Obserwator Sarmacki, Robert Fryderyk, 14.03.2017 r. o 18:04
Szczerze o Sarmacji — Krzysztof diuk Czuguł-Chan
Seria wydawnicza: Szczerze o Sarmacji

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
PUnFid8I.pngKrzysztof diuk Czuguł-Chan to następny gość naszego cyklu. Przybył do Sarmacji we wrześniu 2006 roku. Już wtedy związał się z Czarnolasem i pozostaje mu wierny aż po dzień dzisiejszy. W mieście stanął nawet, inspirowany postacią diuka Krzysztofa pomnik Wielkiego Radcy. Jak sam o sobie mówi jest politycznym i społecznym ignorantem, chodzącym demotywatorem, nieudolnym programistą, filozofem i nonkonformistą, a nawet leniem i degeneratem. Postać charyzmatyczna, pozytywna, optymistyczna oraz nienagannie wyglądająca. To ostatnie redakcja potwierdza, bowiem poznała diuka w świecie realnym i nieomal się w nim zakochała. Dodać jeszcze należy, że diuk jest piwowarem-amatorem, i grzechem jest nie spróbować jego specyfików. Nie próbowaliśmy, redakcja to nawróceni abstynenci. Serdecznie zapraszam na kolejną rozmowę w ramach serii "Szczerze o Sarmacji".

Poprzednio w cyklu:
  • JKM Tomasz Ivo Hugo
  • Karolina diuczessa von Lichtenstein
  • Vladimir Ivanovitsš ik Lihtenštán
  • Roland wicehrabia Heach-Romański
  • JKW Daniel Łukasz Chojnacki

    __________________________________________________________________

    Witaj. Dziękuję Ci, że w nawale pracy i kodu znalazłeś chwilę, czy nawet dwie, by porozmawiać z nami. Dziesięć i pół, czy jak wolisz 10,5 ;) roku żyjesz już w Sarmacji. Zadowolony?

    Czuj, czuj. Raczej 10.5, przecież to nie wektor. Ha, ha. Ha. H... Hnnn... Sarmacja od samego początku jest dla mnie swoistym motorem do rozwoju. Wykonując pomniejsze prace, czasem wolniej, czasem szybciej, nauczyłem się masy rzeczy, które wykorzystuję nawet w realu. Mnóstwo doświadczeń. Dużo wiedzy nabytej od innych Sarmatów. Setki godzin przed komputerem, ale spędzonych produktywnie, a nie zmarnowanych na przeglądaniu kwejków czy 9gagów. Wielu różnych ludzi poznałem dzięki Sarmacji, także osobiście i utrzymuję z nimi kontakt, niekoniecznie na stopie wyłącznie sarmackiej, co sobie cenię. Złe rzeczy z czasem z pamięci się wypiera, więc tak, ostatecznie jestem zadowolony z tego wyboru. Co prawda zdaję sobie sprawę, że mógłbym ten czas wykorzystać efektywniej, mógłbym zrobić więcej, lepiej, albo nawet cokolwiek innego i niekoniecznie w internecie, ale to już zupełnie inna kwestia.

    To pogadajmy o Sarmacji szczerze, bez lukru. To co powiedziałeś to oczywiście super sprawa, sam tak mam, może mniej co do tej nauki — nie programuję... a pisać to i bez KS bym się nauczył, ale właśnie ludzie. Kontakty są super, czasem super są też zjazdy. Ostatnio jak się spotkaliśmy w realnym świecie to o zjazdach chwilę rozmawialiśmy. Uważasz, że przydałby się kolejny? Warto się spinać by zrobić? Dla kogo go robić?

    Jak to dla kogo? Dla nas. Nawet jak zbierze się 5 osób, to będzie świetne doświadczenie. W Krostkowie tłumów nie było, a jeśli zapytać uczestników, to raczej było warto. Poza tym zjazdy przyciągają ludzi, którzy w Sarmacji aktualnie nie działają, ale spotkaliby się, choćby z sentymentu, zobaczyć znane twarze i porozmawiać. Niekoniecznie na cały zjazd, ale na dzień, może kilka godzin. To okazja, by się wyrwać i odpocząć, spuścić trochę mikronacyjnej pary. Przy czym nie przesadzałbym z tym spinaniem się. Nie każdemu dogodzi się terminem, ani miejscem, ani atrakcjami. Można rzucić termin, lokację, ewentualnie kilka propozycji noclegu dla zainteresowanych i jakoś to będzie. Jesteśmy dość ogarniętą społecznością, więc to nie musi być kolonia zorganizowana od A do Z.

