainteresowanych, zaznaczając że wezmę jeszcze udział w kilku głosowaniach, głównie w Teutonii, żeby domknąć kworum.
O tym wszystkim mówiłem ci choćby podczas mojej ostatniej wizyty na IRC jakiś tydzień temu, a zakładam że słuchałem. Skąd więc odwrócona chronologia w twoim artykule?
Według mnie, możliwości są dwie. Albo się po prostu pomyliłeś, albo lecisz sobie w chuja i manipulujesz faktami żeby ukazać mnie w niekorzystnym świetle, a przy okazji pokazać, że jesteś ostatnim sprawiedliwym walczącym o Sarmację, gdy wszyscy inni ją niszczą i uciekają.
Która opcja jest tą prawdziwą? A może jakaś inna?
W każdym razie, mam prośbę, nie mam ani czasu, ani ochoty słuchać, że znowu ktoś o mnie pisze jakieś brednie, a potem przychodzić tu wyjaśniać jedną rzecz n razy. Nie macie nikogo tu na miejscu do zaczepiania?
Aha, na ewentualne komentarze albo nie odpowiem, albo jakoś za 10 lat, bo nie mam czasu śledzić tu dyskusji. Ale od czasu do czasu sprawdzam PK, więc jeśli ktoś ma jakiś interes, to tamtedy.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Można się zgadzać, można się nie zgadzać z wymową, treścią tego artykułu... Ale właśnie o to chodzi - żeby wywołać dyskusję, żeby się spierać. Może nie zawsze środki dobrane w dyskusji są potrzebne, ale skoro tak Dyskutanci chcą podkreślić swoje argumenty... Dopóki środki nie są skierowane personalnie, to chyba nic złego.
I za wywołanie, czy też próbę wywołania takiej dyskusji, nie tylko samej w sobie, ale i na żywotny, ważny obecnie temat w Księstwie, ma Autor moje serce i dotację :) No i tantiemę ;)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
"Ale ty masz silną psychikę" ;)
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
A ja tutaj dam trochę inne światło ;)
Cytuję:

Drodzy Sarmaci i Sarmatki, co się stało z dzisiejszą polityką? Odpowiedź wydaje się prosta, wypaliła się, powiało nudą i rutynowością, bądź też upłynął jej termin przydatności. Małymi krokami można dojść do takich konkluzji. Po pierwsze, na scenie politycznej nie ma żadnej wyrazistej partii politycznej, frakcji czy też grupy, mającej w zanadrzu kompleksowy program oparty na konkretnych postulatach, oraz kadry. Tu obecnej ekipy rządowej nie zaliczam jako trwałego i skrystalizowanego bytu politycznego. Z tego względu, iż w żaden sposób nie można określić ich spójności ideologicznej, światopoglądowej, czy też nawet politycznej. Współpraca jest raczej oparta na zasadzie umowy zlecenie, chcecie coś zrobić ja wam daję możliwość. Kooperacja bardziej przypomina relacje szef, pracownik niż wspólny front walki w imię jasno określonych interesów z perspektywą na dalszą współpracę w przyszłości w imię celów wyższej racji.
Grzechy Sarmackich synów i cór 05.02.17 FvH

Czyli
1. FvH albo
a) doprowadził do dymisji kanclerza RJvT
b) mylę się .
2. FvH chciał sporu , to go ma :) więc teraz nie rozumiem tej wypowiedzi:
Cytuję:
Wielmożny Wicehrabio, uprzejmie proszę aby wicehrabia się odpierdolił od mojej skromnej osoby - specjalnie użyłem wulgaryzmu, aby to podkreślić. Natomiast jeżeli szukacie z kimś zwady, bądź nie macie z kimś prowadzić tzw "sporu politycznego", to proponuje urlop w Dreamlandzie. Tam znajdzie Wielmożny osoby z którymi będzie się mógł kłócić, co więcej im też to będzie na rękę.

I w kwestii sprostowania nikt nikogo się nie pozbywał, sam Wicehrabia podjął decyzje o tym że podaje się do dymisji. I właśnie taka manipulacja słowem i zdarzeniami, faktami, jak to czyni Wielmożny choćby w tym artykule to przykład dlaczego nikt nie ma ochoty na zabawę w politykę - a przynajmniej ja nie mam ochoty.
Więc jeszcze miesiąc temu miał pan ochotę na zabawę w politykę, w dyskusję, itd. A teraz po dymisji kanclerza von Thorna nie ? No cóż .... Nie mnie komentować.
No ale dalej. Von Thornie, chcesz zobaczyć że można inaczej? Można, trzeba chcieć. Ale jeżeli nikomu się nie zechce nic się nie zmieni. Tym bardziej że tylko dzięki temu że byłeś kanclerzem była opozycja. Teraz nie ma kanclerza nie ma opozycji i sytuacja ciemności egipskich. Tak jak "przewidział" FvH . Więc teraz ja się zapytuje co będzie dalej? Ja mogę zgadywać :
Obniży się demografia w Sarmacji i albo mikronacje zyskają na popularności albo czeka nas ta sama sytuacja co niedawno w Surmenii :/ a nie chciałbym aby to się teraz stało.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.