    Zgoda, ale też... Sarmaci dziś nie są tak jednolitym społeczeństwem, jakim (mimo różnic) byli jeszcze kilka lat temu. Dziś wydaje się, że podziały sięgają znacznie głębiej — nie do idei, a do osobistych niesnasek. Możliwe jest zorganizowanie zjazdu dla Sarmatów, a nie dla Sarmatów "A", podczas gdy Sarmaci "B", będą narzekać na czym świat stoi, i że Ci "A" bawią się sami i pewnie coś knują? Inaczej — czy możliwe jest takie spotkanie, które trochę chociaż, zakopie obecne podziały?

    Wydaje mi się, że to zbyt daleko idące stwierdzenie. Podziały są, były i będą, ludzie wirtualnie mają ze sobą kosy, ale to raczej nie stoi na przeszkodzie, by się spotkać. Zjazdy są dla wszystkich. Zawsze były. Nie na jednym zjeździe zakopywano topory wojenne, godzono się nad kieliszkiem czy podpisywano porozumienia i snuto plany, choć wcześniej obawiano się, że może pójść na noże, bo przecież co wątek to się brali za łby, choćby o źle postawiony przecinek. To jest realny świat i trzeba zrozumieć, że ludzie często i gęsto są inni przez pryzmat klawiatury, a realnie naprawdę dają się lubić. Trzeba też odróżnić takie spotkania, jak nasze ostatnio, od faktycznych, ogłaszanych zjazdów. To, że kilka osób spotka się tu czy tam, nie trąbiąc o tym dookoła, to nie jest żadna potwarz. Przynajmniej taką być nie powinna. To się po prostu dzieje.

    Gdybyś miał wskazać najlepsze miejsce na zjazd 2017, inne niż Twoje realne miasto, to postawiłbyś na... ?

    Nie mam dużych wymagań. Zjazd w miejscu, gdzie dojadę Polskim Busem lubi innym środkiem transportu, choćby z przesiadkami, w ciągu 8 godzin, będzie dla mnie w porządku. Mniejsze miasta są lepsze pod względem cenowym, co też może mieć znaczenie. No i nie są tak noclegowo oblegane, więc łatwiej znaleźć miejsce dla większej liczby osób. Ostatecznie wszystko rozbija się chyba o autochtona, który podejmie się bycia przewodnikiem wycieczki i orientuje się, gdzie można w mieście coś zjeść, wypić, zdrzemnąć się i którędy na dworzec.

    Ja wciąż się zastanawiam, czy temat pociągnąć. Może skorzystam z nadchodzącego, urlopowego, tygodnia i to załatwię? Zobaczymy. Idźmy jednak dalej. Przez ponad dekadę obserwujesz Księstwo Sarmacji. To dwie trzecie całego sarmackiego istnienia. Jak, w Twoich oczach, zmieniła się Sarmacja i sarmackie społeczeństwo?

    Sama Sarmacja wiele się nie zmieniła na przestrzeni lat. Ciągle przewijają się te same problemy, te same tematy, te same kłótnie. Raz po raz mielimy kwestię podatków, reformy Sejmu, braku aktywności i innych. Co i rusz ktoś obraża się na Księcia, rzuca obywatelstwem. Stare, nigdy nie rozwiązane bolączki. Tak sobie trwamy, choć chyba z coraz mniejszym zapałem podchodzimy do swojego udziału w mikronacjach. Coś w ludziach zanika.

    A to dlatego, że dziadziejemy społecznie, choć chyba wiekowo młodniejemy(?). Nikomu nic się nie chce. Kiedy pojawia się ktoś, komu się jednak coś chce, to zajeżdżamy go na śmierć. I czekamy dalej. Wypatrujemy Helwetyków, Karolin, Robertów, których będzie można zaprząc do kieratu, żebyśmy mogli dalej patrzeć jak się coś dzieje i narzekać, że robią źle. Bez tego nie możemy ruszyć tej bezwładnej masy, bo to wymaga pracy. Czasem ktoś podejmie się czegoś, ale raczej bez większych chęci, bez wsparcia i to umiera w zarodku. Wiele rzeczy robimy z przymusu. A nawet jeśli ktoś bardzo chce, to sam wszystkiemu nie podoła. Oczekujemy czegoś, co raczej już nie nastąpi i tak powoli staczamy się w nicość. Rok po roku, miesiąc po miesiącu. Dzień po dniu.

    Ludzie w dobie współczesnego internetu oczekują szybkich, niewymagających i przyjemnych rozrywek. W końcu do tego w większości służy teraz internet. My nie jesteśmy w stanie tego sami sobie zapewnić, bo przecież wszystko tutaj opiera się na wartości o wiele starszej — zaangażowaniu, czasem aż przesadnym, a którego nam coraz to bardziej brakuje.

    Trudno się z Tobą nie zgodzić. Faktycznie brakuje w nas zaangażowania, a to, które tu i ówdzie się przejawia bywa negatywnie oceniane. Kilka dni temu rozmawiałem na IRCu z Vladimirem Ivanovitsš ik Lihtenštán, który, jak wiemy, odszedł z KS do KD, potem z KD do Ciprofloksji, teraz, jak mówi, nawet z niej rezygnuje. Rozmawialiśmy o tym dlaczego tak często hejtował innych i ich działania, i Vlad powiedział, że zawsze chodziło mu o jakość, nie o sam fakt działania i aktywności, ale właśnie o jakość tej aktywności. Miał na myśli błędy, słabe rysunki, opowieści, itp. Co myślisz o takim podejściu? Ja postrzegam Cię jako swego rodzaju perfekcjonistę, sam się za takiego uważam, ale postawa jaką prezentuje Vladimir jest mi obca. Jak jest u Ciebie?

    O, czyli jednak wchodzisz na irca? (hue hue hue) Co do postawy Vladimira — ja ją doskonale rozumiem. To właściwe podejście do „najpierw wymagaj od siebie, potem od innych”. Dajesz z siebie wszystko, to oczekujesz, by reszta równała do ciebie. Też tak mam. Jednak bardziej chodzi tu o formę przekazywanie swojego niezadowolenia w tej materii. Jakość buduje się z czasem i w oparciu o konstruktywną krytykę. Też mam momenty, w których włącza mi się agresor, gdy widzę chociażby niedopracowane znaczki. Potem jednak dociera do mnie, że przecież nie zrobię wszystkiego samemu i jeśli ktoś ma zapał w tym kierunku, to może lepiej mu pomóc, niż po prostu zrugać. Czasem pękam i mnie poniesie, zwłaszcza że do niektórych nie docierają tłumaczenia.

    Zresztą, to społeczeństwo, główny odbiorca czegokolwiek, powinno zweryfikować wartość wszelkiej twórczości. Jak się podoba, to się podoba i na to nic się nie poradzi. Nie można jednak traktować wszystkiego jak raka na bezrybiu, bo mamy w tych czy innych sferach braki kadrowe. W końcu liczy się jakość, a nie jakoś. Poza tym ludzie biorą przykład z lepszych. To widać chociażby we wzroście używania bbcode w artykułach. I to jest chyba rozsądny kierunek. Wskazywać drogę swoim przykładem. Brzmi górnolotnie, ale jakie mamy inne opcje? Bić po łbach i patrzeć czy równo puchnie?

    W zasadzie zgadzamy się co do ogólnej zasady — konstruktywna krytyka zamiast krytykanctwa i rugania. Zaobserwowałem także w sarmackim społeczeństwie jeszcze jedną kwestię, która jest u nas niejako wspierana mechanizmem systemowym, tymi naszymi sercami. Serce, jak sądzę, na początku miało być w swym założeniu nagrodą dawaną twórcy za jego wysiłek (jeśli nie to proszę popraw mnie), dziś stało się symbolem "zgadzania się" z twórcą. Jeśli coś mi w jego publikacji nie pasuje, serca nie dam, choćby to było najwyższych lotów dzieło. Jako twórca doświadczam tego dość często i przyznam... irytuje to. Może czas by, podobnie jak FB rozszerzył gamę ikon reakcji, i u nas zrobić podobnie?


    00Pqn6NY.png
    Nie wiem czym miało być w założeniu. To pytanie raczej do JKW Helwetyka Romańskiego, który to wdrażał za czasów Złotej Wolności. Wiadomo, że serce automatycznie nasuwa skojarzenia z „kochaniem” czy fejsbókowym „lubieniem” czegoś, popieraniem. Często można zresztą przeczytać w komentarzach „doceniam (...), ale nie dam serca, bo (...)”. Niezmiennie kojarzy mi się to zawsze z jednym komiksem. Zresztą Ty też miałeś nieprzyjemności z okazji sercowania tej czy innej wypowiedzi, czasem też mojego autorstwa. Przy komentarzach czy postach to ma zastosowanie. Zgadzam się/nie zgadzam z tą konkretną wypowiedzią. Przy artykułach sprawa się komplikuje, choć w moim odczuciu takim neutralnym docenieniem jest dotacja. Nie sercuję, bo się nie zgadzam, ale szanuję nakład pracy, więc dotuję. Niestety wydawanie swoich, a nie państwowych, pieniędzy to dla wielu osób zbyt duży ból, by sobie na niego pozwolić. Rozwiązań takiego stanu rzeczy może być wiele. Popularne głosowanie za/przeciw, suwak z oceną artykułu, odpięcie tantiem od serc i dorzucenie dodatkowej opcji, która tantiemowana będzie albo likwidacja sercowania w ogóle i zastąpienie go neutralnym licznikiem przeczytań artykułu. Może coś innego, a może kombinacja kilku. To pytanie do ludzi jak by to widzieli.

    Bardzo mi się te pomysły podobają! Komiks zaś przedni. Idźmy jednak dalej, choć wcale niedaleko. W polityczne spory, czy szerzej w politykę, się nie angażujesz. Więc pytać o nią nie będę. Zapytam o to, co jest Twoim konikiem i z czym jesteś kojarzony. Powiedz... co z tymi sarmackimi systemami gospodarczymi? Mamy tworzący się system w Baridasie, system w Sclavinii, jakieś plany na system w Starosarmacji. Mamy też pomysły i pierwsze ustawy dotyczące zmian, które sam planowałeś w DSG. Widzisz nadzieję na to, że znów będziemy atrakcyjni systemowo? Będzie pole do zabawy? Widzisz możliwości współpracy między powstającymi systemami?

    A obecnie nie jesteśmy atrakcyjni systemowo? Czemu systemowo? Czemu ciężar obecnej nieudolności naszej mikronacji zrzucany jest na jeden tylko jej aspekt i do tego ten opcjonalny? Nie jesteśmy atrakcyjni w ogóle, a system niewiele ma tu do rzeczy. Przecież jesteśmy raczej chlubnym wyjątkiem na mikronacyjnej arenie pod tym względem. Nigdzie też nie ma takiego wsparcia dla twórców aplikacji, jak u nas. Rozbudowana integracja z przykładami użycia, otwarty dostęp do bazy danych, gorąca linia wsparcia z Radcami NIA kanałami prywatnymi. Problem atrakcyjności leży w ludziach, a nie w kodzie. Kiedyś dzieci bawiły się patykami i były zachwycone, a teraz ze zniechęceniem grają na telefonach. Wzrastają nam oczekiwania, a spada kreatywność.

    Niezmiernie cieszę się, że powstają aplikacje zintegrowane z DSG. To bardzo dobrze wróży na przyszłość. Ludzie realizują swoje własne pomysły, niczym nierozpraszani, w tempie które im odpowiada, to dość prosty przepis na sukces. Na ile mogę, na tyle staram się ich w tym wspierać. Nie ma już czekania na cud. Ktoś wziął się do roboty. To też po części może być odpowiedź na współczesne potrzeby użytkowników internetu, o których wspominałem wcześniej. Perspektywy rozrywki są niesłychanie obiecujące. Co do możliwości współpracy pomiędzy systemami — pewnie pojawią się, gdy systemy się rozwiną. Takie rzeczy zazwyczaj wychodzą naturalnie.

    Czy nie jesteśmy atrakcyjni systemowo to trudno jednoznacznie stwierdzić. Ty, co naturalne po poświęceniu setek (tysięcy?) godzin na systemu budowę uznasz, że tak. Ja, jako użytkownik powiem, że od strony rządzenia państwem (IPN, FC) jest OK, ale już jako pamiętający sukcesy SARCO w Syriuszu powiem, że jest... jak jest. Ogólnie dość często powtarza się, i to nie w moich słowach, przekonanie, że dziś nie jesteśmy "fajni" bo nie mamy systemu. To jest ocena generalna, nie wchodząca w szczegóły. Zresztą samo podejście do systemu widać po tym co poruszył w swym wątku na FC były Kanclerz Gauleiter Kakulski. Masz jednak rację co do kreatywności i zaangażowania nas, odbiorców, w ogóle. Jak sądzisz? Będzie coraz częściej tak, że będziemy oczekiwać nic w zamian nie dając? Czy jest jakaś szansa by pobudzić naszą kreatywność i jak by ona mogła się objawiać?

    W porównaniu z innymi mikronacjami jesteśmy, bo inne mikronacje po prostu nie mają praktycznie nic. W porównaniu z Sarmacją - dla użytkowników z całą pewnością dużo mniej niż kiedyś.

    Mierzymy się z nieuniknionym i wszechobecnym konsumpcjonizmem. Dużo osób czeka na to, że pod nos podsunie się im coś, co można kliknąć, że się lubi. Na szczęście ludzie, którzy do nas trafiają, w większości czynią to świadomie, szukając czegoś więcej, i posiadają duże zasoby kreatywności, ale często ich wydobycie wymaga katalizatora. Kiedyś to byli ludzie dużego formatu, którzy potrafili każdego zaangażować i zarazić swoim nastawieniem. Przypuszczam też, że nowoprzybyli czasem po prostu nie rozumieją o co chodzi, więc się nie angażują, a nie mają cierpliwości, by się przekopywać przez setki postów, które niewiele im mówią. Poradniki IESowe wyjaśniają jedynie technikalia bytności w Księstwie, a nigdzie nie ma wzmianki o naszej historii, geografii, ustroju czy kulturze! Zagubiliśmy się w tym wszystkim i coraz trudniej to ogarnąć. Możliwe, że aplikacje dadzą szansę na łatwiejszą aklimatyzację, bo dzięki nim nowy mieszkaniec będzie miał szansę spokojnie obserwować Księstwo, mimowolnie się wdrażać w v-życie i nie tracić zainteresowania dzięki zabawie w ramach tego czy innego systemu. Ot, aklimatyzacja i asymilacja przez zabawę.


    O właśnie! Historia, geografia, informacje o ustroju czy kulturze! Jak to się stało, że te informacje zniknęły z naszych stron? Że nie były pielęgnowane i aktualizowane? Kiedyś to była podstawa. Każda mikronacja zaczynała od właśnie sprecyzowania tych informacji. Próby były, chętnych do pomocy... brak. Powstał PIK (Państwowy Instytut Kartograficzny), który początkowo spotkał się z ... niechęcią. Mnie to dziwi, a gdy wróciłem po kilku latach przerwy to brakowało tych informacji również mi. Jest szansa by to ogarnąć? Masz jakiś pomysł?

    Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. W pewnym momencie człowiek przestaje zwracać uwagę na takie sprawy, bo pewne rzeczy go nie zastanawiają, a potem niestety pojawia się zaskoczenie. Pomysły... mam pomysły. Wręcz za dużo pomysłów. To chyba jednak sprawa dla Rządu. Pewnie wystarczyłoby odkopać sarmacką wiki i dopisać trochę artykułów.

    Kartografia w Sarmacji to sprawa zupełnie dla mnie niepojęta. Odkąd pamiętam nigdy nie była w żaden sposób sformalizowana i każdy robił sobie co chciał i jak chciał. Stąd też multum sprzecznych ze sobą materiałów źródłowych, niejasności dotyczące granic i ogólny burdel. Dojrzałe państwo jednak chyba powinno mieć jakąś spójność w tej materii i wspólną bazę, z której można korzystać centralnie czy lokalnie. Taki mam pomysł na PIK i nadal skrycie liczę na jego realizację.

    Mam nadzieję, że nowy Rząd PIK zachowa i wesprze jego pracę... A wracając do tematu systemów - cieszymy się dziś, że pojawiły się osoby, którym się chce systemy budować. Jak Twoim zdaniem możemy je dodatkowo zachęcić, jak im pomóc, jak je wynagrodzić?

    Pozwólmy im robić swoje i się w to nie wpieprzajmy. Zaoferujmy pomoc, jeśli pomóc chcemy. Pomóżmy, gdy o pomoc poproszą. Po prostu. Nie ma innej recepty.

    Co Ciebie, jako twórcę i radcę NIA, wkurza najbardziej? Co Ci przeszkadza w codziennej pracy? Wiem, że bywasz zniechęcony. Co na to najczęściej wpływa?

    Co mnie wkurza najbardziej? To, że mam tylko cztery ręce do klepania kodu. Czasem to, że nie spełniam sarmackich oczekiwań. Czasem sarmackie oczekiwania. Poza tym chyba już wszystko mi przeszło. A najbardziej przeszkadza mi realne życie. Czyli na froncie bez zmian.

    No to kończąc już naszą rozmowę... co z tymi Twoimi pomysłami? :) Praca społeczna przegłosowana i czeka na wdrożenie, a co ze zmianami podatków?

    Co z moimi pomysłami? Są. Mają się dobrze. To bardzo fajne pomysły, z którymi jestem emocjonalnie związany, bo trochę już je mam i przede wszystkim są moje. Metodą małych, nieudolnych kroków powoli zmierzam ku rozwiązaniu kwestii pracy społecznej. Zmiana podatków jest na etapie wyliczeń i symulacji excelowych, i pewnie w formie projektu będzie musiała zahaczyć o nową Radę Ministrów, a potem... kto wie. Mam całkiem pokaźną listę mniejszych i większych projektów na podorędziu, część rozgrzebana, część rozplanowana, część w powijakach. Jak tylko wygrzebię się z reala (he, he), to ruszę z kopyta.

    Jesteś wnikliwym obserwatorem życia w Sarmacji, a i pewnie nieco poza jej granicami. Kończymy ten wywiad w momencie gdy w Królestwie Dreamlandu następuje zmiana władcy. Nowym, przybierając imię Alfreda, został znany u nas Martin Schlesinger-Asketil. Jak myślisz, co ta zmiana oznacza dla naszych relacji z Dreamlandem? I czy... w Sarmacji zmiana władcy też nadchodzi?

    Akurat zagranicą nie interesuję się prawie wcale. Czasem jakieś nowinki do mnie spływają. Nie ma niestety już allrainu, na którego forum lubiłem sobie zajrzeć od czasu do czasu i wyszukać "sarma*", żeby trochę podbudować humor. A zmiany w Dreamlandzie... Nie wiem jak to się ma z perspektywy Dreamlandu, ale jeśli do zmiany dojść musiało, to jest to po prostu bardzo dobry wybór. Dreamlandzka myśl biurokratyczna krąży w Martina żyłach, pracowity jest, a do tego nie odziedziczył po ojcu skłonności flejmogennych. To, swoją drogą, jedna z bardziej nieodżałowanych strat dla sarmackiego społeczeństwa.

    A co do zmiany na sarmackim tronie... nie mam pojęcia. Wiem, że w sierpniu nawoływano do abdykacji, ale wątpię, że JKM wziął to sobie do serca. Chyba że wiesz coś więcej na ten temat? ;P

    Nic ponadto, że JKM trzyma się dobrze i nigdzie się nie wybiera. Vivat Książę! Pozostaje mi za wywiad podziękować. To były przemiłe trzy dni! ;)

    I ja również dziękuję. Idźcie w Powadze Senatu!
Serduszka
19 114,00 lt
Ten artykuł lubią: Yennefer von Witcher, Juliette Alatriste, Konrad Jakub Arped-Friedman, Thimoteus ik Hohentsolern, Orjon von Thorn-Surma, Hewret von Thorn, Henryk Wespucci, Tomasz Ivo Hugo, Andrzej Fryderyk, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Fryderyk von Hohenzollern, John Rasmusen, Krzysztof von Thorn-Macak, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Laurẽt Gedeon I, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Paulus Buddus, Adam Jerzy Piastowski, Piotr II Grzegorz, Paviel Gustolúpulo, Alfred Fabian von Tehen-Dżek.
Komentarze
Yennefer von Witcher
Piękny, długi artykuł, wspaniały wywiad (przegralam kasę) gratuluję obu panom cierpliwosci :)
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
Podchodząc do tego wywiadu sądziłem, że tylko go przewinę wzdłuż i wszerz łapiąc pojedyncze zdania. Chwała Hergolienowi, że tego nie zrobiłem i przeczytałem całość. Z wielką przyjemnością przeczytałem. Gratki! ;)
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Cytuję:
Podchodząc do tego wywiadu sądziłem, że tylko go przewinę wzdłuż i wszerz łapiąc pojedyncze zdania. Chwała Hergolienowi, że tego nie zrobiłem i przeczytałem całość. Z wielką przyjemnością przeczytałem. Gratki! ;)
Dokładnie tak samo miałem :D
Cytuję:
Poradniki IESowe wyjaśniają jedynie technikalia bytności w Księstwie, a nigdzie nie ma wzmianki o naszej historii, geografii, ustroju czy kulturze! Zagubiliśmy się w tym wszystkim i coraz trudniej to ogarnąć.

Ja, jako obecnie jedyny zoolog w Sarmacji zechce się wepchać :) jak zbiore odpowiednią liczbę Libertów zamierzam założyć Encyklopedię Sarmacką :) więc już z góry zapraszam do współpracy :)
Cytuję:
A co do zmiany na sarmackim tronie... nie mam pojęcia. Wiem, że w sierpniu nawoływano do abdykacji, ale wątpię, że JKM wziął to sobie do serca.

Wątpię aby król abdykował w przeciągu następnych 6 msc :)
Cytuję:
Próby były, chętnych do pomocy... brak. Powstał PIK (Państwowy Instytut Kartograficzny), który początkowo spotkał się z ... niechęcią.

Bo mnie jeszcze nie było ;) mapy to coś co mnie kręci bardziej niż zwierzęta xD tylko matma jest lepsza :D
Cytuję:
A to dlatego, że dziadziejemy społecznie, choć chyba wiekowo młodniejemy(?).

To taka mała aluzja jeżeli chodzi m.in. o mnie ? W każdym razie w młodzieży należy pokładac nadzieję :) bo jak starsza część ludzi ucieknie to kto ich zastąpi jak nie właśnie nowe pokolenie ? To chyba dobrze że społeczeństwo jest młodsze ;), po za tym dociera do nas dużo nowych osób, więc nie grozi nam całkowite wymarcie ;)

A co do sercowania to nie wiem co się ludziom nie podoba ... Serce to serce :) była nawet akcja o sercowaniu, że jak się zasercowało 10 razy to się jakąś nagrodę dostaje :) (czy coś takiego)
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Dziękuje Krzysztofie. Dziękuję Robercie. Właśnie piszę Krwawą Yenn dzięki Wam.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Ładnie, zgrabnie i treściwie przeprowadzony wywiad, a i postać samego diuka, wielkiego radcy jest dobrym tematem, zawsze coś pozytywnego człowiek wyczyta. I tak na przykład, chyba do oprawienia w ramkę pozostaje włożyć słowa "Kiedyś dzieci bawiły się patykami i były zachwycone, a teraz ze zniechęceniem grają na telefonach. Wzrastają nam oczekiwania, a spada kreatywność."
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Jak ja na zjazd pojechałbym!
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Pomyślimy JKW. Pomyślimy.
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
Sercuje, nie czytam. Dla zasady! Czuguł-Chan to stary mitoman, nie polecam tego Czarnolesianina!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.